
{"id":1000,"date":"2009-06-30T08:00:17","date_gmt":"2009-06-30T06:00:17","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=1000"},"modified":"2009-06-27T19:21:43","modified_gmt":"2009-06-27T17:21:43","slug":"purytanie-lubia-piwo-wino-gin-i","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/06\/30\/purytanie-lubia-piwo-wino-gin-i\/","title":{"rendered":"Purytanie lubi\u0105 piwo, wino, gin i&#8230;"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0<\/p>\n<p>To ju\u017c ostatni raz si\u0119gam do ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3r\u0105 wyda\u0142o WAB a napisa\u0142a Barbara Holender. Robi\u0119 to poniewa\u017c mnie &#8222;Rado\u015b\u0107 picia&#8221; dostarczy\u0142a wiele zabawy ale i wiedzy. Musz\u0119 wi\u0119c t\u0105 rado\u015bci\u0105 podzieli\u0107 si\u0119 z przyjaci\u00f3\u0142mi. Czytajcie wi\u0119c:<\/p>\n<p>&#8222;W 1630 roku statek Arabella przywi\u00f3z\u0142 do Bostonu purytan\u00f3w, kt\u00f3rzy roztropnie zabrali na pok\u0142ad kilka razy wi\u0119cej piwa ni\u017c wody oraz trzydzie\u015bci osiem tysi\u0119cy litr\u00f3w wina. C\u00f3\u017c jednak mieli pocz\u0105\u0107, kiedy w ko\u0144cu zapasy si\u0119 wyczerpa\u0142y, a statek z zaopatrzeniem, kt\u00f3ry przeby\u0142 d\u0142ug\u0105 i kosztown\u0105 podr\u00f3\u017c z Anglii, r\u00f3wnie\u017c boryka\u0142 si\u0119 na morzu z &#8222;przeciekaj\u0105cymi beczkami&#8221;?<\/p>\n<p>Od obraz\u00f3w prawo\u015bci pierwszych osadnik\u00f3w, jakimi karmi si\u0119 ameryka\u0144skich uczni\u00f3w, mog\u0105 rozbole\u0107 z\u0119by. A byli oni cnotliwi, naprawd\u0119 byli. Tyle tylko, \u017ce nie uwa\u017cali picia za grzech. Najbardziej lubili czwarte przykazanie i zadawali sobie wiele trudu, aby nikt nie bawi\u0142 si\u0119 dobrze w niedziel\u0119. B\u00f3g m\u00f3g\u0142 sobie odpocz\u0105\u0107 si\u00f3dmego dnia, ale puryta\u0144ska idea odpoczynku polega\u0142a na sp\u0119dzaniu wi\u0119kszej cz\u0119\u015bci dnia w ko\u015bciele na s\u0142uchaniu kaza\u0144 strasz\u0105cych ogniem piekielnym, po kt\u00f3rych wszyscy siadali wyprostowani na krzes\u0142ach i w milczeniu czytali Bibli\u0119. Chichotanie by\u0142o zabronione.<\/p>\n<p>Boga nie mieszano do picia alkoholu przez mniej wi\u0119cej sto nast\u0119pnych lat. W istocie On raczej je popiera\u0142, a pobo\u017cny puryta\u0144ski pastor Increase Mather powiedzia\u0142:<\/p>\n<p>&#8222;Alkohol sam w sobie jest dobrym dzie\u0142em Boga i powinni\u015bmy przyjmowa\u0107 go z wdzi\u0119czno\u015bci\u0105. Nadu\u017cywanie alkoholu to jednak sprawka szatana; wino pochodzi od Boga, a pijak od diab\u0142a.&#8221;<br \/>\nOto wczesna wersja wyg\u0142aszanych obecnie nieustannie kaza\u0144 wzywaj\u0105cych do &#8222;umiarkowania&#8221;, w kt\u00f3rej wypicie jednego czy dw\u00f3ch dodatkowych kufli oddziela\u0142o niebo od piek\u0142a.<\/p>\n<p>Pielgrzymi z Mayflower podlali negocjacje z Massasoitem i innymi wodzami Indian rozdawanymi hojnie miseczkami napoj\u00f3w wyskokowych, prawdopodobnie z brandy lub holenderskim ginem, a wodzowie wracali w go\u015bcinne progi kolonist\u00f3w, przyprowadzaj\u0105c ze sob\u0105 przyjaci\u00f3\u0142 i krewnych oraz zgadzaj\u0105c si\u0119 na ka\u017cdy zaproponowany plan. W czasie pierwszego \u015awi\u0119ta Dzi\u0119kczynienia przybysze zza oceanu mogli zaoferowa\u0107 miejscowym go\u015bciom wyprodukowane z dzikich winogron bia\u0142e i czerwone wina, podobno &#8222;bardzo s\u0142odkie i mocne&#8221;.<\/p>\n<p>Tymczasem na p\u00f3\u0142nocy wyros\u0142a konkurencyjna kolonia &#8211; w miejscu, gdzie obecnie znajduje si\u0119 miasto Quincy &#8211; i wiod\u0142a beztroski \u017cywot, gorsz\u0105c pielgrzym\u00f3w z Mayf\u0142ower swoj\u0105 &#8222;weso\u0142o\u015bci\u0105&#8221;. S\u0142yszano jak \u015bpiewaj\u0105 i si\u0119 \u015bmiej\u0105, a raz kto\u015b nawet widzia\u0142, \u017ce ta\u0144cz\u0105. Indian zapraszali na wsp\u00f3lne hulanki, cho\u0107 do tego czasu zd\u0105\u017cono ju\u017c ustali\u0107, \u017ce tubylcy s\u0105 gotowi &#8222;zastawi\u0107 rozum&#8221; za alkohol. Urz\u0105dzali ta\u0144ce. Szatan rz\u0105dzi\u0142. Bawili si\u0119 z &#8222;rozpustn\u0105 rozrzutno\u015bci\u0105 [&#8230;] poci\u0105gaj\u0105c w nadmiarze z butelek zar\u00f3wno wino, jak i napoje wyskokowe&#8221;. Dla naszych pobo\u017cnych kolonist\u00f3w picie alkoholu by\u0142o dozwolone, a nawet konieczne, dop\u00f3ki nie czerpa\u0142o si\u0119 z niego rado\u015bci. To bezbo\u017cne zabawy na &#8222;Weso\u0142ym Pag\u00f3rku&#8221; niepokoi\u0142y prawych ludzi: mog\u0142y okaza\u0107 si\u0119 zara\u017aliwe. Inni te\u017c mogli zacz\u0105\u0107 ta\u0144czy\u0107.<\/p>\n<p>Pielgrzymi z Mayflower zaatakowali drug\u0105 koloni\u0119, pojmali jej przyw\u00f3dc\u0119 i odes\u0142ali go do Anglii. Ta\u0144ce usta\u0142y.&#8221;<\/p>\n<p>Pami\u0119tajcie wi\u0119c wszyscy amatorzy bordeaux, chianti czy sangiovese primitivo: pijcie spokojnie, tylko na mi\u0142o\u015b\u0107 bosk\u0105 nie ta\u0144czcie!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0 To ju\u017c ostatni raz si\u0119gam do ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3r\u0105 wyda\u0142o WAB a napisa\u0142a Barbara Holender. Robi\u0119 to poniewa\u017c mnie &#8222;Rado\u015b\u0107 picia&#8221; dostarczy\u0142a wiele zabawy ale i wiedzy. Musz\u0119 wi\u0119c t\u0105 rado\u015bci\u0105 podzieli\u0107 si\u0119 z przyjaci\u00f3\u0142mi. Czytajcie wi\u0119c: &#8222;W 1630 roku statek Arabella przywi\u00f3z\u0142 do Bostonu purytan\u00f3w, kt\u00f3rzy roztropnie zabrali na pok\u0142ad kilka razy wi\u0119cej piwa [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1000"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1000"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1000\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1000"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1000"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1000"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}