
{"id":1190,"date":"2009-09-18T08:00:53","date_gmt":"2009-09-18T06:00:53","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=1190"},"modified":"2009-09-18T08:58:35","modified_gmt":"2009-09-18T06:58:35","slug":"nie-masz-cwaniaka-nad","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/09\/18\/nie-masz-cwaniaka-nad\/","title":{"rendered":"Nie masz cwaniaka nad&#8230;"},"content":{"rendered":"<p>NIK, PIH i inne agencje kontroluj\u0105ce uczciwo\u015b\u0107 rodak\u00f3w to nie jest wynalazek ostatnich lat. Oszu\u015bci byli zawsze. A str\u00f3\u017ce porz\u0105dku \u015bcigali ich (cz\u0119sto bezskutecznie) te\u017c od stuleci. W\u00a0 &#8222;Intymnym \u017cyciu niegdysiejszej Warszawy&#8221; czytamy:<br \/>\n&#8222;OSZUSTWA W HANDLU TO PROBLEM\u00a0<br \/>\nr\u00f3wnie stary jak sam jego patron &#8211; Merkury. Ju\u017c w pierwszym przewodniku po Warszawie z po\u0142owy XVII wieku ostrzegano przed\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 i takimi praktykami. &#8222;Nu\u017c i kupcy, gdzie b\u0142awaty, r\u00f3\u017cne towary, szkar\u0142aty, a drudzy za\u015b sukna wszelkie, karmazyny w cenie wielkie, w ciemnych sklepach sprzedawaj\u0105, za przedniejsze udawaj\u0105&#8221; &#8211; czytamy tam.<\/p>\n<p>Nie tylko korzystano ze z\u0142ego o\u015bwietlenia, ale i w pe\u0142nym blasku dnia nieuczciwy rze\u017anik czy piekarz potrafi\u0142 oszuka\u0107 na wadze czy jako\u015bci. To takich w\u0142a\u015bnie handlowc\u00f3w, jak i przekupki skupuj\u0105ce produkty po cenach spekulacyjnych, zamykano w \u017celaznej klatce wystawionej na Rynku Starego Miasta, o kt\u00f3rej by\u0142a mowa wcze\u015bniej. Po kr\u00f3tkiej przerwie reaktywowa\u0142a t\u0119 form\u0119 kary uchwa\u0142a rajc\u00f3w miejskich z 26 lutego 1702 roku: &#8222;&#8230;a\u017ceby klatk\u0119 na przekupki i \u017bydy jako najpr\u0119dzej postara\u0142 si\u0119 postawi\u0107 Im\u0107 pan podskarbi&#8230;&#8221;. Klatka ta funkcjonowa\u0142a &#8211; przypomnijmy &#8211; a\u017c do pocz\u0105tku XIX wieku.<\/p>\n<p>W celu ukr\u00f3cenia nadu\u017cy\u0107 piekarzy, rze\u017anik\u00f3w i szynkarzy z pocz\u0105tkiem 1839 roku zacz\u0119to publikowa\u0107 personalia tych wszystkich, kt\u00f3rzy za r\u00f3\u017cne wykroczenia byli trzykrotnie karani wyrokami Wydzia\u0142u Policyjno-S\u0105dowego. W &#8222;Kurierze Warszawskim&#8221; do\u015b\u0107 cz\u0119sto w tym okresie ukazywa\u0142y si\u0119 owe og\u0142oszenia, opatrzone na og\u00f3\u0142 formu\u0142\u0105, \u017ce spotka\u0142o to sprzedawc\u00f3w &#8222;za dro\u017csz\u0105 cen\u0119, uszczuplanie wagi i dopuszczanie si\u0119 obelg przeciw kupuj\u0105cym&#8221;. Kar\u0105 zasadnicz\u0105 by\u0142a grzywna, a w przypadku ub\u00f3stwa &#8211; kilkudniowy areszt zaostrzony konfiskat\u0105 zakwestionowanego towaru na rzecz szpitali.(&#8230;)<\/p>\n<p>Na konieczno\u015b\u0107 urz\u0105dzenia odpowiedniego laboratorium prasa wskazywa\u0142a niejednokrotnie, ale miasto sk\u0105pi\u0142o fundusz\u00f3w na ten cel. Dopiero w latach osiemdziesi\u0105tych zacz\u0105\u0142 dokonywa\u0107 analizy produkt\u00f3w spo\u017cywczych w swoim prywatnym laboratorium dr Aleksander Marian Weinberg. Robi\u0142 to na koszt kupuj\u0105cych artyku\u0142y; okazywa\u0142o si\u0119 wtedy, \u017ce najcz\u0119\u015bciej fa\u0142szowano mas\u0142o, w\u00f3dki i herbat\u0119, za\u015b wino w\u0119gierskie bywa\u0142o w wielu przypadkach mieszanin\u0105 cukru, alkoholu, kwasu salicylowego i wody. Ju\u017c w 1832 roku &#8222;Kurier Warszawski&#8221; przestrzega\u0142 przed fa\u0142szowaniem mas\u0142a na r\u00f3\u017cne sposoby przez wiejskie kobiety sprzedaj\u0105ce je na targach. Teraz &#8222;rozbiory&#8221; chemiczne to potwierdza\u0142y.(&#8230;)<\/p>\n<p>Wyrzekania i postula\u0142y prasy niewiele obchodzi\u0142y carskich czynownik\u00f3w, kt\u00f3rzy obsiedli ju\u017c w tych latach wszystkie urz\u0119dy miejskie. &#8222;O analizo produkt\u00f3w spo\u017cywczych, kap\u0142anko zdrowia publicznego, kiedy\u017c ty b\u0119dziesz mia\u0142a godn\u0105 siebie \u015bwi\u0105tyni\u0119, w kt\u00f3rej pod pr\u0119gierzem stawia\u0107 b\u0119d\u0105 wszystkich niesumiennych kupc\u00f3w i dostawc\u00f3w?&#8221; &#8211; pyta\u0142 w 1893 roku Marian Gawalewicz w kronice &#8222;Tygodnika Ilustrowanego&#8221;. Inni alarmowali mo\u017ce ju\u017c nie tak patetycznie, ale r\u00f3wnie bezskutecznie.<\/p>\n<p>Niekiedy prymitywne analizy robiono &#8222;z urz\u0119du&#8221;. Pocz\u0105tkowo w wielu wypadkach czyniono to dos\u0142ownie na wyczucie. Ju\u017c w 1847 roku &#8211; o czym skwapliwie doni\u00f3s\u0142 &#8222;Kurier Warszawski&#8221; &#8211; &#8222;policja zabra\u0142a u starozakonnych handlarzy tutejszych \u015bledzi beczek 20, ser, bryndz\u0119, kosz cytryn&#8221;. \u015amierdz\u0105ce artyku\u0142y utopiono w Wi\u015ble, a sprzedawc\u00f3w poci\u0105gni\u0119to do odpowiedzialno\u015bci, ostrzegaj\u0105c innych przed handlowaniem podobnymi produktami. (&#8230;)<\/p>\n<p>Z czasem zacz\u0119to, w w\u0105skim jeszcze zakresie, sprawdza\u0107 jako\u015b\u0107 produkt\u00f3w wprost na targowiskach. W 1893 roku Wiktor Gomulicki pisa\u0142 w &#8222;Tygodniku Ilustrowanym&#8221;, i\u017c &#8222;analiza policyjna niedawno dokonana na targach wykaza\u0142a, \u017ce w 33 przypadkach na 100 mleko warszawskie bywa imitacj\u0105 mleka&#8221;.<\/p>\n<p>W nast\u0119pnym roku Marian Gawalewicz na tych samych \u0142amach komentowa\u0142 zdemaskowanie przez stacj\u0119 higieniczn\u0105 &#8222;laboratori\u00f3w Borgi\u00f3w, kt\u00f3re winiarze za\u0142o\u017cyli w okolicach ulic Gnojnej, Dzikiej, Smoczej, G\u0119siej &#8211; s\u0142usznie tak nazwanych zar\u00f3wno ze wzgl\u0119du na fabrykant\u00f3w, jak i ich produkta&#8221;. Na sto butelek win z etykietkami &#8211; bordeaux, portwein, malaga, xeres, lafitte, burgund, johannisberger i innych, ?na wspomnienie kt\u00f3rych sam Bachus si\u0119 u\u015bmiecha&#8221; &#8211; 73% nale\u017ca\u0142o do falsyfikat\u00f3w ?mniej lub wi\u0119cej zdrowiu szkodliwych&#8221;, gdy\u017c by\u0142y &#8222;mieszanin\u0105 spirytusu, cukru, fuksyny, czernicy, kwasu winnego i salicylowego, opr\u00f3cz rzeczy, kt\u00f3rych nawet chemia nie zna albo nazwa\u0107 si\u0119 sroma&#8221;. Po skosztowaniu &#8222;cz\u0142owiek z niedowierzaniem patrzy na siebie, czy sam jest autentyczny&#8221;.<\/p>\n<p>Nie mo\u017cna wierzy\u0107 etykietom &#8211; przestrzega\u0142 inny dziennikarz klient\u00f3w drugorz\u0119dnych firm kupieckich &#8211; wi\u0119kszo\u015b\u0107 koniak\u00f3w i likier\u00f3w francuskich produkuje si\u0119 we Wroc\u0142awiu. Publiczn\u0105 tajemnic\u0105 by\u0142o miejsce dojrzewania innych r\u00f3wnie wytwornych napitk\u00f3w z hukiem podobnym wystrza\u0142om otwieranych co wiecz\u00f3r w intymnych gabinecikach restauracji. Popularnie m\u00f3wi\u0142o si\u0119 przecie\u017c: &#8222;grochowski szampan&#8221;. &#8221;<\/p>\n<p>A dzi\u015b si\u0119 dziwimy &#8222;markowym&#8221; torebkom pos\u0142anek lub whisky czy koniakom produkowanym nad Wis\u0142\u0105. A to wszystko ju\u017c by\u0142o, ju\u017c by\u0142o&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>NIK, PIH i inne agencje kontroluj\u0105ce uczciwo\u015b\u0107 rodak\u00f3w to nie jest wynalazek ostatnich lat. Oszu\u015bci byli zawsze. A str\u00f3\u017ce porz\u0105dku \u015bcigali ich (cz\u0119sto bezskutecznie) te\u017c od stuleci. W\u00a0 &#8222;Intymnym \u017cyciu niegdysiejszej Warszawy&#8221; czytamy: &#8222;OSZUSTWA W HANDLU TO PROBLEM\u00a0 r\u00f3wnie stary jak sam jego patron &#8211; Merkury. Ju\u017c w pierwszym przewodniku po Warszawie z po\u0142owy XVII [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1190"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1190"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1190\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1190"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1190"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1190"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}