
{"id":11917,"date":"2014-03-04T07:00:37","date_gmt":"2014-03-04T06:00:37","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=11917"},"modified":"2014-03-03T12:48:58","modified_gmt":"2014-03-03T11:48:58","slug":"kuse-dni-czyli-huczny-koniec-karnawalu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2014\/03\/04\/kuse-dni-czyli-huczny-koniec-karnawalu\/","title":{"rendered":"Kuse dni czyli huczny koniec karnawa\u0142u"},"content":{"rendered":"<div id=\"_mcePaste\">&#8222;T\u0142usty Czwartek i jego weso\u0142e obchody by\u0142y jednak tylko wst\u0119pem do szale\u0144stw, kt\u00f3re mia\u0142y si\u0119 ju\u017c niebawem rozpocz\u0105\u0107 &#8211; twierdzi Barbara Ogrodowska w swoim dziele &#8222;\u015awi\u0119ta polskie&#8221;. Bo szczeg\u00f3lnie suto, weso\u0142o i swawolnie bywa\u0142o w ostatnie trzy dni przed Popielcem zwane zapustami (jak i ca\u0142y karnawa\u0142) zapustem, mi\u0119sopustem, ostatkami, kusymi dniami lub kusakami, czyli diabelskimi dniami.<!--more--><\/div>\n<div id=\"_mcePaste\"><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2014\/03\/Faworki-na-kuse.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-11921\" title=\"OLYMPUS DIGITAL CAMERA\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2014\/03\/Faworki-na-kuse-300x225.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"225\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2014\/03\/Faworki-na-kuse-300x225.jpg 300w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2014\/03\/Faworki-na-kuse.jpg 640w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><em>Faworki \u015bwie\u017co os\u0105czone ze smalcu jeszcze ciep\u0142e i wabi\u0105ce krucho\u015bci\u0105 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0Fot. P. Adamczewski<\/em><\/div>\n<div>M\u00f3wiono, \u017ce by\u0142y to &#8222;szalone dni&#8221;, &#8222;zapu\u015bne dni&#8221;. Sp\u0119dzano je na zabawach, ta\u0144cach i pocz\u0119stunkach. S\u0105siedzi i krewni odwiedzali jedni drugich, ucztowali i popijali.<\/div>\n<div id=\"_mcePaste\">Wielki ruch panowa\u0142 na drogach i go\u015bci\u0144cach. Pe\u0142no tam by\u0142o pieszych i furmanek z lud\u017ami, kt\u00f3rzy udawali si\u0119 z wizytami do krewnych i znajomych mieszkaj\u0105cych w innych wsiach.<\/div>\n<div id=\"_mcePaste\">We wszystkich domach by\u0142o wielu go\u015bci i du\u017co t\u0142ustego, po\u017cywnego jedzenia, \u017ceby ka\u017cdy m\u00f3g\u0142 naje\u015b\u0107 si\u0119 do syta przed nadchodz\u0105cym Wielkim Postem, W bogatych domach (w okolicach Nowego S\u0105cza i Grybowa) ustawiano d\u0142ugie sto\u0142y z mi\u0119sem, kie\u0142basami, s\u0142onin\u0105, boczkiem i ko\u0142aczami z serem. By\u0142 to pocz\u0119stunek dla domownika, ale tak\u017ce dla ka\u017cdego, kto w tym dniu przyszed\u0142 do domu. Ubodzy przychodzili wi\u0119c cz\u0119sto do bogatszych, aby si\u0119 posili\u0107. Niekt\u00f3rzy z nich, ci kt\u00f3rych by\u0142o na to sta\u0107, w rewan\u017cu przynosili gospodarzom ma\u0142e flaszki w\u00f3dki.<\/div>\n<div id=\"_mcePaste\">Najbiedniejsi, bezrolni przychodzili w &#8222;ostatki&#8221; do zamo\u017cnych gospodarzy, aby um\u00f3wi\u0107 si\u0119 na tzw. &#8222;odrobki&#8221; (podobnie jak w \u015bw. Szczepana lub przed Nowym Rokiem). Za u\u017cytkowanie jednej skiby ziemi obowi\u0105zywa\u0142 jeden dzie\u0144 pracy w tygodniu, za dwie skiby &#8211; dwa dni itd. Umow\u0119 t\u0105 zawsze przypiecz\u0119towywano pocz\u0119stunkiem i wypiciem w\u00f3dki.<\/div>\n<div id=\"_mcePaste\">Przyj\u0119cie, pocz\u0119stunki i ta\u0144ce urz\u0105dzano w ostatki r\u00f3wnie\u017c w maj\u0105tkach ziemskich dla s\u0142u\u017cby i czeladzi dworskiej.<\/div>\n<div id=\"_mcePaste\">Przez ca\u0142e trzy &#8222;kuse dni&#8221; a ju\u017c zw\u0142aszcza w &#8222;kusy wtorek&#8221; chodzili po wsi przebiera\u0144cy z uczernionymi twarzami, w wywr\u00f3conych futrem na wierzch ko\u017cuchach. Od domu do domu chodzi\u0142y ca\u0142e korowody r\u00f3\u017cnych zamaskowanych postaci, w wi\u0119kszo\u015bci wyst\u0119puj\u0105cych we wcze\u015bniejszych obchodach kol\u0119dniczych.<\/div>\n<div id=\"_mcePaste\">W pochodach zapustnych chodzi\u0142y wi\u0119c nied\u017awiedzie skaka\u0142y i pobekiwa\u0142y kozy, harcowa\u0142 konik, klekota\u0142y (zwiastuj\u0105c wiosn\u0119) bociany i \u017curawie z d\u0142ugimi dziobami; chodzili te\u017c przebrani Cyganie, dziady, cudzoziemcy (np. Niemcy, Turcy), a tak\u017ce aptekarze, \u017candarmi, wojskowi i inni.&#8221;<\/div>\n<div id=\"_mcePaste\">Ten najbardziej zwariowany i rozpustny kusy dzie\u0144 przypada w\u0142a\u015bnie dzisiaj. Jeszcze jest wi\u0119c troch\u0119 czasu, by po\u017cegnanie karnawa\u0142u dobrze przygotowa\u0107. Faworki wprawdzie ju\u017c mam &#8211; co wida\u0107 ale to jednak zbyt ma\u0142o. Zamykam wi\u0119c komputer i ruszam do kuchni!<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8222;T\u0142usty Czwartek i jego weso\u0142e obchody by\u0142y jednak tylko wst\u0119pem do szale\u0144stw, kt\u00f3re mia\u0142y si\u0119 ju\u017c niebawem rozpocz\u0105\u0107 &#8211; twierdzi Barbara Ogrodowska w swoim dziele &#8222;\u015awi\u0119ta polskie&#8221;. Bo szczeg\u00f3lnie suto, weso\u0142o i swawolnie bywa\u0142o w ostatnie trzy dni przed Popielcem zwane zapustami (jak i ca\u0142y karnawa\u0142) zapustem, mi\u0119sopustem, ostatkami, kusymi dniami lub kusakami, czyli diabelskimi [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11917"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11917"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11917\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11923,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11917\/revisions\/11923"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11917"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11917"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11917"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}