
{"id":11933,"date":"2014-03-06T07:00:49","date_gmt":"2014-03-06T06:00:49","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=11933"},"modified":"2014-03-06T17:30:43","modified_gmt":"2014-03-06T16:30:43","slug":"francuski-przysmak-pochodzi-z-wegier","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2014\/03\/06\/francuski-przysmak-pochodzi-z-wegier\/","title":{"rendered":"Francuski przysmak pochodzi z W\u0119gier"},"content":{"rendered":"<p><em> <\/em><\/p>\n<p>Nie przepadam za croissantami. Zw\u0142aszcza s\u0142odkimi lub &#8211; jeszcze bardziej &#8211; faszerowanymi budyniem czy innymi kremami. Czasem &#8211; i to z musu (gdy jadam \u015bniadania we francuskich czy w\u0142oskich hotelikach) &#8211; zjadam tego krusz\u0105cego si\u0119 rogalika na \u015bniadanie, popijaj\u0105c go kaw\u0105. I my\u015bl\u0119 w\u00f3wczas z t\u0119sknot\u0105 o prawdziwym pierwszym posi\u0142ku podawanym w pi\u0119knej krainie nad Narwi\u0105 (tu mo\u017cna wpisa\u0107 par\u0119 innych rzek p\u0142yn\u0105cych przez Polsk\u0119).<!--more--><\/p>\n<p>Zawsze te\u017c uwa\u017ca\u0142em, \u017ce ten rodzaj pieczywa to wynalazek francuski, co sugerowa\u0142oby przede wszystkim ciasto mille feuille i powszechna dost\u0119pno\u015b\u0107: od Morza \u015ar\u00f3dziemnego do Kana\u0142u La Manche. Ale cz\u0142ek si\u0119 uczy a\u017c do ko\u0144ca \u017cycia. Wprawdzie wi\u0119c ze zdumieniem ale przyj\u0105\u0142em za prawd\u0119 nast\u0119puj\u0105c\u0105 historyjk\u0119 opowiedzian\u0105 przez znawc\u00f3w nadsekwa\u0144skiej kuchni: &#8222;<em>croissant, <\/em>czyli rogalik, jest najbardziej popularnym francuskim pieczywem \u015bniadaniowym. Jednak ten wydawa\u0142oby si\u0119 tradycyjny francuski przysmak po\u00adchodzi z W\u0119gier. <em>Croissant <\/em>w dos\u0142ownym t\u0142umacze\u00adniu oznacza sierp ksi\u0119\u017cyca, a z nadaniem pieczywu tej nazwy wi\u0105\u017ce si\u0119 ca\u0142a historia. W XVII wieku Tur\u00adcy oblegaj\u0105cy Budapeszt zacz\u0119li dr\u0105\u017cy\u0107 pod murami miasta podkop. Zauwa\u017cyli to piekarze, kt\u00f3rzy o \u015bwi\u00adcie pod\u0105\u017cali do pracy. Wszcz\u0119li natychmiast alarm i Turcy musieli si\u0119 wycofa\u0107. Jako znak swojego zwy\u00adci\u0119stwa piekarze uformowali z ciasta francuskiego pieczywo w formie p\u00f3\u0142ksi\u0119\u017cyca &#8211; symbolu pot\u0119gi tu\u00adreckiej, przed kt\u00f3r\u0105 w\u0142a\u015bnie uratowali wsp\u00f3\u0142obywateli.<\/p>\n<p>Rogaliki &#8211; zapewne sp\u0142yn\u0105wszy Dunajem z Budy do Wiednia &#8211; zrobi\u0142y tam furor\u0119. Z wiede\u0144skich kawiarni i pa\u0142ac\u00f3w do\u00adpiero w XVIII wieku trafi\u0142y do Francji, co si\u0119 sta\u0142o za spraw\u0105 kr\u00f3lowej Marii Antoniny, z pochodzenia Austriaczki. Tu &#8211; najpierw w Pary\u017cu &#8211; zrobi\u0142y osza\u0142amiaj\u0105c\u0105 karier\u0119. Dzi\u015b Francuzi uwa\u017caj\u0105 je &#8211; obok bagietki &#8211; za najbardziej francuski wyr\u00f3b piekarniczy.&#8221;<\/p>\n<p>Aby unikn\u0105\u0107 rozczarowania, o kt\u00f3rym wspomina\u0142em we wst\u0119pie, lepiej prosi\u0107 u piekarza o <em>croissants au beurre &#8211; <\/em>rogaliki ma\u015blane. I w \u017cadnym przypadku \u00a0&#8211; nie bacz\u0105c na robi\u0105cych to nagminnie Francuz\u00f3w &#8211; nie moczy\u0107 rogalik\u00f3w w \u017cadnym napoju! C\u00f3\u017c wtedy pozosta\u0142oby z jedynej rozkoszy jak\u0105 daj\u0105 te rogaliki czyli z chrupa\u00adnia?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie przepadam za croissantami. Zw\u0142aszcza s\u0142odkimi lub &#8211; jeszcze bardziej &#8211; faszerowanymi budyniem czy innymi kremami. Czasem &#8211; i to z musu (gdy jadam \u015bniadania we francuskich czy w\u0142oskich hotelikach) &#8211; zjadam tego krusz\u0105cego si\u0119 rogalika na \u015bniadanie, popijaj\u0105c go kaw\u0105. I my\u015bl\u0119 w\u00f3wczas z t\u0119sknot\u0105 o prawdziwym pierwszym posi\u0142ku podawanym w pi\u0119knej krainie nad [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11933"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11933"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11933\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11949,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11933\/revisions\/11949"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11933"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11933"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11933"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}