
{"id":13067,"date":"2014-08-26T07:00:06","date_gmt":"2014-08-26T05:00:06","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=13067"},"modified":"2014-08-26T09:12:23","modified_gmt":"2014-08-26T07:12:23","slug":"pruski-dzik-wloskie-wspomnienia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2014\/08\/26\/pruski-dzik-wloskie-wspomnienia\/","title":{"rendered":"Pruski dzik, w\u0142oskie wspomnienia"},"content":{"rendered":"<p>Dosta\u0142em przedni\u0105 nog\u0119 sporego (wa\u017cy\u0142 ponad 60 kg) dzika. Pochodzi\u0142 on spod Brodnicy, czyli z dawnych Prus. Dzik by\u0142\u00a0przygotowywany (sp\u0119dzi\u0142 6 godzin w w\u0119dzarni w gor\u0105cym dymie)\u00a0na wesele, ale uczestnicy zjedli jego tyln\u0105 cz\u0119\u015b\u0107, zostawiaj\u0105c prz\u00f3d lekko krwisty\u00a0dostarczony tym, kt\u00f3rzy na uczt\u0119 nie dotarli.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nTa przednia noga musia\u0142a wi\u0119c wyl\u0105dowa\u0107 jeszcze w brytfannie, zalana niedu\u017c\u0105 ilo\u015bci\u0105 czerwonego wina. Trafi\u0142a do piekarnika, gdzie przez pierwsz\u0105 godzin\u0119 sp\u0119dzi\u0142a w temperaturze 180 st. C, a kolejn\u0105 ju\u017c tylko w 130 st. C. Potem kruche i pachn\u0105ce lasem mi\u0119so trafi\u0142o na st\u00f3\u0142. Wystarczy\u0142o go na cztery bardzo obfite porcje. Dziczy\u017anie towarzyszy\u0142a kasza gryczana ze skwarkami usma\u017cona w odrobinie bulionu. Do tego tylko sa\u0142ata z naszego zielnika i czerwone wino z prowincji Rioja (2009 r).<\/p>\n<p>Taki obiad podany tu\u017c przed zmrokiem wzbudzi\u0142 wspomnienia z Umbrii, gdzie w okolicach Norcii, s\u0142yn\u0105cej z czarnych trufli, dziczyzny i w\u0119dlin, jedli\u015bmy w\u0142a\u015bnie piecze\u0144 z dzika polewanego czerwonym winem. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c jeszcze bardziej ni\u017c dzik, kt\u00f3ry nie by\u0142 dla nas nieznanym smakiem, zapad\u0142y nam w pami\u0119\u0107 suszone w\u0119dliny.<\/p>\n<p>Wspania\u0142e w\u0119dliny ciesz\u0105 si\u0119 wielk\u0105 s\u0142aw\u0105 nie tylko w Italii. A niemal wszystko zawdzi\u0119czaj\u0105 naturalnej karmie, kt\u00f3r\u0105 jadaj\u0105 niemal po spo\u0142u, bo \u015bwinie tu mog\u0105 swobodnie biega\u0107 po lesie i zapewne spotykaj\u0105 si\u0119 z dzikimi kuzynami, gdy szukaj\u0105 \u017co\u0142\u0119dzi. Ludzie swoim wieprzkom dodaj\u0105 do tej le\u015bnej diety kukurydz\u0119 i zbo\u017ce.<\/p>\n<p>Masarze z Norcii uchodz\u0105 za najlepszych w tej cz\u0119\u015bci Italii. Nazwa norcino ma podw\u00f3jne znaczenie, oznacza bowiem zar\u00f3wno mieszka\u0144ca miasta, jak i rze\u017anika. Norcineria za\u015b to sklep z wyrobami mi\u0119snymi, spo\u015br\u00f3d kt\u00f3rych zapami\u0119ta\u0142em mazzafegati &#8211; bardzo pikantne kie\u0142basy z w\u0105troby wieprzowej, budelacci, czyli cieniutkie w\u0119dzone flaki smakowite zar\u00f3wno w postaci surowej, jak i z grilla, capocollo &#8211; pachn\u0105cy intensywnie czosnkiem karczek i wreszcie barbozzo &#8211; peklowany policzek wieprzowy.<\/p>\n<p>Niestety w tym roku nie odwiedzimy \u017cadnej norcinerii, bo b\u0119dziemy tylko przelatywa\u0107 nad pi\u0119kn\u0105 Umbri\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dosta\u0142em przedni\u0105 nog\u0119 sporego (wa\u017cy\u0142 ponad 60 kg) dzika. Pochodzi\u0142 on spod Brodnicy, czyli z dawnych Prus. Dzik by\u0142\u00a0przygotowywany (sp\u0119dzi\u0142 6 godzin w w\u0119dzarni w gor\u0105cym dymie)\u00a0na wesele, ale uczestnicy zjedli jego tyln\u0105 cz\u0119\u015b\u0107, zostawiaj\u0105c prz\u00f3d lekko krwisty\u00a0dostarczony tym, kt\u00f3rzy na uczt\u0119 nie dotarli.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13067"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=13067"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13067\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":13080,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13067\/revisions\/13080"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=13067"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=13067"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=13067"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}