
{"id":133,"date":"2007-01-24T11:14:15","date_gmt":"2007-01-24T10:14:15","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=133"},"modified":"2007-01-24T11:14:15","modified_gmt":"2007-01-24T10:14:15","slug":"opowiesc-o-prawdziwym-ryszardzie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/01\/24\/opowiesc-o-prawdziwym-ryszardzie\/","title":{"rendered":"Opowie\u015b\u0107 o prawdziwym Ryszardzie"},"content":{"rendered":"<p>Znam Ry\u015bka od 33 lat. Od dzisiejszej nocy musz\u0119 m\u00f3wi\u0107 i pisa\u0107\u00a0&#8211; zna\u0142em. To brzmi pretensjonalnie. A On pretensjonalno\u015bci nie lubi\u0142. Dlatego te\u017c dalej b\u0119d\u0119 pisa\u0142 tak jak by nic si\u0119 nie sta\u0142o. Jak bym m\u00f3g\u0142 si\u0119 spodziewa\u0107, \u017ce zajrzy do mojego blogu, przeczyta anegdotki o sobie i cho\u0107by u\u015bmiechnie si\u0119. Lubi\u0142 by\u0107 bohaterem \u015bmiesznych historyjek. Sam te\u017c je czasem opowiada\u0142. A ja mam ich spory zapas. I to z r\u00f3\u017cnych epok. Bowiem nasza znajomo\u015b\u0107, a potem przyja\u017a\u0144, te\u017c przesz\u0142a przez r\u00f3\u017cne epoki.<\/p>\n<p>Pocz\u0105tek by\u0142 w PRL. Obaj pracowali\u015bmy w tygodniku &#8222;Kultura&#8221;. On jako czo\u0142owe pi\u00f3ro, ja jako zast\u0119pca sekretarza redakcji (by\u0142a nim energiczna Ewa Sta\u015bko), a potem\u00a0 sekretarz. By\u0142em wi\u0119c niejako akuszerem &#8222;Cesarza&#8221; i &#8222;Szachinszacha&#8221;. Ryszard pisa\u0142 obie ksi\u0105\u017cki z tygodnia na tydzie\u0144, a my je drukowali\u015bmy w odcinkach. By\u0142em te\u017c odbiorc\u0105 jego wspania\u0142ego reporta\u017cu ze Stoczni Gda\u0144skiej w pami\u0119tnym roku 80.<\/p>\n<p>Potem nasze drogi zawodowe rozesz\u0142y si\u0119. Przeszed\u0142em do &#8222;Polityki&#8221;. Nadszed\u0142\u00a0 grudzie\u0144 1981 r. &#8222;Kultur\u0119&#8221; w stanie wojennym zamkni\u0119to i nigdy nie reaktywowano. Min\u0119\u0142a kolejna epoka i powsta\u0142a m.in. &#8222;Gazeta Wyborcza&#8221;. To by\u0142a ostatnia przysta\u0144 Ry\u015bka. Znowu pisa\u0142 z tygodnia na tydzie\u0144 swoje wielkie ksi\u0105\u017cki. Najbardziej lubi\u0119 spo\u015br\u00f3d nich &#8222;Podr\u00f3\u017ce z Herodotem&#8221;.<\/p>\n<p>Nasze spotkania nabra\u0142y intensywniejszej cz\u0119stotliwo\u015bci gdy &#8222;Polityka&#8221; przenios\u0142a si\u0119 w pobli\u017ce Pl. Narutowicza. Rysiek mieszka\u0142 kilka przecznic od Placu i bywa\u0142 u mnie systematycznie, przynosz\u0105c swoje manuskrypty do przepisywania. Przy okazji du\u017co gadali\u015bmy. O wszystkim. O sprawach wa\u017cnych i b\u0142ahostkach. Uwielbia\u0142em te spotkania. Rysiek bowiem by\u0142 jedynym cz\u0142owiekiem jakiego znam, kt\u00f3ry potrafi\u0142 s\u0142ucha\u0107. Oto dow\u00f3d.Co jaki\u015b czas daj\u0119 si\u0119 nabra\u0107 na pytanie (zadawane przez nawet bliskich koleg\u00f3w)\u00a0&#8211; co u ciebie s\u0142ycha\u0107? Jak \u017cona, c\u00f3rka, wnuki? &#8211;\u00a0i zaczynam opowiada\u0107. W chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej widz\u0119 znudzenie w oczach pytaj\u0105cego, ga\u015bnie m\u00f3j zapa\u0142 a on odchodzi w po\u0142owie zdania.<\/p>\n<p>Gdy to samo pytanie zadawa\u0142 Rysiek widzia\u0142em w jego oczach ciekawo\u015b\u0107 i \u017cyczliwo\u015b\u0107. On chcia\u0142 us\u0142ysze\u0107 odpowied\u017a. By\u0142a dla niego tak samo wa\u017cna jak i dla mnie. Na tym w\u0142a\u015bnie polega\u0142a jego wielko\u015b\u0107 jako cz\u0142owieka, przyjaciela, reportera wreszcie. W taki sam spos\u00f3b bowiem rozmawia\u0142 z przyjaci\u00f3\u0142mi i z lud\u017ami dopiero co poznanymi. S\u0142ucha\u0142 ich i poznawa\u0142 \u015bwiat po okruszynie.<\/p>\n<p>Mam chyba wszystkie ksi\u0105\u017cki Ryszarda z dedykacjami dla mnie i dla mojej \u017cony Barbary. Serdeczne i dowcipne. Stoj\u0105 na p\u00f3\u0142ce, na kt\u00f3r\u0105 mo\u017cna si\u0119gn\u0105\u0107 bez szukania. Teraz si\u0119ga po nie m\u00f3j wnuk Kuba. On te\u017c pozna\u0142 Ry\u015bka, kt\u00f3ry us\u0142yszawszy, \u017ce czternastolatek (dodatkowo, poza programem szkolnym) uczy si\u0119 hiszpa\u0144skiego b\u0142yskawicznie przeszed\u0142 w rozmowie na j\u0119zyk Cervantesa\u00a0 czym najpierw speszy\u0142 ch\u0142opca, a potem\u00a0&#8211; jak si\u0119 okaza\u0142o\u00a0&#8211; zach\u0119ci\u0142 go do intensywniejszej nauki. Kuba o tej rozmowie dobrze pami\u0119ta.<\/p>\n<p>Na koniec moment samochwalstwa. Nikt i nigdy nie sprawi\u0142 mi takiej frajdy jak Rysiek, kt\u00f3ry podczas promocji &#8222;Smakosza w\u0119drownego&#8221; kupi\u0142 ksi\u0105\u017ceczk\u0119 i poprosi\u0142 mnie o autograf. Podpisa\u0142em j\u0105 dr\u017c\u0105c z dumy i podniecenia. Najwybitniejszy polski Autor, S\u0142awa \u015awiatowa chce mie\u0107 moj\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 i to z moim podpisem. I to jest najwi\u0119kszy honor jaki mnie spotka\u0142 w \u017cyciu zawodowym.<\/p>\n<p>Mam nadziej\u0119, \u017ce \u017bona Ryszarda przyrz\u0105dzi\u0142a Mu cho\u0107 jedno danie wed\u0142ug przepisu z tej ksi\u0105\u017cki.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Znam Ry\u015bka od 33 lat. Od dzisiejszej nocy musz\u0119 m\u00f3wi\u0107 i pisa\u0107\u00a0&#8211; zna\u0142em. To brzmi pretensjonalnie. A On pretensjonalno\u015bci nie lubi\u0142. Dlatego te\u017c dalej b\u0119d\u0119 pisa\u0142 tak jak by nic si\u0119 nie sta\u0142o. Jak bym m\u00f3g\u0142 si\u0119 spodziewa\u0107, \u017ce zajrzy do mojego blogu, przeczyta anegdotki o sobie i cho\u0107by u\u015bmiechnie si\u0119. Lubi\u0142 by\u0107 bohaterem \u015bmiesznych [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/133"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=133"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/133\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=133"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=133"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=133"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}