
{"id":1332,"date":"2009-11-17T08:00:22","date_gmt":"2009-11-17T07:00:22","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=1332"},"modified":"2009-11-17T08:34:03","modified_gmt":"2009-11-17T07:34:03","slug":"sos-sojowy-smak-swiatowy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/11\/17\/sos-sojowy-smak-swiatowy\/","title":{"rendered":"Sos sojowy &#8211; smak \u015bwiatowy"},"content":{"rendered":"<p>O tym najs\u0142ynniejszym chyba japo\u0144skim czy raczej azjatyckim sosie wspomina\u0142em lekko pisz\u0105c o sushi. Dzi\u015b jeszcze par\u0119 zda\u0144 na ten temat, bo to wa\u017cna sprawa dla mi\u0142o\u015bnik\u00f3w azjatyckiej kuchni. Bez sosu sojowego kuchnia ta nie istnieje.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-1341\" title=\"pb120047\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2009\/11\/pb120047.jpg\" alt=\"\" width=\"388\" height=\"291\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2009\/11\/pb120047.jpg 640w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2009\/11\/pb120047-300x225.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 388px) 100vw, 388px\" \/><\/p>\n<p><em>Sos sojowy i&#8230;? Ten woreczek dosta\u0142em od Mistrza ale bez objasnienia co w \u015brodku. A napisy s\u0105 tylko takie jak wida\u0107. Kto z Was zna japo\u0144ski i pomo\u017ce?<\/em><\/p>\n<p>Podczas pokazu Mistrza Kawasumi na wszystkich sto\u0142ach sta\u0142y butle sosu sojowego Yamasa. Firma ta produkuje \u00f3w specyfik od 1645 roku i jest niemal monopolista na rynku japo\u0144skim. W Polsce sos Yamasa jest chyba jeszcze niedost\u0119pny. A szkoda, bo jest wr\u0119cz doskona\u0142y. Tyle tylko, \u017ce trzeba wiedzie\u0107 jak stosowa\u0107. Kawasumi u\u015bwiadomi\u0142 mi wszystkie b\u0142\u0119dy jakie pope\u0142nia\u0142em do tej pory stosuj\u0105c sos sojowy oraz past\u0119 wasali &#8222;po europejsku&#8221; czyli w nadmiarze. Japo\u0144czycy nie maczaj\u0105 np. sushi w miseczce z sosem lecz delikatnie muskaj\u0105 nim wierzch porcji sushi tak by sos nie dotkn\u0105\u0142 ry\u017cu. Ry\u017c zamoczony w sosie robi si\u0119 sypki i piEkne figurki sushi rozpadaj\u0105 si\u0119 a nadmiar sosu zabija subtelny smak potrawy. To samo mo\u017cna napisa\u0107 o u\u017cywaniu zielonej ostrej pasty wasabi. Winna ona podkre\u015bla\u0107 delikatny smak ryby czy ma\u0142\u017cy a nie niszczy\u0107 go. Teraz ju\u017c tak b\u0119d\u0119 robi\u0142. A Wam polecam kolejny cytat z ksi\u0105\u017cki &#8222;Tradycje kulinarne Japonii&#8221;, bo to madra i ciekawa ksi\u0105\u017cka. Ju\u017c j\u0105 tu parokrotnie prezentowa\u0142em:<\/p>\n<p>&#8222;Sos sojowy jest pochodzenia chi\u0144skiego. Wywodzi si\u0119 on od potraw poddawanych fermentacji, kt\u00f3re znane by\u0142y mieszka\u0144com Pa\u0144stwo \u015arodka od oko\u0142o 1000 roku p.n.e. Dok\u0142adna procedura przygo?towywania sh\u00f3 &#8211; chi\u0144skiego sosu sojowego zosta\u0142a ustalona oko\u0142o II w. n.e. W Japonii t\u0119 form\u0119 przyprawy nazywano hishio. O jej popularno\u015bci \u015bwiadczy wiersz, znajduj\u0105cy si\u0119 w antologii Man&#8217;y\u00f3shu. W kodeksie Y\u00f3r\u00f3 ritsury\u00f3 zostaje wymienione jako jedna z trzech przypraw stosowanych w owym czasie na dworze cesarskim. Pozosta\u0142e dwie to miso oraz Icai &#8211; sfermentowane rybie mi\u0119so. W okresach Nara i Heian ceniono hishio nie tylko za ciekawy smak, ale r\u00f3wnie\u017c za w\u0142a\u015bciwo\u015bci konserwuj\u0105ce. Nazwa sh\u00f3yu pojawi\u0142a si\u0119 dopiero w XVI wieku i wtedy bardziej odnosi\u0142a si\u0119 do tar\u0119 miso ni\u017c do sosu sojowego. Dopiero od XVII wieku termin ten zacz\u0105\u0142 by\u0107 u\u017cywany w znaczeniu takim, w jakim wyst\u0119puje obecnie. W okresie Edo mianem sh\u00f3yu okre\u015blano rodzaj sosu podobny do octu ry\u017cowego, ale bardziej s\u0142ony. W owym czasie zacz\u0119to go produkowa\u0107 w ca\u0142ej Japonii, a od 1668 roku sos sojowy pochodz\u0105cy z Nagasaki eksportowano do Holandii, gdzie u\u017cywany by\u0142 jako przyprawa do potraw. Dzi\u0119ki Holendrom ten japo\u0144ski specja\u0142 dotar\u0142 r\u00f3wnie\u017c do Indonezji i Indii. Pod koniec XVII wieku sh\u00f3yu dodawano ju\u017c do zup, a tak\u017ce grillowanego drobiu i ryb, za\u015b od oko\u0142o 1736 roku u\u017cywano go jako jeden z sos\u00f3w, w kt\u00f3rych maczano sashimi. Obecnie sos sojowy dzielimy na dwa rodzaje: usukuchi i koikuchi. Pierwsza odmiana jest bardziej popularna w regionie Kansai. Ponadto ze wzgl\u0119du na delikatniejszy i mniej intensywny kolor idealnie nadaje si\u0119 do gotowania, bowiem nie wp\u0142ywa\u00a0 zbytnio\u00a0\u00a0 na\u00a0\u00a0 zmian\u0119\u00a0 oryginalnego\u00a0 kolorytu\u00a0\u00a0 potrawy.&#8221;<\/p>\n<p>Id\u0119 dola\u0107 par\u0119 kropelek sosu sojowego do kaczki luzowanej, kt\u00f3ra ju\u017c jaki\u015b czas pyrkocze w g\u0142\u0119bokiej patelni w towarzystwie s\u0142odkiej papryki, grzyb\u00f3w mun, rodzynek, orzech\u00f3w i mielonego kminu rzymskiego. Ale\u017c to pachnie!!!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>O tym najs\u0142ynniejszym chyba japo\u0144skim czy raczej azjatyckim sosie wspomina\u0142em lekko pisz\u0105c o sushi. Dzi\u015b jeszcze par\u0119 zda\u0144 na ten temat, bo to wa\u017cna sprawa dla mi\u0142o\u015bnik\u00f3w azjatyckiej kuchni. Bez sosu sojowego kuchnia ta nie istnieje. Sos sojowy i&#8230;? Ten woreczek dosta\u0142em od Mistrza ale bez objasnienia co w \u015brodku. A napisy s\u0105 tylko takie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1332"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1332"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1332\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1332"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1332"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1332"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}