
{"id":14200,"date":"2015-02-12T07:00:41","date_gmt":"2015-02-12T06:00:41","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=14200"},"modified":"2015-02-12T17:59:50","modified_gmt":"2015-02-12T16:59:50","slug":"czy-paczkiem-mozna-podbic-oko","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2015\/02\/12\/czy-paczkiem-mozna-podbic-oko\/","title":{"rendered":"Czy p\u0105czkiem mo\u017cna podbi\u0107 oko?"},"content":{"rendered":"<p>Wed\u0142ug J\u0119drzeja Kitowicza cytowanego ni\u017cej &#8211; mo\u017cna. Tyle tylko, \u017ce musi to by\u0107 p\u0105czek wiejski, ci\u0119\u017cki, t\u0142usty i twardy. P\u0105czki sma\u017cone w cukierniach miejskich bywa\u0142y lekkie i spr\u0119\u017cyste. A wojna p\u0105czkowa i faworkowa miedzy miastem a wsi\u0105 osi\u0105ga apogeum w T\u0142usty Czwartek.<br \/>\n<!--more--><\/p>\n<blockquote><p>Ostatni czwartek karnawa\u0142u &#8211; pisze Barbara Ogrodowska w swej obszernej ksi\u0105\u017cce &#8222;\u015awi\u0119ta polskie. Tradycja i obyczaj&#8221; &#8211; \u00a0t\u0142usty, zapu\u015bny, combrowy czwartek up\u0142ywa\u0142 przede wszystkim na jedzeniu i piciu. Powiadano, \u017ce w dniu tym tyle razy nale\u017cy popr\u00f3\u00adbowa\u0107 boczku i s\u0142oniny, ile razy kot ogonem ruszy, a wi\u0119c wielokrotnie. Objadanie si\u0119 w tym w\u0142a\u015bnie dniu, sta\u0142o si\u0119 tradycj\u0105. We wszystkich domach gotowano du\u017co obficie kraszonego jad\u0142a, kaszy i kapusty ze skwarkami i sperk\u0105, wyci\u0105gano po\u0142cie s\u0142oniny z komory, a bogatsi stawiali na st\u00f3\u0142 mi\u0119so i kie\u0142bas\u0119.<\/p>\n<p>W T\u0142usty Czwartek nie mog\u0142o nigdzie zabrakn\u0105\u0107 sma\u00ad\u017conych na t\u0142uszczu s\u0142odkich racuch\u00f3w, blin\u00f3w, &#8222;pampu\u00adch\u00f3w&#8221; oraz ciast lepszych i delikatniejszych, p\u0105czk\u00f3w i chru\u00adst\u00f3w. Te ostatnie znane by\u0142y najpierw w miastach.<\/p><\/blockquote>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/Faworki-na-kuse-dni.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-14203\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/Faworki-na-kuse-dni-300x225.jpg\" alt=\"OLYMPUS DIGITAL CAMERA\" width=\"300\" height=\"225\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/Faworki-na-kuse-dni-300x225.jpg 300w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/Faworki-na-kuse-dni-1024x768.jpg 1024w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><\/p>\n<blockquote><p>\u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 <em>\u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0Fot. P. Adamczewski<\/em><\/p>\n<p>Ju\u017c w XVII i XVIII wieku chlubili si\u0119 umiej\u0119tno\u015bci\u0105 wyrobu doskona\u0142ych p\u0105czk\u00f3w i chrust\u00f3w, zwanych fawor\u00adkami (fot. wy\u017cej) cukiernicy, zw\u0142aszcza warszawscy. Przysmaki te do\u015b\u0107 szybko przyj\u0119\u0142y si\u0119 i w bogatszych domach wiejskich.<\/p>\n<p>Dotychczas nie wiadomo dok\u0142adnie, sk\u0105d ciasta te przyw\u0119drowa\u0142y do Polski.\u00a0 Czasami m\u00f3wi si\u0119, \u017ce jest to przysmak wschodni, czasem, \u017ce pochodz\u0105 z Wiednia. Jakby nie by\u0142o, zaadoptowa\u0142y si\u0119 trwale w kuchni polskiej. Wed\u0142ug ks. J\u0119drzeja Kitowicza, kt\u00f3ry opisuj\u0105c zwyczaje i obyczaje polskie za czas\u00f3w saskich, tak\u017ce i s\u0142ynnym p\u0105czkom polskim po\u015bwi\u0119ci\u0142 sporo uwagi &#8211; wykwintny p\u0105czek, godny najlep\u00adszego sto\u0142u, podawany w karnawale, i &#8222;obowi\u0105zkowo&#8221; w T\u0142usty Czwartek by\u0142 <em>&#8230;tak pulchny, tak lekki \u017ce \u015bcisn\u0105wszy go w r\u0119ku, znowu si\u0119 rozci\u0105ga do swojej obj\u0119to\u015bci, a wiatr zdmuchn\u0105\u0142by go z p\u00f3\u0142miska.<\/em><\/p>\n<p>P\u0105czki jadane na wsi, rzecz prosta, nie mia\u0142y tej nad\u00adzwyczajnej lekko\u015bci; przeciwnie, by\u0142y solidne, wielkie, do\u00adbrze wype\u0142nione marmolad\u0105 lub powid\u0142ami i do\u015b\u0107 twarde, tak i\u017c mo\u017cna by\u0142o specja\u0142em tym &#8211; co r\u00f3wnie\u017c stwierdza Kitowicz &#8211; nabi\u0107 niez\u0142ego guza i podsini\u0107 oko. Jadano je mimo to ch\u0119tnie i w du\u017cych ilo\u015bciach, by\u0142y przede wszystkim wielkim przysmakiem dzieci.<\/p>\n<p>Dotychczas s\u0105 p\u0105czki polskim przysmakiem karnawa\u00ad\u0142owym. Dotychczas s\u0105 to \u0142akocie, kt\u00f3rymi w miastach i na wsi zajadamy si\u0119 w T\u0142usty Czwartek. W domu przyrz\u0105dza si\u0119 je rzadko i robi\u0105 to najcz\u0119\u015bciej dobre, wiejskie gospody\u00adnie. Natomiast w cukierniach w ca\u0142ej Polsce na ten w\u0142a\u015bnie dzie\u0144 sma\u017cy si\u0119 miliony p\u0105czk\u00f3w (bo a\u017c tyle ich co roku zjadamy), za\u015b przed cukierniami i zw\u0142aszcza przed renomo\u00adwanymi ustawiaj\u0105 si\u0119 d\u0142ugie kolejki kupuj\u0105cych, bo w T\u0142usty Czwartek nie mo\u017ce zabrakn\u0105\u0107 p\u0105czk\u00f3w na \u017cadnym stole.<\/p><\/blockquote>\n<p>A ja radz\u0119 spr\u00f3bowa\u0107 swoich si\u0142 i usma\u017cy\u0107 p\u0105czki we w\u0142asnej kuchni. Kto woli, rzecz jasna, mo\u017ce ograniczy\u0107 si\u0119 do fawork\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wed\u0142ug J\u0119drzeja Kitowicza cytowanego ni\u017cej &#8211; mo\u017cna. Tyle tylko, \u017ce musi to by\u0107 p\u0105czek wiejski, ci\u0119\u017cki, t\u0142usty i twardy. P\u0105czki sma\u017cone w cukierniach miejskich bywa\u0142y lekkie i spr\u0119\u017cyste. A wojna p\u0105czkowa i faworkowa miedzy miastem a wsi\u0105 osi\u0105ga apogeum w T\u0142usty Czwartek.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14200"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14200"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14200\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14218,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14200\/revisions\/14218"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14200"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14200"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14200"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}