
{"id":14446,"date":"2015-04-14T07:00:56","date_gmt":"2015-04-14T05:00:56","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=14446"},"modified":"2015-04-07T16:45:41","modified_gmt":"2015-04-07T14:45:41","slug":"rozrzucone-sushi","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2015\/04\/14\/rozrzucone-sushi\/","title":{"rendered":"Rozrzucone sushi"},"content":{"rendered":"<p>Sushi dotar\u0142o i pod strzechy. Chyba w ka\u017cdym, nawet najmniejszym miasteczku mo\u017cna spotka\u0107 lokal kusz\u0105cy publiczno\u015b\u0107 nadwi\u015bla\u0144sk\u0105 tym japo\u0144skim specja\u0142em.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nOstatnio widzia\u0142em szyld z namalowanym s\u0142upkiem ry\u017cu, owini\u0119tym alg\u0105 nori i przystrojonym na wierzchu kawa\u0142eczkiem surowej ryby. Wisia\u0142 nad gospod\u0105 przy szosie wiod\u0105cej przez Podlasie. Nie wiem, czy jadaj\u0105 tam tylko przejezdni czy miejscowi.<\/p>\n<div id=\"attachment_14445\" style=\"width: 630px\" class=\"wp-caption aligncenter\"><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/03\/Sushi-KawasumiPB090043.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" aria-describedby=\"caption-attachment-14445\" class=\"size-large wp-image-14445\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/03\/Sushi-KawasumiPB090043-1024x768.jpg\" alt=\"Sushi mistrza Kawasumi w formie obrazu przedstawiaj\u0105cego Zamek Kr\u00f3lewski w Warszawie. Fot. Piotr Adamczewski\" width=\"620\" height=\"465\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2015\/03\/Sushi-KawasumiPB090043-1024x768.jpg 1024w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2015\/03\/Sushi-KawasumiPB090043-300x225.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/><\/a><p id=\"caption-attachment-14445\" class=\"wp-caption-text\">Sushi mistrza Kawasumi w formie obrazu przedstawiaj\u0105cego Zamek Kr\u00f3lewski w Warszawie. Fot. Piotr Adamczewski<\/p><\/div>\n<p>Tradycyjne sushi jest trudne w robocie. Trzeba wiele miesi\u0119cy (a nawet lat, jak twierdz\u0105 mistrzowie) \u0107wicze\u0144, by m\u00f3c poda\u0107 prawdziwym smakoszom sushi najwy\u017cszej jako\u015bci.<\/p>\n<p>Jest jednak pewien rodzaj tej potrawy, kt\u00f3ry nie wymaga a\u017c takiej sprawno\u015bci w gotowaniu ry\u017cu i lepieniu z niego postumencik\u00f3w na morsk\u0105 surowizn\u0119. Podaje si\u0119 bowiem ten rodzaj sushi w miseczkach. Japo\u0144skie sushi w misce to czirashi, co znaczy &#8222;rozrzucony&#8221; &#8211; w taki w\u0142a\u015bnie spos\u00f3b t\u0119 potraw\u0119 si\u0119 przyrz\u0105dza. Na dnie lakierowanej miski nale\u017cy u\u0142o\u017cy\u0107 gotowany ry\u017c sushi i posypa\u0107 go warzywami, rybami i owocami morza. Te ostatnie mog\u0105 by\u0107 surowe lub gotowane, lecz zwykle jest to sashimi z ryb.<\/p>\n<p>Czirashi-sushi podaje si\u0119 z marynowanym imbirem, wasabi i sosem sojowym. Potrzebujemy 4 kubki (800 g) gotowanego ry\u017cu sushi, 3 \u0142y\u017cki upra\u017conych ziarenek bia\u0142ego sezamu, poszatkowany marynowany daikon i poszatkowane nori. 6 suszonych grzyb\u00f3w shitake moczy\u0107 we wrz\u0105tku 10 minut, osaczy\u0107. Pokroi\u0107 grzyby na cienkie paski i wymiesza\u0107 w rondlu z 3 \u0142y\u017ckami sosu sojowego, 1 kubkiem wywaru dashi i 1 \u0142y\u017ck\u0105 mirinu. Gotowa\u0107 na ma\u0142ym ogniu 10 minut, osaczy\u0107. Roz\u0142o\u017cy\u0107 ry\u017c w du\u017cej misce lub 4 miseczkach. Posypa\u0107 sezamem, daikonem, nori i grzybami. Ozdobi\u0107 wierzch cienko pokrojonym w plasterki og\u00f3rkiem, 16 zblanszowanymi str\u0105czkami groszku \u015bnie\u017cnego, sashimi (cienkie p\u0142atki surowej ryby) z tu\u0144czyka i \u0142ososia (po 100 g) i 16 gotowanymi, obranymi, wypatroszonymi i roz\u0142o\u017conymi na p\u0142ask krewetkami.<\/p>\n<p>I ju\u017c. Japo\u0144ski przysmak gotowy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Sushi dotar\u0142o i pod strzechy. Chyba w ka\u017cdym, nawet najmniejszym miasteczku mo\u017cna spotka\u0107 lokal kusz\u0105cy publiczno\u015b\u0107 nadwi\u015bla\u0144sk\u0105 tym japo\u0144skim specja\u0142em.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14446"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14446"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14446\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14600,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14446\/revisions\/14600"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14446"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14446"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14446"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}