
{"id":14503,"date":"2015-03-19T07:00:17","date_gmt":"2015-03-19T06:00:17","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=14503"},"modified":"2015-03-20T08:43:22","modified_gmt":"2015-03-20T07:43:22","slug":"14503","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2015\/03\/19\/14503\/","title":{"rendered":"Troch\u0119 s\u0142odyczy na koniec"},"content":{"rendered":"<p>Uzupe\u0142niam swoje zapasy win (o czym ju\u017c wspomina\u0142em, zastanawiaj\u0105c si\u0119, czy kupowa\u0107 trunki znane czy nieznane), bo wkr\u00f3tce uciekn\u0119 z Warszawy, a poza du\u017cym miastem trudno znale\u017a\u0107 co\u015b warto\u015bciowego.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nOpr\u00f3cz win wytrawnych (i bia\u0142ych, i czerwonych, i r\u00f3\u017cowych) kupuj\u0119 kilka butelek s\u0142odkich oraz win wzmocnionych, czyli porto. Przekona\u0142em si\u0119 do nich podczas podr\u00f3\u017cy po Portugalii, gdzie w\u0142a\u015bnie w okolicach Porto zwiedza\u0142em winnice, a potem piwnice, w kt\u00f3rych porto le\u017cakuje nawet 50 lat, nabieraj\u0105c koloru i smaku.<\/p>\n<p style=\"text-align: left;\">Od tej pory lubi\u0119 na zako\u0144czenie posi\u0142ku obok kawy mie\u0107 nape\u0142niony kieliszek aromatycznego i s\u0142odkawego wina o mocy przekraczaj\u0105cej 20 proc. O tym trunku pisze ciekawie wybitny znawca kuchni, win i cygar Stefan Gradowski:<a href=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/03\/Porto.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-large wp-image-14507\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/03\/Porto-768x1024.jpg\" alt=\"OLYMPUS DIGITAL CAMERA\" width=\"620\" height=\"826\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2015\/03\/Porto-768x1024.jpg 768w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2015\/03\/Porto-225x300.jpg 225w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/><\/a><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">*<\/p>\n<p style=\"text-align: left;\">Gdyby do produkcji porto zastosowa\u0107 taki sam proces fermentacji, jak przy innych winach, to by\u0142oby ono mocne, ciemnoczerwone, bardzo wytrawne, a przez to raczej niesmaczne. Na szcz\u0119\u015bcie robi si\u0119 je inaczej. Na wzg\u00f3rzach Duero ro\u015bnie specjalny gatunek winoro\u015bli, kt\u00f3rej owoce s\u0105 ciemne i wyj\u0105tkowo soczyste. Ju\u017c sam zbi\u00f3r winogron jest wielk\u0105 ceremoni\u0105. Zwi\u0105zane jest to zar\u00f3wno z tradycj\u0105, jak i przes\u0105dami, kt\u00f3re s\u0105 aktualne do dnia dzisiejszego. W Duero zbieraj\u0105 si\u0119 g\u0142\u00f3wnie mieszka\u0144cy okolicznych wiosek, czasem oddalonych nawet o 60 km.<\/p>\n<p>Przyje\u017cd\u017caj\u0105 ch\u0142opi, muzykanci, starzy i m\u0142odzi, maj\u0105c ze sob\u0105 jedynie tobo\u0142ek czy walizk\u0119. Muzykanci odgrywaj\u0105 wa\u017cn\u0105 rol\u0119 przy winobraniu, gdy\u017c w ci\u0105gu dnia przygrywaj\u0105 rytmicznie do pracy, a wieczorem do zabawy. Technika robienia win jest tradycyjna i jedyna &#8211; nale\u017cy depta\u0107, b\u0119d\u0105c boso, po winogronach, kt\u00f3re znajduj\u0105 si\u0119 w szerokich baliach. Kolor sk\u00f3rki owoc\u00f3w jest bardzo istotny, szczeg\u00f3lnie jednak ma to znaczenie w po\u0142owie tego procesu, kiedy wino ma jeszcze nisk\u0105 zawarto\u015b\u0107 alkoholu, ale za to du\u017co niesfermentowanego cukru.<\/p>\n<p>Jest to w\u0142a\u015bnie taki moment, kiedy producenci dodaj\u0105 brandy. Proporcje s\u0105 proste: jedna porcja brandy do czterech i p\u00f3\u0142 porcji wina. Problem z porto jest taki, i\u017c nie mo\u017ce by\u0107 ono pite w kr\u00f3tkim czasie po zrobieniu. Wynika to ze stosowanej technologii produkcji. Proces scalania si\u0119 nie zachodzi w ci\u0105gu doby, dopiero wieloletnie le\u017cakowanie pozwala osi\u0105gn\u0105\u0107 po\u017c\u0105dany efekt.<\/p>\n<p>Porto, kt\u00f3re ma wypisany rok (Vintage), jest najlepszej jako\u015bci, ale jednocze\u015bnie jest to najbardziej k\u0142opotliwe wino. Wynika to z faktu, i\u017c tylko raz na kilka lat, kiedy wszystkie istotne czynniki (pogoda, fermentacja itp.) s\u0105 sprzyjaj\u0105ce, producenci deklaruj\u0105 rocznik (Vintage). Czasami ma to miejsce jedynie trzy razy na dziesi\u0119\u0107 lat. Kiedy jednak taki moment nast\u0105pi, to wszystkie wina danego rocznika maj\u0105 rok produkcji oraz nazw\u0119 producenta wypisane na korku.<\/p>\n<p style=\"text-align: left;\">Porto Ruby dojrzewa w beczkach i nie jest przelewane do butelek do momentu, kiedy nie osi\u0105gnie gotowo\u015bci pitnej. Jest to wino m\u0142ode jak na porto, a przez to raczej pal\u0105ce w smaku, ale za to w \u0142adnym kolorze. Porto Ruby musi by\u0107 trzymany w beczce dziesi\u0119\u0107 lub pi\u0119tna\u015bcie lat, nim osi\u0105gnie kolor odpowiadaj\u0105cy nazwie. Oba te wina s\u0105 mieszankami, wi\u0119c mog\u0105 pochodzi\u0107 z r\u00f3\u017cnych lat i r\u00f3\u017cnych winnic.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">*<\/p>\n<p style=\"text-align: left;\">Wprawdzie napisa\u0142em, \u017ce porto jest doskona\u0142ym fina\u0142em przyj\u0119\u0107, ale czasem mi si\u0119 zdarza wypi\u0107 kieliszek na samym pocz\u0105tku spotkania. I w\u00f3wczas &#8211; o dziwo &#8211; zazwyczaj nabieram wi\u0119kszego apetytu. Mimo s\u0142odyczy znajduj\u0105cej si\u0119 w szkle.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Uzupe\u0142niam swoje zapasy win (o czym ju\u017c wspomina\u0142em, zastanawiaj\u0105c si\u0119, czy kupowa\u0107 trunki znane czy nieznane), bo wkr\u00f3tce uciekn\u0119 z Warszawy, a poza du\u017cym miastem trudno znale\u017a\u0107 co\u015b warto\u015bciowego.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14503"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14503"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14503\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14505,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14503\/revisions\/14505"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14503"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14503"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14503"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}