
{"id":14730,"date":"2015-04-29T07:00:12","date_gmt":"2015-04-29T05:00:12","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=14730"},"modified":"2015-04-27T11:58:24","modified_gmt":"2015-04-27T09:58:24","slug":"brakuje-mi-piatej-klepki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2015\/04\/29\/brakuje-mi-piatej-klepki\/","title":{"rendered":"Brakuje mi pi\u0105tej klepki?"},"content":{"rendered":"<p>Tak si\u0119 szcz\u0119\u015bliwie sk\u0142ada, \u017ce co jaki\u015b czas za\u017cywam pastylki, kt\u00f3re pozbawiaj\u0105 mnie smaku. Ten deprymuj\u0105cy stan trwa zwykle tyle czasu, ile kuracja. Potem, ku w\u0142asnej rado\u015bci, zn\u00f3w odczuwam przyjemno\u015b\u0107 z jedzenia rzeczy kwa\u015bnych, s\u0142odkich, s\u0142onych i gorzkich, rozr\u00f3\u017cniaj\u0105c je bez k\u0142opot\u00f3w.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nU\u017cy\u0142em w pierwszym zdaniu s\u0142owa &#8222;szcz\u0119\u015bliwie&#8221; przewrotnie. C\u00f3\u017c to bowiem za szcz\u0119\u015bcie, \u017ce jedz\u0105c r\u00f3\u017cne smako\u0142yki, czuj\u0119 si\u0119 tak, jakbym \u0142yka\u0142 trociny. Ale dzisiejszy temat dotyczy pi\u0105tego smaku &#8211; zwanego umami. Od dawna czyni\u0142em pr\u00f3by wyodr\u0119bnienia go spo\u015br\u00f3d innych smak\u00f3w, ale bez rezultatu. Teraz (i to jest w\u0142a\u015bnie owo &#8222;szcz\u0119\u015bliwie&#8221;) mog\u0119 wszystko zwali\u0107 na przebrzyd\u0142e leki. Nie rozr\u00f3\u017cniam umami, bo mam st\u0119piony smak!<\/p>\n<p>Wyci\u0105gam wi\u0119c z internetowego archiwum fragment tekstu dotycz\u0105cego pi\u0105tego smaku i go tu przytaczam. Niestety nie znam autora tych s\u0142\u00f3w, kt\u00f3rego z g\u00f3ry przepraszam za wykorzystanie jego my\u015bli bez pozwolenia i bez podania nazwiska. Tote\u017c k\u0142ad\u0119 na karb swej kuracji st\u0119piaj\u0105cej, jak wida\u0107, nie tylko kubeczki smakowe.<\/p>\n<blockquote><p>Spraw\u0119 co prawda przeczuwa\u0142 Brillat-Savarin, a w \u015blad za nim legendar\u00adny szef kuchni Auguste Escoffier, ale nikt innowacyjno\u015bci ich podej\u015bcia nie docenia\u0142.<\/p>\n<p>W 1908 roku dr Kikunae Ikeda z Uniwersytetu Tokijskiego zidentyfiko\u00adwa\u0142 pi\u0105ty smak, kt\u00f3ry nazwa\u0142 <em>umami. <\/em>Kieruj\u0105c si\u0119 szczeg\u00f3lnym smakiem wy\u00adwaru z glon\u00f3w <em>kombu, <\/em>doszed\u0142 do wniosku, \u017ce odpowiada za\u0144 wyst\u0119puj\u0105cy w wodorostach kwas glutaminowy. Min\u0119\u0142y jednak dekady, zanim odkrycie doczeka\u0142o si\u0119 naukowego uznania na Zachodzie. W 2000 r. grupa amery\u00adka\u0144skich naukowc\u00f3w orzek\u0142a, \u017ce istniej\u0105 na j\u0119zyku receptory, kt\u00f3re reaguj\u0105 na aminokwasy tworz\u0105ce odczucie umami. Jako substancje sk\u0142adaj\u0105ce si\u0119 na pi\u0105ty smak wskazano obok glutaminy r\u00f3wnie\u017c asparaginian i nukleotydy. Tyle &#8211; by nie zanudza\u0107 &#8211; nauka.<\/p>\n<p>Z etymologicznego punktu widzenia urnami oznacza ?wyborn\u0105 esencj\u0119&#8221;. Mia\u0142a to by\u0107 nazwa robocza, ale przylgn\u0119\u0142a raz na zawsze, przyczyniaj\u0105c si\u0119 w znacznej mierze do kariery poj\u0119cia jako tajemniczego i s\u0142abo definiowal\u00adnego. Przymiotnik\u00f3w, jakimi opisuje si\u0119 umami, jest kilka. Najcz\u0119stsze to: &#8222;pyszny&#8221;, &#8222;esencjonalny&#8221;, &#8222;aromatyczny&#8221; oraz &#8222;mi\u0119sny&#8221;. Z czego tylko ten ostatni, jak \u0142atwo zauwa\u017cy\u0107, nie jest warto\u015bciuj\u0105cy. St\u0105d przeciwnicy pi\u0105tego smaku krzycz\u0105, \u017ce umami to po prostu &#8222;smaczny&#8221; i nie widz\u0105 innej linii wsp\u00f3lnej dla pokarm\u00f3w tak r\u00f3\u017cnych, jak: sos sojowy, sos rybny, grzyby shiitake, ros\u00f3\u0142, szparagi, suszone pomidory, trufle, anchois czy parmezan. Ani nie dostrzegaj\u0105 &#8222;mi\u0119sno\u015bci&#8221; w serach czy jarzynach, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o mleku matki, z kt\u00f3rym po raz pierwszy wysysamy umami. Jak twierdz\u0105 bowiem naukowcy, smak ten nie pojawi\u0142 si\u0119 na p\u00f3\u017aniejszych etapach ewolucji; po\u00adsiadamy go od pocz\u0105tku jako wa\u017cny wska\u017anik niezb\u0119dnego do \u017cycia bia\u0142ka. <\/p>\n<p>Obok s\u0142odyczy umami to drugie smakowe doznanie, kt\u00f3re odczuwamy jako przyjemne. Historycznie rzecz ujmuj\u0105c, upodobanie do tego smaku zdra\u00addzali ju\u017c staro\u017cytni Grecy i Rzymianie, kt\u00f3rzy przypraw\u0119 z marynowanych wn\u0119trzno\u015bci ryb, zwan\u0105 garum, dodawali praktycznie do wszystkiego. Obfi\u00adtuj\u0105cy w umami ros\u00f3\u0142 w r\u00f3\u017cnych swoich wariacjach wyst\u0119powa\u0142 od zawsze we wszystkich kulturach, wznosz\u0105c si\u0119 ponad religiami.<\/p><\/blockquote>\n<p>Tyle m\u0105drego cytatu. A ja pocieszam si\u0119, \u017ce nie jestem jedynym smakoszem, kt\u00f3ry nie odczuwa, ba &#8211; pow\u0105tpiewa wr\u0119cz w istnienie tego, o czym wielu tak uczenie si\u0119 rozprawia. Dla mnie m\u00f3g\u0142by si\u0119 \u00f3w smak nazywa\u0107 po prostu &#8222;omami&#8221;.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tak si\u0119 szcz\u0119\u015bliwie sk\u0142ada, \u017ce co jaki\u015b czas za\u017cywam pastylki, kt\u00f3re pozbawiaj\u0105 mnie smaku. Ten deprymuj\u0105cy stan trwa zwykle tyle czasu, ile kuracja. Potem, ku w\u0142asnej rado\u015bci, zn\u00f3w odczuwam przyjemno\u015b\u0107 z jedzenia rzeczy kwa\u015bnych, s\u0142odkich, s\u0142onych i gorzkich, rozr\u00f3\u017cniaj\u0105c je bez k\u0142opot\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14730"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14730"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14730\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14732,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14730\/revisions\/14732"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14730"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14730"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14730"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}