
{"id":1524,"date":"2010-02-01T08:00:40","date_gmt":"2010-02-01T07:00:40","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=1524"},"modified":"2010-01-30T10:21:12","modified_gmt":"2010-01-30T09:21:12","slug":"moj-korkociag-z-laguiole","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2010\/02\/01\/moj-korkociag-z-laguiole\/","title":{"rendered":"M\u00f3j korkoci\u0105g z Laguiole"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0Przegl\u0105daj\u0105c ostatnio tomisko &#8222;Kulinaria francuskie&#8221; trafi\u0142em na rozdzia\u0142 ze zdj\u0119ciami, kt\u00f3re mi przpomnia\u0142y wypraw\u0119 do muzeum no\u017cy i korkoci\u0105g\u00f3w. To by\u0142a pi\u0119kna wycieczka do Laguiole. Od tej pory min\u0119\u0142y lata a ja wci\u0105\u017c mam kupiony tam korkoci\u0105g i uwa\u017cam go za \u00f3smy cud \u015bwiata. Innego poprostu nie chc\u0119. Mimo, \u017ce taki prosty, zwyczajny. Ale historia ku\u017ani, w kt\u00f3rej go wytoczono jest bardzo ciekawa.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-1525\" title=\"laguiole\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/01\/laguiole.jpg\" alt=\"\" width=\"352\" height=\"261\" \/><\/p>\n<p>Ka\u017cdy szanuj\u0105cy si\u0119 Francuz ma na pewno jaki\u015b no\u017cyk z Laguiole, tego niewielkiego miasteczka na p\u00f3\u0142nocy Aveyron. Na pocz\u0105tku XIX w. tutejsi kowale wykonywali proste no\u017ce, kt\u00f3re s\u0142u\u017cy\u0142y ch\u0142opom i pasterzom z Aubrac do codziennych prac. Wzorowane one by\u0142y na wyrobach baskijskich z Nawarry i miejscowego sztyletu. Z rogu byd\u0142a z Aubrac toczono r\u0119koje\u015b\u0107. Na samym ko\u0144cu ostrza mocowano szpikulec.<\/p>\n<p>\u00a0W 1829 roku Pierre Jean Calmels jako pierwszy zaj\u0105\u0142 si\u0119 handlem no\u017cami.<\/p>\n<p>Dzi\u015b tylko niewielka cz\u0119\u015b\u0107 no\u017cy pochodzi z miasteczka w Aubrac, wi\u0119kszo\u015b\u0107 wyrabia si\u0119 gdzie indziej. No\u017ce z Laguiole zawdzi\u0119czaj\u0105 swoje powodzenie praprawnuczkom pierwszego sprzedawcy\u00a0&#8211; Calmelsa. One bowiem\u00a0 przej\u0119\u0142y rodzinny interes. Powsta\u0142a te\u017c firma &#8222;Le Couteau de Laguiole&#8221;, kt\u00f3rej w\u0142a\u015bciciele uczyli si\u0119 tajnik\u00f3w rzemios\u0142a w p\u00f3\u0142nocnej Francji. W 1987 roku pojawi\u0142a si\u0119 pierwsza ku\u017ania z prawdziwego zdarzenia\u00a0&#8211; &#8222;Forge de Laguiole&#8221;. Dziewi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu rzemie\u015blnik\u00f3w w tej ma\u0142ej fabryce produkuje 200 000 no\u017cy rocznie. Od pocz\u0105tku do ko\u0144ca jest to r\u0119czna robota i na tym w\u0142asnie polega r\u00f3\u017cnica mi\u0119dzy tutejszymi no\u017cami, a ich licznymi kuzynami.<\/p>\n<p>W &#8222;Forge de Laguiole&#8221; no\u017ce s\u0105 kute, wykrawane, hartowane, szlifowane i polerowane. Do wyrobu ostrzy u\u017cywa si\u0119 wysokogatunkowej stali, a ka\u017cdy z no\u017cy jest r\u0119kodzie\u0142em. Na wykonanie najprostszego modelu potrzeba p\u00f3\u0142torej\u00a0 godziny,\u00a0 ale nad bardziej skomplikowanymi pracuje si\u0119 co najmniej kilka dni.<br \/>\nZnakiem rozpoznawczym no\u017ca z Laguiole jest &#8211; opr\u00f3cz nazwy wybitej na klindze &#8211; stalowy \u0142\u0105cznik ostrza i r\u0119koje\u015bci.<\/p>\n<p>Wszystkie te pochwa\u0142y potwierdzam. A wypraw\u0119 t\u0119 wspominam z takim sentymentem poniewa\u017c po drodze odwiedzilismy te\u017c pieczary, w kt\u00f3rych dojrzewa najpyszniejszy ser ple\u015bniowy &#8211;\u00a0roquefort.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0Przegl\u0105daj\u0105c ostatnio tomisko &#8222;Kulinaria francuskie&#8221; trafi\u0142em na rozdzia\u0142 ze zdj\u0119ciami, kt\u00f3re mi przpomnia\u0142y wypraw\u0119 do muzeum no\u017cy i korkoci\u0105g\u00f3w. To by\u0142a pi\u0119kna wycieczka do Laguiole. Od tej pory min\u0119\u0142y lata a ja wci\u0105\u017c mam kupiony tam korkoci\u0105g i uwa\u017cam go za \u00f3smy cud \u015bwiata. Innego poprostu nie chc\u0119. Mimo, \u017ce taki prosty, zwyczajny. Ale historia [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1524"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1524"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1524\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1524"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1524"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1524"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}