
{"id":1530,"date":"2010-02-04T08:00:27","date_gmt":"2010-02-04T07:00:27","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=1530"},"modified":"2010-02-03T12:19:28","modified_gmt":"2010-02-03T11:19:28","slug":"dwa-jamniki-to-parowka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2010\/02\/04\/dwa-jamniki-to-parowka\/","title":{"rendered":"Dwa jamniki to&#8230; par\u00f3wka"},"content":{"rendered":"<p>Wygl\u0105da to na niedorzeczno\u015b\u0107\u00a0 ale to prawda. Chocia\u017c s\u0105 dwie wersje daty narodzin to miejsce jest ustalone dok\u0142adnie: Niemcy. A bli\u017cej: Frankfurt nad Menem. Tam w roku 1487, albo troch\u0119 p\u00f3\u017aniej czyli oko\u0142o roku 1600, pojawi\u0142 si\u0119 pierwszy\u00a0 dachshund, czyli &#8222;jamnik&#8221;. Tak nazwano bowiem cieniutk\u0105 a do\u015b\u0107 d\u0142ug\u0105 kie\u0142bask\u0119 z mi\u0119sa wieprzowego (a potem tak\u017ce i ciel\u0119cego) w cienkim jelicie g\u0119sim ( a p\u00f3\u017aniej i wieprzowym), kt\u00f3r\u0105 zajadali si\u0119 mieszka\u0144cy miasta. Rze\u017anik, kt\u00f3ry opanowa\u0142 frankfurcki rynek w tej\u00a0 dziedzinie nazywa\u0142 si\u0119 Johann Georghehner.<\/p>\n<p>Owe jamniki, gdy dotar\u0142y wreszcie nad Wis\u0142\u0119, bardzo szybko podbi\u0142y serca, a w\u0142a\u015bciwie podniebienia, Polak\u00f3w. Pocz\u0105tkowo nazwano je frankfurterki\u00a0&#8211; to ze wzgl\u0119du na miejsce pochodzenia. Potem gdy zacz\u0119to sprzedawa\u0107 owe kie\u0142baski po dwie sztuki czyli parami, nadano im polsk\u0105 nazw\u0119\u00a0&#8211; par\u00f3wki.<br \/>\nPar\u00f3wki maj\u0105 liczne odmiany i rozleg\u0142\u0105 rodzin\u0119. Grubsze kuzynki cieniutkich par\u00f3weczek nazywaj\u0105 si\u0119 serdelkami. I s\u0105 r\u00f3wnie lubiane, bo te\u017c smaczne.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-1531\" title=\"wiedenskie-sniadanie\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/02\/wiedenskie-sniadanie.jpg\" alt=\"\" width=\"362\" height=\"251\" \/><\/p>\n<p><em>Wiede\u0144skie \u015bniadanie w kawiarni obok Opery<\/em><\/p>\n<p>By\u0142 czas, \u017ce jadanie par\u00f3wek \u0142\u0105czy\u0142o si\u0119 z pewn\u0105 doz\u0105 ryzyka. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 niewiele mia\u0142a wsp\u00f3lnego z wynalazkiem Georghehnera. Zamiast cienkiego jelita mia\u0142y plastikow\u0105 pow\u0142oczk\u0119, a wn\u0119trze by\u0142o wype\u0142niane wszystkim tylko nie delikatnym farszem z wieprzowiny czy ciel\u0119ciny. W dodatku produkowano je nie w ma\u0142ych rze\u017aniach tylko w zmechanizowanych i zautomatyzowanych molochach.<\/p>\n<p>Ostatnio jednak w sklepach zacz\u0119\u0142y si\u0119 pojawia\u0107 prawdziwe pachn\u0105ce lekkim w\u0119dzeniem i zawieraj\u0105ce dobre mi\u0119so par\u00f3wki, takie o jakich pisa\u0142y w swoich ksi\u0105\u017ckach pierwsze damy polskiej kuchni: Lucyna \u0106wierczakiewiczowa czy Marya Ochorowicz-Monatowa.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-1533\" title=\"parowki1\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/02\/parowki1.jpg\" alt=\"\" width=\"381\" height=\"230\" \/><\/p>\n<p>Nadal s\u0105 oczywi\u015bcie w sprzeda\u017cy pseudopar\u00f3wki w plastiku z farszem z tzw. MOM. A skr\u00f3t ten oznacza mi\u0119so obdzierane mechanicznie. To specjalne urz\u0105dzenia odzieraj\u0105 ko\u015bci wieprzowe czy ciel\u0119ce z resztek mi\u0119sa, \u017cy\u0142, chrz\u0105stek i t\u0142uszczu. I owe resztki stanowi\u0105 zawarto\u015b\u0107 tych &#8222;przysmak\u00f3w&#8221;.<\/p>\n<p>Rozpisa\u0142em si\u0119 dzi\u015b o par\u00f3wka nie bez przyczyny. Zaproszono mnie bowiem na nagranie programu &#8222;Dzie\u0144 Dobry TVN&#8221; (emisja w pi\u0105tek rano), w kt\u00f3rym wspania\u0142y kucharz i przesympatyczny facet Andrzej Polan przyrz\u0105dza\u0142 par\u00f3wki na kilka sposob\u00f3w. Potem wsp\u00f3lnie je jedli\u015bmy i wyra\u017cali\u015bmy opinie o ich smaku. Andrzej\u00a0&#8211; obecnie szef kuchni warszawskiego Nowotelu stoj\u0105cego w pobli\u017cu lotniska Ok\u0119cie, zaproponowa\u0142 kilka wersji\u00a0 dania. Ale zanim to nast\u0105pi\u0142o przeprowadzi\u0142em surow\u0105 selekcj\u0119 towaru. Zdecydowanie zaprotestowa\u0142em przeciwko wersji plastikowo-resztkowej, niech\u0119tnie odnios\u0142em si\u0119 te\u017c do kie\u0142basek, kt\u00f3re zamiast w\u0119dzenia sp\u0119dzi\u0142y kr\u00f3tki czas w beczce ze sztucznym dymem. Nie mia\u0142em tak\u017ce nadmiernej ochoty na par\u00f3wki drobiowe, kt\u00f3re na og\u00f3\u0142 przeznaczane bywaj\u0105 dla ma\u0142ych dzieci.<br \/>\nPrzyrz\u0105dzi\u0142 wi\u0119c Polan par\u00f3wki nadziewane ostrym, \u017c\u00f3\u0142tym serem i zawijane w w\u0119dzony boczek, a tak\u017ce zawijane w specyficzny &#8222;makaron&#8221; zrobiony z surowych kartofli. Upiek\u0142 par\u00f3wki zawini\u0119te w ciasto francuskie, kt\u00f3re wcze\u015bniej pokry\u0142 musztard\u0105 z Dijon. Przyrz\u0105dzi\u0142 tak\u017ce co\u015b, co by\u0142o w\u0142osk\u0105 wersj\u0105 polskiej fasolki po breto\u0144sku. Pokrojone w grube plasterki par\u00f3wki poddusi\u0142 w garnku z bia\u0142\u0105 fasol\u0105 polan\u0105 ostrym keczupem, zwyk\u0142ym sosem pomidorowym z drobno posiekanym czosnkiem i cebulk\u0105. A wszystko to jeszcze doprawi\u0142 tabasco. Uch! Jakie dobre i ostre.<\/p>\n<p>Najbardziej smakowa\u0142y mi par\u00f3wki zawijane w surowe nitki kartoflane. Niemal na r\u00f3wni postawi\u0142bym te\u017c ostr\u0105 fasol\u0119 z par\u00f3wkami. Br\u0105zowy medal przyznaj\u0119 wytwornym hot dogom czyli tym w cie\u015bcie francuskim z musztard\u0105. A par\u00f3wki faszerowane serem i zawijane w boczek uzna\u0142em za jadalny bana\u0142.<\/p>\n<p>Ca\u0142e spotkanie z Andrzejem by\u0142o mi\u0142e, bo dawno ju\u017c nie byli\u015bmy razem ani w kuchni, ani na planie TV. A chcia\u0142em mu z\u0142o\u017cy\u0107 gratulacje za pi\u0119kn\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119, kt\u00f3r\u0105 wyda\u0142 wraz z Krzysztofem Wellmanem, \u015bwietnym fotografikiem. Ksi\u0119ga nosi tytu\u0142 m\u00f3wi\u0105cy wszystko: &#8222;Kuchnia Polana w obiektywie Wellmana&#8221;. Brawo!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wygl\u0105da to na niedorzeczno\u015b\u0107\u00a0 ale to prawda. Chocia\u017c s\u0105 dwie wersje daty narodzin to miejsce jest ustalone dok\u0142adnie: Niemcy. A bli\u017cej: Frankfurt nad Menem. Tam w roku 1487, albo troch\u0119 p\u00f3\u017aniej czyli oko\u0142o roku 1600, pojawi\u0142 si\u0119 pierwszy\u00a0 dachshund, czyli &#8222;jamnik&#8221;. Tak nazwano bowiem cieniutk\u0105 a do\u015b\u0107 d\u0142ug\u0105 kie\u0142bask\u0119 z mi\u0119sa wieprzowego (a potem tak\u017ce [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1530"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1530"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1530\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1530"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1530"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1530"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}