
{"id":1567,"date":"2010-02-23T08:00:35","date_gmt":"2010-02-23T07:00:35","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=1567"},"modified":"2010-02-22T15:02:18","modified_gmt":"2010-02-22T14:02:18","slug":"dzieciece-obyczaj-ciekawy-jest-nadzwyczaj","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2010\/02\/23\/dzieciece-obyczaj-ciekawy-jest-nadzwyczaj\/","title":{"rendered":"Dzieci\u0119cy obyczaj ciekawy jest nadzwyczaj"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0<\/p>\n<p>W\u015br\u00f3d ksi\u0105\u017cek dotycz\u0105cych obyczaj\u00f3w kulinarnych w dawnej Polsce wyr\u00f3\u017cnia si\u0119 zdecydowanie dzie\u0142o El\u017cbiety Kaweckiej zatytu\u0142owane &#8222;W salonie i w kuchni&#8221;. Zagl\u0105dam do tej ksi\u0105\u017cki cz\u0119sto i za ka\u017cdym razem znajduj\u0119 rozdzia\u0142y bardzo interesuj\u0105ce a nawet inspiruj\u0105ce. Teraz gdy sam zajmuj\u0119 si\u0119 tematem: jak nauczy\u0107 dzieci smaku polskiej kuchni z wielk\u0105 ciekawo\u015bci\u0105 przeczyta\u0142em ponownie fragmenty po\u015bwi\u0119cone dzieci\u0119cemu menu w\u00a0 Polsce XIX-wiecznej. I przyzna\u0107 musze, \u017ce nie\u0142atwo by\u0142o by\u0107 dzieckiem i nie nabra\u0107 obrzydzenia do jedzenia.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-1578\" title=\"dzieci-przy-stole\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/02\/dzieci-przy-stole.jpg\" alt=\"\" width=\"277\" height=\"414\" \/><\/p>\n<p>&#8222;Dzieci do lat siedmiu, a nieraz i dziesi\u0119ciu nie tylko, \u017ce nie by\u0142y dopuszczane do wsp\u00f3lnego sto\u0142u z rodzicami, ale te\u017c otrzymywa\u0142y inne potrawy ni\u017c doro\u015bli. Panowa\u0142o w\u00f3wczas powszechne przekonanie, \u017ce przeznaczone dla nich po\u017cywienie powinno by\u0107 jak najbardziej jednostajne, wszelka bowiem odmiana, a ju\u017c bro\u0144 Bo\u017ce podanie dzieciom jakich\u015b owoc\u00f3w, mo\u017ce doprowadzi\u0107 tylko do zgubnych skutk\u00f3w.<br \/>\nHenrieta B\u0142\u0119dowska podkre\u015bla z dum\u0105, \u017ce siostrzeniec jej a\u017c do siedmiu lat niezmiennie dostawa\u0142 na \u015bniadanie kaszk\u0119, na obiad ros\u00f3\u0142, skrzyde\u0142ko pieczonej kury i szpinak, na kolacj\u0119 za\u015b kleik lub nale\u015bniki. Nigdy nie kosztowa\u0142 cukierk\u00f3w lub konfitur, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o takich u\u017cywkach jak herbata i kawa.<br \/>\nW\u0142odzimierz Czetwerty\u0144ski wspominaj\u0105c swoj\u0105 m\u0142odo\u015b\u0107 pisze: &#8222;w latach pierwszego dzieci\u0144stwa nie dostawali\u015bmy wcale mi\u0119sa. Babka moja, zawsze si\u0119 o nasze zdrowie obawiaj\u0105c, dozwala\u0142a nam tylko kaszki, zacierki i innych podobnych potraw.&#8221;\u00a0 We dworze w Mizoczy na Wo\u0142yniu w latach czterdziestych starannie wypisane na papierze i przybite na \u015bcianie w dziecinnym pokoju menu posi\u0142k\u00f3w dzieci ustalone by\u0142o raz na zawsze, na wszystkie dni tygodnia niezale\u017cnie od pory roku. Szczeg\u00f3lnie niepopularna w\u015br\u00f3d dzieci by\u0142a &#8222;obrzydliwa semulinka&#8221;\u00a0&#8211; jaka\u015b specjalna drobna kaszka podawana z mas\u0142em zawsze w pi\u0105tki. Oczywi\u015bcie i tu nie dawano dzieciom prawdziwej kawy ani herbaty, dostawa\u0142y natomiast polewk\u0119 z grzanego piwa ze \u015bmietan\u0105, kaw\u0119 upalon\u0105 z \u017co\u0142\u0119dzi, napar bratk\u00f3w z mlekiem &#8222;dla oczyszczenia krwi&#8221;. Z jarzyn karmiono je gotowan\u0105 marchwi\u0105, uwa\u017can\u0105 za po\u017cywie?nie specjalnie zdrowe. W drodze \u0142aski jednak pozwalano dzieciom, gdy by\u0142y bardzo grzeczne, zg\u0142osi\u0107 si\u0119 pod koniec obiadu doros\u0142ych\u00a0&#8211; po deser.<\/p>\n<p>Nieocenione Archiwum Gospodarcze z Wilanowa przynosi wiadomo\u015bci o po\u017cywieniu kolejnych pokole\u0144 ma\u0142ych Potockich w latach 1811-1854. Dzieci na obiad karmiono niezmiennie roso\u0142em z wermiszelem, kasz\u0105 lub &#8222;aux clusquit&#8221;, czyli z kluskami, jak pi\u0119knie z francuska pisa\u0142a ten wyraz osoba prowadz\u0105ca rachunki. Dostawa\u0142y jedn\u0105 lub dwie potrawy mi\u0119sne {dr\u00f3b, ciel\u0119cin\u0119), z jarzyn jedynie szpinak lub marchewk\u0119, na deser za\u015b nic lub najwy\u017cej kompot ze \u015bliwek i gruszek, kt\u00f3rych to owoc\u00f3w (suszonych?) musia\u0142o by\u0107 w wilanowskiej spi\u017carni bez liku, gdy\u017c kompot z nich serwowano niezale\u017cnie od pory roku. W drugiej po\u0142owie wieku czasem jako deser pojawiaj\u0105 si\u0119 te\u017c ?jab\u0142ka naturalne&#8221;, a wi\u0119c zapewne surowe. Na kolacj\u0119 podawano r\u00f3wnie\u017c ros\u00f3\u0142, przewa\u017cnie z chlebem, kasz\u0119 z mas\u0142em lub jak\u0105\u015b potraw\u0119 z jajek, a czasem i piwn\u0105 polewk\u0119.&#8221;<\/p>\n<p>I tylko ta piwna polewka poprawi\u0142a nieco wizerunek losu polskich smarkaczy zmuszanych do zajadania kaszek i papek, podczas gdy ich rodzice i starsze rodze\u0144stwo pa\u0142aszowali ba\u017canty, ostrygi, faszerowane szczupaki i pol\u0119dwice po angielsku.<\/p>\n<p>Przy innej okazji zajm\u0119 si\u0119 dzisiejszym losem dziatwy za polskim sto\u0142em.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0 W\u015br\u00f3d ksi\u0105\u017cek dotycz\u0105cych obyczaj\u00f3w kulinarnych w dawnej Polsce wyr\u00f3\u017cnia si\u0119 zdecydowanie dzie\u0142o El\u017cbiety Kaweckiej zatytu\u0142owane &#8222;W salonie i w kuchni&#8221;. Zagl\u0105dam do tej ksi\u0105\u017cki cz\u0119sto i za ka\u017cdym razem znajduj\u0119 rozdzia\u0142y bardzo interesuj\u0105ce a nawet inspiruj\u0105ce. Teraz gdy sam zajmuj\u0119 si\u0119 tematem: jak nauczy\u0107 dzieci smaku polskiej kuchni z wielk\u0105 ciekawo\u015bci\u0105 przeczyta\u0142em ponownie fragmenty [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1567"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1567"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1567\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1567"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1567"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1567"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}