
{"id":1568,"date":"2010-02-25T08:00:06","date_gmt":"2010-02-25T07:00:06","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=1568"},"modified":"2010-03-05T20:51:01","modified_gmt":"2010-03-05T19:51:01","slug":"wspomnienia-ksiecia-lubomirskiego","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2010\/02\/25\/wspomnienia-ksiecia-lubomirskiego\/","title":{"rendered":"Wspomnienia ksi\u0119cia Lubomirskiego"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/02\/palac-lubomirskich.jpg\"><\/a><\/p>\n<p><em>\u00a0Pa\u0142ac Lubomirskich w Warszawie<\/em><\/p>\n<p>Przeczyta\u0142em niedawno wspomnienia Stanis\u0142awa Lubomirskiego, kt\u00f3re stanowi\u0105 wst\u0119p do kolejnego wydania jednej z pierwszych (ocala\u0142ych) polskich ksi\u0105\u017cek kucharskich czyli &#8222;Compendium ferculorum&#8221; pi\u00f3ra herbowego Czernieckiego. Stanis\u0142aw Czerniecki ksi\u0105\u017ck\u0119 sw\u0105\u00a0 zadedykowa\u0142 Lubomirskim, z kt\u00f3rych domem by\u0142 przez d\u0142ugie lata \u015bci\u015ble zwi\u0105zany. Wst\u0119p napisany przez spadkobierc\u0119 tradycji wielkiego rodu jest ho\u0142dem oddanym zar\u00f3wno autorowi dzie\u0142a jak i kolejnym mistrzom kucharskim dzia\u0142aj\u0105cym w pa\u0142acowych kuchniach. Z wielk\u0105 frajd\u0105 to czyta\u0142em i tym ch\u0119tniej przedstawiam fragmenty zach\u0119caj\u0105c do lektury ca\u0142o\u015bci.<\/p>\n<p>&#8222;Wzorem dawnych wiek\u00f3w kuchnia w Kruszynie znajdowa\u0142a si\u0119 w osobnym budynku, oddalonym o 50 m. od pa\u0142acu. W tym samym budynku na I pi\u0119trze mie\u015bci\u0142y si\u0119 mieszkania s\u0142u\u017cby, na parterze za\u015b, poza kuchni\u0105 by\u0142a te\u017c, pralnia, piekarnia, magiel i jadalnia dla pracownik\u00f3w. W przylegaj\u0105cej do budynku starej baszcie mie\u015bci\u0142a si\u0119 spi\u017carnia. Spi\u017carnia by\u0142a zawsze zamkni\u0119ta, a klucze do niej mia\u0142a przy sobie pani Maria, \u017cona kucharza, pana Damiana Zaremby.(&#8230;)<\/p>\n<p>\u00a0Sama kuchnia by\u0142a pomieszczeniem bardzo obszernym. Jego \u015brodek zajmowa\u0142 bardzo du\u017cy i d\u0142ugi piec. Piec posiada\u0142 5 czy 6 drzwiczek, przez kt\u00f3re\u00a0&#8211; w miar\u0119 potrzeb &#8211; dorzucano na palenisko drewno. Uwa\u017cano bowiem, \u017ce przygotowywanie potraw na w\u0119glu psuje ich smak.<\/p>\n<p>\u00a0Kuchmistrz, pan Damian Zaremba, by\u0142 w Kruszynie osob\u0105 niezwykle wa\u017cn\u0105 i bardzo szanowan\u0105. Nam, jako dzieciom, wst\u0119p do kuchni by\u0142 dozwolony tylko po osobistym wyra\u017ceniu zgody przez pana Damian, a pozostawa\u0107 w kuchni mogli\u015bmy jedynie przez kilka minut, aby przypadkiem nie przeszkadza\u0107 w pracy licznym podkuchennym i uwijaj\u0105cym si\u0119 dziewczynom przygotowuj\u0105cym p\u00f3\u0142produkty do gotowania.<br \/>\n\u00a0Kucharz by\u0142 op\u0142acany sowicie, kilkakrotnie wi\u0119cej ni\u017c pozosta\u0142a s\u0142u\u017cba. R\u00f3wnie du\u017c\u0105 pensj\u0119 otrzymywa\u0142 jedynie g\u0142\u00f3wny kamerdyner. Pan Damian Zaremba mia\u0142 8 syn\u00f3w. Wszyscy oni uko\u0144czyli wy\u017csze studia, a kilku z nich zosta\u0142o ksi\u0119\u017cmi. (&#8230;)<\/p>\n<p>\u00a0Nasz kuchmistrz s\u0142yn\u0105\u0142 przede wszystkim z wspaniale przyrz\u0105dzanej dziczyzny, kt\u00f3rej na skutek du\u017cej ilo\u015bci las\u00f3w by\u0142o pod dostatkiem. Szczeg\u00f3lnie du\u017co jada\u0142o si\u0119 jeleni, saren, dzik\u00f3w, zaj\u0119cy oraz dzikiego ptactwa jak np.: s\u0142onki, kwiczo\u0142y, bekasy, cietrzewie, kuropatwy, dzikie kaczki. W parku \u017cy\u0142o mn\u00f3stwo dzikich kr\u00f3lik\u00f3w. Wystarczy\u0142o wyj\u015b\u0107 na chwil\u0119 ze strzelb\u0105, by upolowa\u0107 kilkana\u015bcie sztuk. Pami\u0119tam, \u017ce jako dzieci bardzo cz\u0119sto musieli\u015bmy je\u015b\u0107 kr\u00f3lika z marchewk\u0105, co porz\u0105dnie nam obrzyd\u0142o. Dopiero od 6 roku \u017cycia, kiedy zacz\u0119li\u015bmy jada\u0107 obiady razem z doros\u0142ymi w pa\u0142acowej jadalni, posi\u0142ki naprawd\u0119 zacz\u0119\u0142y mi smakowa\u0107. Sko\u0144czy\u0142y si\u0119 podawane do znudzenia kr\u00f3liki i mo\u017cna si\u0119 by\u0142o wreszcie rozkoszowa\u0107 wspania\u0142ymi smako\u0142ykami Pana Damiana.\u00a0Doskonale pami\u0119tam, \u017ce w Kruszynie ka\u017cdy obiad by\u0142 wa\u017cn\u0105 ceremoni\u0105 rodzinn\u0105. Domownicy byli na\u0144 zwo\u0142ywani specjalnym gongiem. O godzinie 1245 lokaj wynosi\u0142 przed Pa\u0142ac gong, kt\u00f3ry sk\u0142ada\u0142 si\u0119 z kilku mosi\u0119\u017cnych talerzy zawieszonych na ma\u0142ym stela\u017cu i przy pomocy obitego sk\u00f3r\u0105 m\u0142otka wygrywa\u0142 melodi\u0119\u00a0&#8211; sygna\u0142, kt\u00f3ra oznacza\u0142: przygotowa\u0107 si\u0119 do obiadu, umy\u0107 r\u0119ce, uczesa\u0107 si\u0119, ewentualnie zmieni\u0107 wybrudzon\u0105 w czasie zabawy w parku koszulk\u0119 na czyst\u0105. Poniewa\u017c o sp\u00f3\u017anieniu nie by\u0142o mowy, na wy\u015bcigi biegli\u015bmy do domu, bo ju\u017c o godz. 13 wybijano na gongu nowy sygna\u0142\u00a0&#8211; &#8222;siadamy do sto\u0142u&#8221;. W tym czasie musieli\u015bmy ju\u017c czeka\u0107 przed drzwiami do jadalni a\u017c nadejdzie dziadek z babci\u0105 i rodzice.\u00a0\u00a0 Oni pierwsi wchodzili do jadalni i zajmowali miejsca. Wtedy dopiero mog\u0142y wej\u015b\u0107 dzieci i zasi\u0105\u015b\u0107 na wyznaczonych dla nich miejscach. Nie by\u0142o mowy o jakichkolwiek przepychankach, czy sp\u00f3\u017anieniach. W czasie obiadu wolno nam by\u0142o odzywa\u0107 si\u0119 tylko na zapytanie przez starszych. (&#8230;) Oczywi\u015bcie, dzieci obs\u0142ugiwane by\u0142y jako ostatnie. Po obiedzie mogli\u015bmy wsta\u0107 od sto\u0142u dopiero na sygna\u0142 dany przez rodzic\u00f3w. Nale\u017ca\u0142o w\u00f3wczas podej\u015b\u0107 do dziadk\u00f3w i podzi\u0119kowa\u0107 za obiad ca\u0142uj\u0105c ich w r\u0119k\u0119, a potem w ten sam spos\u00f3b trzeba by\u0142o podzi\u0119kowa\u0107 rodzicom. Dopiero wtedy mo\u017cna by\u0142o wyj\u015b\u0107 z jadalni. Teraz musieli\u015bmy si\u0119 uda\u0107 do swoich pokoi, rozebra\u0107 i &#8211; na godzin\u0119 &#8211; po\u0142o\u017cy\u0107 spa\u0107. Od tego rytua\u0142u nie by\u0142o odwo\u0142ania. Ten opis rodzinnych posi\u0142k\u00f3w dedykuj\u0119 szczeg\u00f3lnie dzisiejszym wychowawcom i rodzicom. &#8221;<\/p>\n<p>Na koniec, korzy\u015b\u0107 praktyczna, kt\u00f3r\u0105 mo\u017cna wyci\u0105gn\u0105\u0107 z lektury wspomnie\u0144 ksi\u0119cia. Oto przepis na doskona\u0142e lekarstwo na kaca:<\/p>\n<p><em>\u00a0&#8222;Zjonk\u0119&#8221;przygotowuje si\u0119 nast\u0119puj\u0105co: do du\u017cej srebrnej wazy nale\u017cy wla\u0107 dwie lub trzy butelki koniaku i kirsz oraz ewentualnie doda\u0107 troch\u0119 pieprzu Cayenne. Na zainstalowanym ponad waz\u0105 grillu nale\u017cy umie\u015bci\u0107 g\u0142ow\u0119 cukru i podpali\u0107 alkohol pod spodem. Kiedy cukier si\u0119 stopi, nale\u017cy zgasi\u0107 p\u0142omie\u0144 i wype\u0142ni\u0107 waz\u0119 winem burgundzkim i szampanem. Ka\u017cdy z zaproszonych go\u015bci powinien wypi\u0107 duszkiem wielki kielich tak sporz\u0105dzonej &#8222;Zjonki&#8221;.<br \/>\n<\/em>\u00a0Lubomirscy r\u0119cz\u0105 za wspania\u0142y efekt tej operacji. Ale ja tego jeszcze nie pr\u00f3bowa\u0142em. Od dawna nie miewam kaca!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0Pa\u0142ac Lubomirskich w Warszawie Przeczyta\u0142em niedawno wspomnienia Stanis\u0142awa Lubomirskiego, kt\u00f3re stanowi\u0105 wst\u0119p do kolejnego wydania jednej z pierwszych (ocala\u0142ych) polskich ksi\u0105\u017cek kucharskich czyli &#8222;Compendium ferculorum&#8221; pi\u00f3ra herbowego Czernieckiego. Stanis\u0142aw Czerniecki ksi\u0105\u017ck\u0119 sw\u0105\u00a0 zadedykowa\u0142 Lubomirskim, z kt\u00f3rych domem by\u0142 przez d\u0142ugie lata \u015bci\u015ble zwi\u0105zany. Wst\u0119p napisany przez spadkobierc\u0119 tradycji wielkiego rodu jest ho\u0142dem oddanym zar\u00f3wno autorowi [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1568"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1568"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1568\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1568"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1568"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1568"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}