
{"id":15694,"date":"2015-11-10T07:00:37","date_gmt":"2015-11-10T06:00:37","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=15694"},"modified":"2015-11-10T03:28:43","modified_gmt":"2015-11-10T02:28:43","slug":"swiateczne-sniadanie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2015\/11\/10\/swiateczne-sniadanie\/","title":{"rendered":"\u015awi\u0105teczne \u015bniadanie"},"content":{"rendered":"<p>Jutro \u015bwi\u0119to narodowe. Wsz\u0119dzie wisz\u0105 bia\u0142o-czerwone flagi. Trzeba taki dzie\u0144 uczci\u0107 uroczystym \u015bniadaniem. A \u017ce jestem kawa\u0142ek drogi od domu (i kraju), to \u015bniadanie nie b\u0119dzie ca\u0142kiem patriotyczne. Ale te\u017c spod flagi bia\u0142o-czerwonej.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nSposob\u00f3w przyrz\u0105dzania da\u0144 ze \u015bledzi jest w Danii tyle, ile dni \u015bwi\u0105tecznych. \u017bony rybak\u00f3w zawsze dba\u0142y bowiem o to, by nie karmi\u0107 m\u0119\u017c\u00f3w monotonnie. Taki Du\u0144czyk bowiem znudzony jednym daniem m\u00f3g\u0142by \u2013 i to, co gorsza, z obfitym po\u0142owem \u2013 przycumowa\u0107 w innym porcie u zupe\u0142nie innej gospodyni.<a href=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/\u015aled\u017a.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/\u015aled\u017a.jpg\" alt=\"\u015aled\u017a\" width=\"640\" height=\"480\" class=\"aligncenter size-full wp-image-14230\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/\u015aled\u017a.jpg 640w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/\u015aled\u017a-300x225.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 640px) 100vw, 640px\" \/><\/a>Z da\u0144 nieznanych w \u017cadnej innej &#8211; poza du\u0144sk\u0105 &#8211; kuchni w zachwyt wprawi\u0142 nas chleb w\u0119gorzowy. W okr\u0105g\u0142y placek dro\u017cd\u017cowego ciasta wgniata si\u0119 dok\u0142adnie oczyszczonego i oczywi\u015bcie wypatroszonego, pozbawionego \u0142ba w\u0119gorza. Ryba musi by\u0107 mocno posolona. Za\u015b jej t\u0142uszcz wystarcza, by chleb doskonale si\u0119 uda\u0142 &#8211; bez udzia\u0142u mas\u0142a czy \u015bmietany.<\/p>\n<p>Chleb w\u0119gorzowy pieczony jest od \u015bwi\u0119ta. Cz\u0119\u015bciej mo\u017cna trafi\u0107 na omlet z kawa\u0142kami tej ryby. Te\u017c warto spr\u00f3bowa\u0107.<\/p>\n<p>Zwiedzaj\u0105c Kopenhag\u0119 czy inne miasto, nie trzeba si\u0119 martwi\u0107 o jedzenie. Kioski z gor\u0105cymi kie\u0142baskami stoj\u0105 do\u015b\u0107 g\u0119sto. A jeszcze wi\u0119cej punkt\u00f3w sprzeda\u017cy pod\u0105\u017ca za turystami. Ruchome budki na k\u00f3\u0142kach oferuj\u0105 nasze ulubione kie\u0142baski zawini\u0119te w boczek oraz kie\u0142baski z curry. Jedyny mankament w takiej ulicznej przek\u0105sce to kapi\u0105cy sos, zagra\u017caj\u0105cy spodniom lub bluzkom.<\/p>\n<p>Du\u0144czycy bij\u0105 jednak rekordy w zjadaniu dania znacznie bardziej bezpiecznego: smorrebrod! Pod t\u0105 pi\u0119kn\u0105 nazw\u0105 kryj\u0105 si\u0119 zwyk\u0142e kanapki. Cho\u0107 prawd\u0119 powiedziawszy, te kanapki zas\u0142uguj\u0105 na wi\u0119kszy szacunek. S\u0105 bowiem kolorowe, aromatyczne i bardzo, bardzo smaczne. Wystarczy powiedzie\u0107, \u017ce mo\u017cna na nich znale\u017a\u0107 wszelkie tutejsze smako\u0142yki: w\u0119dzonego \u015bledzia lub \u0142ososia, pasztet z w\u0105tr\u00f3bki czy doskona\u0142y ser, w\u0119dzone \u017ceberka wieprzowe lub plasterek pieczonego schabu. Czasem nawet jajecznic\u0119. A wszystko ozdobione pomidorkami lub zielenin\u0105. Zalet\u0105, i to niema\u0142\u0105, smorrebrod jest ich niewielka cena.<\/p>\n<p>Do popijania i wznoszenia toast\u00f3w oczywi\u015bcie piwo. Te\u017c du\u0144skie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jutro \u015bwi\u0119to narodowe. Wsz\u0119dzie wisz\u0105 bia\u0142o-czerwone flagi. Trzeba taki dzie\u0144 uczci\u0107 uroczystym \u015bniadaniem. A \u017ce jestem kawa\u0142ek drogi od domu (i kraju), to \u015bniadanie nie b\u0119dzie ca\u0142kiem patriotyczne. Ale te\u017c spod flagi bia\u0142o-czerwonej.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15694"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=15694"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15694\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":15696,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15694\/revisions\/15696"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=15694"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=15694"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=15694"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}