
{"id":16144,"date":"2016-03-15T14:00:01","date_gmt":"2016-03-15T13:00:01","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=16144"},"modified":"2016-11-01T07:43:44","modified_gmt":"2016-11-01T06:43:44","slug":"wspomnienia-o-piotrze","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2016\/03\/15\/wspomnienia-o-piotrze\/","title":{"rendered":"Wspomnienia o Piotrze"},"content":{"rendered":"<p>Piotr Adamczewski przyszed\u0142 do pracy w POLITYCE w karnawale Solidarno\u015bci, pod koniec 1980 r. Zosta\u0142 sekretarzem redakcji, zast\u0119puj\u0105c Dariusza Fikusa, kt\u00f3ry po uszy zaanga\u017cowa\u0142 si\u0119 w\u00f3wczas w dzia\u0142alno\u015b\u0107 energicznie walcz\u0105cego o wolno\u015b\u0107 prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Przedtem Piotr by\u0142 sekretarzem w tygodniku \u201eKultura\u201d, a jeszcze wcze\u015bniej pracowa\u0142 w \u201eKulisach\u201d \u2013 tygodniowym dodatku do \u201eExpressu Wieczornego\u201d i w dzienniku \u201eSztandar M\u0142odych\u201d. Da\u0142 si\u0119 pozna\u0107 jako utalentowany reporter, i ta reporterska sprawno\u015b\u0107 w pisaniu, dociekliwo\u015b\u0107 i szybko\u015b\u0107 reagowania zosta\u0142y mu na zawsze.<a href=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/03\/pa.jpg\" rel=\"attachment wp-att-16238\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/03\/pa-768x1024.jpg\" alt=\"Piotr\" width=\"620\" height=\"827\" class=\"aligncenter size-large wp-image-16238\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2016\/03\/pa-768x1024.jpg 768w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2016\/03\/pa-225x300.jpg 225w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2016\/03\/pa.jpg 1050w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/><\/a>Byli do siebie troch\u0119 podobni, Darek i Piotr. Obaj s\u0142usznej postury bruneci, z czasem coraz bardziej szpakowaci i zaokr\u0105gleni, ciep\u0142o patrz\u0105cy na ludzi i \u015bwiat, z dystansem i poczuciem humoru, ale w razie potrzeby stanowczy, a nawet srodzy. Te cechy charakteru s\u0105 na stanowisku sekretarza redakcji niezwykle przydatne. Sekretarz \u2013 obecnie zwany redaktorem prowadz\u0105cym albo jeszcze jako\u015b inaczej \u2013 to w ka\u017cdym pi\u015bmie posta\u0107 absolutnie kluczowa. Redaguje teksty, czuwa nad ich doborem, uk\u0142adem i ilustracj\u0105, wyk\u0142\u00f3ca si\u0119 z autorami i redakcyjn\u0105 zwierzchno\u015bci\u0105. Robi z gazety logicznie i artystycznie pouk\u0142adan\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107. Musi si\u0119 zna\u0107 na wszystkim, musi by\u0107 \u015bwietnym dziennikarzem i autorytetem w tej dziedzinie. No i musi umie\u0107 radzi\u0107 sobie z lud\u017ami, zw\u0142aszcza z tymi o skomplikowanych osobowo\u015bciach, trudnych charakterach, czyli w tym fachu praktycznie ze wszystkimi.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nPiotr mia\u0142 te umiej\u0119tno\u015bci w stopniu wybitnym, o czym przekonali\u015bmy si\u0119, kiedy nadzorowa\u0142 i przeprowadza\u0142 zmiany formatu POLITYKI, w marszu ucz\u0105c siebie i nas nowych edytorskich technik i technologii. Promieniowa\u0142a z niego dobra energia \u2013 takie wra\u017cenie mia\u0142 chyba ka\u017cdy, kto si\u0119 z nim zetkn\u0105\u0142, wszystko jedno \u2013 s\u0142u\u017cbowo czy prywatnie. Umia\u0142 fachowo i bardzo inteligentnie oceni\u0107 ka\u017cdy tekst, wyt\u0142umaczy\u0107, co jest dobrze, a co \u017ale, zach\u0119ci\u0107, pocieszy\u0107, a jak trzeba, to zruga\u0107. Wszystkich traktowa\u0142 jednakowo i sprawiedliwie. Potrafi\u0142 wej\u015b\u0107 do pokoju zwierzchnika, delikatnie zamkn\u0105\u0107 za sob\u0105 drzwi i powiedzie\u0107: \u201eStary, bardzo przepraszam, ale musz\u0119 ci\u0119 op\u2026\u201d. Je\u015bli nawet krzycza\u0142 \u2013 to bardzo kulturalnie.<\/p>\n<p>Niezwyk\u0142e by\u0142o w nim to po\u0142\u0105czenie \u0142agodno\u015bci, wyrozumia\u0142o\u015bci, elegancji i dobrego tonu w zachowaniu i post\u0119powaniu \u2013 ze stanowczo\u015bci\u0105, zdecydowaniem, czasem uporem. Cechy przeciwstawne funkcjonowa\u0142y u niego w jakiej\u015b niebywa\u0142ej harmonii. To by\u0142o naturalne, on po prostu taki by\u0142. Bardzo dba\u0142 o formy i savoir-vivre, ale nie w jaki\u015b spos\u00f3b sztuczny, wymuszony i wyuczony. To p\u0142yn\u0119\u0142o u niego ze \u015brodka, z autentycznego szacunku dla ludzi, z przekonania, \u017ce s\u0105 dobrzy i fajni, a jak nie s\u0105, to trzeba im pom\u00f3c, \u017ceby byli. Stanowczo\u015b\u0107 i up\u00f3r wi\u0105za\u0142y si\u0119 z kolei z tym, \u017ce przy ca\u0142ej swej otwarto\u015bci i tolerancji by\u0142 cz\u0142owiekiem zasad i zdecydowanych przekona\u0144.<\/p>\n<p>Nie chc\u0105c si\u0119 pogodzi\u0107 z realiami stanu wojennego, po grudniu 1981 r. wraz z grup\u0105 innych kole\u017canek i koleg\u00f3w odszed\u0142 z POLITYKI. Na pewien czas porzuci\u0142 w og\u00f3le dziennikarstwo. Ale wr\u00f3ci\u0142 do niego, bo by\u0142o jego pasj\u0105. Wr\u00f3ci\u0142 te\u017c do POLITYKI. Zastanawiamy si\u0119 czasem w redakcyjnych rozmowach, co jest takiego w tej gazecie, co \u0142\u0105czy r\u00f3\u017cne okresy jej istnienia, co zapewnia jak\u0105\u015b ci\u0105g\u0142o\u015b\u0107, mimo wszystkich zmian, kt\u00f3re w niej zachodzi\u0142y. Chyba to co\u015b jest w atmosferze, w ludziach, w relacjach mi\u0119dzy nimi. W tworzeniu tego ducha, tych relacji Piotr mia\u0142 zas\u0142ugi ogromne.<\/p>\n<p>W\u0142a\u015bciwie wszystko, czym si\u0119 zajmowa\u0142, robi\u0142 z pasj\u0105. Kultywowa\u0142 rado\u015b\u0107 \u017cycia i umia\u0142 dzieli\u0107 si\u0119 z ni\u0105 z innymi. Cieszy\u0142 si\u0119 prac\u0105, podr\u00f3\u017cami, swoim domem na wsi. No i sztuk\u0105 kulinarn\u0105. Sam potrafi\u0142 \u015bwietnie gotowa\u0107, w POLITYCE prowadzi\u0142 rubryk\u0119 Za sto\u0142em. Pocz\u0105tkowo by\u0142y to do\u015b\u0107 konwencjonalne recenzje nowo otwieranych restauracji, z czasem wypracowa\u0142 formu\u0142\u0119 erudycyjnej gaw\u0119dy gastronomiczno-historycznej, kt\u00f3ra mia\u0142a te\u017c swoj\u0105 \u015bwietn\u0105 wersj\u0119 radiow\u0105. Ale i te pierwsze recenzje, gromadzone potem w ksi\u0105\u017ckach \u2013 przewodnikach restauracyjnych, by\u0142y czym\u015b wa\u017cnym. Piotr by\u0142 kronikarzem odradzania si\u0119 polskiej gastronomii, tworzenia na nowo kuchni polskiej i adaptowania si\u0119 u nas kuchni cudzoziemskiej. Czyni\u0142 to ze znawstwem i ze smakiem.<\/p>\n<p>Ksi\u0105\u017cek kulinarnych o najrozmaitszym charakterze napisa\u0142 potem mn\u00f3stwo. Wsp\u00f3\u0142autork\u0105 niekt\u00f3rych by\u0142a jego \u017cona Basia, z kt\u00f3r\u0105 stanowili wspania\u0142\u0105, promieniuj\u0105c\u0105 ciep\u0142em par\u0119. W pocz\u0105tkowym okresie w restauracyjnych peregrynacjach i kulinarnym kronikarstwie towarzyszyli te\u017c Piotrowi koledzy z POLITYKI \u2013 Andrzej Garlicki, Krzysztof Mroziewicz, Micha\u0142 Radgowski. Piotr doskonale rozumia\u0142, \u017ce jedzenie to nie tylko i nawet nie przede wszystkim kwestia \u017co\u0142\u0105dka i podniebienia, ale wa\u017cny sk\u0142adnik kultury. St\u0105d historyczne i kulturowe konteksty w jego kulinarnym pisarstwie. I st\u0105d kultywowanie r\u00f3wnie\u017c sztuki ucztowania, w dobrze dobranym towarzystwie, gdzie rozmowa jest elementem nie mniej istotnym ni\u017c sosy i przyprawy.<\/p>\n<p>Piotrka cz\u0119sto zagadywano o przepisy i r\u00f3\u017cne detale kulinarne, nieraz dzwoni\u0142o si\u0119 do niego z jakiego\u015b sklepu z frykasami albo sprzed p\u00f3\u0142ki z butelkami wina z pro\u015bb\u0105 o piln\u0105 konsultacj\u0119. Ale nie tylko. Zawsze mo\u017cna by\u0142o do niego zadzwoni\u0107 w jakim\u015b \u017cyciowym k\u0142opocie, kiedy si\u0119 potrzebowa\u0142o wsparcia czy pomocy. I zawsze mo\u017cna by\u0142o na t\u0119 pomoc liczy\u0107. Przyjacielem by\u0142 niezawodnym.<\/p>\n<p>W tym numerze POLITYKI znajd\u0105 pa\u0144stwo ostatni felieton Piotra z cyklu Za sto\u0142em. Kiedy przysy\u0142a\u0142 go do redakcji, mieli\u015bmy jeszcze nadziej\u0119, \u017ce to po prostu kolejny, chocia\u017c autor od d\u0142ugiego czasu bardzo powa\u017cnie chorowa\u0142. Do\u0142\u0105czyli\u015bmy do felietonu informacj\u0119 o najnowszej ksi\u0105\u017cce Piotra, chcieli\u015bmy jak zwykle doda\u0107 zach\u0119t\u0119 do s\u0142uchania jego audycji w Radiu TOK FM. Nie przyjdzie ju\u017c do radia. Nie b\u0119dzie mo\u017cna do niego zadzwoni\u0107 po rad\u0119 i pomoc. Ale to nic, Piotrze. B\u0119dziemy czyta\u0107 Twoje ksi\u0105\u017cki. B\u0119dziemy s\u0142ucha\u0107 nagra\u0144 Twoich audycji. A Tw\u00f3j dobry duch b\u0119dzie kr\u0105\u017cy\u0142 po redakcji. Zostaniesz z nami.<\/p>\n<p>_______________________________________________________<\/p>\n<p>Drodzy Czytelnicy. Informujemy, \u017ce niniejszy blog nigdy nie zostanie zamkni\u0119ty. Piotr Adamczewski by\u0142 jednym z pierwszych autor\u00f3w w naszej blogosferze &#8211; prowadzi\u0142 go nieprzerwanie i systematycznie od sierpnia 2006 roku. Mia\u0142 sta\u0142e grono czytelnik\u00f3w, entuzjast\u00f3w, przyjaci\u00f3\u0142. Prosz\u0119 z nami pozosta\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Piotr Adamczewski przyszed\u0142 do pracy w POLITYCE w karnawale Solidarno\u015bci, pod koniec 1980 r. Zosta\u0142 sekretarzem redakcji, zast\u0119puj\u0105c Dariusza Fikusa, kt\u00f3ry po uszy zaanga\u017cowa\u0142 si\u0119 w\u00f3wczas w dzia\u0142alno\u015b\u0107 energicznie walcz\u0105cego o wolno\u015b\u0107 prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Przedtem Piotr by\u0142 sekretarzem w tygodniku \u201eKultura\u201d, a jeszcze wcze\u015bniej pracowa\u0142 w \u201eKulisach\u201d \u2013 tygodniowym dodatku do \u201eExpressu Wieczornego\u201d [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16144"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=16144"}],"version-history":[{"count":17,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16144\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":16159,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16144\/revisions\/16159"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=16144"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=16144"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=16144"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}