
{"id":16173,"date":"2016-04-04T11:05:39","date_gmt":"2016-04-04T09:05:39","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=16173"},"modified":"2018-02-19T00:24:10","modified_gmt":"2018-02-18T23:24:10","slug":"och-piotrze","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2016\/04\/04\/och-piotrze\/","title":{"rendered":"Och, Piotrze"},"content":{"rendered":"<p>Kiedy dzwoni\u0142em do Piotra Adamczewskiego z noworocznymi \u017cyczeniami, pyta\u0142em zawsze, cho\u0107 z g\u00f3ry zna\u0142em odpowied\u017a \u2013 a co robisz o p\u00f3\u0142nocy?<br \/>\n<!--more--><br \/>\nNa to Piotr, kt\u00f3ry z g\u00f3ry zna\u0142 pytanie, relacjonowa\u0142, co na st\u00f3\u0142 dla siebie i \u017cony przygotowa\u0142. Zaczyna\u0142a si\u0119 radosna opowie\u015b\u0107 o smakach, ich niuansach, rozkoszach podniebienia, na ten nowy rok. Yuri Slezkine dzieli ludzi na merkurian\u00f3w i apolli\u0144czyk\u00f3w. Ci pierwsi, w ogromnym uproszczeniu, to spadkobiercy Merkurego, boga kupc\u00f3w, rzemie\u015blnik\u00f3w, wszelkiego rodzaju wytw\u00f3rc\u00f3w. Ci drudzy, od Apolla, to ideolodzy, intelektuali\u015bci, rozpatruj\u0105cy z daleka sens rzeczy. W kwestiach kulinarnych by\u0142 Piotr jednym i drugim. Jako merkurianin umia\u0142 znakomito\u015bci upichci\u0107, jako apolli\u0144czyk rozmarza\u0107 si\u0119 nad podanych potraw skomplikowan\u0105 histori\u0105, nad ka\u017cdym najsubtelniejszym nawet z ich ingredient\u00f3w, kt\u00f3ry bez komentarza uszed\u0142by mo\u017ce naszej grubosk\u00f3rnej uwagi. By\u0142 w tym niedo\u015bcignionym mistrzem.<\/p>\n<p>Przez dziesi\u0119ciolecie bodaj wysy\u0142a\u0142em Piotrowi, na jego kategoryczn\u0105 pro\u015bb\u0119, musztard\u0119 z Dijon. On odwzajemnia\u0142 mi si\u0119 sarepsk\u0105, w kt\u00f3rej gustuj\u0119 od dzieci\u0144stwa. S\u0142oiczki p\u0142yn\u0119\u0142y przez granice w obie strony jak najsmakowitszy znak przyja\u017ani. Och Piotrze, gdzie si\u0119 podzia\u0142y te czasy?<\/p>\n<p>Mam do Piotra stosunek szczeg\u00f3lny, bo to on ponad \u0107wier\u0107 wieku temu zaprotegowa\u0142 mnie u Jasia Bijaka, \u00f3wczesnego redaktora naczelnego, i wprowadzi\u0142 do POLITYKI. By\u0142o to wielkie wyr\u00f3\u017cnienie, gdy\u017c do ka\u017cdego numeru pisma mia\u0142 stosunek jak bez ma\u0142a do swoich da\u0144 sylwestrowych. Pie\u015bci\u0142 go, szuka\u0142 odpowiednich dodatk\u00f3w, troszczy\u0142 si\u0119 o najmniejsze detale. Przez d\u0142ugi okres by\u0142o to jego \u017cycie. Do mnie dzwoni\u0142, kiedy mu pasowa\u0142o, \u017ce mam napisa\u0107 (co napisa\u0107 \u2013 w tym wzgl\u0119dzie nie by\u0142o nigdy \u017cadnych sugestii, a tym bardziej nakaz\u00f3w!). Potem Daniel Passent zosta\u0142 ambasadorem Rzeczpospolitej w Chile, co by\u0142o nie do pogodzenia (ekscelencja to ekscelencja i obiektywny reprezentant kraju ponad podzia\u0142ami) z zaanga\u017cowan\u0105 felietonistyk\u0105. Piotr zadzwoni\u0142 do mnie wtedy: \u201eOd tej chwili piszesz co tydzie\u0144\u201d. Tyle, \u017cadnych ubocznych wskaz\u00f3wek czy komentarzy. C\u00f3\u017c by\u0142o robi\u0107? Tak, dzi\u0119ki niemu przede wszystkim przekroczy\u0142em ju\u017c pr\u00f3g tysi\u0105ca felieton\u00f3w. Kiedy zaczyna\u0142em pisa\u0107 u Bijaka, POLITYKA by\u0142a wielk\u0105 gazetow\u0105 p\u0142acht\u0105. Wkr\u00f3tce, na przej\u015bciowy okres, zaw\u0119zi\u0142a si\u0119 do mniejszego, ale dalej gazetowego formatu. Wreszcie przyszed\u0142 czas, kiedy sta\u0142a si\u0119 ilustrowanym magazynem por\u0119cznym w czytaniu, kt\u00f3ry mo\u017cna roz\u0142o\u017cy\u0107 na kolanach w tramwaju i studiowa\u0107, nie przeszkadzaj\u0105c bli\u017aniemu swemu. Jak\u017ceby to cieszy\u0142o Piotra, gdyby nie fakt, i\u017c w pewnym momencie poczu\u0142 si\u0119 zaszeregowany do przesz\u0142o\u015bci. Kulinaria by\u0142y jego swoistym eskapizmem. Wydawa\u0142oby si\u0119, \u017ce nie by\u0142 nigdy ekstrawertykiem. Na wi\u0119kszo\u015b\u0107 pyta\u0144 odpowiada\u0142 p\u00f3\u0142zdaniami albo formu\u0142\u0105 obiektywn\u0105: \u201eOd tej chwili piszesz co tydzie\u0144\u201d \u2013 to by\u0142o dla mnie przez d\u0142ugi czas znakiem oddalenia, pow\u015bci\u0105gliwo\u015bci i dystansu. Piotr zamkni\u0119ty w sobie, z kt\u00f3rym relacje ma si\u0119 tylko s\u0142u\u017cbowe i impregnowane, chocia\u017c obie nasze \u017cony to Basie, co przynajmniej leksykalnie winno by nas zbli\u017ca\u0107. Tyle \u017ce naprawd\u0119 wszystko by\u0142o inaczej.<\/p>\n<p>Zanim wyl\u0105dowa\u0142a na S\u0142upeckiej, by\u0142em z POLITYK\u0104 w dw\u00f3ch innych poprzednich lokalach. W ka\u017cdym z nich w gabinecie sekretarza redakcji Piotra Adamczewskiego pod plastikow\u0105 pow\u0142oczk\u0105 biurka widnia\u0142o zdj\u0119cie jego c\u00f3rki Agaty. Przychodz\u0119 pewnego razu, a Piotr ca\u0142y w skowronkach. Rzuca mi si\u0119 na szyj\u0119: \u201eRzuci\u0142a go, rzuci\u0142a!\u201d \u2013 Kto kogo rzuci\u0142? Nie rozumiem nic. Okazuje si\u0119, \u017ce c\u00f3rka da\u0142a czarn\u0105 polewk\u0119 absztyfikantowi, z kt\u00f3rym wr\u0119cz zanosi\u0142o si\u0119 na \u015blub, a kt\u00f3rego Piotr (acz c\u00f3rce o tym s\u0142owa nie powiedzia\u0142) zupe\u0142nie nie akceptowa\u0142. Patrzy\u0142em na niego z radosnym rozrzewnieniem. By\u0142o w tym wszystko: i ojcowska zazdro\u015b\u0107, i ogromne ukochanie, i ta troska o innych, w kt\u00f3rej jest miejsce na b\u00f3l i najwi\u0119ksz\u0105 rado\u015b\u0107. Od tej chwili ostatnie lody p\u0119k\u0142y. Zrozumia\u0142em, jak ciep\u0142ym by\u0142 i kochaj\u0105cym ludzi, kt\u00f3rzy na to zas\u0142uguj\u0105, facetem. I takim go zapami\u0119tam.<\/p>\n<p><strong>Ludwik Stomma<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Kiedy dzwoni\u0142em do Piotra Adamczewskiego z noworocznymi \u017cyczeniami, pyta\u0142em zawsze, cho\u0107 z g\u00f3ry zna\u0142em odpowied\u017a \u2013 a co robisz o p\u00f3\u0142nocy?<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16173"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=16173"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16173\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":16853,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16173\/revisions\/16853"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=16173"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=16173"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=16173"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}