
{"id":16207,"date":"2016-07-23T15:22:59","date_gmt":"2016-07-23T13:22:59","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=16207"},"modified":"2016-07-23T15:22:59","modified_gmt":"2016-07-23T13:22:59","slug":"apetyt-literacki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2016\/07\/23\/apetyt-literacki\/","title":{"rendered":"Apetyt literacki"},"content":{"rendered":"<p>Na \u017cyczenie Czytelnik\u00f3w bloga Piotra Adamczewskiego kolejno b\u0119dziemy publikowa\u0107 felietony, jakie pisa\u0142 dla POLITYKI. Poni\u017cszy ukaza\u0142 si\u0119 w numerze 35\/2015.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nSubtelni poeci i filozofuj\u0105cy pisarze wiedzieli, co smaczne, i cz\u0119sto byli ob\u017cartuchami.<\/p>\n<p>Konstandinos Kawafis, zwany te\u017c Aleksandryjczykiem, wybitny grecki poeta, przez 33 lata by\u0142 urz\u0119dnikiem wydzia\u0142u nawadniania w egipskim ministerstwie rob\u00f3t publicznych. Liczna grecka kolonia w Aleksandrii stanowi\u0142a rodzinne \u015brodowisko poety. By\u0142 tam lubiany i ceniony, zanim jeszcze zdoby\u0142 rozg\u0142os w Grecji i w Europie. Aleksandria prze\u0142omu wiek\u00f3w XIX i XX to miejsce osza\u0142amiaj\u0105cych karier finansowych i r\u00f3wnie g\u0142o\u015bnych upadk\u00f3w. Ale kto si\u0119 dorobi\u0142 ci\u0119\u017ck\u0105 prac\u0105, ten i potrafi\u0142 ucztowa\u0107 z rozmachem. Zachowana z tamtych czas\u00f3w karta da\u0144 przygotowanych na sylwestra, w kt\u00f3rym uczestniczy\u0142 33-letni Konstandinos Kawafis, imponuje zestawem da\u0144, jakie zjedli m\u0142odzi aleksandryjscy Grecy: consomm\u00e9 Julienne, zak\u0105ski mieszane, ryba \u00e0 la Aumale, w\u0105tr\u00f3bki g\u0119sie Renaissance, bekasy na grzankach, indyk po kr\u00f3lewsku, sa\u0142aty, karczochy po grecku, lodowa bomba, kapusta w \u015bmietanie, ser roquefort, kompot. A do tego \u015bwietne wina: medoc, haut sauternes, re\u0144skie z 1882 r., wytrawny szampan H. Goulet z 1889 r. oraz inne szampany, a tak\u017ce likiery.<\/p>\n<p>Sybaryt\u0105 bywa\u0142 te\u017c Honoriusz Balzac (1799\u20131850). Nie jestem pewien, czy stosowa\u0142 si\u0119 do porad Brillat-Savarina, kt\u00f3rego \u201eFizjologi\u0119 smaku\u201d ceni\u0142 niezwykle wysoko, lecz aforyzm Savarina: \u201eCi, co si\u0119 ob\u017ceraj\u0105 albo upijaj\u0105, nie umiej\u0105 ani je\u015b\u0107, ani pi\u0107\u201d, by\u0142 mu zapewne obcy. Ot\u00f3\u017c podczas pracy Balzac \u017cywi\u0142 si\u0119 jajami i owocami, popijaj\u0105c je litrami kawy. Ale gdy ksi\u0105\u017ck\u0119 sko\u0144czy\u0142, rzuca\u0142 si\u0119 do sto\u0142u. Kiedy\u015b przy\u0142apano go w paryskiej knajpie Chez Very, gdzie spa\u0142aszowa\u0142 sto \u015bwie\u017cych ostryg, po czym zak\u0105si\u0142 12 kotletami baranimi, by z kolei zaj\u0105\u0107 si\u0119 kaczk\u0105 pieczon\u0105 z rzep\u0105 i dwoma kuropatwami. Nie pogardzi\u0142 te\u017c sol\u0105 po normandzku. Obiadek zako\u0144czy\u0142y sery, s\u0142odycze, kawa i likiery.<\/p>\n<p>Z przepis\u00f3w z ksi\u0105\u017cek Balzaca korzysta\u0142a Matka Poulard (1851\u20131931), w\u0142a\u015bcicielka restauracji T\u0119te d\u2019Or mieszcz\u0105cej si\u0119 na Mont Saint Michel w Normandii. Uchodzi\u0142a ona za niedo\u015bcig\u0142\u0105 mistrzyni\u0119 omlet\u00f3w. Wielu smakoszy uwa\u017ca, \u017ce stosowa\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie do balzakowskich przepis\u00f3w. W T\u0119te d\u2019Or, prowadzonej przez spadkobierc\u00f3w Matki Poulard, do dzi\u015b podaje si\u0119 jej omlety. Jad\u0142a je i kr\u00f3lowa brytyjska El\u017cbieta II, goszczona tam przez prezydenta Mitterranda.<\/p>\n<p>Niesamowita kariera marcepan\u00f3w z Issoudun te\u017c zacz\u0119\u0142a si\u0119 dzi\u0119ki Balzacowi. Opisa\u0142 on je bowiem nad wyraz smakowicie w powie\u015bci, kt\u00f3rej akcja rozgrywa si\u0119 w\u0142a\u015bnie w tym mie\u015bcie w prowincji Berry. Kilka tygodni po ukazaniu si\u0119 ksi\u0105\u017cki na rynku pojawi\u0142a si\u0119 tak\u017ce ulotka informuj\u0105ca, \u017ce pan Balzac otwiera now\u0105 cukierni\u0119 przy ul. Vivienne, gdzie b\u0119d\u0105 sprzedawane \u0142akocie z Issoudun. Sklep by\u0142 oblegany przez klient\u00f3w. I tak nasta\u0142a moda na marcepany. Okaza\u0142o si\u0119 te\u017c, \u017ce pisarz w\u0142o\u017cy\u0142 nieco got\u00f3wki w t\u0119 ca\u0142\u0105 operacj\u0119. Ile za\u015b na tym zarobi\u0142, kroniki milcz\u0105.<\/p>\n<p>Przed stu laty Warszawa s\u0142yn\u0119\u0142a z restauracji, w kt\u00f3rych podawano smako\u0142yki niedost\u0119pne nad Sekwan\u0105 czy Tybrem. Np. znany rywal Matejki, malarz pejza\u017cysta Wojciech Gerson, uwielbia\u0142 \u015bwi\u0144skie ucho podawane z chrzanem. Ten subtelny rysownik, tw\u00f3rca monumentalnych obraz\u00f3w historycznych i wsp\u00f3\u0142za\u0142o\u017cyciel Towarzystwa Zach\u0119ty Sztuk Pi\u0119knych (1860 r.) potrafi\u0142 przerwa\u0107 nawet wa\u017cne zaj\u0119cia, by spa\u0142aszowa\u0107 ucho wieprza pi\u0119knie ogolone i ugotowane smakowicie z zielem angielskim. W tych samych knajpach, w kt\u00f3rych bywa\u0142 Gerson, mo\u017cna by\u0142o tak\u017ce spotka\u0107 s\u0142ynnego aktora Alojzego \u017b\u00f3\u0142kowskiego. Ten najs\u0142awniejszy chyba odtw\u00f3rca r\u00f3l fredrowskich by\u0142 tak\u017ce znanym \u017car\u0142okiem. Po spektaklach odwiedza\u0142 restauracje g\u0119sto rozsiane wok\u00f3\u0142 Teatr\u00f3w Rz\u0105dowych, gdzie sp\u0119dza\u0142 d\u0142ugie godziny, obficie zak\u0105szaj\u0105c i g\u0119sto popijaj\u0105c. Co gorsza \u2013 cho\u0107 nieubogi \u2013 znany by\u0142 restauratorom ze sk\u0105pstwa. Na og\u00f3\u0142 jad\u0142 i pi\u0142 na kredyt. P\u00f3\u017aniej za\u015b knajpiarze wykaza\u0107 si\u0119 musieli nie lada kunsztem, by \u015bci\u0105gn\u0105\u0107 w ko\u0144cu d\u0142ug. Ma \u00f3w wybitny artysta na\u015bladowc\u00f3w i w\u015br\u00f3d dzisiejszych cz\u0142onk\u00f3w artystycznej czy politycznej elity&#8230;<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p><strong>Foie gras z rodzynkami<\/strong><br \/>\n<em>Foie gras, rodzynki, oliwa, kieliszek koniaku, szczypta pieprzu<\/em><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/07\/fois.jpg\" rel=\"attachment wp-att-16208\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/07\/fois-1024x917.jpg\" alt=\"fois\" width=\"620\" height=\"555\" class=\"aligncenter size-large wp-image-16208\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2016\/07\/fois-1024x917.jpg 1024w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2016\/07\/fois-300x269.jpg 300w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2016\/07\/fois-768x687.jpg 768w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2016\/07\/fois.jpg 1173w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/><\/a>1. Na patelni rozgrza\u0107 oliw\u0119 i wrzuci\u0107 rodzynki (je\u015bli bardzo wysuszone, to uprzednio namoczy\u0107). Po kilku minutach (ok. 5\u20137) doda\u0107 foie gras i sma\u017cy\u0107, obracaj\u0105c, by z\u0142apa\u0142o kolor z ka\u017cdej strony.<br \/>\n2. Doda\u0107 odrobin\u0119 zmielonego czarnego pieprzu. Na koniec pola\u0107 koniakiem i sma\u017cy\u0107 jeszcze 2\u20133 minuty.<br \/>\n3. Podawa\u0107 ze s\u0142odkim winem.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Na \u017cyczenie Czytelnik\u00f3w bloga Piotra Adamczewskiego kolejno b\u0119dziemy publikowa\u0107 felietony, jakie pisa\u0142 dla POLITYKI. Poni\u017cszy ukaza\u0142 si\u0119 w numerze 35\/2015.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16207"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=16207"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16207\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":16209,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16207\/revisions\/16209"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=16207"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=16207"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=16207"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}