
{"id":1628,"date":"2010-03-30T07:12:20","date_gmt":"2010-03-30T06:12:20","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=1628"},"modified":"2010-03-30T07:11:44","modified_gmt":"2010-03-30T06:11:44","slug":"jeszcze-nie-pilem-kumysu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2010\/03\/30\/jeszcze-nie-pilem-kumysu\/","title":{"rendered":"Jeszcze nie pi\u0142em kumysu"},"content":{"rendered":"<p>Wspomina\u0142em po powrocie z Egiptu, \u017ce jedn\u0105 z ksi\u0105\u017cek, kt\u00f3re tam przeczyta\u0142em by\u0142a biografia Lwa To\u0142stoja pi\u00f3ra Wiktora Szk\u0142owskiego. To interesuj\u0105ca lektura. A pewien fragment u\u015bwiadomi\u0142 mi powa\u017cny brak w kulinarnej edukacji: nie znam smaku kumysu. A Lew Niko\u0142ajewicz owszem pija\u0142 kumys jako lek. &#8222;To\u0142stoj wraz ze Stiepanem Bersem mieszka\u0142 w jurcie wynaj\u0119tej u mu\u0142\u0142y. Latem pod\u0142og\u0119 jurty za\u015bcie\u0142a\u0142y osty, w step prowadzi\u0142y malowane w kolorowe wzory drzwiczki zamiast rozwieszonego woj\u0142oku z wielb\u0142\u0105dziej sier\u015bci, w samym \u015brodku by\u0142 otw\u00f3r, przez kt\u00f3ry przegl\u0105da\u0142o niebo, przy kiepskiej pogodzie mo\u017cna go by\u0142o zas\u0142ania\u0107 woj\u0142okiem.<\/p>\n<p>Pili du\u017co kumysu. Panowa\u0142 w\u00f3wczas pogl\u0105d, \u017ce w czasie kuracji kumysem nie wolno je\u015b\u0107 potraw m\u0105cznych ani jarzyn, mo\u017cna natomiast je\u015b\u0107 mi\u0119so, ale raczej bez soli. Tak w\u0142a\u015bnie \u017cywili si\u0119 amatorzy kumysu, kt\u00f3rych wtedy zjecha\u0142o du\u017co.<\/p>\n<p>To\u0142stoj stopniowo przyzwyczaja\u0142 si\u0119 do nowego \u017cycia. Odpoczywa\u0142, tu od ksi\u0105\u017cek, od uczenia si\u0119 greki. W ko\u0144cu czerwca pisa\u0142 do \u017cony z Kara\u0142yku: &#8222;Du\u017co tu nowego i ciekawego: i Baszkirowie, jak z opis\u00f3w Herodota, i ch\u0142opi rosyjscy, i wsie szczeg\u00f3lnie urocze dzi\u0119ki prostocie i dobroci mieszka\u0144c\u00f3w. Kupi\u0142em konia za 60 rubli i je\u017adzimy sobie ze Stiop\u0105&#8230; Poluj\u0119 na kaczki, kt\u00f3rymi \u017cywimy si\u0119. Dzi\u015b pojechali\u015bmy konno na dropie i, jak zawsze, tylko sp\u0142oszyli\u015bmy je, i do wilczego legowiska, gdzie Baszkir schwyta\u0142 wilczka. Czytam po grecku, ale bardzo ma\u0142o. Samemu nie chce mi si\u0119. Nikt lepiej nie okre\u015bli\u0142 kumysu ni\u017c ch\u0142op, kt\u00f3ry powiedzia\u0142 mi w tych dniach, \u017ce \u017cyjemy traw\u0105 &#8211; jak konie&#8230;<\/p>\n<p>Wstaj\u0119 o sz\u00f3stej, si\u00f3dmej rano, pij\u0119 kumys, id\u0119 na zimowisko, gdzie mieszkaj\u0105 kumy\u015bnicy, pogadam z nimi, wracam do siebie, pij\u0119 herbat\u0119 ze Stiop\u0105, potem troch\u0119 czytam, chodz\u0119 po stepie w samej koszuli, wci\u0105\u017c pij\u0119 kumys, zjadam kawa\u0142ek pieczonej baraniny, potem albo idziemy, albo jedziemy na polowanie, wieczorem, kiedy zmierzcha, k\u0142adziemy si\u0119 spa\u0107&#8230;&#8221;<\/p>\n<p>W encyklopedii kulinarnej za\u015b Marek \u0141ebkowski pisze tak: &#8222;Kumys mleczne wino, sfermentowane mleko klaczy lub o\u015blicy, spo\u017cywane jako nap\u00f3j przez koczownikow Azji \u015arodkowej; w Europie przyrz\u0105dzane z rozcie\u0144czonego i dos\u0142odzonego mleka krowiego z dodatkiem dro\u017cd\u017cy piwnych.&#8221;<\/p>\n<p>To ja wol\u0119 (s\u0105dz\u0105c z opisu) spr\u00f3bowa\u0107 oryginalny kumys azjatycki. Z kobylego lub o\u015blego mleka. I mam ju\u017c nowy cel podr\u00f3\u017cy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wspomina\u0142em po powrocie z Egiptu, \u017ce jedn\u0105 z ksi\u0105\u017cek, kt\u00f3re tam przeczyta\u0142em by\u0142a biografia Lwa To\u0142stoja pi\u00f3ra Wiktora Szk\u0142owskiego. To interesuj\u0105ca lektura. A pewien fragment u\u015bwiadomi\u0142 mi powa\u017cny brak w kulinarnej edukacji: nie znam smaku kumysu. A Lew Niko\u0142ajewicz owszem pija\u0142 kumys jako lek. &#8222;To\u0142stoj wraz ze Stiepanem Bersem mieszka\u0142 w jurcie wynaj\u0119tej u mu\u0142\u0142y. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1628"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1628"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1628\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1628"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1628"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1628"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}