
{"id":178,"date":"2007-03-27T10:22:17","date_gmt":"2007-03-27T09:22:17","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=178"},"modified":"2007-03-31T18:35:42","modified_gmt":"2007-03-31T17:35:42","slug":"narcyz-zimna-sie-nie-boi","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/03\/27\/narcyz-zimna-sie-nie-boi\/","title":{"rendered":"Narcyz zimna si\u0119 nie boi"},"content":{"rendered":"<p>Do ka\u017cdej podr\u00f3\u017cy jeste\u015bmy dobrze przygotowani. Czasem taka zarozumia\u0142o\u015b\u0107 jest przyczyn\u0105 zguby. Niejeden w\u0119drowiec zamarz\u0142 na szlaku nie zabieraj\u0105c dodatkowego okrycia. Tym razem dotkn\u0119\u0142o to nas. Cho\u0107 na szcz\u0119\u015bcie prze\u017cyli\u015bmy. Ale za jak\u0105 cen\u0119?<\/p>\n<p>Wiedz\u0105c, \u017ce wiosna na Wyspach zaczyna si\u0119 znacznie wcze\u015bniej ni\u017c u nas i obejrzawszy zdj\u0119cia z londy\u0144skich park\u00f3w pokrytych kwieciem \u017c\u00f3\u0142tych narcyz\u00f3w, hiacynt\u00f3w fioletowych i bia\u0142ych a nawet magnolii uginaj\u0105cych si\u0119 pod obfitymi p\u0119kami r\u00f3\u017cowych kwiat\u00f3w zabrali\u015bmy ze sob\u0105 lekkie kurtki, wiosenne koszulki, d\u017cinsy i cienkie spodnie.<\/p>\n<p>Przej\u015bcie z samolotu na peron poci\u0105gu wioz\u0105cego pasa\u017cer\u00f3w z Heathrow na Victoria Station ostrzeg\u0142o nas, \u017ce co\u015b jest nie tak. Ale pod ziemi\u0105 by\u0142o ciep\u0142o. Jak to w piekle. Wynurzenie si\u0119 na powierzchni\u0119 by\u0142o bolesne. Najbli\u017cszy termometr przyspieszy\u0142 nasz marsz do hotelu przy Leinster Squer ( w pobli\u017cu Hyde Parku) wskazywa\u0142 bowiem 3 stopnie powy\u017cej zera, wia\u0142 przenikliwy wiatr a w ko\u0144cu sypn\u0119\u0142o gradem. Cholera by wzi\u0119\u0142a tak\u0105 wczesn\u0105 wiosn\u0119.<\/p>\n<p>Po ulokowaniu si\u0119 w maciupe\u0144kim ale wygodnym pokoju z \u0142azienk\u0105 ruszyli\u015bmy spiesznie do miasta, by si\u0119 ubra\u0107. Tak jak Helena (pozdrowienia serdeczne od Adama Sz., kt\u00f3ry po przerwie wr\u00f3ci\u0142 do redakcji) uwa\u017camy, \u017ce trzeba kupowa\u0107 rzeczy w najwy\u017cszym gatunku, bo s\u0105 \u0142adniejsze, trwalsze i po prostu lepsze. W dobrym sklepie  z kaszmirem kupili\u015bmy wspania\u0142e swetry tak ciep\u0142e (a delikatne, \u017ce mo\u017cna by bez cierpienia nosi\u0107 je na go\u0142e cia\u0142o), \u017ce nawet grad nie by\u0142 ju\u017c nam straszny. Ceny nie wymieni\u0119, aby nie denerwowa\u0107 przyjaci\u00f3\u0142, kt\u00f3rzy na pewno by woleli bym za te pieni\u0105dze przywi\u00f3z\u0142 whisky.<\/p>\n<p>Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c i Londyn, i Edynburg to nie s\u0105 tanie miasta. Zw\u0142aszcza dla tych, kt\u00f3rzy konta bankowe maj\u0105 w Warszawie. Aby tu dobrze \u017cy\u0107 trzeba tak\u017ce tu zarabia\u0107. W\u00f3wczas relacje cen \u0142agodniej\u0105. Ale nie ma co narzeka\u0107. Trzeba rusza\u0107 do pracy czyli do knajp. I to typowo angielskich. Bo przecie\u017c nie przyjechali\u015bmy tu aby je\u015b\u0107 u Chi\u0144czyk\u00f3w, W\u0142och\u00f3w, Taj\u00f3w czy Hindus\u00f3w. Mieli\u015bmy dobrze pozna\u0107 miejscow\u0105 kuchni\u0119 (nawiasem m\u00f3wi\u0105c by\u0142a ona mi dobrze znana z poprzednich wypraw ale nie chcia\u0142em zra\u017ca\u0107 Barbary wi\u0119c milcza\u0142em jak najd\u0142u\u017cej.).<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"220\" height=\"195\" border=\"0\" alt=\"kingsw17bargv.jpg\" title=\"kingsw17bargv.jpg\" src=\"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/2997_03\/kingsw17bargv.jpg\" \/><\/p>\n<p>Pierwsza kolacja mia\u0142a miejsce w pobli\u017cu hotelu w pubie Kings Head przy Moscow Road (Bayswater). Dumny napis na karcie menu: A Great British Tradition wyra\u017anie ostrzega\u0142 co nas czeka. A my nic, siadamy i zamawiamy. Soup of the Day ( za funt\u00f3w  3,45 ) czyli zupa z baraniej kark\u00f3wki. I nie by\u0142o to jagni\u0119 tylko stary tryk. Zar\u00f3wno ostry zapach jak i twardo\u015b\u0107 mi\u0119sa \u015bwiadczy\u0142y, \u017ce baran zbli\u017ca\u0142 si\u0119 wiekiem do emerytury. Na drugie wzi\u0119li\u015bmy 8oz Rump Steak ( 8,65 funt\u00f3w). Jak wyczyta\u0142em w karcie  mi\u0119so marynowa\u0142o si\u0119 28 dni a podano je z frytkami, grillowanymi pomidorami i groszkiem zielonym. Z tego wszystkiego jadalny by\u0142 groszek. Grubego, pi\u0119knie wygl\u0105daj\u0105cego, krwistego plastra wo\u0142owiny nie zjad\u0142by zapewne i m\u00f3j (nie \u017cyj\u0105cy ju\u017c od dawna) sznaucer olbrzym Lolek. Po\u0142ama\u0142by na ty \u015bcierwie z\u0119by. Moje osta\u0142y si\u0119. Basia wybra\u0142a lepiej, bo przypomnia\u0142 si\u0119 jej Dublin sprzed dw\u00f3ch lat i wspania\u0142e ryby z frytkami. Fish and Chips (6,95 funt\u00f3w) z pojemniczkiem sosu tatarskiego i nie\u015bmiertelnym zielonym groszkiem by\u0142 do strawienia. I tyle. \u017badnego smaku, aromatu, rado\u015bci jedzenia dorsza. Po prostu \u0142atwe w spo\u017cyciu, przes\u0105czone t\u0142uszczem rybie cielsko. Deseru ju\u017c nie ryzykowali\u015bmy. Ale nie ma co narzeka\u0107 &#8211; piwo by\u0142o doskona\u0142e. Ale to by\u0142 irlandzki guiness.<\/p>\n<p>Nie chc\u0119 Was skazywa\u0107 na m\u0119ki nudnych powtarzaj\u0105cych si\u0119 opis\u00f3w. Przez cztery dni pe\u0142ne w\u0119dr\u00f3wek od pubu do pubu nie trafili\u015bmy na nic co by nam zasmakowa\u0142o.<\/p>\n<p>Znacznie lepiej wypad\u0142o zwiedzanie Tower, a potem Tate Gallery. Wystawa obraz\u00f3w Williama Hogartha warta by\u0142a kilku godzin w\u0119drowania od \u015bciany do \u015bciany, wracania w to samo miejsce, oddalania si\u0119 i ogl\u0105dania za siebie. W Tate (w innych muzeach te\u017c) s\u0105 wygodne siedziska dla zm\u0119czonych mi\u0142o\u015bnik\u00f3w sztuki. Korzystali\u015bmy z nich siadaj\u0105c na wprost jakiego\u015b fascynuj\u0105cego obrazu i kontemplowali\u015bmy go w milczeniu. Najbardziej do nas przem\u00f3wi\u0142y dwie sale (spo\u015br\u00f3d 10) &#8211; Crime and Punishment (wstrz\u0105saj\u0105ce litografie z wi\u0119zienia i zau\u0142k\u00f3w Londynu) oraz  Pictures of Urbanity. Tu wr\u0119cz wyskakuj\u0105cy z ram portret handlarki krewetek. Jej u\u015bmiechni\u0119ta twarz zupe\u0142nie nie pasowa\u0142a do ponurych facjat pozosta\u0142ych modeli.<\/p>\n<p>Ostatniego dnia pobytu w Londynie wybrali\u015bmy si\u0119 do tzw. polskiej dzielnicy czyli na Ealing. Tam przy Northfield Avenue mieszcz\u0105 si\u0119 polskie delikatesy Bronka Korwin-Kamie\u0144skiego. Tak Bronek jaki i jego sklep godne s\u0105 filmu. Niewielki, okr\u0105glutki, rozgestykulowany i elokwentny w\u0142a\u015bciciel prezentuje sw\u00f3j sklep, opowiada o kucharskiej przesz\u0142o\u015bci, sta\u0142ych audycjach (po angielsku) w radio i planach na przysz\u0142o\u015b\u0107. Opr\u00f3cz doskona\u0142ych towar\u00f3w spo\u017cywczych z polski i ze \u015bwiata sprzedaje pras\u0119 ( w tym oczywi\u015bcie i Polityk\u0119), a wkr\u00f3tce b\u0119dzie oferowa\u0142 te\u017c nasze ksi\u0105\u017cki kulinarne. Doprowadzili\u015bmy bowiem bez przemocy do nawi\u0105zania kontaktu z Nowym \u015awiatem czyli naszym wydawc\u0105. I ta wizyta zrekompensowa\u0142a nam kl\u0119sk\u0119 poniesion\u0105 przy angielskim stole. Na szcz\u0119\u015bcie bycie sto\u0142ownikiem angielskich knajp nie jest obowi\u0105zkowe!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Do ka\u017cdej podr\u00f3\u017cy jeste\u015bmy dobrze przygotowani. Czasem taka zarozumia\u0142o\u015b\u0107 jest przyczyn\u0105 zguby. Niejeden w\u0119drowiec zamarz\u0142 na szlaku nie zabieraj\u0105c dodatkowego okrycia. Tym razem dotkn\u0119\u0142o to nas. Cho\u0107 na szcz\u0119\u015bcie prze\u017cyli\u015bmy. Ale za jak\u0105 cen\u0119? Wiedz\u0105c, \u017ce wiosna na Wyspach zaczyna si\u0119 znacznie wcze\u015bniej ni\u017c u nas i obejrzawszy zdj\u0119cia z londy\u0144skich park\u00f3w pokrytych kwieciem \u017c\u00f3\u0142tych [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/178"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=178"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/178\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=178"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=178"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=178"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}