
{"id":183,"date":"2007-04-02T07:00:52","date_gmt":"2007-04-02T06:00:52","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=183"},"modified":"2007-04-02T07:47:10","modified_gmt":"2007-04-02T06:47:10","slug":"na-zakupy-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/04\/02\/na-zakupy-2\/","title":{"rendered":"Na zakupy"},"content":{"rendered":"<p>Jest sobota na tydzie\u0144 przed Wielk\u0105 sobot\u0105. A i moja Basia, i Pyra, i Alicja i inni Przyjaciele z blogu ju\u017c robi\u0105 zakupy na Wielkanoc. Ja tymczasem siedz\u0119 przy komputerze i pisz\u0119 rozdzia\u0142 ksi\u0105\u017cki po polskim sposobie biesiadowania od wiek\u00f3w do dzi\u015b. Dla wytchnienia (ale i z premedytacj\u0105, dla przypomnienia) si\u0119gn\u0105\u0142em zn\u00f3w po ksi\u0105\u017ck\u0119 m\u00f3wi\u0105c\u0105 o dawnych obyczajach. I oto znalaz\u0142em w ?W kuchni babci wnuczki? rozdzia\u0142 w\u0142a\u015bnie o zakupach. Poczytajcie!<\/p>\n<p>&#8222;Nie spos\u00f3b by\u0142oby powa\u017cnie radzi\u0107 m\u0142odym i starszym gospodyniom, co i jak kupowa\u0107, zakupy, bowiem to jeden z tych element\u00f3w naszego wsp\u00f3\u0142czesnego \u017cycia, kt\u00f3ry uleg\u0142 chyba najwi\u0119kszym zmianom. Lepiej i bezpieczniej zatem b\u0119dzie opowiedzie\u0107 o zakupach prababek i babek.<\/p>\n<p>Dobrze prowadzona kuchnia domowa wymaga\u0142a odpowiednio czynionych zakup\u00f3w. Przedstawicielki najbogatszej warstwy nie zagl\u0105da\u0142y do kuchni, bo tam &#8222;podobno sw\u0105d wielki&#8221;, jednak by\u0142a to stosunkowo nieliczna grupa szcz\u0119\u015bliwych (czy aby na pewno?) os\u00f3b. Inne kobiety, nawet do\u015b\u0107 zamo\u017ce. cho\u0107by nie zajmowa\u0142y si\u0119 domem, kuchni\u0105 i zakupami, musia\u0142y zna\u0107 si\u0119 na nich, aby nie da\u0107 si\u0119 wodzi\u0107 za nos nie zawsze akuratnej s\u0142u\u017cbie.  Musia\u0142y r\u00f3wnie\u017c by\u0107 doskona\u0142ymi towaroznawcami. I rzeczywi\u015bcie \u015bwietnie orientowa\u0142y si\u0119, jaki produkt i kiedy nale\u017cy kupowa\u0107. Na przyk\u0142ad wiadomo by\u0142o, \u017ce pora roku wp\u0142ywa na smak ryby. Pstr\u0105gi i karpie bywaj\u0105 smaczne od maja do listopada, a szczupaki wyborne w zimie, ryby z rzek bardziej smakuj\u0105 ni\u017c \u0142owione ze staw\u00f3w. Skrzela kupowanej ryby powinny przy tym by\u0107 ciemnoczerwone (znane by\u0142y przypadki oszustw polegaj\u0105cych na farbowaniu skrzeli u ryb!). Kupuj\u0105c zwierzyn\u0119 trzeba by\u0142o kierowa\u0107 si\u0119&#8230; w\u0119chem, obejrze\u0107, czy dmuchn\u0105wszy w pierze nie zobaczy si\u0119 plam na sk\u00f3rze ubitego ptaka, bo oznacza to ?rozk\u0142ad i zgnilizn\u0119&#8221;. Dr\u00f3b i ptactwo powinno by\u0107 m\u0142ode, co poznawa\u0142o si\u0119 po ugi\u0119ciu si\u0119 powierzchni ko\u015bci piersiowej pod naciskiem palca. Trudno pozna\u0107 wprawdzie \u015bwie\u017ce jajka, ale trzeba by\u0142o wzi\u0105\u0107 je do r\u0119ki: jaja ci\u0119\u017ckie, o r\u00f3\u017cowawej barwie skorupki uwa\u017cano za \u015bwie\u017ce, stare by\u0142y l\u017cejsze i o martwo bladej skorupce. Sztuk\u0105 by\u0142o kupienie \u015bwie\u017cego (na w\u0119ch) mas\u0142a i to niefa\u0142szowanego u nieuczciwych czasem sprzedawc\u00f3w na targu.<\/p>\n<p>Zakupy by\u0142y zawsze swoistym misterium. R\u00f3\u017cne formy handlu zachowa\u0142y si\u0119 do ostatniej wojny, aby odda\u0107 po niej pole handlowi pa\u0144stwowemu. Nieliczni ju\u017c pami\u0119taj\u0105 handel domokr\u0105\u017cny, tych przekupni\u00f3w sprzedaj\u0105cych r\u00f3\u017cne rzeczy, nawet ciasta. Walczy\u0142y z nimi w\u0142adze sanitarne, uwa\u017caj\u0105c, s\u0142usznie zreszt\u0105, \u017ce obnoszenie po ulicach \u017cywno\u015bci przeznaczonej do bezpo\u015bredniego spo\u017cycia jest niehigieniczne. Na ulicach (co od\u017cy\u0142o obecnie i ju\u017c nie zastanawiamy si\u0119, czy jest to higieniczne), mo\u017cna by\u0142o od przekupni\u00f3w kupi\u0107 tak\u017ce wiele rodzaj\u00f3w \u017cywno\u015bci. Najwi\u0119ksze jednak mo\u017cliwo\u015bci dobrych zakup\u00f3w dawa\u0142y targowiska, gdzie obok przekupek ustawiali si\u0119, jak by\u015bmy to dzisiaj powiedzieli &#8211; sami producenci. Konkurencja w cenach i mo\u017cliwo\u015b\u0107 wyboru odpowiedniego towaru sprawia\u0142y, \u017ce dobre gospodynie tam w\u0142a\u015bnie za\u0142atwia\u0142y wi\u0119ksze sprawunki. W Warszawie chodzi\u0142o si\u0119 z kuchark\u0105 lub s\u0142u\u017c\u0105c\u0105, a mniej zamo\u017cne panie domu same, za \u017belazn\u0105 Bram\u0119, na plac \u015awi\u0119tego Aleksandra (tam jedynie mo\u017cna by\u0142o dosta\u0107 prawdziw\u0105 kremow\u0105 \u015bmietank\u0119, kt\u00f3ra dawa\u0142a si\u0119 dobrze ubi\u0107 do tortu hiszpa\u0144skiego lub do leguminy z przecieranych kasztan\u00f3w), na Mariensztat czy Rynek Starego Miasta, na Grzyb\u00f3w lub Wol\u0119. Kupowano tak\u017ce w sklepach i sklepikach spo\u017cywczych, zwanych w\u00f3wczas handlami kolonialnymi lub delikatesowymi &#8211; na co kogo by\u0142o sta\u0107.<\/p>\n<p>W pieczywo zaopatrywano si\u0119 w piekarniach, nie by\u0142o wi\u0119c problemu z chrupi\u0105cymi bu\u0142eczkami, zw\u0142aszcza s\u0142ynnymi warszawskimi kajzerkami. By\u0142o takich piekar\u0144 do czasu I wojny bardzo du\u017co, samych \u017cydowskich by\u0142o na przyk\u0142ad w 1911 r. w Warszawie 200.<\/p>\n<p>W ka\u017cdym gospodarstwie cz\u0119\u015b\u0107 produkt\u00f3w przygotowywano we w\u0142asnej kuchni, cz\u0119\u015b\u0107 kupowano. W ka\u017cdym wi\u0119kszym mie\u015bcie, a nawet w zupe\u0142nie ma\u0142ych, konkurowa\u0142y ze sob\u0105 r\u00f3\u017cne cukiernie wypiekaj\u0105ce doskona\u0142e ciastka, pokus\u0119 dla \u0142asuch\u00f3w. W Warszawie po niedzielnej mszy zagl\u0105dano do Lourse&#8217;a, Lardellego czy Starorypi\u0144skiego, by kupi\u0107 ciastka do poobiedniej kawy czy herbaty.<br \/>\nNa co dzie\u0144 w du\u017cych miastach zamo\u017cni mieszka\u0144cy zaopatrywali si\u0119 w tzw. handelkach prowadz\u0105cych niekiedy przy restauracjach sprzeda\u017c artyku\u0142\u00f3w spo\u017cywczych. Pod szyldem &#8222;Handel Win i Delikates\u00f3w&#8221; lub &#8222;Handel Towar\u00f3w Kolonialnych&#8221; kupowa\u0142o si\u0119 sprowadzone z r\u00f3\u017cnych stron \u015bwiata przysmaki. W okresach przed\u015bwi\u0105tecznych prasa pe\u0142na by\u0142a reklam i og\u0142osze\u0144 owych handelk\u00f3w, kt\u00f3re poleca\u0142y wielki wyb\u00f3r towar\u00f3w luksusowych, jak np. dzikie ptactwo, owoce po\u0142udniowe, kawior, ostrygi, marcepany wiede\u0144skie, francuskie czekolady, wina z Francji, W\u0119gier, Krymu, i re\u0144skie. Dla mniej zamo\u017cnych pozostawa\u0142a g\u0119sta sie\u0107 skromniejszych handelk\u00f3w specjalizuj\u0105cych si\u0119 w sprzeda\u017cy r\u00f3\u017cnych artyku\u0142\u00f3w spo\u017cywczych: win, owoc\u00f3w, piernik\u00f3w, korzeni, w\u00f3dek itd.&#8221;<\/p>\n<p>No to teraz zakupy b\u0119d\u0105 na pewno udane.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jest sobota na tydzie\u0144 przed Wielk\u0105 sobot\u0105. A i moja Basia, i Pyra, i Alicja i inni Przyjaciele z blogu ju\u017c robi\u0105 zakupy na Wielkanoc. Ja tymczasem siedz\u0119 przy komputerze i pisz\u0119 rozdzia\u0142 ksi\u0105\u017cki po polskim sposobie biesiadowania od wiek\u00f3w do dzi\u015b. Dla wytchnienia (ale i z premedytacj\u0105, dla przypomnienia) si\u0119gn\u0105\u0142em zn\u00f3w po ksi\u0105\u017ck\u0119 m\u00f3wi\u0105c\u0105 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/183"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=183"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/183\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=183"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=183"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=183"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}