
{"id":220,"date":"2007-05-17T08:00:51","date_gmt":"2007-05-17T06:00:51","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=220"},"modified":"2007-05-16T14:01:51","modified_gmt":"2007-05-16T12:01:51","slug":"opowiesci-literackie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/05\/17\/opowiesci-literackie\/","title":{"rendered":"Opowie\u015bci literackie"},"content":{"rendered":"<p>W moim archiwum jest sporo anegdot o s\u0142ynnych ludziach &#8211; pisarzach, wojskowych, uczonych, medykach, malarzach &#8211; a \u0142\u0105czy ich wszystkich mi\u0142o\u015b\u0107 do jad\u0142a. Czasem, gdy jestem markotny, podczytuj\u0119 sobie te historyjki i humor wraca. Chc\u0119 sprawdzi\u0107 czy to tylko w moim przypadku tak dzia\u0142aj\u0105 pe\u0142ne smaku anegdoty, czy te\u017c dzia\u0142aj\u0105 i na innych.<\/p>\n<p>Zw\u0142aszcza tych o podobnych zainteresowaniach.<\/p>\n<p>Przedstawiam wi\u0119c dzi\u015b Pa\u0144stwu dw\u00f3ch wybitnych Francuz\u00f3w. Obaj zas\u0142u\u017cyli si\u0119 literaturze i kuchni ( a raczej stolowi). S?il vous plait!<br \/>\n<strong><br \/>\nN\u0119dzarz i dyplomata<\/strong><\/p>\n<p>Franciszek-Rene de Chateaubriand po kilkuletniej emigracji w Ameryce P\u00f3\u0142nocnej wr\u00f3ci\u0142 do Francji, by szybko z niej ucieka\u0107 ponownie. Tym razem wicehrabia przeby\u0142 tylko Kana\u0142 i zamieszka\u0142 w Londynie. Tu n\u0119kany bied\u0105 dos\u0142ownie przymiera\u0142 g\u0142odem. Wiele czasu sp\u0119dza\u0142 z innym Breto\u0144czykiem &#8211; Franciszkiem J\u00f3zefem Hingant de la Tremblais, tak\u017ce maj\u0105cym ambicje literackie. Obaj arystokraci &#8211; n\u0119dzarze w pogodne dni udawali si\u0119 za miasto gdzie k\u0142adli si\u0119 w\u015br\u00f3d p\u00f3l i wspominali pi\u0119kne dni sp\u0119dzone w rodzinnych zamkach w Bretanii. Potem wracali do Londynu. Obiad\u00f3w nie jadali. Kolacje naog\u00f3\u0142 w pod\u0142ych garkuchniach za p\u00f3\u0142 szylinga. Bywa\u0142y okresy, w kt\u00f3rych ich jedynym po\u017cywieniem by\u0142a woda z cukrem i okruchy chleba. \u017buli traw\u0119 i&#8230; papier z ich niepotrzebnych nikomu arcydzie\u0142. S\u0142abszy psychicznie Franciszek J\u00f3zef nie wytrzyma\u0142 tych m\u0105k i pope\u0142ni\u0142 samob\u00f3jstwo wbijaj\u0105c sobie w pier\u015b ostry sztylet. Chateaubriand przetrzyma\u0142 ten okres.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"300\" vspace=\"5\" hspace=\"5\" height=\"381\" border=\"0\" title=\"pisarz_01.jpg\" alt=\"pisarz_01.jpg\" src=\"\/wp-content\/uploads\/knajpy\/pisarz_01.jpg\" \/><br \/>\nLos si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142 i po latach wicehrabia wr\u00f3ci\u0142 do Londynu jako ambasador. Natychmiast wyda\u0142 wystawn\u0105 kolacj\u0119 w pi\u0119knym pa\u0142acu przy Portlad Place. Na przyj\u0119cie zaprosi\u0142 londy\u0144sk\u0105 elit\u0119 roku 1822. Tak \u00f3w wiecz\u00f3r opisa\u0142 Jean d&#8217;Ormesson: &#8221; Ambasador austriacki wzni\u00f3s\u0142 kielich tokaju za zdrowie wielkiego cz\u0142owieka:< Jeste\u015bmy szcz\u0119\u015bliwi i dumni, maj\u0105c ci\u0119, panie, w\u015br\u00f3d nas >. Lady Fitzroy, Mrs Arbuthnot, pi\u0119kna pani Lafon, panna Leverd, nawet zawsze drwi\u0105ca ksi\u0119\u017cna Lieven nie widzia\u0142y nikogo pr\u00f3cz Czarodzieja przebranego za dyplomat\u0119. Zastawa porcelanowa i z\u0142ota l\u015bni\u0142y ca\u0142ym blaskiem i wielki Montmirel (kucharz Chateaubrianda &#8211; przyp. P.Ad.), niemal tak s\u0142awny jak on sam, wynalazca befsztyka chateaubriand i puddingu diplomate, raz jeszcze prze\u015bcign\u0105\u0142 sam siebie. Zagubiony w swych marzeniach, pogr\u0105\u017cony we wspomnieniach, ambasador Francji nikogo ju\u017c nie s\u0142ucha\u0142. Powtarza\u0142 sobie niestrudzenie, \u017ce \u0107wier\u0107 wieku wcze\u015bniej, przemieniony w z\u0142oto sam tylko deser z tej wspanoia\u0142ej kolacji by\u0142by a\u017c nadto wystarczy\u0142 dla pohamowania jego rozpaczy i zapobie\u017cenia samob\u00f3jstwu Higanta. O przeznaczenie! O losie! &#8221;<\/p>\n<p><strong>Montaigne omin\u0105\u0142 Krak\u00f3w<\/strong><\/p>\n<p>&#8222;Pisz\u0119 m\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 dla niewielu ludzi i na niewiele lat&#8221; &#8211; zanotowa\u0142 Montaigne tu\u017c przed \u015bmierci\u0105. I by\u0142a to najwspanialsza pomy\u0142ka  w dziejach literatury twierdzi Hen, wspania\u0142y biograf wspania\u0142ego pisarza. Autor &#8222;Pr\u00f3b&#8221; by\u0142 rycerzem ziemi perigordzkiej, burmistrzem Bordeaux, ziemianinem, s\u0119dzi\u0105 i przedewszystkim pisarzem. Jego &#8222;Dziennik podr\u00f3\u017cy do Wloch przez Szwajcari\u0119 i Niemcy&#8221; pisany wy\u0142\u0105\u0107znie na u\u017cytek w\u0142asny i ma\u0142\u017conki jest lektur\u0105 fantastyczn\u0105. Dzi\u0119ki niemu poznajemy obyczaje r\u00f3\u017cnych nacji, wielu warstw spo\u0142ecznych i ludzi wielu zawod\u00f3w. Pana Micha\u0142a do podr\u00f3\u017cy ci\u0105gn\u0119\u0142a potrzeba poszukiwania inno\u015bci. Waha\u0142 si\u0119 podobno czy nie wybra\u0107 si\u0119 do Polski, do Krakowa. Wybra\u0142 Itali\u0119 ze wzgl\u0119du na swoje kamienie nerkowe i k\u0105piele zdrowotne, kt\u00f3re mia\u0142 za\u017cywa\u0107 we W\u0142oszech. Wyruszyli 2 czerwca 1580 roku.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"300\" vspace=\"5\" hspace=\"5\" height=\"387\" border=\"0\" title=\"pisarz_2.jpg\" alt=\"pisarz_2.jpg\" src=\"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/knajpy\/pisarz_2.jpg\" \/><\/p>\n<p>Dla bezpiecze\u0144stwa zabra\u0142 ze sob\u0105 na w\u0119dr\u00f3wk\u0119 kilkunastu krewnych &#8211; osi\u0142k\u00f3w: swego m\u0142odszego o 27 lat brata Bertranda-Charlesa,  \u015bwie\u017co owdowia\u0142ego szwagra pana de Cazalis, kuzyna i przyjaciela pana Charlesa d&#8217;Estissac, kt\u00f3ry przyprowadzi\u0142 ze sob\u0105 pana Du Hautoy. Ten ostatni by\u0142 jedynym nie-gasko\u0144czykiem w tej grupie.<\/p>\n<p>M\u0142odzie\u0144cy mieli otrze\u0107 si\u0119 w \u015bwiecie,nabra\u0107 manier i naby\u0107 m\u0105dro\u015bci. A kt\u00f3rz lepiej m\u00f3g\u0142by im patronowa\u0107 jak nie autor esej\u00f3w &#8222;O wychowaniu dzieci&#8221; i &#8222;O mi\u0142o\u015bci ojc\u00f3w do dzieci&#8221;. Jednak lekcje umiarkowania jakie daje w &#8222;Pr\u00f3bach&#8221; Montaigne nie odnosz\u0105 skutku. Bertrand w Rzymie pobieraj\u0105c lekcje szermierki sekunduj\u0105c komu\u015b w pojedynku zabija najpierw sekundanta przeciwnej strony, a potem przeciwnika swego partnera. Z wi\u0119zienia Micha\u0142 wyci\u0105ga brata dzi\u0119ki por\u0119czeniu kr\u00f3la Francji.<\/p>\n<p>Sporo miejsca w &#8222;Dzienniku&#8221; po\u015bwi\u0119cono jad\u0142u. Micha\u0142 narzeka, \u017ce mi\u0119so jest w Niemczech i we W\u0142oszech zbyt wysma\u017cone (sam uwielbia krwiste befsztyki), raki gorsze ni\u017c krewetki i tylko \u015blimaki t\u0142ustsze ni\u017c perigordzkie.Ulubion\u0105 potraw\u0105 filozofa by\u0142y te\u017c ostrygi. Wzdycha\u0142 do nich jeszcze na \u0142o\u017cu \u015bmierci. Wiedzia\u0142 co dobre.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W moim archiwum jest sporo anegdot o s\u0142ynnych ludziach &#8211; pisarzach, wojskowych, uczonych, medykach, malarzach &#8211; a \u0142\u0105czy ich wszystkich mi\u0142o\u015b\u0107 do jad\u0142a. Czasem, gdy jestem markotny, podczytuj\u0119 sobie te historyjki i humor wraca. Chc\u0119 sprawdzi\u0107 czy to tylko w moim przypadku tak dzia\u0142aj\u0105 pe\u0142ne smaku anegdoty, czy te\u017c dzia\u0142aj\u0105 i na innych. Zw\u0142aszcza tych [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/220"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=220"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/220\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=220"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=220"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=220"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}