
{"id":2209,"date":"2011-01-25T08:00:26","date_gmt":"2011-01-25T07:00:26","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=2209"},"modified":"2011-01-25T10:20:10","modified_gmt":"2011-01-25T09:20:10","slug":"w-starych-dworkach-milo-bylo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/01\/25\/w-starych-dworkach-milo-bylo\/","title":{"rendered":"W starych dworkach mi\u0142o by\u0142o"},"content":{"rendered":"<p>Jaki\u015b czas temu pisa\u0142em o po\u017cegnaniu najstarszej w naszej rodzinie ciotki. Jej odej\u015bcie spowodowa\u0142o wiele r\u00f3\u017cnych wspomnie\u0144. M.in. wakacje w dworku pod Krasnymstawem, gdzie bardzo d\u0142ugo uda\u0142o si\u0119 mieszka\u0107 po wojnie jej rodzicom. By\u0142em tam dwa albo nawet trzy razy zanim reszt\u00f3wk\u0119 przej\u0119to a starsi pa\u0144stwo przenie\u015bli si\u0119 do miasta.<\/p>\n<p>Tam sp\u0119dzali\u015bmy (babcia E. i ja) jedne z najwspanialszych \u015bwi\u0105t Bo\u017cego Narodzenia. By\u0142 to rok 1948.<br \/>\nW k\u0105cie salonu sta\u0142a choinka si\u0119gaj\u0105ca sufitu ozdobiona tylko papierowymi \u0142a\u0144cuchami i o\u015bwietlona cienkimi \u015bwieczkami, na kt\u00f3re trzeba by\u0142o stale uwa\u017ca\u0107, bo mia\u0142y tendencje do rozpalenia wielkiego ogniska.<\/p>\n<p>Na stole kr\u00f3lowa\u0142a gigantyczna micha kutii stoj\u0105ca po\u015br\u00f3d p\u00f3\u0142misk\u00f3w z rybnymi galantynami, sma\u017conym karpiem i wielkimi kulebiakami z grzybami. A wszystko tak pi\u0119knie pachnia\u0142o.<\/p>\n<p>W oczekiwaniu na przyjazd \u015bw. Miko\u0142aja, sze\u015bcioletni brzd\u0105c, w\u0119drowa\u0142em po ca\u0142ym domu nie zwa\u017caj\u0105c na r\u00f3\u017cne przeszkody i ciemno\u015bci, kt\u00f3rych lampy naftowe nie rozprasza\u0142y ca\u0142kowicie. Tak zaw\u0119drowa\u0142em do sieni, w kt\u00f3rej nie zauwa\u017cy\u0142em podniesionej klapy do piwnicy. Zrobi\u0142em kolejny krok i&#8230; nagle znalaz\u0142em si\u0119 pi\u0119tro ni\u017cej czyli w piwnicy,\u00a0po\u015br\u00f3d skrzy\u0144 i work\u00f3w (dzi\u0119ki tym z m\u0105k\u0105, na kt\u00f3rych wyl\u0105dowa\u0142em, nic mi si\u0119 nie sta\u0142o). W p\u00f3\u0142mroku zobaczy\u0142em posta\u0107 zapinaj\u0105c\u0105 czerwony p\u0142aszcz. By\u0142 to najwyra\u017aniej \u015bw. Miko\u0142aj ale z g\u0142ow\u0105 i twarz\u0105 Andzi\u00a0&#8211; s\u0142u\u017c\u0105cej i kucharki jednocze\u015bnie. Dr\u017c\u0105cym g\u0142osem zapyta\u0142em wi\u0119c:\u00a0&#8211; Andziu, to niebo jest tu, w dole? A gdzie jest piek\u0142o? Nie pami\u0119tam odpowiedzi. Ale podczas tych \u015bwi\u0105t Miko\u0142aj ju\u017c si\u0119 nie pojawi\u0142, tylko podrzuci\u0142 worek z prezentami.<\/p>\n<p>Dzieci cz\u0119sto zapami\u0119tuj\u0105 podobne wydarzenia. Czasem dramatyczne ( pobyt w niebie lub piekle) a czasem bardzo ucieszne. Oto wspominany tu Antoni Kroh, w swoich &#8222;Starorzeczach&#8221; te\u017c przytacza opowiastk\u0119 z rodzinnego dworku:<br \/>\n&#8222;Zasiedli\u015bmy do wieczerzy. Dziadek poprosi\u0142 o ciep\u0142y \u015bwi\u0105teczny nastr\u00f3j, wi\u0119c ciocia Mania przypomnia\u0142a pieska Puszka. By\u0142 ogromnie towarzyski i uwielbia\u0142 przebywa\u0107 w salonie, cho\u0107 dziadek by\u0142 temu zdecydowanie przeciwny, co niejednokrotnie okazywa\u0142. Owego dnia sk\u0142ada\u0142 wizyt\u0119 biskup. W Serebryszczach wywoskowano posadzki, przygotowano uroczysty obiad, zjecha\u0142a rodzina, s\u0105siedzi, a s\u0142u\u017c\u0105ca Paraska dosta\u0142a jedno jedyne, ale za to bardzo surowe polecenie: pilnowa\u0107 Puszka, \u017ceby si\u0119 nie wdar\u0142 do salonu. Go\u015bcie porozsadzani, atmosfera podnios\u0142a, starsi dyskretnie wymieniaj\u0105 uwagi, dzieci milcz\u0105 (dzieci i ryby g\u0142osu nie mia\u0142y), ekscelencja komplementuje pani\u0105 dziedziczk\u0119, pokoj\u00f3wka wchodzi z tac\u0105, a za ni\u0105, przez uchylone drzwi, wpada Puszek. Przebiera \u0142apkami, ale pod\u0142oga niespodziewanie \u015bliska, wi\u0119c sunie jak po lodzie, \u0142apki mu si\u0119 rozje\u017cd\u017caj\u0105, hamuje brzuszkiem i pr\u00f3buje zmieni\u0107 trajektori\u0119 energicznymi ruchami ogonka, ale na nic rozpaczliwe wysi\u0142ki, biedn\u0105 psin\u0119 znosi wprost pod nogi dziadka. Zwierz\u0105tko piszczy ze strachu, bezsilnie drapie pod\u0142og\u0119, usi\u0142uje odwr\u00f3ci\u0107 nieuchronny los. Za nim przej\u0119ta Paraska, te\u017c wpada w po\u015blizg, wywija koz\u0142a, sunie po pod\u0142odze w tym samym kierunku, chwyta Puszka, a spod sto\u0142u dobiega jej zwyci\u0119ski okrzyk z polska po rusku: mam ci\u0119, job twoju ma\u0107! Dziadek zielenieje, inni starsi sztywniej\u0105, dzieci zas\u0142aniaj\u0105 buzie, \u017ceby nie parskn\u0105\u0107 \u015bmiechem, Puszek skamle, tylko biskup, wy\u017cszy ponad te \u015bwieckie marno\u015bci, konwersuje jak gdyby nigdy nic.&#8221;<\/p>\n<p>W\u00a0tym miejscu lektury parskaj\u0105 \u015bmiechem i czytelnicy. A ja tylko \u017ca\u0142uj\u0119, \u017ce nie ma opisu biesiadnego sto\u0142u.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jaki\u015b czas temu pisa\u0142em o po\u017cegnaniu najstarszej w naszej rodzinie ciotki. Jej odej\u015bcie spowodowa\u0142o wiele r\u00f3\u017cnych wspomnie\u0144. M.in. wakacje w dworku pod Krasnymstawem, gdzie bardzo d\u0142ugo uda\u0142o si\u0119 mieszka\u0107 po wojnie jej rodzicom. By\u0142em tam dwa albo nawet trzy razy zanim reszt\u00f3wk\u0119 przej\u0119to a starsi pa\u0144stwo przenie\u015bli si\u0119 do miasta. Tam sp\u0119dzali\u015bmy (babcia E. i [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2209"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2209"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2209\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2209"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2209"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2209"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}