
{"id":2246,"date":"2011-02-28T08:00:03","date_gmt":"2011-02-28T07:00:03","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=2246"},"modified":"2011-02-28T10:31:33","modified_gmt":"2011-02-28T09:31:33","slug":"w-urugwaju-tylko-z-rusztu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/02\/28\/w-urugwaju-tylko-z-rusztu\/","title":{"rendered":"W Urugwaju  tylko z rusztu"},"content":{"rendered":"<p>Wreszcie dotar\u0142 do mnie pierwszy tegoroczny numer &#8222;Czasu wina&#8221;. Jednym z g\u0142\u00f3wnych temat\u00f3w pisma s\u0105 wina i kuchnia urugwajska. Jako \u017ce jej nie znam to tym ch\u0119tniej ruszy\u0142em do lektury, kt\u00f3ra by\u0142a\u00a0 bardzo smakowita. Oto np. fragment artyku\u0142u Jaros\u0142awa Guga\u0142y, kt\u00f3ry w Montevideo mieszka\u0142 ponad cztery lata (by\u0142 ambasadorem RP):<br \/>\n&#8222;W Urugwaju je si\u0119 przede wszystkim mi\u0119so. Specjalno\u015bci\u0105 tamtejszej kuchni jest parrilla (czytaj &#8222;parisia&#8221;), czyli mi\u0119sne rozmaito\u015bci z grilla opiekane nad \u017carem ze specjalnego drewna, kt\u00f3re zw\u0105 tam monte. Mo\u017cna je kupi\u0107 na wielu bazarach powi\u0105zane w p\u0119czki lub zam\u00f3wi\u0107 u dostawc\u00f3w. Tego paliwa w \u017cadnym urugwajskim domu nie mo\u017ce zabrakn\u0105\u0107, gdy\u017c w ka\u017cdy weekend rodziny i przyjaciele spotykaj\u0105 si\u0119 przy parrilli i biesiaduj\u0105. Nie ma w Montevideo domu czy eleganckiego apartamentu bez parrilli. Na parrilli przygotowuje si\u0119 tradycyjne asado, czyli mi\u0119sn\u0105 uczt\u0119.<br \/>\nTrzeba kupi\u0107 du\u017co mi\u0119sa i jego przetwor\u00f3w, np. specjalne kie\u0142baski, kt\u00f3re wyst\u0119puj\u0105 w trzech rodzajach: najbardziej typowe, przypominaj\u0105ce nasz\u0105 bia\u0142\u0105 kie\u0142bas\u0119, z papryk\u0105, cienkie i chude, zwijane tak, jak si\u0119 zwija liny na pok\u0142adzie jachtu, oraz drobiowe. Podaje si\u0119 r\u00f3wnie\u017c piersi drobiowe, kotlety odpowiadaj\u0105ce naszemu antrykotowi oraz \u017cebra wolowe z kawa\u0142kami ko\u015bci, poci\u0119te w d\u0142ugie pasy. To najwa\u017cniejsza cz\u0119\u015b\u0107 biesiady, od kt\u00f3rej bierze ona swoj\u0105 nazw\u0119, czyli asado.<br \/>\nZebra wo\u0142owe s\u0105 twarde i takie powinny by\u0107. Polacy cz\u0119sto na to narzekaj\u0105. U nas z niewiadomych powod\u00f3w uznaje si\u0119, \u017ce dobre mi\u0119so musi by\u0107 mi\u0119kkie&#8230; To jednak zwyczajny przes\u0105d i brak wiedzy. Dobre asado jest niedo\u015bcignione w smaku. Wykrawa si\u0119 z niego tylko czerwone mi\u0119so. Reszt\u0119 dostaj\u0105 psy.<br \/>\nPolacy wpadaj\u0105 jednak w zachwyt przy koronnej mi\u0119snej specjalno\u015bci Urugwaju, czyli lomo. To po naszemu pol\u0119dwica wo\u0142owa. Podawana jest w dw\u00f3ch porcjach: lomo (ponad kilogram czystego mi\u0119sa) oraz petit lomo, czyli ma\u0142a pol\u0119dwiczka dla dzieci i dam, kt\u00f3rej waga waha si\u0119 od 70 do 80 dkg&#8230; Do tego podaje si\u0119 jeszcze rozmaite podroby i ich wymy\u015blne kombinacje. Na t\u0119 cz\u0119\u015b\u0107 asado Polacy nie chc\u0105 nawet spojrze\u0107. A to b\u0142\u0105d, bo tu w\u0142a\u015bnie najlepiej objawia si\u0119 geniusz urugwajskiej kuchni. Wspaniale smakuje tamtejsza kaszanka, kt\u00f3ra wyst\u0119puje z dw\u00f3ch smakach: s\u0142onym i s\u0142odkim. S\u0142ona jest podobna do naszej, s\u0142odka jest z miodem i rodzynkami. Rewelacja!!!<br \/>\nKr\u00f3lewskim przysmakiem w kategorii podrob\u00f3w jest molleja, czyli grasica. Sk\u0142ada si\u0119 g\u0142\u00f3wnie z delikatnego t\u0142uszczu. Musi by\u0107 umiej\u0119tnie przysma\u017cona, bardzo \u0142atwo j\u0105 zepsu\u0107. Jest droga, ale warta swojej ceny. W Polsce uznawana za niejadaln\u0105&#8230; Jeste\u015bmy tu strasznymi ignorantami. No, ale czego mo\u017cna si\u0119 spodziewa\u0107 po narodzie, kt\u00f3ry spo\u017cywa g\u0142\u00f3wnie wieprzowin\u0119, kt\u00f3ra jest nad La Plat\u0105 uznawana za najta\u0144sze i najgorsze mi\u0119so. Z jednym wyj\u0105tkiem. Jest nim lech\u00f3n, czyli malutkie prosi\u0119, kt\u00f3re ssie jedynie mleko matki. Sma\u017cone w ca\u0142o\u015bci i tak podawane &#8211; bywa przysmakiem asado.(&#8230;)<br \/>\nMi\u0119sa si\u0119 nie przyprawia!!! Za nic w \u015bwiecie nie wolno moczy\u0107 go w \u017cadnym sosie ani innym uzdatniaczu. Dobre mi\u0119so ma w\u0142asny wspania\u0142y smak. Jedynym dopuszczalnym dodatkiem jest sos chimichurri przyrz\u0105?dzany z mieszaniny zi\u00f3\u0142, drobno posiekanego czosnku albo szalotki z dodatkiem oliwy i octu. Chimichurri podaje si\u0119 razem z mi\u0119sem. Nie wolno nim mi\u0119sa smarowa\u0107 w czasie pieczenia! Je\u015bli mi\u0119so wymaga moczenia w czym\u015b &#8211; to znaczy, \u017ce jest pod\u0142ego gatunku albo nie\u015bwie\u017ce i lepiej go nie je\u015b\u0107.<br \/>\nDo takiej ilo\u015bci mi\u0119sa trzeba pi\u0107 du\u017co wina!(&#8230;)&#8221;<\/p>\n<p>Druga cz\u0119\u015b\u0107 numeru &#8222;Czasu wina&#8221; po\u015bwi\u0119cona jest w\u0142a\u015bnie temu co pija si\u0119 w Urugwaju. A tekst Guga\u0142y\u00a0&#8211; przyznacie &#8211;\u00a0 jest smaczny. I tylko nie wie on, \u017ce i w Polsce s\u0105 amatorzy grasicy, mo\u017cna j\u0105 kupi\u0107 a tak\u017ce zje\u015b\u0107 w restauracji.<\/p>\n<p>\u00a0<\/p>\n<p>\u00a0<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wreszcie dotar\u0142 do mnie pierwszy tegoroczny numer &#8222;Czasu wina&#8221;. Jednym z g\u0142\u00f3wnych temat\u00f3w pisma s\u0105 wina i kuchnia urugwajska. Jako \u017ce jej nie znam to tym ch\u0119tniej ruszy\u0142em do lektury, kt\u00f3ra by\u0142a\u00a0 bardzo smakowita. Oto np. fragment artyku\u0142u Jaros\u0142awa Guga\u0142y, kt\u00f3ry w Montevideo mieszka\u0142 ponad cztery lata (by\u0142 ambasadorem RP): &#8222;W Urugwaju je si\u0119 przede [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2246"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2246"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2246\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2246"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2246"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2246"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}