
{"id":245,"date":"2007-06-15T08:01:34","date_gmt":"2007-06-15T06:01:34","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=245"},"modified":"2007-06-15T08:53:23","modified_gmt":"2007-06-15T06:53:23","slug":"obiecanki-cacanki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/06\/15\/obiecanki-cacanki\/","title":{"rendered":"Obiecanki cacanki"},"content":{"rendered":"<p>Narazi\u0142em si\u0119 Panu Lulkowi tak, \u017ce mi to ju\u017c par\u0119 razy wypomnia\u0142. Wypsn\u0119\u0142o mi si\u0119 bowiem nieopatrznie gdym marudzi\u0142 o winach, \u017ce o r\u00f3\u017cowych to napisz\u0119 osobno. I zaj\u0105\u0142em si\u0119 oczywi\u015bcie czym\u015b innym. Tymczasem solidny Pan Lulek uda\u0142 si\u0119 do specjalist\u00f3w na wyk\u0142ady enologiczne. I czeka\u0142 a\u017c zabior\u0119 g\u0142os i on albo b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 przed klasa pochwali\u0107 si\u0119 znajomo\u015bci\u0105 tematu, albo &#8211; co by by\u0142o jeszcze fajniejsze &#8211; zagnie wyk\u0142adowc\u0119 na jakim\u015b prostym problemie.<\/p>\n<p>A tu cisza. Wiedza zdobyta uj\u015bcia nie znajduje. I ca\u0142y pogrzeb na nic &#8211; jak mawia\u0142 pewien domoros\u0142y filozof.<\/p>\n<p>Na szcz\u0119\u015bcie dla nas wszystkich Pan Lulek d\u0142ugo nie wytrzyma\u0142 tego paskudnego milczenia i podzieli\u0142 si\u0119 z nami swoj\u0105 wiedz\u0105. Za co mu pi\u0119knie dzi\u0119kuj\u0119.<br \/>\nGwoli uzupe\u0142nienia, b\u0105d\u017a pewnego sprostowania, musz\u0119 doda\u0107, \u017ce wina r\u00f3\u017cowe nie powstaj\u0105 z mieszania win czerwonych z bia\u0142ymi. R\u00f3\u017cowe robi si\u0119 z czerwonych winogron, wyciskaj\u0105c z nich sok i pozostawiaj\u0105c go w moszczu bardzo kr\u00f3tko, zaledwie par\u0119 godzin. W\u00f3wczas to sok nabiera r\u00f3\u017cowej barwy. P\u00f3\u017aniej oddziela si\u0119 sok od sk\u00f3rek i poddaje procesowi fermentacji. Im d\u0142u\u017cej sok le\u017cy w towarzystwie sk\u00f3rek tym intensywniejsza czerwona barwa wina.<br \/>\nSubtelna barwa bywa te\u017c z\u0142udna. Ludzie na og\u00f3\u0142 my\u015bl\u0105, \u017ce wina r\u00f3\u017cowe s\u0105 bardzo lekkie i maj\u0105 nik\u0142y procent alkoholu. A wcale tak by\u0107 nie musi. Mocne s\u0105 np. s\u0142odkie francuskie <strong>rose d&#8217;anjou<\/strong> oraz <strong>rose de provence<\/strong>. W\u0142oskie rosato bywaj\u0105 niezwykle mocne, a hiszpa\u0144skie rosado ma cz\u0119sto wi\u0119cej alkoholu ni\u017c tamtejsze czerwone.<br \/>\nLekkie a czasem nawet perliste wina r\u00f3\u017cowe pochodz\u0105 z Austrii i Niemiec. To samo dotyczy niekt\u00f3rych rose ze Szwajcarii (tam miejscowi nazywaj\u0105 je <strong>oeil de perdrix<\/strong> czyli oko kuropatwy ze wzgl\u0119du na niezwyk\u0142y po\u0142ysk p\u0142ynu).<br \/>\nNaszym zdaniem (to przemawiaj\u0105 moje kubeczki smakowe) wina r\u00f3\u017cowe to nap\u00f3j sezonowy. Dok\u0142adnie rzecz ujmuj\u0105c &#8211; p\u0142yn na lato. W letnie upalne dni oraz wieczory nie ma nic lepszego ni\u017c bardzo zimny kielich (nie kieliszek a solidny kielich) rose, kt\u00f3rym popija si\u0119 przek\u0105szane od niechcenia podsma\u017cone i chrupi\u0105ce krewetki, albo ma\u0142\u017ce upieczone w skorupkach, albo nic nie jedz\u0105c tylko czytaj\u0105c subteln\u0105 poezje mi\u0142osn\u0105 wznosz\u0105c\u0105 nasze dusze i cia\u0142a na wy\u017cyny rozkoszy. I tyle.<br \/>\nW inne pory roku wina r\u00f3\u017cowe winny by\u0107 zakazane. Koniec i kropka.<br \/>\nA teraz kr\u00f3tki wykaz moich ulubionych win r\u00f3\u017cowych.<br \/>\n<strong>Cabernet d&#8217;Anjou<\/strong> i <strong>Rose d&#8217;Anjou<\/strong> to wspania\u0142e wina spe\u0142niaj\u0105ce wszystkie wcze\u015bniej wymieniane oczekiwania: ch\u0142odz\u0105, wprawiaj\u0105 w stan euforii i pozwalaj\u0105 zapomnie\u0107 o dniu pe\u0142nym trosk i nerw\u00f3w. Do tego pi\u0119knie pachn\u0105 cytrusami. Francuzi wiedz\u0105 co pija i jedz\u0105 (to wynik kontaktu z d&#8217;Anjou)!<br \/>\n<strong>Santa Digna Cabernet Sauvignon Rose<\/strong> to hiszpa\u0144ski produkt ze s\u0142ynnych winnic Miguela Torresa. Kosztuje troch\u0119 ponad 30 z\u0142 a dostarcza przyjemno\u015bci za trzy razy wi\u0119ksz\u0105 sum\u0119.<br \/>\n<strong>Rosa di Corte Rose di Toscana<\/strong> pochodzi z winnic Frescobaldiego czyli jednego z najbardziej znanych w\u0142oskich winiarzy. Kosztuje odrobin\u0119 ponad 40 z\u0142. Pachnie pi\u0119knie bia\u0142ymi owocami.<br \/>\n<strong>El Delirio Rose <\/strong>z chilijskich winnic Botalcury nie powinno odstrasza\u0107 nazw\u0105. To delikatny trunek osza\u0142amiaj\u0105cy bardzo lekko i tylko gdy pity w nadmiarze. A cena wr\u0119cz nie deliryczna &#8211; 35 z\u0142.<br \/>\nNa koniec moje ulubione, kt\u00f3re w postaci szeregu butelek od paru dni stoi karnie w wiejskiej piwniczce i czeka na w\u0142a\u015bciwy moment by po odkorkowaniu zaczerpn\u0105\u0107 powietrza i sprawi\u0107 mi przyjemno\u015b\u0107. To hiszpa\u0144skie<strong> Albali Rosado<\/strong> czyli smak i zapach czerwonych porzeczek uzyskany ze szczepu Tempranillo. Subtelno\u015b\u0107 w najwy\u017cszym stopniu nabyta za 34 z\u0142 w wysmuk\u0142ej flaszy.<br \/>\nNa razie tyle. Ale to dopiero przecie\u017c pocz\u0105tek lata!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Narazi\u0142em si\u0119 Panu Lulkowi tak, \u017ce mi to ju\u017c par\u0119 razy wypomnia\u0142. Wypsn\u0119\u0142o mi si\u0119 bowiem nieopatrznie gdym marudzi\u0142 o winach, \u017ce o r\u00f3\u017cowych to napisz\u0119 osobno. I zaj\u0105\u0142em si\u0119 oczywi\u015bcie czym\u015b innym. Tymczasem solidny Pan Lulek uda\u0142 si\u0119 do specjalist\u00f3w na wyk\u0142ady enologiczne. I czeka\u0142 a\u017c zabior\u0119 g\u0142os i on albo b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 przed [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/245"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=245"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/245\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=245"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=245"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=245"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}