
{"id":248,"date":"2007-06-19T08:00:56","date_gmt":"2007-06-19T06:00:56","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=248"},"modified":"2007-06-19T08:00:56","modified_gmt":"2007-06-19T06:00:56","slug":"smak-campy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/06\/19\/smak-campy\/","title":{"rendered":"Smak campy"},"content":{"rendered":"<p>Troch\u0119 nietypowy dzi\u015b felieton na blogu &#8222;Gotuj si\u0119!&#8221;. Bardziej ni\u017c o jedzeniu b\u0119dzie bowiem o g\u0142odzie. Bohaterowie ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3ra mnie zafascynowa\u0142a ca\u0142ymi miesi\u0105cami, a nawet latami, g\u0142oduj\u0105. By\u0142 te\u017c czas gdy z g\u0142odu marli tysi\u0105cami. O ich ojczy\u017anie m\u00f3wi si\u0119 i pisze do\u015b\u0107 cz\u0119sto ale najcz\u0119\u015bciej bez znajomo\u015bci tematu. Mnie do lektury tej ksi\u0105\u017cki zach\u0119ci\u0142 m\u0142ody t\u0142umacz &#8211; Jan Halbersztat (syn mojego bliskiego i wieloletniego przyjaciela Piotra). No i wsi\u0105k\u0142em. Ksi\u0105\u017cka wywar\u0142a na mnie niezwyk\u0142e wra\u017cenie. Musz\u0119 wi\u0119c podzieli\u0107 si\u0119 nim z jak najwi\u0119ksz\u0105 grup\u0105 przyjaci\u00f3\u0142.<\/p>\n<p>W 1959 roku w Tybecie wrza\u0142o. Antychi\u0144skie demonstracje i wyst\u0105pienia cz\u0119sto ko\u0144czy\u0142y si\u0119 krwawo. Wtedy te\u017c w jedynym tybeta\u0144skim czasopi\u015bmie &#8222;Melong&#8221; ukaza\u0142 si\u0119 list otwarty adresowany &#8222;Do wszystkich jedz\u0105cych camp\u0119&#8221;. A c\u00f3\u017c to takiego campa? To gruboziarnista m\u0105ka robiona z pra\u017conego j\u0119czmienia. Tybeta\u0144ski historyk Cering Szakja twierdzi za\u015b, \u017ce tylko jedzenie campy jest elementem \u0142\u0105cz\u0105cym wszystkich Tybeta\u0144czyk\u00f3w. I to \u0142\u0105cz\u0105cym od wielu stuleci. I campa w ten spos\u00f3b uros\u0142a do roli symbolu narodowego na miar\u0119 polskiego Or\u0142a Bia\u0142ego. Mieszka\u0144cy Lhasy i mieszka\u0144cy najbardziej odleg\u0142ych od stolicy osad pasterskich maj\u0105 na j\u0119zyku smak tej samej potrawy. Cz\u0119stuj\u0105 ni\u0105 tak\u017ce i cudzoziemc\u00f3w by w ten spos\u00f3b poznali smak Tybetu.<\/p>\n<p>Tak du\u017co miejsca po\u015bwi\u0119ci\u0142em pra\u017conemu j\u0119czmieniowi, bo w ksi\u0105\u017cce Patricka Frencha przewija si\u0119 ta kwestia przez wszystkie rozdzia\u0142y. Autor fascynuj\u0105cej ksi\u0105\u017cki &#8222;Tybet, Tybet&#8221; przyznaje, \u017ce i on uleg\u0142 temu mitowi. Ale nawet on mimo wielu miesi\u0119cy sp\u0119dzonych w Tybecie i wielokrotnemu jedzeniu narodowego dania nie jest w stanie powiedzie\u0107, \u017ce o tym g\u00f3rskim kraju wie wszystko. Cho\u0107 wie wiele. Uwa\u017ca French natomiast, \u017ce mieszka\u0144cy Europy, ale zw\u0142aszcza USA, nie maj\u0105c poj\u0119cia o warunkach \u017cycia w Tybecie pod chi\u0144skim zarz\u0105dem swoimi akcjami wi\u0119cej przynosz\u0105 szkody ni\u017c po\u017cytku. T\u0119 ksi\u0105\u017ck\u0119 powinni wi\u0119c przeczyta\u0107 przede wszystkim ludzie walcz\u0105cy o wolny Tybet mieszkaj\u0105cy nad Wis\u0142\u0105, Odr\u0105 i innymi rzekami naszego kontynentu.<\/p>\n<p>Polecam te\u017c &#8222;Tybet, Tybet&#8221; i innym czytelnikom. Zw\u0142aszcza tym ciekawym \u015bwiata odleg\u0142ego nie tylko w kilometrach ale przede wszystkim w mentalno\u015bci jego obywateli, kulturze i religii. Dzi\u0119ki tej lekturze mo\u017cna nie tylko dozna\u0107 przyjemno\u015bci spotkania z nieznanym ale tak\u017ce inaczej spojrze\u0107 i na siebie samego. Zmieni\u0107 w\u0142asne \u017cycie. I nie ma w tym stwierdzeniu nadmiernej egzaltacji. No bo czy\u017c nie zmusza czytelnika do autorefleksji nast\u0119puj\u0105ce stwierdzenie g\u0142oszone przez Milarep\u0119 &#8211; \u017cyj\u0105cego w XI wieku g\u0142osiciela buddyzmu: &#8222;\u017bycie jest kr\u00f3tkie, a czas \u015bmierci nieznany, dlatego warto po\u015bwi\u0119ci\u0107 si\u0119 medytacji. Unikajcie czynienia z\u0142a, rozwijajcie w sobie cnoty najlepiej, jak mo\u017cecie, nawet za cen\u0119 po\u015bwi\u0119cenia \u017cycia. Kr\u00f3tko m\u00f3wi\u0105c: \u017cyjcie tak, aby\u015bcie nie musieli si\u0119 wstydzi\u0107.&#8221;<\/p>\n<p>Wielk\u0105 zalet\u0105 tej ksi\u0105\u017cki s\u0105 te\u017c rozdzia\u0142y dotycz\u0105ce historii Tybetu z czas\u00f3w gdy by\u0142 on pot\u0119g\u0105 \u015bwiatow\u0105 rz\u0105dz\u0105c\u0105 olbrzymi\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 Azji, a tak\u017ce relacje ze spotka\u0144 zar\u00f3wno z tybeta\u0144sk\u0105 opozycj\u0105 jak i lud\u017ami kolaboruj\u0105cymi z chi\u0144skimi w\u0142adzami. Z ca\u0142ego dzie\u0142a wida\u0107, \u017ce napisa\u0142 je rasowy dziennikarz i komentator opiniotw\u00f3rczego tygodnika &#8222;The Economist&#8221;.<\/p>\n<p>A campy popr\u00f3buj\u0119 w kt\u00f3rej\u015b z tybeta\u0144skich restauracji, kt\u00f3re znale\u017a\u0107 mo\u017cna w wielu miastach Europy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Troch\u0119 nietypowy dzi\u015b felieton na blogu &#8222;Gotuj si\u0119!&#8221;. Bardziej ni\u017c o jedzeniu b\u0119dzie bowiem o g\u0142odzie. Bohaterowie ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3ra mnie zafascynowa\u0142a ca\u0142ymi miesi\u0105cami, a nawet latami, g\u0142oduj\u0105. By\u0142 te\u017c czas gdy z g\u0142odu marli tysi\u0105cami. O ich ojczy\u017anie m\u00f3wi si\u0119 i pisze do\u015b\u0107 cz\u0119sto ale najcz\u0119\u015bciej bez znajomo\u015bci tematu. Mnie do lektury tej ksi\u0105\u017cki zach\u0119ci\u0142 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/248"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=248"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/248\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=248"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=248"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=248"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}