
{"id":2596,"date":"2011-06-02T08:00:00","date_gmt":"2011-06-02T06:00:00","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=2596"},"modified":"2011-05-25T17:44:52","modified_gmt":"2011-05-25T15:44:52","slug":"chlopskie-jadlo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/06\/02\/chlopskie-jadlo\/","title":{"rendered":"Ch\u0142opskie jad\u0142o"},"content":{"rendered":"<p>O restauracjach przydro\u017cnych (cho\u0107 nie tylko, bo niekt\u00f3re zdoby\u0142y ju\u017c szturmem i \u015br\u00f3dmie\u015bcia) szczyc\u0105cych si\u0119 szyldami wzywaj\u0105cymi na ch\u0142opskie jad\u0142o, b\u0105d\u017a zach\u0119caj\u0105ce do wiejskiej michy pisa\u0142em ju\u017c parokrotnie. Nigdy jednak nie w kontek\u015bcie prawdy historycznej. Dzi\u015b podepr\u0119 si\u0119 autorytetem naukowym Andrzeja Brencza z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po przeczytaniu fragment\u00f3w pracy uczonego b\u0119dziecie lepiej wiedzie\u0107 ile prawdy jest owym ch\u0142opskim menu, kt\u00f3re proponuj\u0105 dzisiejsi restauratorzy oferuj\u0105c kie\u0142basy, pieczone \u017ceberka, szynki z pieca czy kark\u00f3wki z grilla.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/05\/Kaszanka-swojska.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-2598\" title=\"OLYMPUS DIGITAL CAMERA\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/05\/Kaszanka-swojska-300x225.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"225\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2011\/05\/Kaszanka-swojska-300x225.jpg 300w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2011\/05\/Kaszanka-swojska.jpg 640w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Takiej kaszanki te\u017c na ch\u0142opskich sto\u0142ach nie widziano<\/em><\/p>\n<p>&#8222;W Galicji pod koniec XIX wieku\u00a0 &#8222;wiele ma\u0142ych dzieci nie widzia\u0142o bu\u0142ki ani ciep\u0142ego mleka, lecz napychano je ziemniakami, a nieraz i ja\u0142ow\u0105 kapust\u0105 [&#8230;] dokucza\u0142y im te\u017c na przemian upa\u0142, ch\u0142\u00f3d, niepogoda, a prawie zawsze nieodst\u0119pny g\u0142\u00f3d&#8221;, gdy w Pozna\u0144skiem w po\u0142owie XIX wieku &#8222;jad\u0142o jest u wszystkich w\u0142o\u015bcian w ca\u0142ej okolicy to samo. \u017baden gospodarz, cho\u0107by najmaj\u0119tniejszy, nie je nic innego, tylko co jego czelad\u017a, i to wsp\u00f3lnie z jednej misy&#8221;, a po\u017cywaj\u0105 &#8222;na \u015bniadanie kartofle z gziczk\u0105 (twarogiem, rozrobionym mlekiem albo wod\u0105) [&#8230;] jedz\u0105 groch z kwa\u015bn\u0105 kapust\u0105 i tartymi kartoflami [&#8230;] wieczerz\u0119 stanowi\u0105 kluski, kasza, jag\u0142y, kartofle lub kruszanka [&#8230;]&#8221;. Uderzaj\u0105cy jest w podanych cytatach brak wzmianki o chlebie, tym podstawowym sk\u0142adniku ludzkiego po\u017cywienia.<br \/>\nWzrostowi zamo\u017cno\u015bci mieszka\u0144c\u00f3w wsi, spowodowanemu szeroko rozumianymi zmianami w produkcji rolnej i hodowlanej, nie towarzyszy zjawisko powa\u017cniejszych zmian w po\u017cywieniu. Te pojawiaj\u0105 si\u0119 na wsi znacznie p\u00f3\u017aniej, dopiero w drugiej po\u0142owie XX wieku. Na takie powolne zmiany mia\u0142y wp\u0142yw wzory kulturowe. Podstawowy z nich mo\u017cna okre\u015bli\u0107 jako minimalizm konsumpcyjny. Polega\u0142 on na tym, i\u017c w hierarchii uznawanych warto\u015bci\u00a0 podstawow\u0105, pierwszoplanow\u0105 tendencj\u0105 by\u0142o d\u0105\u017cenie do powi\u0119kszenia stanu posiadanej ziemi, w dalszej kolejno\u015bci inwentarza i narz\u0119dzi, nast\u0119pnie budynk\u00f3w inwentarskich i mieszkalnych, wreszcie stroju.<br \/>\nNatomiast po\u017cywienie nie by\u0142o postrzegane jako warto\u015b\u0107, w przeciwie\u0144stwie do innych warstw spo\u0142ecze\u0144stw XIX i XX wieku. Nie by\u0142o w\u00f3wczas, jak wynika z bada\u0144, wyznacznikiem statusu spo\u0142ecznego, takim jak maj\u0105tek czy str\u00f3j. Z tego wzgl\u0119du ograniczano si\u0119 do produkt\u00f3w \u017cywno\u015bciowych pochodz\u0105cych z w\u0142asnego gospodarstwa, najkonieczniejszych do egzystencji, z jednoczesnym pomini\u0119ciem ca\u0142kowitym (lub niemal ca\u0142kowitym) tych produkt\u00f3w, kt\u00f3re posiada\u0142y warto\u015b\u0107 rynkow\u0105. Przede wszystkim chodzi tu o nabia\u0142 i mi\u0119so. Wed\u0142ug ludowych porzekade\u0142, zapisanych w r\u00f3\u017cnym okresie i w r\u00f3\u017cnych okolicach, ch\u0142op spo\u017cywa\u0142 kur\u0119 tylko wtedy, kiedy on lub kura zachorowali.<br \/>\nDaleko posuni\u0119t\u0105 oszcz\u0119dno\u015b\u0107 rekompensowano znaczn\u0105 ilo\u015bci\u0105 ma\u0142o urozmaiconych potraw. W ich sk\u0142ad wchodzi\u0142y: ziemniaki (od XIX wieku), m\u0105ka w r\u00f3\u017cnych odmianach i kasze. Jeszcze w latach sze\u015b\u0107dziesi\u0105tych XX wieku na pytanie etnografa, co gotowa\u0107 na obiad, uzyskano odpowied\u017a -zagon kartofli i bruzd\u0119 ma\u015blanki&#8221;.<br \/>\nZ po\u0142owy XIX wieku pochodzi zapis o po\u017cywieniu robotnik\u00f3w rolnych w powiecie ostrzeszowskim: &#8222;Pokarm dzienny jest: \u017cur, polewka, ziemniaki i kapusta kiszona, kasza lub kluski tylko w \u015bwi\u0119ta, a chleb jest u nich rzadkim go\u015bciem [&#8230;]. Na mi\u0119so nie ma etatu w rozchodach wiejskiego wyrobnika, czasem na okras\u0119, lecz i to wtenczas, gdy spieni\u0119\u017cy \u017cywy doch\u00f3wek z trzody i drobiu; zreszt\u0105\u00a0 &#8222;co mo\u017ce g\u0119bie ujmie i obraca na oporz\u0105dzenie siebie i rodziny&#8221;. O. Kolberg podaje, \u017ce &#8222;w p\u00f3\u0142nocnych stronach (jak np. pod Ryczywo\u0142em, Rogo\u017anem) po\u017cywienie zwyk\u0142e stanowi na \u015bniadanie: polewka z mleka kwa\u015bnego i perki ca\u0142e. Na obiad: rozcieranki, kapusta, kasza g\u0119sta lub rzadka j\u0119czmienna. Na wieczerz\u0119: zupt\u00f3wka z perek, lub zupa z mleka i m\u0105ki&#8221;. A oto jad\u0142ospis obiad\u00f3w spo\u017cywanych w okolicach Chodzie\u017cy, zanotowany w latach sze\u015b\u0107dziesi\u0105tych XX wieku: &#8222;poniedzia\u0142ek\u00a0&#8211; zupa z ziemniak\u00f3w zupt\u00f3wka; wtorek\u00a0&#8211; kluski z ziemniak\u00f3w; \u015broda\u00a0&#8211; tarte ziemniaki z kapust\u0105; czwartek\u00a0&#8211; kluski z ziemniak\u00f3w; pi\u0105tek\u00a0&#8211; g\u0119sty groch z \u0142ojem przesma\u017canym z cebul\u0105; sobota\u00a0&#8211; \u017cur i sma\u017cone ziemniaki; niedziela\u00a0&#8211; kulanki albo jarmu\u017c&#8221;. Ten jednostajny jad\u0142ospis charakterystyczny by\u0142 nie tylko dla teren\u00f3w o wysokiej kulturze rolnej, jak w Pozna\u0144skiem, wyst\u0119powa\u0142 tak\u017ce na terenach uprzemys\u0142owionych (\u015al\u0105sk), czy na zupe\u0142nie odbiegaj\u0105cych pod tym wzgl\u0119dem obszarach (Galicja czy Kongres\u00f3wka).&#8221;<br \/>\nWybieraj\u0105c teraz do zajazdu lub karczmy trzymajmy si\u0119 obyczaju wynikaj\u0105cego z szyldu i zamawiajmy kartofle z ma\u015blank\u0105 lub zsiad\u0142ym mlekiem. A je\u015bli to niedziela lub \u015bwi\u0119to to mo\u017cemy sobie pozwoli\u0107 na kartofle polane skwarkami. I tyle!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>O restauracjach przydro\u017cnych (cho\u0107 nie tylko, bo niekt\u00f3re zdoby\u0142y ju\u017c szturmem i \u015br\u00f3dmie\u015bcia) szczyc\u0105cych si\u0119 szyldami wzywaj\u0105cymi na ch\u0142opskie jad\u0142o, b\u0105d\u017a zach\u0119caj\u0105ce do wiejskiej michy pisa\u0142em ju\u017c parokrotnie. Nigdy jednak nie w kontek\u015bcie prawdy historycznej. Dzi\u015b podepr\u0119 si\u0119 autorytetem naukowym Andrzeja Brencza z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po przeczytaniu fragment\u00f3w pracy uczonego b\u0119dziecie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2596"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2596"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2596\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2599,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2596\/revisions\/2599"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2596"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2596"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2596"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}