
{"id":2683,"date":"2011-06-17T08:00:19","date_gmt":"2011-06-17T06:00:19","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=2683"},"modified":"2011-06-17T08:07:03","modified_gmt":"2011-06-17T06:07:03","slug":"co-jadano-w-dawnym-pultusku","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/06\/17\/co-jadano-w-dawnym-pultusku\/","title":{"rendered":"Co jadano w dawnym Pu\u0142tusku"},"content":{"rendered":"<p>Dziennikarze &#8222;Pu\u0142tuskiej gazety powiatowej&#8221; napisali i wydali wielce sympatyczn\u0105 ksi\u0105\u017ceczk\u0119. Zw\u0142aszcza dla mnie, mieszka\u0144ca podpu\u0142tuskiej wsi, wielbiciela miasta i okolic oraz smakosza. Tytu\u0142\u00a0&#8211; &#8222;Pu\u0142tusk od kuchni, przewodnik po smakach i aromatach Pu\u0142tuska i okolic&#8221; m\u00f3wi wszystko. Z t\u0105 ksi\u0105\u017ceczk\u0105 w r\u0119ku mo\u017cna trafi\u0107 wsz\u0119dzie tam, gdzie mi\u0142o\u015bnicy dobrej kuchni i kuchni regionalnej trafi\u0107 powinni.<br \/>\nJest w tej ksi\u0105\u017cce tak\u017ce cz\u0119\u015b\u0107 historyczna, z kt\u00f3rej par\u0119 zda\u0144 zacytuj\u0119, bo s\u0105 wielce interesuj\u0105ce. No i daj\u0105ce nadziej\u0119, \u017ce dzisiejsi restauratorzy mog\u0105 skorzysta\u0107 z tradycji, co nam wszystkim winno wyj\u015b\u0107 na zdrowie.<\/p>\n<p>&#8222;Z kom\u00f3r celnych na Wi\u015ble\u00a0&#8211; czytamy w &#8222;Pu\u0142tusku od kuchni&#8221; &#8211;\u00a0 zachowa\u0142y si\u0119 informacje o wiezionych tak\u017ce do Pu\u0142tuska \u015bledziach i to w bogatym asortymencie. Sprzedawano wi\u0119c na pu\u0142tuskim rynku zar\u00f3wno beczki uchodz\u0105cych za wyborne du\u017cych \u015bledzi holenderskich, ale r\u00f3wnie\u017c przywo\u017cono niemal wozami ma\u0142e i z\u0142ej jako\u015bci &#8222;\u015bledzie szockie&#8221;. Oczywi\u015bcie w mie\u015bcie nad Narwi\u0105 nie brakowa\u0142o r\u00f3wnie\u017c ryb rzecznych. W\u0142a\u015bnie z dzia\u0142alno\u015bci\u0105 rybak\u00f3w wi\u0105za\u0107 nale\u017cy nazw\u0119 dzisiejszej cz\u0119\u015bci Pu\u0142tuska Rybitwy. Wedle przywileju biskupa Henryka Firleja rybacy p\u0142acili danin\u0119 za po\u0142\u00f3w ryb i zwolnieni byli z innych \u015bwiadcze\u0144. W zamian zobowi\u0105zani byli do sprzeda\u017cy ryb wy\u0142\u0105cznie na rynku pu\u0142tuskim. Przed rokiem 1650 zdarzy\u0142o si\u0119 jednak, \u017ce rybak nazwiskiem Wo\u0142owiec zosta\u0142 schwytany, kiedy pr\u00f3bowa\u0142 handlowa\u0107 rybami w pobliskim Serocku. \u00d3wczesny biskup Karol Ferdynand Waza zmieni\u0142 wi\u0119c powinno\u015bci rybakom, dzi\u0119ki czemu wiemy dzi\u015b jakie ryby i w jakich ilo\u015bciach trafia\u0142y na biskupi st\u00f3\u0142. Tak wi\u0119c od roku 1650 pu\u0142tuscy rybacy musieli ka\u017cdego roku na wiosn\u0119 dostarczy\u0107 na zamek: 270 szczupak\u00f3w mierz\u0105cych &#8222;mi\u0119dzy g\u0142ow\u0105 a ogonem nie mniej ni\u017c p\u00f3\u0142 \u0142okcia&#8221; (ok. 30 cm), do tego 100 leszczy, okre\u015blanych jako \u015brednie oraz &#8222;jazi&#8221; (jazgarzy) \u015brednich 120. Jesieni\u0105 rybacy musieli oddawa\u0107 drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 daniny w takim samym wymiarze. \u0141\u0105cznie na zamek dostarczano wi\u0119c prawie tysi\u0105c ryb rocznie! Mog\u0142oby wi\u0119c wydawa\u0107 si\u0119, \u017ce Narew obfitowa\u0142a w ryby. Trzeba jednak pami\u0119ta\u0107, \u017ce nie mo\u017cna by\u0142o od\u0142awia\u0107 ich bez biskupiego pozwolenia i je\u015bli kto\u015b chcia\u0142 zje\u015b\u0107 na przyk\u0142ad szczupaka, to musia\u0142 albo kupi\u0107 go na rynku od rybak\u00f3w, albo k\u0142usowa\u0107, albo mie\u0107 sw\u00f3j staw. Z dostawami ryb by\u0142y zreszt\u0105 czasami tak\u017ce problemy. Wiadomo bowiem, \u017ce jezuici pu\u0142tuscy w czasach Piotra Skargi utyskiwali, \u017ce w mie\u015bcie jest ma\u0142o ryb i przez to s\u0105 one drogie. Na w\u0142asny u\u017cytek posiadali oni na ty\u0142ach swego kompleksu niewielk\u0105 sadzawk\u0119 hodowlan\u0105.<br \/>\nPora wreszcie zaj\u0105\u0107 si\u0119 r\u00f3wnie zdrowym jak ryby sk\u0142adnikiem diety dawnych pu\u0142tuszczan, czyli owocami i warzywami. Sady i ogrody warzywne by\u0142y cz\u0119\u015bci\u0105 podmiejskiego krajobrazu. Mieszczanie posiadaj\u0105cy role gruntu uprawiali warzywa na w\u0142asny u\u017cytek. Du\u017cy sad owocowy znajdowa\u0142 si\u0119 w folwarku G\u00f3rki. Cho\u0107 nie wiemy dok\u0142adnie jakie drzewa w nim ros\u0142y, to przez analogi\u0119 mo\u017cemy domniemywa\u0107, \u017ce by\u0142y tam jab\u0142onie, \u015bliwy, wi\u015bnie i grusze. Na tym tle wyr\u00f3\u017cnia\u0142y si\u0119 w mie\u015bcie dwa sady: jezuicki i oczywi\u015bcie biskupi przy zamku. Skromniejszy sad jezuicki po\u0142o\u017cony by\u0142 mi\u0119dzy murem miejskim, a kana\u0142em, czyli na dzisiejszej ulicy Wiktora Gomulickiego. Nie by\u0142 on ma\u0142y, skoro w roku 1781 ros\u0142o tam a\u017c 100 drzew: 54 grusze, 26 jab\u0142oni, 1 czere\u015bnia, 12 wi\u015bni, 5 m\u0142odych drzew brzoskwiniowych i 2 morelowych. Zbiory z takiego sadu prezentowa\u0142y si\u0119 wi\u0119c okazale. Ponadto wiadomo, \u017ce w po\u0142owie XVIII stulecia jezuici uprawiali te\u017c cytryny i pomara\u0144cze, kt\u00f3re na zim\u0119 oddawali do biskupiej pomara\u0144czami. Najokazalej w mie\u015bcie prezentowa\u0142 si\u0119 w\u0142a\u015bnie ogr\u00f3d biskupi przy zamku. W wieku XVII jest on lakonicznie okre\u015blony jako w\u0142oski. Szczyt swej \u015bwietno\u015bci prze\u017cywa\u0142 za\u015b w drugiej po\u0142owie XVIII wieku, za rz\u0105d\u00f3w wspominanego ju\u017c biskupa Micha\u0142a Jerzego Poniatowskiego. Dzieli\u0142 si\u0119 w\u00f3wczas na dwie cz\u0119\u015bci: wi\u0119ksz\u0105: przy zamku, zwan\u0105 dominika\u0144sk\u0105 i mniejsz\u0105 przy kaplicy \u015bw. Marii Magdaleny(magdale\u0144sk\u0105). \u0141\u0105cznie w obu cz\u0119\u015bciach ros\u0142y a\u017c 762 drzewa i krzewy! Dominowa\u0142y jab\u0142onie, kt\u00f3rych by\u0142o r\u00f3wno 300, grusz zasadzono 186, na trzecim pod wzgl\u0119dem liczebno\u015bci miejscu plasowa\u0142y si\u0119 drzewka cytrynowe, trzymane w rynnach (donicach). Do tego doda\u0107 trzeba jeszcze 35 brzoskwi\u0144, 9 morel, 3 pomara\u0144cze, 24 krzewy winogron i 9 fig. W biskupim ogrodzie uprawiono r\u00f3wnie\u017c przyprawy: 43 rozmaryny, 23 drzewka laurowe i 9 koral\u00f3w(?). Drzewka egzotyczne na zim\u0119 przenoszono do specjalnie ogrzewanej pomara\u0144czami. Kusz\u0105cy ogr\u00f3d swymi owocami przyci\u0105ga\u0142 nie tylko biskupich go\u015bci. Mimo ogrodzenia cz\u0119sto wdzierali si\u0119 do\u0144 m\u0142odzi amatorzy owoc\u00f3w z miasta, a zw\u0142aszcza uczniowie kolegium. Batalie toczone przez nich z ogrodnikiem przybiera\u0142y nawet dramatyczne scenariusze. Znany jest przypadek zab\u00f3jstwa ogrodnika, o kt\u00f3re podejrzewano w\u0142a\u015bnie uczni\u00f3w kolegium jezuickiego.&#8221;\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0<\/p>\n<p>Nie domagam si\u0119 od dzisiejszych pu\u0142tuszczan, by hodowali pomara\u0144cze czy cytryny. Nie namawiam tak\u017ce do zak\u0142adania winnic i produkowania wina. Ale je\u015bli idzie o ryby to mogliby postara\u0107 si\u0119 o wi\u0119kszy ich wyb\u00f3r\u00a0 w sklepach, no i w restauracjach. Krewetki to ja wole jada\u0107 nad ciep\u0142ymi morzami. Tu za\u015b chcia\u0142bym mie\u0107 wyb\u00f3r mi\u0119dzy linem, sandaczem i szczupakiem, \u017ce o innych narwia\u0144skich smako\u0142ykach nie wspomn\u0119.<br \/>\nA ksi\u0105\u017ck\u0119 polecam, cho\u0107 nat\u0142ok reklam (zrozumia\u0142y ze wzgl\u0119d\u00f3w wydawniczych) troch\u0119 mi przeszkadza\u0142 w lekturze.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dziennikarze &#8222;Pu\u0142tuskiej gazety powiatowej&#8221; napisali i wydali wielce sympatyczn\u0105 ksi\u0105\u017ceczk\u0119. Zw\u0142aszcza dla mnie, mieszka\u0144ca podpu\u0142tuskiej wsi, wielbiciela miasta i okolic oraz smakosza. Tytu\u0142\u00a0&#8211; &#8222;Pu\u0142tusk od kuchni, przewodnik po smakach i aromatach Pu\u0142tuska i okolic&#8221; m\u00f3wi wszystko. Z t\u0105 ksi\u0105\u017ceczk\u0105 w r\u0119ku mo\u017cna trafi\u0107 wsz\u0119dzie tam, gdzie mi\u0142o\u015bnicy dobrej kuchni i kuchni regionalnej trafi\u0107 powinni. Jest [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2683"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2683"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2683\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2735,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2683\/revisions\/2735"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2683"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2683"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2683"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}