
{"id":2982,"date":"2011-08-29T08:00:38","date_gmt":"2011-08-29T06:00:38","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=2982"},"modified":"2011-08-23T16:26:36","modified_gmt":"2011-08-23T14:26:36","slug":"duch-w-zupie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/08\/29\/duch-w-zupie\/","title":{"rendered":"Duch w \u017cupie"},"content":{"rendered":"<p>W ka\u017cdej kopalni soli, a zw\u0142aszcza w Wieliczce bywaj\u0105 duchy. Tak przynajmniej twierdz\u0105 historycy si\u0119gaj\u0105cy po stare zapiski. Owe duchy dzia\u0142a\u0142y te\u017c odstraszaj\u0105co na potencjalnych z\u0142odziei soli. \u017bupy bowiem to by\u0142a domena kr\u00f3lewska. S\u00f3l za\u015b by\u0142a wielkim skarbem. Pisze na ten temat historyk Jakub Brodacki z Muzeum Historii Polski:<\/p>\n<p>&#8222;Strach cz\u0119sto towarzyszy\u0142 odwiedzaj\u0105cym kopalnie ze wzgl\u0119du na niebezpiecze\u0144stwo katastrof g\u00f3rniczych. Szczeg\u00f3lnie niepokoj\u0105ca musia\u0142a by\u0107 absolutna cisza: panuje tak g\u0142\u0119boka cisza, \u017ce gdy ustanie praca, zdaje ci si\u0119, \u017ce w tym miejscu przebywaj\u0105 duchy &#8211; relacjonuje Wadian. Lekarz z Frankfurtu nad Odr\u0105 Jodok Willich (1501 &#8211; 1552) opowiada w relacji z 1543 roku: W kopalni wielickiej pojawiaj\u0105 si\u0119 niekiedy widziad\u0142a, ale tylko w\u00f3wczas, gdy w nied\u0142ugim czasie ma si\u0119 wydarzy\u0107 jakie\u015b nieszcz\u0119\u015bcie [&#8230;]. Widziad\u0142a te, niby Proteusz [bo\u017cek morski] lub Wetumnus [bo\u017cek przemian], przybieraj\u0105 tak r\u00f3\u017cnorodne postacie, \u017ce m\u00f3g\u0142by kto\u015b wymieni\u0107 b\u0105d\u017a kota, b\u0105d\u017a \u015bwini\u0119, cz\u0142owieka lub coraz to inny rodzaj istoty \u017cywej, biegaj\u0105cej bez przerwy tu i tam [&#8230;]. Niech ka\u017cdy jednak zapami\u0119ta pewne stare przys\u0142owie, kt\u00f3rego i Pliniusz nie wyrzuca z pami\u0119ci: &#8222;Si\u0142y oddzia\u0142ywania widziade\u0142 s\u0105 podleg\u0142e naszej w\u0142adzy i jak si\u0119 na nie reaguje, tak\u0105 posiadaj\u0105 moc&#8221;. Nic dziwnego, \u017ce przed udaniem si\u0119 do pracy g\u00f3rnicy wykonywali znak krzy\u017ca i odmawiali modlitw\u0119 do Boga lub \u015bwi\u0119tych patron\u00f3w. Ka\u017cdej napotkanej osobie, nawet obcej, nale\u017ca\u0142o m\u00f3wi\u0107 &#8222;Szcz\u0119\u015b\u0107 Bo\u017ce&#8221; dla sprawdzenia, czy to na pewno cz\u0142owiek. Miejsca \u015bmierci pod ziemi\u0105 oznaczano krzy\u017cem, aby nikt ich nie min\u0105\u0142 bez modlitwy za dusz\u0119 zmar\u0142ego. W kopalni nie wolno ha\u0142asowa\u0107 (zw\u0142aszcza gwizda\u0107) i przeklina\u0107, gdy\u017c to mo\u017ce obrazi\u0107 Skarbnika.<br \/>\nJednak nie tylko strach, ale i zachwyt towarzyszy\u0142 przybyszowi w\u0119druj\u0105cemu po kopalni soli. Jak relacjonuje Wadian, w pozostawionych pok\u0142adach soli spotyka si\u0119 jakie\u015b b\u0142yszcz\u0105ce \u017cy\u0142y, l\u015bni\u0105ce niby kryszta\u0142. Klejnot soli &#8211; jak nazywano ten jej rodzaj &#8211; s\u0142u\u017cy\u0142 jako medykament. S\u00f3l pobrana z \u017cy\u0142y o kolorze zgaszonego w\u0119gla w ilo\u015bci odpowiadaj\u0105cej wadze jednego z\u0142otego denara spo\u017cyta z niewielk\u0105 ilo\u015bci\u0105 wina mia\u0142a mie\u0107 w\u0142a\u015bciwo\u015bci przeczyszczaj\u0105ce. W Wieliczce po spuszczeniu nas pierwszym szybem &#8211; opowiada Wadian &#8211; zostali\u015bmy zaprowadzeni, r\u00f3\u017cnorakim i skomplikowanym obej\u015bciem pokonuj\u0105cym [&#8230;] labirynty chodnik\u00f3w, do niezwykle przestronnych grot. Sarmata nazywa je komorami. Ze \u015bcian za pomoc\u0105 klin\u00f3w i m\u0142ot\u00f3w od\u0142upywano olbrzymie bloki. Z trudem natomiast mo\u017cna uwierzy\u0107, jak wszystko ja\u015bnieje nader wykwintn\u0105 czysto\u015bci\u0105 soli. [&#8230;] nierzadko spotyka si\u0119 komory przypominaj\u0105ce wygl\u0105dem olbrzymie \u015bwi\u0105tynie o stercz\u0105cych pot\u0119\u017cnych kolumnach solnych. Na nich wspieraj\u0105 si\u0119 po\u0142o\u017cone wy\u017cej pok\u0142ady, sk\u0142adaj\u0105ce si\u0119 Z litej soli i przez ta zwarte, jakby jakie\u015b sklepienia utworzone w celu podtrzymywania g\u00f3r, kt\u00f3re utrzymuj\u0105 si\u0119 w r\u00f3wnowadze mimo niezwyk\u0142ego ci\u0119\u017caru dzi\u0119ki jakiej\u015b przedziwnej zmy\u015blno\u015bci robotnik\u00f3w.<br \/>\nW wierszu poety Wawrzy\u0144ca Korwina (ok. 1470 &#8211; 1527) znajdujemy inny pe\u0142en fascynacji opis:<br \/>\n<em>W pobli\u017cu miasta w g\u0142\u0105b ziemi zapada<br \/>\nOtch\u0142a\u0144 wykuta r\u0119k\u0105 \u015bmiertelnika<br \/>\nKt\u00f3rej rozleg\u0142a i straszna posada<br \/>\nPiekie\u0142 dotyka<\/em>.&#8221;<\/p>\n<p>A ja nierozwa\u017cnie i to we wczesnej m\u0142odo\u015bci te\u017c tam w\u0142azi\u0142em.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W ka\u017cdej kopalni soli, a zw\u0142aszcza w Wieliczce bywaj\u0105 duchy. Tak przynajmniej twierdz\u0105 historycy si\u0119gaj\u0105cy po stare zapiski. Owe duchy dzia\u0142a\u0142y te\u017c odstraszaj\u0105co na potencjalnych z\u0142odziei soli. \u017bupy bowiem to by\u0142a domena kr\u00f3lewska. S\u00f3l za\u015b by\u0142a wielkim skarbem. Pisze na ten temat historyk Jakub Brodacki z Muzeum Historii Polski: &#8222;Strach cz\u0119sto towarzyszy\u0142 odwiedzaj\u0105cym kopalnie ze [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2982"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2982"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2982\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2984,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2982\/revisions\/2984"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2982"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2982"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2982"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}