
{"id":3007,"date":"2011-09-05T08:00:31","date_gmt":"2011-09-05T06:00:31","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=3007"},"modified":"2011-08-25T15:12:09","modified_gmt":"2011-08-25T13:12:09","slug":"ktoredy-droga-do-serca","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/09\/05\/ktoredy-droga-do-serca\/","title":{"rendered":"Kt\u00f3r\u0119dy droga do serca?"},"content":{"rendered":"<p>Znam (o niekt\u00f3rych musz\u0119 ze smutkiem m\u00f3wi\u0107 w czasie przesz\u0142ym)wszystkich bohater\u00f3w tej anegdoty. A nawet mog\u0119 chyba powiedzie\u0107, \u017ce od lat si\u0119 z nimi przyja\u017ani\u0119. Tym ch\u0119tniej j\u0105 przytocz\u0119 za g\u0142\u00f3wnym bohaterem czyli Andrzejem Zaorskim, kt\u00f3ry w przezabawnej ksi\u0105\u017cce &#8222;R\u0119ka, noga, m\u00f3zg na \u015bcianie&#8221; opisuje pocz\u0105tek znajomo\u015bci z rodzin\u0105 swojej \u017cony Ewy:<\/p>\n<p>&#8222;Z wolna stawa\u0142em si\u0119 cz\u0119stym go\u015bciem w mieszkaniu pa\u0144stwa Strzeleckich na \u017boliborzu. Atmosfera tego miejsca bardzo przypad\u0142a mi do gustu. Pe\u0142ne porozumienie mi\u0119dzy rodzicami i c\u00f3rkami, ci\u0105g\u0142e \u017carty, wspania\u0142e poczucie humoru, na sw\u00f3j temat zw\u0142aszcza, przyci\u0105ga\u0142o mnie jak magnes. Chyba pierwszy raz w \u017cyciu zobaczy\u0142em tak ciep\u0142y, pe\u0142en \u015bmiechu, zgrany i bezpieczny dom. Te, kt\u00f3re dane mi by\u0142o pozna\u0107 do tej pory, z moim w\u0142asnym na czele, by\u0142y powalaj\u0105co osch\u0142e. Ojciec Ewy by\u0142 naczelnym &#8222;Przegl\u0105du Sportowego&#8221;. Matka, te\u017c dziennikarka, pracowa\u0142a wtedy w &#8222;Kobiecie i \u017byciu&#8221;. Prowadzi\u0142a tam mi\u0119dzy innymi dzia\u0142 kulinarny. Nic w tym dziwnego &#8211; by\u0142a doskona\u0142\u0105 kuchark\u0105 i (za co wci\u0105\u017c jestem jej wdzi\u0119czny) umia\u0142a ten dar przekaza\u0107 swoim c\u00f3rkom. Kiedy nadchodzi\u0142a pora obiadu, ja zawstydzony, \u017ce mog\u0119 zosta\u0107 uznany za \u0142asego na obiad pieczeniarza, \u017cegna\u0142em si\u0119 i szed\u0142em do mieszcz\u0105cej si\u0119 przy placu Wilsona (wtedy jeszcze Komuny Paryskiej) knajpy Kosmos. Potem chodzi\u0142em jak struty uliczkami \u017boliborza, a\u017c wed\u0142ug moich oblicze\u0144 mija\u0142a pora celebrowanego u pa\u0144stwa Strzeleckich obiadu. Pewnego dnia, przy kawie, m\u00f3j przysz\u0142y te\u015b\u0107 zapyta\u0142:<br \/>\n&#8211;\u00a0Dlaczego pan tak ci\u0105gle wychodzi w porze obiadowej? Speszy\u0142em si\u0119 tym, z zaskoczenia zadanym, pytaniem.<br \/>\n&#8211;\u00a0No&#8230; a tam r\u00f3\u017cnie&#8230; &#8211; odpowiedzia\u0142em trze\u017awo. Ojciec Ewy nala\u0142 mi koniaku.<br \/>\n&#8211;\u00a0A obiad? Gdzie pan jada?<br \/>\nW ko\u0144cu, po trzecim kieliszku wydusi\u0142em, \u017ce chodz\u0119 do Kosmosu.<br \/>\n&#8211;\u00a0Do tej mordowni?! A ile pan tam p\u0142aci?<br \/>\n&#8211;\u00a0Dwadzie\u015bcia z\u0142otych.<br \/>\n&#8211;\u00a0To daj pan dych\u0119 i jadaj pan u nas!<br \/>\nNo i rzeczywi\u015bcie, jak ju\u017c zacz\u0105\u0142em u nich jada\u0107, to wpad\u0142em z kretesem. Jak u Tuwima: &#8222;Pan ta\u0144czy\u0142 z moj\u0105 c\u00f3rk\u0105? Pan musi si\u0119 z ni\u0105 o\u017ceni\u0107!!!&#8221;. &#8221;<\/p>\n<p>Iod tej pory Ewa i Andrzej\u00a0\u017cyj\u0105 oraz jedz\u0105 razem. Do dzi\u015b. Czasem nawet nie ca\u0142kiem sami.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Znam (o niekt\u00f3rych musz\u0119 ze smutkiem m\u00f3wi\u0107 w czasie przesz\u0142ym)wszystkich bohater\u00f3w tej anegdoty. A nawet mog\u0119 chyba powiedzie\u0107, \u017ce od lat si\u0119 z nimi przyja\u017ani\u0119. Tym ch\u0119tniej j\u0105 przytocz\u0119 za g\u0142\u00f3wnym bohaterem czyli Andrzejem Zaorskim, kt\u00f3ry w przezabawnej ksi\u0105\u017cce &#8222;R\u0119ka, noga, m\u00f3zg na \u015bcianie&#8221; opisuje pocz\u0105tek znajomo\u015bci z rodzin\u0105 swojej \u017cony Ewy: &#8222;Z wolna stawa\u0142em [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3007"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3007"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3007\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3009,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3007\/revisions\/3009"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3007"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3007"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3007"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}