
{"id":3020,"date":"2011-09-08T08:00:02","date_gmt":"2011-09-08T06:00:02","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=3020"},"modified":"2011-08-25T16:17:03","modified_gmt":"2011-08-25T14:17:03","slug":"gdzie-i-za-ile-jadano-w-warszawie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/09\/08\/gdzie-i-za-ile-jadano-w-warszawie\/","title":{"rendered":"Gdzie i za ile jadano w Warszawie"},"content":{"rendered":"<p>Podrzuci\u0142em do lektury i ewentualnej rozmowy tekst o gastronomii w dawnym Wroc\u0142awiu. A tym razem si\u0119gam po fragment ksi\u0105\u017cki varsavianisty Stanis\u0142awa Milewskiego, kt\u00f3ry przedstawia uroki jadania w knajpkach starej Warszawy:<br \/>\n\u00a0&#8222;W Warszawie mo\u017cna by\u0142o \u0142atwo zje\u015b\u0107 dobrze, maj\u0105c nabity dukatami mieszek&#8221; &#8211; stwierdza Irena Turnau, znawczyni naszej stolicy czas\u00f3w O\u015bwiecenia. Dodajmy, \u017ce i w wieku XIX, gdy mia\u0142o si\u0119 rublami wypchany pulares, te\u017c nie by\u0142o z tym k\u0142opotu.<br \/>\nTrudniej by\u0142o &#8211; twierdzi Turnau &#8211; o ta\u0144sze traktiernie i garkuchnie; niekt\u00f3re z nich prowadzili Niemcy i tam mo\u017cna by\u0142o zje\u015b\u0107 skromne, domowe potrawy. W tym czasie nawet w najta\u0144szej garkuchni obiad kosztowa\u0142 z\u0142otego lub p\u00f3\u0142tora. Natomiast w najlepszym hotelu &#8222;Pod Bia\u0142ym Or\u0142em&#8221; na T\u0142omackiem sto\u0142ownik p\u0142aci\u0107 musia\u0142 za dobry obiad 4-16 z\u0142otych polskich; za wino osobno. Dla por\u00f3wnania: pacjent w szpitalu za 10 z\u0142p utrzymywa\u0142 si\u0119 przez dwa tygodnie.<br \/>\nTraktiernia Francuza Quellusa funkcjonuj\u0105ca od 1766 roku na Rynku Starego Miasta reklamowa\u0142a si\u0119 w prasie, \u017ce &#8222;w wybornych sosach i smakach osobliwych potrawy daje i do tego w takiej okaza\u0142o\u015bci i paradzie sto\u0142y trzyma, jak i panowie zwykli mie\u0107 sto\u0142y swoje. Zastawia cukrami, a wszystkie potrawy daje na srebrze lub na porcelanie, lub te\u017c na farfurze [fajans &#8211; S.M.], kto i jak sobie rozka\u017ce&#8221;. Obiad kosztowa\u0142 &#8222;p\u00f3\u0142 czerwonego z\u0142otego, z umniejszeniem za\u015b potraw tynf\u00f3w cztery&#8221;. Obwieszczenie to poda\u0142 do gazet, &#8222;aby przyje\u017cd\u017caj\u0105cych uwiadomi\u0107, \u017ce mog\u0105 si\u0119 wybiera\u0107 z dom\u00f3w na publik\u0119 warszawsk\u0105 z mniejszym ekwipa\u017cem, nie zabieraj\u0105c kuchni swojej, kiedy tu mniejszym kosztem mog\u0105 mie\u0107 przyzwoit\u0105 swoje wygod\u0119, zw\u0142aszcza i\u017c nie przyjmuje, chyba tylko dystyngowane osoby&#8221;.<br \/>\nLepsze towarzystwo bywa\u0142o pod koniec wieku u restauratora Louisa Conde. Traktierni by\u0142o w tych latach pi\u0119\u0107, garkuchni ponad dwadzie\u015bcia, a kawiarni w 1792 roku ponad sto!<br \/>\nNajs\u0142awniejsza to kawiarnia Neybertowej, do kt\u00f3rej zje\u017cd\u017ca\u0142o si\u0119 lepsze towarzystwo z ca\u0142ego miasta; potem tradycj\u0119 t\u0119 podtrzymywa\u0142a &#8222;Wiejska Kawa&#8221; znajduj\u0105ca si\u0119 w tym samym miejscu opodal placu Trzech Krzy\u017cy. S\u0142yn\u0119\u0142a z ponczu zaprawianego ananasami, z najlepszej w mie\u015bcie kawy i wy\u015bmienitych bab.&#8221;<\/p>\n<p>I dzi\u015b wok\u00f3\u0142 tego placu w stolicy mo\u017cna znale\u017a\u0107 wiele smakowitych miejsc. I te\u017c jak przed wiekami trzeba mie\u0107 wypchany portfel.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Podrzuci\u0142em do lektury i ewentualnej rozmowy tekst o gastronomii w dawnym Wroc\u0142awiu. A tym razem si\u0119gam po fragment ksi\u0105\u017cki varsavianisty Stanis\u0142awa Milewskiego, kt\u00f3ry przedstawia uroki jadania w knajpkach starej Warszawy: \u00a0&#8222;W Warszawie mo\u017cna by\u0142o \u0142atwo zje\u015b\u0107 dobrze, maj\u0105c nabity dukatami mieszek&#8221; &#8211; stwierdza Irena Turnau, znawczyni naszej stolicy czas\u00f3w O\u015bwiecenia. Dodajmy, \u017ce i w wieku [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3020"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3020"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3020\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3022,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3020\/revisions\/3022"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3020"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3020"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3020"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}