
{"id":31,"date":"2006-09-07T14:55:03","date_gmt":"2006-09-07T12:55:03","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=31"},"modified":"2006-09-07T14:55:07","modified_gmt":"2006-09-07T12:55:07","slug":"smakosz-damskiej-urody","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2006\/09\/07\/smakosz-damskiej-urody\/","title":{"rendered":"Smakosz damskiej urody"},"content":{"rendered":"<p>Ten najs\u0142ynniejszy uwodziciel by\u0142 tak\u017ce wytrawnym smakoszem i niez\u0142ym kucharzem. Specjalizowa\u0142 si\u0119 zw\u0142aszcza w afrodyzjakach czyli po polsku m\u00f3wi\u0105c\u00a0&#8211; lubczykach tj. potrawach wzmagaj\u0105cych witalno\u015b\u0107 i po\u017c\u0105dliwo\u015b\u0107. Najcz\u0119\u015bciej przed spotkaniami, podczas kt\u00f3rych, zw\u0142aszcza gdy spodziewa\u0142 si\u0119 kilku dam, wypija\u0142 trzy lub cztery surowe jajka. Naiwnym konkurentom za\u015b, zazdroszcz\u0105cym m\u0142odemu klerykowi s\u0142awy, aplikowa\u0142 inne mikstury. Stara\u0142 si\u0119 by im nie zaszkodzi\u0142y ale te\u017c i nie pomog\u0142y. Sam od\u017cywia\u0142 si\u0119 dobrze, lecz nieregularnie. Zdarza\u0142y mu si\u0119 do\u015b\u0107 cz\u0119sto okresy finansowej posuchy i w\u00f3wczas jada\u0142 byle co.<\/p>\n<p>Giacomo Casanova urodzi\u0142 si\u0119 w 1725 roku, gdy to o prymat w kulturze Europy walczy\u0142y dwa miasta: Wenecja i Pary\u017c. Pierwsze kilkana\u015bcie lat \u017cycia sp\u0119dzonych na Lagunie nada\u0142o m\u0142odzie\u0144cowi szlif, ukszta\u0142towa\u0142o go. W latach p\u00f3\u017aniejszych edukacji dope\u0142ni\u0142 Pary\u017c.<\/p>\n<p>Jako szesnastoletni kleryk wyg\u0142osi\u0142 pierwsze kazanie w ko\u015bciele \u015bw. Sebastiana. Zosta\u0142o ono gor\u0105co przyj\u0119te przez publiczno\u015b\u0107, zw\u0142aszcza damy, i jak najgorzej przez ko\u015bcielnych zwierzchnik\u00f3w. Kleryk Giacomo, m\u0142odzian\u00a0mierz\u0105cy 190 cm wzrostu, atletycznej budowy, o oliwkowej cerze i l\u015bni\u0105cych czarnych w\u0142osach sta\u0142 si\u0119 idolem weneckich dam. I cho\u0107 pierwsze mi\u0142osne kroki ch\u0142opca nie zako\u0144czy\u0142y si\u0119 sukcesem, to jednak szybko karta odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 a jego s\u0142awa jako wyrafinowanego kochanka ros\u0142a.<\/p>\n<p>Dwie siostry hrabianki Savorgnan po smacznej i radosnej kolacji znalaz\u0142y si\u0119 z m\u0142odziutkim ksi\u0119dzem w \u0142\u00f3\u017cku, gdzie po kr\u00f3tkim i w znacznej cz\u0119\u015bci udawanym oporze, obie kolejno mu uleg\u0142y. Okaza\u0142o si\u0119, ku zdumieniu kochanka, i\u017c obie panny by\u0142y dziewicami.<\/p>\n<p>W swoim burzliwym \u017cyciu Casanova by\u0142 duchownym, poet\u0105, \u017co\u0142nierzem, dyplomat\u0105, szulerem, dyrektorem paryskiej loterii pa\u0144stwowej, wi\u0119\u017aniem, szpiegiem, donosicielem, historykiem, kucharzem, ob\u017cartuchem, lecz przede wszystkim ? kochankiem.<\/p>\n<p>Wielka wag\u0119 przywi\u0105zywa\u0142 do swego menu.\u00a0Jedn\u0105 z potraw, kt\u00f3r\u0105 preferowa\u0142 przed nocami mi\u0142osnymi by\u0142y jaja. Giacomo domaga\u0142 si\u0119 ich nawet w\u00f3wczas gdy siedzia\u0142 w weneckim wi\u0119zieniu Piombi. Wej\u015bcie w konflikt z w\u0142adzami ko\u015bcielnymi i sp\u00f3r z inkwizytorem grozi\u0142o najstraszniejszymi karami.<\/p>\n<p>Wystraszony Casanova postanowi\u0142 ratowa\u0107 si\u0119 ucieczk\u0105. Przy pomocy mnicha siedz\u0105cego w s\u0105siedniej celi wydr\u0105\u017cy\u0142 dziur\u0119 w grubym o\u0142owianym dachu i przedosta\u0142 si\u0119 wraz z towarzyszem niedoli na ni\u017csze pi\u0119tro Pa\u0142acu Do\u017c\u00f3w, kt\u00f3ry przytyka do gmachu wi\u0119zienia. By\u0142o p\u00f3\u017ane popo\u0142udnie. Pa\u0142ac opustosza\u0142y. Dwaj bracia zakonni przemkn\u0119li wi\u0119c do komnat przy g\u0142\u00f3wnych odrzwiach. Tam le\u017ca\u0142a podrzucona\u00a0odzie\u017c Casanowy. Przebra\u0142 si\u0119 w nowe szaty, braciszkowi odda\u0142 swoje podniszczone w wi\u0119zieniu odzienie i zacz\u0105\u0142 \u0142omota\u0107 w bram\u0119. Gdy pojawi\u0142 si\u0119 str\u00f3\u017c hukn\u0105\u0142 na niego z g\u00f3ry, \u017ce zamkn\u0105\u0142 drzwi nie zwa\u017caj\u0105c na to, \u017ce nie wszyscy panowie jeszcze wyszli. Bram\u0119 otwarto i Casanova ze swym &#8222;s\u0142ug\u0105&#8221; wyszli na Plac \u015bw. Marka.<\/p>\n<p>Przez kilkana\u015bcie lat w\u0142\u00f3czy\u0142 si\u0119 po \u015bwiecie. Zawadzi\u0142 i o Polsk\u0119. By\u0142 w Warszawie.<\/p>\n<p>Gdy wr\u00f3ci\u0142 do Wenecji, a wyrok inkwizycji nadal nad nim wisia\u0142, zgodzi\u0142 si\u0119, \u017ce cen\u0105 jak\u0105 musi zap\u0142aci\u0107 za przymkni\u0119cie oczu przez stra\u017cnik\u00f3w prawa jest\u00a0donosicielstwo. Zosta\u0142 wi\u0119c konfidentem inkwizycji. I teraz r\u00f3wnie ch\u0119tnie jak przedtem grzeszy\u0142, tak teraz \u015bciga\u0142 blu\u017anierc\u00f3w i uwodzicieli. Amen.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ten najs\u0142ynniejszy uwodziciel by\u0142 tak\u017ce wytrawnym smakoszem i niez\u0142ym kucharzem. Specjalizowa\u0142 si\u0119 zw\u0142aszcza w afrodyzjakach czyli po polsku m\u00f3wi\u0105c\u00a0&#8211; lubczykach tj. potrawach wzmagaj\u0105cych witalno\u015b\u0107 i po\u017c\u0105dliwo\u015b\u0107. Najcz\u0119\u015bciej przed spotkaniami, podczas kt\u00f3rych, zw\u0142aszcza gdy spodziewa\u0142 si\u0119 kilku dam, wypija\u0142 trzy lub cztery surowe jajka. Naiwnym konkurentom za\u015b, zazdroszcz\u0105cym m\u0142odemu klerykowi s\u0142awy, aplikowa\u0142 inne mikstury. Stara\u0142 si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/31"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=31"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/31\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=31"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=31"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=31"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}