
{"id":33,"date":"2006-09-12T11:01:13","date_gmt":"2006-09-12T09:01:13","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=33"},"modified":"2006-09-12T11:03:01","modified_gmt":"2006-09-12T09:03:01","slug":"o-tej-wyspie-mozna-bez-konca","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2006\/09\/12\/o-tej-wyspie-mozna-bez-konca\/","title":{"rendered":"O tej wyspie mo\u017cna bez ko\u0144ca"},"content":{"rendered":"<p>To druga (ale nie obiecuj\u0119, \u017ce ostatnia) opowie\u015b\u0107 o wakacjach na Sycylii. Ca\u0142y czas czuj\u0119 zapach tej wspania\u0142ej wyspy. Pachnie oliw\u0105, \u015bwie\u017co z\u0142owionymi rybami, gor\u0105c\u0105 focacci\u0105, wreszcie miodowym aromatem nieznanych kwiat\u00f3w pn\u0105cych si\u0119 po murach. Gro\u017any krajobraz Etny s\u0105siaduje z r\u00f3wnie gro\u017anym wybrze\u017cem pe\u0142nym ska\u0142 i zastyg\u0142ej lawy, by co jaki\u015b kawa\u0142ek drogi zachwyci\u0107 z\u0142ocistym piaskiem.<\/p>\n<p>Zanim udamy si\u0119 na kolejn\u0105 wsp\u00f3ln\u0105 uczt\u0119 (oczywi\u015bcie musicie uruchomi\u0107 swoj\u0105 wyobra\u017ani\u0119; ja mam \u0142atwiej, bo wspomnienia s\u0105 jeszcze bardzo \u017cywe)\u00a0&#8211; opowie\u015b\u0107 dramatyczna. Wynaj\u0119tym Clio pojechali\u015bmy na Etn\u0119. Szczyt wulkanu owiany jest dymem. Pe\u0142na zakr\u0119t\u00f3w i do\u015b\u0107 stroma droga doprowadzi\u0142a nas na wysoko\u015b\u0107 1800 m. n.p.m. Parking zapchany samochodami, ale t\u0142umu nie ma. Ci, kt\u00f3rzy przyjechali wcze\u015bniej, ju\u017c ruszyli\u00a0&#8211; pieszo lub jeepami z kierowc\u0105\u00a0&#8211; wy\u017cej, pod krater. My we czworo zacz\u0119li\u015bmy od spaceru po zastyg\u0142ej lawie, kt\u00f3ra wyla\u0142a tu przed czterema laty i zastyg\u0142a tworz\u0105c ksi\u0119\u017cycowy krajobraz pe\u0142en g\u0142\u0119bokich szczelin i uskok\u00f3w urozmaiconych spalonymi, martwymi drzewami i odradzaj\u0105c\u0105 si\u0119 tu i \u00f3wdzie traw\u0105. Zuzia (moja dziesi\u0119cioletnia wnuczka) ruszy\u0142a biegiem przez lawowisko, by z bliska obejrze\u0107 szkielet wielkiej spalonej sosny. Zanim zd\u0105\u017cy\u0142em krzykn\u0105\u0107, by si\u0119 zatrzyma\u0142a, potkn\u0119\u0142a si\u0119 o nier\u00f3wno\u015b\u0107 drogi i, fikn\u0105wszy pot\u0119\u017cnego koz\u0142a, znikn\u0119\u0142a nam z oczu. Spad\u0142a! Zamarli\u015bmy na sekund\u0119 i biegiem ruszyli\u015bmy na skraj lawy. Stercza\u0142a ona na jakie\u015b 10-12 m. nad skalist\u0105 dolink\u0105. A Zuzanna ca\u0142a, tylko podrapana do krwi, ale za to zielona ze strachu, siedzia\u0142a na skalnej p\u00f3\u0142ce na grubej k\u0119pie trawy. Po wwindowaniu jej na g\u00f3r\u0119 zrezygnowali\u015bmy z dalszej wspinaczki. Milcz\u0105c zjechali\u015bmy na d\u00f3\u0142.<\/p>\n<p>Przy stoliku w trattorii w Lingueglossa wszyscy odetchn\u0119li\u015bmy. Ze strachu stracili\u015bmy jednak apetyt. Wspania\u0142e pasty (ka\u017cda z innym sycylijskim sosem) smakowa\u0142y nam jak trociny. Dopiero przy tradycyjnym deserze, czyli panna cotta, nast\u0105pi\u0142o odpr\u0119\u017cenie. Jedyn\u0105 kar\u0105 dla Zuzi by\u0142o kilka kolejnych k\u0105pieli w bardzo s\u0142onym morzu. Zadrapania polewane sol\u0105 to prawdziwa tortura. I jak dzia\u0142a uspokajaj\u0105co na niesforne dziewczynki!<\/p>\n<p>Kolejna wyprawa samochodowa nie by\u0142a dramatyczna. Syrakuzy \u015bci\u0105gaj\u0105 mi\u0142o\u015bnik\u00f3w kultury greckiej ciekawych wielkiego amfiteatru w doskona\u0142ym stanie, kamienio\u0142om\u00f3w tak\u017ce sprzed paru tysi\u0119cy lat, w kt\u00f3rych w\u0142adca Dionizjos dzi\u0119ki znajomo\u015bci praw akustyki pods\u0142uchiwa\u0142 wi\u0119\u017ani\u00f3w dobywaj\u0105cych bloki skalne na liczne budowy i narzekaj\u0105cych na okrutnika. Ucho Dionizjosa (wielka szczelina u wyj\u015bcia z jaskini) przyda\u0142oby si\u0119 i dzisiejszym niekt\u00f3rym w\u0142adcom.<\/p>\n<p>W Syrakuzach znale\u017ali\u015bmy trattori\u0119 o dziwnej nazwie &#8222;La Finanziera&#8221;. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce mie\u015bci si\u0119 ona vis a vis\u00a0urz\u0119du finansowego. Ale uzasadnienie nazwy odkryli\u015bmy dopiero przy rachunku, kt\u00f3ry nonna Lucia Mela, czyli babcia Lusia Jab\u0142uszko (w\u0142a\u015bcicielka knajpki), wr\u0119czy\u0142a nam po obiedzie. To prawda, \u017ce bak\u0142a\u017cany z grilla, grzyby sma\u017cone, sardele w oliwie i w occie jako antipasti by\u0142y rewelacyjne. Spaghetti con vongole nie gorsze, a fettuccine amatriciana doskona\u0142e, ale nie za tak\u0105 cen\u0119. Lucia Mela by\u0142a tak urocza i tak rozmowna, \u017ce nie mieli\u015bmy sumienia wypomnie\u0107 jej, i\u017c zdar\u0142a z nas sk\u00f3r\u0119. Za przek\u0105ski i obiad jednodaniowy dla ca\u0142ej czw\u00f3rki (bez wina, bo czeka\u0142a nas d\u0142uga jazda samochodem) 90 euro!<\/p>\n<p>Aby poprawi\u0107 sobie humory i doje\u015b\u0107 to, czego nam brakowa\u0142o, poszli\u015bmy wieczorem do ma\u0142ego lokaliku &#8222;Pane Notturno&#8221;. To piekarenka czynna tylko w drugiej cz\u0119\u015bci dnia, w kt\u00f3rej piek\u0105 focaccie i inne chlebki, przekrawaj\u0105 je na p\u00f3\u0142, faszeruj\u0105 oliwkami, serem, peperoncino, szynk\u0105 parme\u0144sk\u0105 lub pancett\u0105, czyli boczkiem, i ponownie zapiekaj\u0105. Do tego czerwone wino i wreszcie mo\u017cna p\u00f3j\u015b\u0107 spa\u0107 bez obaw, \u017ce g\u0142odnemu przy\u015bni\u0105 si\u0119 Cyganie. No to dobranoc. Ale c.d.n.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To druga (ale nie obiecuj\u0119, \u017ce ostatnia) opowie\u015b\u0107 o wakacjach na Sycylii. Ca\u0142y czas czuj\u0119 zapach tej wspania\u0142ej wyspy. Pachnie oliw\u0105, \u015bwie\u017co z\u0142owionymi rybami, gor\u0105c\u0105 focacci\u0105, wreszcie miodowym aromatem nieznanych kwiat\u00f3w pn\u0105cych si\u0119 po murach. Gro\u017any krajobraz Etny s\u0105siaduje z r\u00f3wnie gro\u017anym wybrze\u017cem pe\u0142nym ska\u0142 i zastyg\u0142ej lawy, by co jaki\u015b kawa\u0142ek drogi zachwyci\u0107 z\u0142ocistym [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/33"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=33"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/33\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=33"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=33"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=33"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}