
{"id":3331,"date":"2011-11-08T08:00:49","date_gmt":"2011-11-08T07:00:49","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=3331"},"modified":"2011-11-30T14:17:19","modified_gmt":"2011-11-30T13:17:19","slug":"3331","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/11\/08\/3331\/","title":{"rendered":"Warszawa bawi si\u0119!"},"content":{"rendered":"<p>We wspomnianej i cytowanej ju\u017c \u015bwietnej ksi\u0105\u017cce Mai \u0141ozi\u0144skiej\u00a0 &#8222;Smaki dwudziestolecia&#8221;, znalaz\u0142em pyszne opisy przyj\u0119\u0107 domowych suto zakrapianych, i organizowanych przez sto\u0142eczn\u0105 elit\u0119 literack\u0105, (cho\u0107 lepiej by by\u0142o nazwa\u0107 j\u0105 p\u00f3\u0142literack\u0105). Zimna pora sprzyja podobnym spotkaniom przy suto zastawionym stole. Warto spojrze\u0107 wi\u0119c na r\u00f3zne wzorce.<\/p>\n<p><!--more-->Czytam wi\u0119c, \u017ce: &#8222;Przed po\u0142udniem przy stoliku w &#8222;Ziemia\u0144skiej&#8221; planowano wieczorne wyj\u015bcia, przekazywano zaproszenia, decydowano, kogo mo\u017cna dopu\u015bci\u0107 do kameral\u00adnych, elitarnych spotka\u0144, a kto na takie wyr\u00f3\u017cnienie jeszcze nie zas\u0142u\u017cy\u0142. Towarzysk\u0105 no\u00adbilitacj\u0105 by\u0142 udzia\u0142 w przyj\u0119ciach urz\u0105dzanych przez Ferdynanda Goetla, cenionego w\u00f3wczas pisarza, prezesa polskiej sekcji PEN Clubu. Te alkoholowe libacje znane jako &#8222;\u0142abardany&#8221; sw\u0105 nazw\u0119 wzi\u0119\u0142y od ryby wspomnianej w <em>Rewizorze <\/em>Gogola: kiedy\u015b Goetel poda\u0142 na zak\u0105sk\u0119 du\u017c\u0105 ryb\u0119, kt\u00f3r\u0105 go\u015bcie dla \u017cartu ochrzcili \u0142abardanem i odt\u0105d wszyst\u00adkie przyj\u0119cia w mieszkaniu pisarza na Targowej odbywa\u0142y si\u0119 pod t\u0105 dla niewtajemniczo\u00adnych zagadkow\u0105 nazw\u0105. &#8222;Prezes z Pragi urz\u0105dza 21 XI 1931 II \u0141abardan&#8221; &#8211; widnia\u0142o na drukowanym zaproszeniu, kt\u00f3re otrzyma\u0142 pianista i muzykolog, Roman Jasi\u0144ski. A dalej: &#8222;Uczestniczy\u0107 b\u0119d\u0105: Choynowski, Gebethnerowie, Domaniewski, Jaroszewicz, Jasi\u0144ski, Mackiewicz, Morstin, Parandowski, S\u0142onimski, Skoczylas, S\u0142apa, Staff, Stryje\u0144ski, Schiller, Tuwim, Wieniawa, Wierzy\u0144ski, Wittlin. Na widowni: pani Goetlowa, dzieci, panna Ha\u00adla i Marynia. Bufet: \u0142abardan, wierozub, comber, pilaff i kawardale. Trunki: Jak ostatni raz. Muzyka: ryp-cyp-indzia-pindzia&#8211;hurrdana! Str\u00f3j: w spodniach. Pocz\u0105\u00adtek o 8 wieczorem &#8211; koniec w godzin\u0119 p\u00f3\u017aniej&#8221;. Spotkanie rzeczywi\u015bcie trwa\u00ad\u0142o niewiele d\u0142u\u017cej. Jasi\u0144ski pisa\u0142 we wspomnieniach, \u017ce tempo zabawy by\u00ad\u0142o zawrotne: &#8222;Pito wy\u0142\u0105cznie najlepsze francuskie koniaki i to tak szybko, jak gdyby przyj\u0119cie odbywa\u0142o si\u0119 w czasie postoju poci\u0105gu na dworcu kolejowym. O \u017cadnej normalnej konwersacji nie by\u00ad\u0142o nawet mowy, co przecie nie oznacza, by pito i zak\u0105szano w milczeniu. Pano\u00adwa\u0142a atmosfera jakiego\u015b rejwachu, z ka\u017c\u00add\u0105 minut\u0105 rosn\u0105cego i przybieraj\u0105cego coraz gwa\u0142towniejsz\u0105 form\u0119. Po godzinie wszyscy byli ju\u017c mocno zalani, tak, \u017ce na\u00adst\u0119pne p\u00f3\u0142 godziny po\u015bwi\u0119cono (&#8230;) na szukanie palt, kapeluszy, picie &#8222;strzemiennego&#8221;, po\u017cegnalne \u015bpiewy, zwyk\u0142e pijackie ryki&#8221;.<\/p>\n<p>Ulubie\u0144cem warszawskich salo\u00adn\u00f3w by\u0142 Jan Lecho\u0144, zapraszany przez sfery rz\u0105dowe i dyplomatyczne, przyjmo\u00adwany w Belwederze, na bankietach u mi\u00adnistra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, a tak\u017ce u Goetla. &#8222;Czasami Lechoniowi udawa\u0142o si\u0119 po\u017cyczy\u0107 tyle pieni\u0119dzy, \u017ce urz\u0105dza\u0142 u siebie przyj\u0119cie &#8211; pisa\u0142 Jaros\u0142aw Iwaszkiewicz. I zaraz do\u00addawa\u0142 nieco uszczypliwie &#8211; Oczywi\u015bcie na przyj\u0119cie to otrzymywali zaproszenie wszyscy, tylko nie ci, kt\u00f3rzy dali ow\u0105 for\u00ads\u0119&#8221;. I cho\u0107 spotkania odbywa\u0142y si\u0119 w nie\u00adwielkim i skromnym mieszkaniu na warszawskim Nowym Mie\u015bcie, to jedze\u00adnie\u00a0\u00a0 i\u00a0\u00a0 kelnersk\u0105\u00a0\u00a0 obs\u0142ug\u0119\u00a0\u00a0 sprowadza\u0142 Lecho\u0144 z najlepszych lokali w mie\u015bcie, z Bristolu lub Europejskiego. W\u015br\u00f3d go\u015bci znaj\u00addowali si\u0119 pisarze starszego pokolenia, tej miary co Stefan \u017beromski, a tak\u017ce arystokra\u00adcja i sfery rz\u0105dowe. &#8222;Atmosfera by\u0142a sztuczna i niezdrowa &#8211; twierdzi\u0142 Iwaszkiewicz. &#8211; Mimo to Lecho\u0144 by\u0142 mistrzem ceremonii wielkich przyj\u0119\u0107 u jednego z ksi\u0119garzy war\u00adszawskich, Ludwika Fiszera, kt\u00f3re to przyj\u0119cia cieszy\u0142y si\u0119 w \u00f3wczesnej Warszawie wielk\u0105 s\u0142aw\u0105&#8221;. W latach dwudziestych Iwaszkiewicza nie zapraszano ani do Goetla, ani Fiszera. &#8222;Wiedzia\u0142em o zbli\u017caniu si\u0119 takiego przyj\u0119cia dzi\u0119ki temu &#8211; wspomina\u0142 po la\u00adtach &#8211; \u017ce Lecho\u0144 i Wierzy\u0144ski zajmowali osobny stolik w Astorii i w nieko\u0144cz\u0105cych si\u0119 koncyljabulach (&#8230;) spisywali listy go\u015bci. Na listach tych nigdy nie widnia\u0142y nazwiska S\u0142o\u00adnimskiego i Iwaszkiewicza. Lecho\u0144 si\u0119 troch\u0119 nas wstydzi\u0142 i nie uwa\u017ca\u0142 za salon fahig&#8221;.&#8221;<\/p>\n<p>No i teraz wszyscy rozumiemy sk\u0105d ta krytyczna opinia. Pan Jaros\u0142aw nie bywa\u0142 dopuszczany do towarzystwa.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>We wspomnianej i cytowanej ju\u017c \u015bwietnej ksi\u0105\u017cce Mai \u0141ozi\u0144skiej\u00a0 &#8222;Smaki dwudziestolecia&#8221;, znalaz\u0142em pyszne opisy przyj\u0119\u0107 domowych suto zakrapianych, i organizowanych przez sto\u0142eczn\u0105 elit\u0119 literack\u0105, (cho\u0107 lepiej by by\u0142o nazwa\u0107 j\u0105 p\u00f3\u0142literack\u0105). Zimna pora sprzyja podobnym spotkaniom przy suto zastawionym stole. Warto spojrze\u0107 wi\u0119c na r\u00f3zne wzorce.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3331"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3331"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3331\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3333,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3331\/revisions\/3333"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3331"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3331"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3331"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}