
{"id":340,"date":"2007-10-11T08:00:37","date_gmt":"2007-10-11T06:00:37","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=340"},"modified":"2007-10-09T14:46:28","modified_gmt":"2007-10-09T12:46:28","slug":"kciuk-mistrza","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/10\/11\/kciuk-mistrza\/","title":{"rendered":"Kciuk mistrza"},"content":{"rendered":"<p>Ju\u017c si\u0119 chwali\u0142em, \u017ce b\u0119d\u0119 prowadzi\u0142 koncerty muzyki operowej zatytu\u0142owane &#8222;Muzyka i smaki&#8221; a organizowane przez wroc\u0142awsk\u0105 firm\u0119 impresaryjn\u0105 Pro Musica. Pierwsze trzy koncerty to arie i duety z oper w\u0142oskich. Po szczeg\u00f3\u0142y si\u0119gnijcie do bie\u017c\u0105cego numeru &#8222;Polityki&#8221;. Tu za\u015b, na blogu, przytaczam anegdotki o kompozytorach, kt\u00f3rzy mieli te\u017c &#8211; jak to W\u0142osi &#8211; niez\u0142e apetyty.<\/p>\n<p>To w\u0142a\u015bnie o Boccherinim powiedzia\u0142 najs\u0142ynniejszy wiolonczelista XX wieku Pablo Casals, \u017ce by\u0142 on najwi\u0119kszym mistrzem tego instrumentu w historii. Casals co prawda nie m\u00f3g\u0142 s\u0142ucha\u0107 W\u0142ocha na \u017cywo (r\u00f3\u017cnica dw\u00f3ch wiek\u00f3w to uniemo\u017cliwia\u0142a) ale zna\u0142 i gra\u0142 jego kompozycje. W Madrycie gdzie mieszka\u0142 przez 20 lat w\u0142oski muzyk przetrwa\u0142a legenda Boccheriniego. By\u0142 on ulubionym kompozytorem i wykonawc\u0105 na dworze hiszpa\u0144skiego infanta Don Luiza. W tym samym czasie komponowa\u0142 tak\u017ce dla innego koronowanego melomana &#8211; kr\u00f3la Prus Fryderyka Wilhelma II. Prusak sam by\u0142 zapalonym wiolonczelist\u0105.<br \/>\nPrawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c op\u0142aca\u0142o si\u0119 to arty\u015bcie podw\u00f3jnie: by\u0142y to bowiem lata, w kt\u00f3rych zarabia\u0142 krocie a tak\u017ce w monarszych dworach ocala\u0142y jego kompozycje.  Tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Boccheriniego sprawia\u0142a i sprawia muzykologom sporo k\u0142opot\u00f3w. Nie zachowa\u0142y si\u0119 bowiem autografy wielu dzie\u0142. Wspora liczba kompozycji jest sporna. Jedni twierdz\u0105, \u017ce to dzie\u0142o mistrza z Lukki, inni za\u015b, \u017ce inni kompozytorzy s\u0105 autorami tych dzie\u0142. Najgorzej przys\u0142u\u017cyli si\u0119 Boccheriniemu jego najzagorzalsi wielbiciele. Np. Friedrich Grutzmacher w zapale mi\u0142osnym do Koncertu Wiolonczelowego B-dur tak go &#8222;poprawia\u0142&#8221;, &#8222;uwsp\u00f3\u0142cze\u015bnia\u0142&#8221; i &#8222;dopasowywa\u0142&#8221; do obowi\u0105zuj\u0105cych gust\u00f3w, \u017ce utw\u00f3r przekomponowa\u0142 (czytaj spaskudzi\u0142) ca\u0142kowicie. Dzi\u015b uda\u0142o si\u0119 &#8211; cho\u0107 w cz\u0119\u015bci &#8211; wr\u00f3ci\u0107 do pierwowzoru. I Koncert B-dur wykonywany jest w wersji znacznie bli\u017cszej orygina\u0142u.<br \/>\nPrzez d\u0142ugie lata Luigi Ridolfo Boccherini znany by\u0142 w\u0142a\u015bciwie dzi\u0119ki jednej kompozycji. By\u0142 to Menuet A-dur na kwintet smyczkowy. A przecie\u017c kompozytor napisa\u0142 ponad 500 utwor\u00f3w. I by\u0142 w XVIII wieku artyst\u0105 niezmiernie popularnym. Pisa\u0142 bowiem utwory pogodne, pe\u0142ne swoistego ciep\u0142a i poczucia humoru. Mimo i\u017c mieszka\u0142 tyle lat w Hiszpanii (tam te\u017c umar\u0142 28 maja 1805 r) w jego kompozycjach s\u0142ycha\u0107 w\u0142osk\u0105 \u015bpiewno\u015b\u0107 i subtelno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Urodzi\u0142 si\u0119 Luigi Ridolfo 19 lutego 1743 roku w rodzinie kontrabasisty miejskiej orkiestry w toska\u0144skim mie\u015bcie Lukka. I to chyba zadecydowa\u0142o, \u017ce po\u015bwi\u0119ci\u0142 si\u0119 muzyce. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c to dla ojca skomponowa\u0142 kilka sonat na wiolonczel\u0119 i kontrabas violone z cudownie brzmi\u0105c\u0105 parti\u0105 basso. Podobno zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce dwaj panowie Boccherini grywali w duecie.<\/p>\n<p>Maestro nie mia\u0142 uczni\u00f3w. Jak twierdz\u0105 dlatego, \u017ce nie m\u00f3g\u0142 znie\u015b\u0107 my\u015bli, i\u017c musi komu\u015b obcemu przekaza\u0107 wszelkie tajemnice kompozycji oraz sztuczki techniczne pozwalaj\u0105ce mu gra\u0107 jak nikt inny. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c komponowa\u0142 utwory na wiolonczel\u0119 tak trudne, \u017ce &#8211; zw\u0142aszcza w tamtych latach &#8211; ma\u0142o kto potrafi\u0142 wykona\u0107 je bezb\u0142\u0119dnie. Luigi Ridolfo za\u015b z \u0142atwo\u015bci\u0105 gra\u0142 zw\u0142aszcza w wysokich rejestrach gryfu. Wszyscy wiedzieli o &#8222;kciuku mistrza&#8221;.<\/p>\n<p>S\u0142awa i pieni\u0105dze nie trzyma\u0142y si\u0119 go nazbyt d\u0142ugo. Tak pocz\u0105tki w Lukce jak i koniec \u017cycia w Madrycie by\u0142y ubogie. Zmar\u0142 artysta niemal w zapomnieniu i w n\u0119dzy  w wieku 62 lat.<\/p>\n<p>Jak ka\u017cdy W\u0142och ( a zw\u0142aszcza Toska\u0144czycy) przywi\u0105zywa\u0142 wag\u0119 do tego co jad\u0142 i pi\u0142. Na szcz\u0119\u015bcie z rodzinnej Toskanii przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 do Hiszpanii czyli tak\u017ce krainy wina. Doprawdy nie wiadomo czy by tak gra\u0142 i tyle komponowa\u0142 gdyby los go rzuci\u0142 na p\u00f3\u0142noc czyli do Prus.<\/p>\n<p>W czasach ubogich (zw\u0142aszcza w okresie studi\u00f3w w ojczy\u017anie i pod koniec \u017cycia w Madrycie) raczy\u0142 si\u0119 czym\u015b czego Hiszpanie nie mogli zaakceptowa\u0107. By\u0142 to \u015bwie\u017cy chleb maczany w winie i posypany cukrem. Czasem zamiast cukru u\u017cywa\u0142 mas\u0142a. Do dzi\u015b w okolicach Lukki danie to uwa\u017cane jest za przysmak. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c te\u017c tak uwa\u017cam.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ju\u017c si\u0119 chwali\u0142em, \u017ce b\u0119d\u0119 prowadzi\u0142 koncerty muzyki operowej zatytu\u0142owane &#8222;Muzyka i smaki&#8221; a organizowane przez wroc\u0142awsk\u0105 firm\u0119 impresaryjn\u0105 Pro Musica. Pierwsze trzy koncerty to arie i duety z oper w\u0142oskich. Po szczeg\u00f3\u0142y si\u0119gnijcie do bie\u017c\u0105cego numeru &#8222;Polityki&#8221;. Tu za\u015b, na blogu, przytaczam anegdotki o kompozytorach, kt\u00f3rzy mieli te\u017c &#8211; jak to W\u0142osi &#8211; niez\u0142e [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/340"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=340"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/340\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=340"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=340"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=340"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}