
{"id":3468,"date":"2011-12-16T08:02:25","date_gmt":"2011-12-16T07:02:25","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=3468"},"modified":"2011-12-14T17:20:52","modified_gmt":"2011-12-14T16:20:52","slug":"gdzie-jadalo-towarzystwo-warszawskie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2011\/12\/16\/gdzie-jadalo-towarzystwo-warszawskie\/","title":{"rendered":"Gdzie jada\u0142o towarzystwo warszawskie"},"content":{"rendered":"<p>W Warszawie przy wa\u017cnych okazjach dobre towarzystwo jada\u0142o w restauracji &#8222;Simon i Stecki&#8221; przy Krakowskim Przedmie\u015bciu. Niegdy\u015b by\u0142 to sk\u0142ad win i towar\u00f3w kolonialnych. W po\u0142owie lat 20 zacz\u0119to te\u017c prowadzi\u0107 tam wytworn\u0105 kuchni\u0119. Na parterze pozosta\u0142 sk\u0142ad win a na pi\u0119trze urz\u0105dzono wytworn\u0105 sal\u0119 restauracyjn\u0105, gdzie do sto\u0142\u00f3w, nakrytych nieskazitelnie bia\u0142ymi obrusami z adamaszku, kelnerzy ubrani we fraki podawali &#8222;vol-au-vent w sosie poulet&#8221; i &#8222;noisette baranie z sosem soubise&#8221; na l\u015bni\u0105cych srebrem talerzach&#8230; W przestronnych piwnicach pozosta\u0142 z czas\u00f3w &#8222;Simona i Steckiego&#8221; tak zwany skarbczyk z najcenniejszymi winami w\u0119gierskimi. By\u0142a w\u015br\u00f3d nich s\u0142ynna &#8222;kapka&#8221;, kt\u00f3ra kosztowa\u0142a, bagatela, ponad trzysta z\u0142otych za butelk\u0119! \u00d3wczesny w\u0142a\u015bciciel lokalu, Jordan, prowadzi\u0142 do piwnic tylko wyj\u0105tkowych go\u015bci. Pewien zamo\u017cny przedsi\u0119biorca, a zarazem koneser dobrej kuchni, W\u0142adys\u0142aw P\u0142achci\u0144ski wspomina\u0142 kolacj\u0119 u &#8222;Simona i Steckiego&#8221;, kiedy to Jordan osobi\u015bcie czuwa\u0142 nad menu: &#8222;Na pocz\u0105tek wypili\u015bmy po 3 &#8211; 4 kieliszki starki. Wprawdzie nie legendarnej Karakozowicz\u00f3w, ale i nie S.S. Bardzo dobrej. Na zak\u0105sk\u0119 da\u0142 dobrego \u015bledzia w oliwie, sardynki i befsztyk po tatarsku. Na klamerk\u0119 wypili\u015bmy po szklance pilznera. Nast\u0119pnie podano \u0142ososia z wody i kartofle z mas\u0142em, Chateau Yquem, wino z cudownym bukietem, ale s\u0142odkie, deserowe. Nale\u017ca\u0142o, wed\u0142ug mnie, poda\u0107 Chablis. Potem podano kwiczo\u0142y i bardzo dobry Burgund. Wola\u0142bym Bordeaux, Pontet Canet lub Chateau Lafite. Potem by\u0142y gruszki po kardynalsku i zimne Chateau Yquem. To by\u0142o \u015bwietne. Na kaw\u0119 zaprosi\u0142 nas do piwnicy. (&#8230;) Da\u0142 nam skosztowa\u0107, po naparstku, legendarnej kapki. Na beczce, nakrytej papierem, podano doskona\u0142\u0105 kaw\u0119 i butelk\u0119 dobrego, starego w\u0119grzyna&#8221;.<!--more--><br \/>\nU &#8222;Simona i Steckiego&#8221; kuchni\u0105 zarz\u0105dza\u0142 Jan Ostrowski, mistrz sztuki kulinarnej, kt\u00f3ry wcze\u015bniej gotowa\u0142 dla go\u015bci restauracji Mieczys\u0142awa Lijewskiego, po\u0142o\u017conej vis a vis Uniwersytetu, r\u00f3wnie\u017c na Krakowskim Przedmie\u015bciu. Specjalno\u015bci\u0105 &#8222;Lija&#8221;, jak nazywali lokal stali bywalcy, by\u0142y zrazy wo\u0142owe podawane w wydr\u0105\u017conym bochnie gor\u0105cego, razowego chleba. Ostrowski przyrz\u0105dza\u0142 te\u017c specja\u0142y ze \u015bwie\u017cych ryb, trzymanych w widocznym dla go\u015bci specjalnym basenie. Tylko na w\u0119gorze chadzano do konkurencji &#8211; pono\u0107 najlepsze by\u0142y w restauracji Langnera: w\u0119dzone, pieczone na ruszcie, faszerowane, polane doskona\u0142ym rakowym sosem, kt\u00f3rego receptura pozosta\u0142a nigdy nie odgadnion\u0105 tajemnic\u0105 firmy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W Warszawie przy wa\u017cnych okazjach dobre towarzystwo jada\u0142o w restauracji &#8222;Simon i Stecki&#8221; przy Krakowskim Przedmie\u015bciu. Niegdy\u015b by\u0142 to sk\u0142ad win i towar\u00f3w kolonialnych. W po\u0142owie lat 20 zacz\u0119to te\u017c prowadzi\u0107 tam wytworn\u0105 kuchni\u0119. Na parterze pozosta\u0142 sk\u0142ad win a na pi\u0119trze urz\u0105dzono wytworn\u0105 sal\u0119 restauracyjn\u0105, gdzie do sto\u0142\u00f3w, nakrytych nieskazitelnie bia\u0142ymi obrusami z adamaszku, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3468"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3468"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3468\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3628,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3468\/revisions\/3628"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3468"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3468"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3468"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}