
{"id":357,"date":"2007-11-01T08:00:06","date_gmt":"2007-11-01T06:00:06","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=357"},"modified":"2007-11-01T08:00:06","modified_gmt":"2007-11-01T06:00:06","slug":"krakowskie-reminiscencje","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/11\/01\/krakowskie-reminiscencje\/","title":{"rendered":"Krakowskie reminiscencje"},"content":{"rendered":"<p>Spo\u015br\u00f3d wielu imprez targowych najbardziej lubimy te w Krakowie. Po pierwsze bo Krak\u00f3w to Krak\u00f3w. Nie ma drugiego takiego miasta na \u015bwiecie, w kt\u00f3rym historia szarpie nas za po\u0142y p\u0142aszcza na ka\u017cdym kroku. Zw\u0142aszcza gdy spaceruje si\u0119 po Starym Mie\u015bcie z wnuczk\u0105, kt\u00f3ra odkrywa wszystko to, co my ju\u017c znamy i mo\u017cemy jej prezentowa\u0107 pi\u0119kny jeszcze nieznany \u015bwiat.<\/p>\n<p>Byli\u015bmy wi\u0119c po raz kolejny na Wawelu (omijaj\u0105c Smoka), w Ko\u015bciele Mariackim, na Kazimierzu. Zjedli\u015bmy wspania\u0142\u0105 kolacj\u0119 we w\u0142oskiej Amarone mieszcz\u0105cej si\u0119 w Hotelu Pod R\u00f3\u017c\u0105 przy ulicy \u015bw. Tomasza. No i wiele godzin sp\u0119dzili\u015bmy w\u015br\u00f3d ksi\u0105\u017cek.<\/p>\n<p>Nasz wydawca czyli Nowy \u015awiat chc\u0105c pozna\u0107 swoich czytelnik\u00f3w, ich gusta literackie i opinie o wydawanych ksi\u0105\u017ckach prosi\u0142 targowych go\u015bci by wype\u0142nili ma\u0142\u0105 ankiet\u0119 i odpowiedzieli na pytania dotycz\u0105ce wy\u017cej wymienionych problem\u00f3w. Wype\u0142nione ankiety nagradza\u0142 darmowymi ksi\u0105\u017ckami( wyodr\u0119bni\u0142 na wystawie w tym celu kilkadziesi\u0105t tytu\u0142\u00f3w) lub du\u017cymi zni\u017ckami na pozosta\u0142e ksi\u0105\u017cki. Wype\u0142niono ponad tysi\u0105c ankiet. B\u0119dzie powa\u017cny materia\u0142 do przemy\u015ble\u0144 i dla wydawcy, i dla autor\u00f3w.<br \/>\nStoisko Nowego \u015awiatu prze\u017cywa\u0142o istne obl\u0119\u017cenie. Bez przerwy mieli\u015bmy wizyty czytelnik\u00f3w naszych ksi\u0105\u017cek i sk\u0142adali\u015bmy niezliczone (wydawca policzy, poda nam a mu Wam dok\u0142adn\u0105 liczb\u0119) autografy i dedykacje. Wg. naszych oblicze\u0144 z\u0142o\u017cyli\u015bmy oko\u0142o stu podpis\u00f3w.\u00a0 Udzielali\u015bmy tak\u017ce porad kulinarnych. Odwiedzali nas czytelnicy w r\u00f3\u017cnym wieku &#8211; od nastolatk\u00f3w lubi\u0105cych gotowa\u0107 do pan\u00f3w i pa\u0144 w statecznym wieku wol\u0105cych lektur\u0119 od kuchni &#8211; i r\u00f3\u017cnej p\u0142ci. Wszyscy natomiast podzielali wsp\u00f3ln\u0105 pasj\u0119 &#8211; czytanie. Niekt\u00f3rzy przypominali nam, \u017ce poznali\u015bmy si\u0119 na poprzednich targach i przyszli po kolejne ksi\u0105\u017cki. Zamawiali przy okazji nast\u0119pne, cz\u0119sto podsuwaj\u0105c nam nowe tematy.<\/p>\n<p>Odwiedzali nas tak\u017ce inni wydawcy (my te\u017c biegali\u015bmy po innych stoiskach) prezentuj\u0105c swoje nowo\u015bci kulinarne. Dzi\u015b chcia\u0142bym zaprezentowa\u0107 i poleci\u0107 dwie ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3re szczeg\u00f3lnie przypad\u0142y mi do gustu.<\/p>\n<p>Pierwsza z nich to dzie\u0142o w\u0142oskiej graficzni i malarki mieszkaj\u0105cej od lat w Hamburgu Larissy Bertonasco. Napisa\u0142a ona i pi\u0119knie bogato zilustrowa\u0142a ksi\u0105\u017ck\u0119 &#8222;La nonna La cuccina La vita Wspania\u0142e przepisy mojej babci&#8221;. Ksi\u0105\u017ck\u0119 przet\u0142umaczy\u0142a Barbara Januszewska, a wyda\u0142a oficyna Propaganda. Historyjki z \u017cycia autorki oraz jej wspania\u0142ej babci przeplatane s\u0105 wspania\u0142ymi i cz\u0119sto mi zupe\u0142nie nieznanymi przepisami. S\u0105 one tak smakowite, \u017ce postanowi\u0142em najbli\u017csze spotkanie przyjaci\u00f3\u0142 przy moim stole u\u015bwietni\u0107 w\u0142a\u015bnie daniami z liguryjskiej kuchni babci Larissy. (Relacj\u0119 oczywi\u015bcie zdam w stosownym czasie.)<\/p>\n<p>Autorka &#8211; jak wspomnia\u0142em &#8211; jest nie tylko utalentowan\u0105 gaw\u0119dziark\u0105 i do tego ma &#8211; jak to W\u0142oszka &#8211; talent kulinarny lecz jest bardzo zdoln\u0105 malark\u0105. Ilustracj\u0119 nie tylko przyci\u0105gaj\u0105 oko i zach\u0119caj\u0105 do dalszej lektury ale wzmagaj\u0105 tak\u017ce apetyt. No i co niebagatelne mog\u0105 stanowi\u0107 pierwszy podr\u0119cznik do nauki j\u0119zyka w\u0142oskiego. Portrety babci i innych os\u00f3b a tak\u017ce namalowane dania i produkty opisane s\u0105 w j\u0119zyku Dantego. I nikt kto zobaczy\u0142 na rysunku sympatyczn\u0105 starsz\u0105 pani\u0105 z podpisem mia nonna nie zapomni, \u017ce znaczy to po polsku moja babcia; za\u015b zwrot un carciofo&#8230; che buono widniej\u0105cy\u00a0 przy talerzu z pieknym zielonym warzywem zrozumie\u0107 nale\u017cy: karczoch&#8230; jaki pyszny!<\/p>\n<p>Kolejna urocza ksi\u0105\u017ceczka dla mi\u0142o\u015bnik\u00f3w kuchni (cho\u0107 w tym przypadku powinienem napisa\u0107: mi\u0142o\u015bniczek) to &#8222;Kuchnia z Zielonego Wzg\u00f3rza. Przepisy L.M. Montgomery.&#8221; Zebrane przez Elanie i Kelly Crowford a prze\u0142o\u017cone przez Ma\u0142gorzat\u0119 Hesko-Ko\u0142odzi\u0144sk\u0105. Bogato ilustrowan\u0105 kronik\u0119 kuchenn\u0105 autorki ksi\u0105\u017cki dla panienek wyda\u0142o Wydawnictwo Literackie. Ksi\u0105\u017cka jest ilustrowana prywatnymi zdj\u0119ciami Lucy Montgomery, jej rodziny oraz przyjaci\u00f3\u0142. A interesuj\u0105ce i ma\u0142o (lub wcale) znane fakty z jej biografii s\u0105 bogato inkrustowane przepisami sprzed stu lat. My\u015bl\u0119, \u017ce mo\u017ce to by\u0107 sympatyczna i po\u017cyteczna lektura dla panienek, pa\u0144 a tak\u017ce i pan\u00f3w lubi\u0105cych kuchni\u0119.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Spo\u015br\u00f3d wielu imprez targowych najbardziej lubimy te w Krakowie. Po pierwsze bo Krak\u00f3w to Krak\u00f3w. Nie ma drugiego takiego miasta na \u015bwiecie, w kt\u00f3rym historia szarpie nas za po\u0142y p\u0142aszcza na ka\u017cdym kroku. Zw\u0142aszcza gdy spaceruje si\u0119 po Starym Mie\u015bcie z wnuczk\u0105, kt\u00f3ra odkrywa wszystko to, co my ju\u017c znamy i mo\u017cemy jej prezentowa\u0107 pi\u0119kny [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/357"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=357"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/357\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=357"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=357"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=357"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}