
{"id":364,"date":"2007-11-13T08:00:15","date_gmt":"2007-11-13T07:00:15","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=364"},"modified":"2007-11-13T08:00:15","modified_gmt":"2007-11-13T07:00:15","slug":"sniadanie-w-walizce","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2007\/11\/13\/sniadanie-w-walizce\/","title":{"rendered":"\u015aniadanie w walizce"},"content":{"rendered":"<p>Polak na delegacji dzie\u0144 zaczyna (albo przynajmniej powinien zaczyna\u0107) od \u015bniadania. Podczas ostatnich podr\u00f3\u017cy przekona\u0142em si\u0119, \u017ce nie jest to takie proste. I to mimo faktu, \u017ce w op\u0142acie za dob\u0119 hotelow\u0105 jest paragraf: &#8222;ze \u015bniadaniem&#8221;.<br \/>\nW czasie ostatniej wyprawy na po\u0142udnie naszego pi\u0119knego kraju natrafi\u0142em na niema\u0142e k\u0142opoty w zrealizowaniu tego pierwszego punktu programu. Po przebudzeniu i porannych ablucjach zjecha\u0142em do pokoju \u015bniadaniowego. Ha\u0142as dobiegaj\u0105cy zza drzwi za kt\u00f3rymi mia\u0142 znajdowa\u0107 si\u0119 kulinarny raj nie wr\u00f3\u017cy\u0142 niczego dobrego. I rzeczywi\u015bcie. Sala restauracyjna pe\u0142na by\u0142a szkolnej m\u0142odzie\u017cy. Wrzeszcz\u0105c dono\u015bnie dziewczynki ch\u0142opcy wcinali &#8222;moj\u0105&#8221; jajecznic\u0119, przegryzali \u015bwie\u017cymi bu\u0142eczkami ob\u0142o\u017conymi smakowicie wygl\u0105daj\u0105c\u0105 w\u0119dlin\u0105 i popijali czym\u015b co wygl\u0105da\u0142o jak kawoherbata. Zrezygnowa\u0142em z op\u0142aconego ju\u017c \u015bniadania i ruszy\u0142em do miasta. Wroc\u0142aw s\u0142ynie z setek kawiarenek, ma\u0142ych lokalik\u00f3w, pub\u00f3w i innych przybytk\u00f3w, w kt\u00f3rych mo\u017cna zaspokoi\u0107 g\u0142\u00f3d i to z pe\u0142n\u0105 przyjemno\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>Wi\u0119kszo\u015b\u0107\u00a0 kawiarni i restauracji by\u0142a jeszcze zamkni\u0119ta. Bar\u00f3w mlecznych &#8211; jak i w stolicy &#8211; nie wida\u0107. A po zajrzeniu do dw\u00f3ch kolejnych pub\u00f3w, w kt\u00f3rych mimo wczesnej pory siedzieli stali bywalcy nad wielkimi szklanicami piwa a kelner nagabywany o ewentualne \u015bniadanie zaproponowa\u0142 kufel i s\u0142one paluszki, postanowi\u0142em ten rodzaj lokali omija\u0107.<br \/>\nNa Rynku czynna by\u0142a kawiarnia Bor\u00f3wka. Przed drzwiami sta\u0142a wielka kolorowa reklama zach\u0119caj\u0105ca do &#8222;\u015bniadanek&#8221;. Lokal prezentowa\u0142 si\u0119 przyjemnie. M\u0142ode kelnerki natychmiast poda\u0142y nam jad\u0142ospis w wersji fotograficznej. Na zdj\u0119ciach wdzi\u0119czy\u0142y si\u0119 omlety z szynk\u0105, jajecznice na kie\u0142basie, grzanki z w\u0119dlin\u0105 i paruj\u0105ce fili\u017canki kawy. Mo\u017cna zaryzykowa\u0107&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Nie ma bagietek &#8211; powiedzia\u0142a obs\u0142uguj\u0105ca stolik panienka.<\/p>\n<p>&#8211; Ale bu\u0142ki zapewne s\u0105 &#8211; wyj\u0105ka\u0142em z nadziej\u0105.<br \/>\n&#8211; Nie ma, te\u017c wysz\u0142y &#8211; kontynuowa\u0142o hiobowe wie\u015bci dziewcz\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; A nie mo\u017cna by kupi\u0107? &#8211; by\u0142em natarczywy, pami\u0119taj\u0105c, \u017ce w s\u0105siedztwie jest sklep spo\u017cywczy.<br \/>\n&#8211; A kto p\u00f3jdzie? &#8211; zapyta\u0142a roztropnie kelnerka.<\/p>\n<p>Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nie ma ch\u0119tnych do zrobienia zakup\u00f3w. Kurtka na grzbiet i dalej\u017ce w drog\u0119. A g\u0142\u00f3d coraz silniej doskwiera\u0142.<br \/>\nPo obej\u015bciu ca\u0142ego niemal starego miasta trafi\u0142em do &#8222;Cafe de France&#8221;. I cho\u0107 Francuzi nie przywi\u0105zuj\u0105 specjalnego znaczenia do \u015bniadania, to jednak cho\u0107 na bagietk\u0119 mia\u0142em nadziej\u0119 trafi\u0107. By\u0142o znacznie lepiej.<\/p>\n<p>Podczas gdy studiowa\u0142em kart\u0119 kelnerka pobieg\u0142a do piekarni i przynios\u0142a \u015bwie\u017ce bu\u0142ki. Reszta za\u015b by\u0142a na miejscu. Grzanki z serem i grzanki z w\u0119dlin\u0105 by\u0142y takie jak nale\u017cy. Chrupkie, gor\u0105ce, aromatyczne. Omlet z szynk\u0105 za\u015b pulchny i delikatny. A kawa z ekspresu &#8211; marzenie. Mo\u017ce ten zachwyt spowodowa\u0142y poprzedzaj\u0105ce \u015bniadanie perypetie ale uzna\u0142em, \u017ce i nast\u0119pnego dnia, je\u015bli zn\u00f3w traf\u0119 na kolejn\u0105 wycieczk\u0119 w hotelowej restauracji, to mo\u017cna bez wahania wpa\u015b\u0107 do Francuz\u00f3w.<\/p>\n<p>W drodze powrotnej do Warszawy zacz\u0105\u0142em zastanawia\u0107 si\u0119 czy \u0142atwiej by by\u0142o zaspokoi\u0107 poranny g\u0142\u00f3d w rodzinnym mie\u015bcie. Ot\u00f3\u017c nie ca\u0142kiem. Wprawdzie w znam w Warszawie adresy lokali podaj\u0105cych \u015bniadania ale nie jest ich zbyt wiele i nie s\u0105 wcale tanie. Najs\u0142ynniejsza kawiarnia ze \u015bniadaniami to oczywi\u015bcie Blikle. Mo\u017cna tam zje\u015b\u0107 poranny posi\u0142ek, przegl\u0105daj\u0105c w dodatku \u015bwie\u017ce gazety, w atmosferze niemal domowej ale trzeba na ten cel po\u015bwi\u0119ci\u0107 niemal sto z\u0142otych. A to nie ma\u0142o.<br \/>\nWniosek z tej historyjki jest jeden: nie wyje\u017cd\u017ca\u0107 z domu bez \u015bniadania. W walizce!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Polak na delegacji dzie\u0144 zaczyna (albo przynajmniej powinien zaczyna\u0107) od \u015bniadania. Podczas ostatnich podr\u00f3\u017cy przekona\u0142em si\u0119, \u017ce nie jest to takie proste. I to mimo faktu, \u017ce w op\u0142acie za dob\u0119 hotelow\u0105 jest paragraf: &#8222;ze \u015bniadaniem&#8221;. W czasie ostatniej wyprawy na po\u0142udnie naszego pi\u0119knego kraju natrafi\u0142em na niema\u0142e k\u0142opoty w zrealizowaniu tego pierwszego punktu programu. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/364"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=364"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/364\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=364"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=364"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=364"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}