
{"id":431,"date":"2008-02-19T08:00:20","date_gmt":"2008-02-19T07:00:20","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=431"},"modified":"2008-02-19T08:24:04","modified_gmt":"2008-02-19T07:24:04","slug":"swiatynia-w-pergamonie-i-dorsz-w-pergaminie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/02\/19\/swiatynia-w-pergamonie-i-dorsz-w-pergaminie\/","title":{"rendered":"\u015awi\u0105tynia w Pergamonie i dorsz w pergaminie"},"content":{"rendered":"<p>Z op\u00f3\u017anieniem r\u00f3wnym sp\u00f3\u017anionym poci\u0105gom Intercity spiesz\u0119 zda\u0107 relacj\u0119 z podr\u00f3\u017cy do Berlina. Poci\u0105g z Warszawy sp\u00f3\u017ani\u0142 si\u0119 zaledwie dwadzie\u015bcia minut. Arkadiusz wytrwa\u0142 na peronie i wioz\u0105c nasz\u0105 tr\u00f3jk\u0119 do kamienicy przy Guntzelstrasse gdzie sp\u0119dzili\u015bmy cztery wspania\u0142e dni opowiada\u0142 o mijanych domach, pomnikach, parkach tak ciekawie, \u017ce nie chcia\u0142o si\u0119 wysiada\u0107. Najwyra\u017aniej Arkadiusz, berli\u0144czyk z wyboru, jest zakochany w swoim mie\u015bcie. I wie o nim je\u015bli nie wszystko to na pewno niezwykle du\u017co. Wysadziwszy nas gdy dojechali\u015bmy na miejsce zapowiedzia\u0142, \u017ce wr\u00f3ci po trzech godzinach, by zabra\u0107 do siebie na kolacj\u0119.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/2997_03\/nowe\/berlin_1.JPG\" alt=\"berlin_1.JPG\" title=\"berlin_1.JPG\" border=\"0\" height=\"400\" hspace=\"5\" vspace=\"5\" width=\"300\" \/><\/p>\n<p><em>Jakub z Marksem i Engelsem na Alexanderplatz<\/em><\/p>\n<p>Trzy godziny na ablucje i lekki wypoczynek to a\u017c nadto. Zd\u0105\u017cyli\u015bmy wi\u0119c zrobi\u0107 pierwsz\u0105 wycieczk\u0119 po okolicy w celach zwiadowczych. Znale\u017ali\u015bmy dwie dobrze si\u0119 prezentuj\u0105ce greckie tawerny, w\u0142oski sklep z winami, serami, makaronami i zastaw\u0105 sto\u0142ow\u0105 z majoliki po\u0142\u0105czony z barem oraz nie\u017ale zapowiadaj\u0105cego si\u0119 Chi\u0144czyka czyli knajpk\u0119, w  kt\u00f3rej siedzieli niemal sami sko\u015bnoocy berli\u0144czycy.<\/p>\n<p>Czy pami\u0119tacie fotorelacj\u0119 Arkadiusa z przebiegu prac jego przyjaciela zajmuj\u0105cego si\u0119 rze\u017abieniem (r\u017cni\u0119ciem jak pisa\u0142 A.) w drewnie? Dlatego o to pytam, bo na \u015bcianach mieszkania naszego blogowego przyjaciela wisi co najmniej sze\u015b\u0107 pieknych obraz\u00f3w autorstwa tego\u017c artysty. Zw\u0142aszcza dwa najwi\u0119ksze morskie pejza\u017ce pe\u0142ne \u017cagli i fascynuj\u0105cego, promieniuj\u0105cego \u015bwiat\u0142a zrobi\u0142y na nas du\u017ce wra\u017cenie.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/2997_03\/nowe\/berlin_2.JPG\" alt=\"berlin_2.JPG\" title=\"berlin_2.JPG\" border=\"0\" height=\"300\" hspace=\"5\" vspace=\"5\" width=\"400\" \/><\/p>\n<p><em>Rodzinka w restauracji tajskiej<\/em><\/p>\n<p>Nie musz\u0119 dodawa\u0107, \u017ce kolacja by\u0142a przygotowana przez gospodarza. I oczywi\u015bcie by\u0142a rybna. Obie ryby &#8211; jak twierdzili gospodarze (uca\u0142owania dla Marylki!) &#8211; jeszcze dwa dni wcze\u015bniej p\u0142ywa\u0142y sobie w pobli\u017cu Mi\u0119dzyzdroj\u00f3w sk\u0105d zosta\u0142y dowiezione do domowej kuchni. \u0141oso\u015b (a teraz jest najlepszy sezon na \u0142ososie) by\u0142 zamarynowany w zielonym koprze i czosnku. Nie by\u0142 to jednak klasyczny norweski spos\u00f3b czyli gravlax lecz wariacje autorskie A. Poczynione na kanwie skandynawskiego przepisu. Rezultat taki, \u017ce z du\u017cej ryby nic nie zosta\u0142o. Zosta\u0142a poch\u0142oni\u0119ta w towarzystwie r\u00f3\u017cowe i bardzo ch\u0142odnego wina korsyka\u0144skiego.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/2997_03\/nowe\/berlin_3.JPG\" alt=\"berlin_3.JPG\" title=\"berlin_3.JPG\" border=\"0\" height=\"400\" hspace=\"5\" vspace=\"5\" width=\"300\" \/><\/p>\n<p><em>Apetyt u Chi\u0144czyka ro\u015bnie<\/em><\/p>\n<p>Drugie danie to by\u0142 z kolei dorsz. Chyba jeszcze wi\u0119kszy ni\u017c poprzedzaj\u0105ca go przek\u0105ska. Filety w nale\u015bnikowym cie\u015bcie stanowi\u0142y danie delikatne i wyrafinowane. Wino &#8211; jak wy\u017cej. I w tym przypadku p\u00f3\u0142misek wr\u00f3ci\u0142 do kuchni ca\u0142kiem pusty.<br \/>\nNocny spacer (dom Arkadiusa znajduje si\u0119 bowiem w odleg\u0142o\u015bci ok. 2 km od naszego miejsca zakwaterowania) pozwoli\u0142 spali\u0107 cho\u0107 pewn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 zawarto\u015bci naszych \u017co\u0142\u0105dk\u00f3w. To tylko po to by nast\u0119pnego dnia by\u0142y gotowe na dalsze kulinarne przyjemno\u015bci.<\/p>\n<p>Aby\u015bcie nie my\u015bleli, \u017ce wozimy m\u0142od\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 rodziny po \u015bwiecie by j\u0105 tam tylko tuczy\u0107 to oczywi\u015bcie jeste\u015bcie w b\u0142\u0119dzie.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/2997_03\/nowe\/berlin_4.JPG\" alt=\"berlin_4.JPG\" title=\"berlin_4.JPG\" border=\"0\" height=\"400\" hspace=\"5\" vspace=\"5\" width=\"300\" \/><\/p>\n<p><em>\u0141ab\u0119d\u017a z rzepy (jadalny) zdobi talerz krewetek w restauracji tajskiej<\/em><\/p>\n<p>Odbyli\u015bmy dwugodzinn\u0105 wycieczk\u0119 pi\u0119trusem po mie\u015bcie czyli tzw. city tour pozwalaj\u0105c\u0105 pozna\u0107 topografi\u0119 niemieckiej stolicy i obejrze\u0107 wszystkie (no, prawie wszystkie) wa\u017cne punkty na architektonicznej mapie. Potem pojechali\u015bmy do Pergamonu. I to by\u0142 wstrz\u0105s dla ca\u0142ej naszej tr\u00f3jki. Wyobra\u017acie sobie, \u017ce w samym centrum Europy wchodzicie do s\u0142ynnego muzeum i tu\u017c za progiem znajdujecie w zupe\u0142nie innej epoce i miejscu. Weszli\u015bcie bowiem do rzymskiej \u015bwi\u0105tyni zrekonstruowanej wewn\u0105trz muzealnego gmachu ale z zachowaniem jej naturalnej wielko\u015bci i z naturalnego materia\u0142u.<\/p>\n<p>Kolumny, schody, \u015bciany, rze\u017aby &#8211; wszystko to rezultat prac wykopaliskowych. Fenomenalne!<\/p>\n<p>Przez dwie godziny chodzili\u015bmy od \u015bwi\u0105tyni rzymskiej do greckiej, potem do asyryjskiej. Deptali\u015bmy nogami po marmurach, po kt\u00f3rych st\u0105pali przed ponad dwoma tysi\u0105cami lat staro\u017cytni filozofowie i wodzowie. (Odczuwa\u0142 to zw\u0142aszcza nasz wnuk, kt\u00f3ry w poci\u0105gu czyta\u0142 &#8222;\u017bywoty s\u0142awnych filozof\u00f3w&#8221; Diogenesa Laertiosa.) Cho\u0107by tylko dla takiej wizyty warto by\u0142o znale\u017a\u0107 si\u0119 w Berlinie.<\/p>\n<p>Ale nie koniec na tym. O zakupach nie b\u0119d\u0119 gl\u0119dzi\u0142. Teraz zajmiemy si\u0119 kr\u00f3tk\u0105 relacj\u0105 zza sto\u0142u. Nie byli\u015bmy w \u017cadnej knajpie niemieckiej, bo nie trzymamy wysoko o tej kuchni po poprzedniej bytno\u015bci ( u nieistniej\u0105cego ju\u017c Hardkego) w Berlinie. Odwiedzili\u015bmy wi\u0119c kolejno: greck\u0105 tawern\u0119 Nea Kanosso( tu tytu\u0142owy dorsz w pergaminie), potem chi\u0144sk\u0105 Tian Fu oraz tajsk\u0105 MaoThai. I tak te\u017c by\u015bmy ustawili te lokale w naszym ma\u0142ym rankingu. Dobra klasyczna grecka kuchnia, w kt\u00f3rej na szczeg\u00f3lne wyr\u00f3\u017cnienie zas\u0142uguj\u0105 sma\u017cone na oliwie sardelle &#8211; br\u0105zowy medal. U Chi\u0144czyka fantastyczna kacza zupa, doskona\u0142e krewetki w sezamie i scampi (nie zapisa\u0142em jak to brzmi po chi\u0144sku) w cytrynie (wida\u0107 te pi\u0119kne morskie skorupiaki na zdj\u0119ciu) oraz w ostrym sosie papryczkowym &#8211; drugie miejsce na pudle. I wreszcie z\u0142ote laury &#8211; restauracja siamska MaoThai. Ka\u017cde danie to poemat. I oczywi\u015bcie dzie\u0142ko artystyczne. Popatrzcie na tego \u0142ab\u0119dzia z bia\u0142ej rzepy. Jaka szkoda by\u0142o zje\u015b\u0107. A trzeba!<\/p>\n<p>I na koniec &#8211; scenka jak z w\u0142oskiej komedii filmowej. Na wystawie wspominanego wy\u017cej sklepu z prodotti italiani wypatrzyli\u015bmy majolikowy p\u00f3\u0142misek brakuj\u0105cy nam do kompletu. Za lad\u0105 stoi m\u0142ody czarnow\u0142osy i smag\u0142olicy dwudziestolatek i wita nas serdecznie: bona sera, bona sera. Przechodzimy wi\u0119c na mow\u0119 Dantego i prosimy o piatto ovale. Ch\u0142opak w krzyk (po niemiecku) halt, stop, ja nie m\u00f3wi\u0119 po w\u0142osku, ja tu si\u0119 urodzi\u0142em, znam tylko niemiecki. Ca\u0142y lokal, z nami na czele, rykn\u0105\u0142 \u015bmiechem. Przywabi\u0142o to ojca ch\u0142opaka, kt\u00f3ry wypyta\u0142 nas o co chodzi i wytkn\u0105\u0142 synalkowi lenistwo: &#8211; To Polacy m\u00f3wi\u0105 po w\u0142osku a m\u00f3j syn chce by\u0107 tylko Niemcem. Jaki wstyd.<\/p>\n<p>Kupili\u015bmy p\u00f3\u0142misek i bardzo drogie wino ale za to z du\u017cym upustem. I tyle naszych przyg\u00f3d nad Szprew\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z op\u00f3\u017anieniem r\u00f3wnym sp\u00f3\u017anionym poci\u0105gom Intercity spiesz\u0119 zda\u0107 relacj\u0119 z podr\u00f3\u017cy do Berlina. Poci\u0105g z Warszawy sp\u00f3\u017ani\u0142 si\u0119 zaledwie dwadzie\u015bcia minut. Arkadiusz wytrwa\u0142 na peronie i wioz\u0105c nasz\u0105 tr\u00f3jk\u0119 do kamienicy przy Guntzelstrasse gdzie sp\u0119dzili\u015bmy cztery wspania\u0142e dni opowiada\u0142 o mijanych domach, pomnikach, parkach tak ciekawie, \u017ce nie chcia\u0142o si\u0119 wysiada\u0107. Najwyra\u017aniej Arkadiusz, berli\u0144czyk z [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/431"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=431"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/431\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=431"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=431"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=431"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}