
{"id":458,"date":"2008-03-28T08:01:41","date_gmt":"2008-03-28T07:01:41","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=458"},"modified":"2008-03-28T18:06:46","modified_gmt":"2008-03-28T17:06:46","slug":"nie-ma-mnie-tu-bo-poszedlem-na-piwo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/03\/28\/nie-ma-mnie-tu-bo-poszedlem-na-piwo\/","title":{"rendered":"Nie ma mnie tu, bo poszed\u0142em na piwo"},"content":{"rendered":"<p>To wyznanie jest ca\u0142kiem prawdziwe. Dzi\u015b odbywa si\u0119 ostatnie wiosenne (cho\u0107 w \u015bniegu po kostki) zebranie Klubu Piwnego. Po nim nast\u0105pi przerwa a\u017c do jesieni kiedy to cz\u0142onkowie Bractwa wr\u00f3c\u0105 ze swoich wsi i zn\u00f3w b\u0119dziemy si\u0119 spotyka\u0107 nad kufelkiem.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" border=\"0\" vspace=\"5\" width=\"450\" src=\"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/2997_03\/highres_00000002164149.jpg\" hspace=\"5\" alt=\"highres_00000002164149.jpg\" height=\"301\" title=\"highres_00000002164149.jpg\" \/><\/p>\n<p>Okres letni nie jest jednak pozbawiony rozkoszy \u017cycia towarzyskiego. Tyle tylko, \u017ce nie piwiarni a na \u0142onie natury. Zdecydowana wi\u0119kszo\u015b\u0107 z nas ma domy w tej samej gminie pod Pu\u0142tuskiem. Tam jednak z powodu zmiany klimatu i otoczenia zamiast piwa pijamy wino. (Cho\u0107 niekt\u00f3rzy wola inne trunki.)<\/p>\n<p>Aby jednak nie wypa\u015b\u0107 z rytmu i utrzyma\u0107 si\u0119 w aktualnym temacie przytocz\u0119 tu tekst o historii piwa. Je\u015bli niekt\u00f3rzy z Was rozpoznaj\u0105 jego fragmenty (wi\u0119ksze lub mniejsze) to nie z\u0142o\u015b\u0107cie si\u0119. S\u0105 w\u015br\u00f3d nas i nowicjusze. Um\u00f3wmy si\u0119 wi\u0119c, \u017ce to tekst dla nich g\u0142\u00f3wnie. Cho\u0107 postaram si\u0119 tak go przerobi\u0107, przenicowa\u0107, by wygl\u0105da\u0142 jak nowy. Tego nauczy\u0142 mnie pewien krawiec m\u0119\u017cczy\u017aniany przyjaciel Lejzorka Rojtszwanca, kt\u00f3ry z kolei jest moim przyjacielem (literackim). No to do dzie\u0142a.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" border=\"0\" vspace=\"5\" width=\"450\" src=\"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/2997_03\/nowe\/highres_00000003529235.jpg\" hspace=\"5\" alt=\"highres_00000003529235.jpg\" height=\"659\" title=\"highres_00000003529235.jpg\" \/><\/p>\n<p>Brat Arnold urodzi\u0142 si\u0119 w ma\u0142ym miasteczku Tieghen w 1042 r. i nic nie wskazywa\u0142o na to, \u017ce jeszcze w tym samym wieku trafi na o\u0142tarze. Gdy &#8211; jako pi\u0119kny m\u0142odzianek &#8211; znalaz\u0142 si\u0119 za klasztornymi murami, okaza\u0142 wielki talent nie jako kaznodzieja lecz jako piwowar. Belgijscy mnisi sto lat przed tymi narodzinami odkryli, \u017ce nap\u00f3j z j\u0119czmienia jest nie tylko smakowity, pozwala \u0142atwiej zbli\u017cy\u0107 si\u0119 i porozumie\u0107 z Bogiem lecz tak\u017ce ma warto\u015bci od\u017cywcze oraz zdrowotne. Produkcja piwa wymaga\u0142a bowiem wielogodzinnego gotowania brzeczki. Si\u0142\u0105 rzeczy nap\u00f3j ten pozbawiony by\u0142 wielu bakterii znajduj\u0105cych znakomite \u015brodowisko w wodzie rzecznej a nawet \u017ar\u00f3dlanej.<\/p>\n<p>\u015aredniowieczn\u0105 Europ\u0119 nawiedza\u0142y co pewien czas epidemie cholery. Ksi\u0119\u017ca i zakonnicy w kazaniach wytykali wiernym, \u017ce grzesz\u0105 a Pan zsy\u0142a na nich kary pod postaci\u0105 zarazy. Tak by\u0142o i w Belgii pod koniec XI stulecia. Brat Arnold, w\u00f3wczas mnich z Oudenburga, postanowi\u0142 ratowa\u0107 swe owieczki od epidemii cholery. Zakaza\u0142 pi\u0107 wod\u0119 czerpan\u0105 z rzeki a nakaza\u0142 wszystkim raczy\u0107 si\u0119 piwem. Kroniki nie zanotowa\u0142y jak na tym wyszed\u0142 finansowo klasztor ale odnotowano skrupulatnie, \u017ce cholera omin\u0119\u0142a Oudenburg. Jeszcze w tym samym stuleciu brat Arnold zyska\u0142 przed imieniem dopisek \u015bw. a piwowarzy og\u0142osili go swym patronem.<\/p>\n<p>Od tej te\u017c pory belgijscy benedyktyni, a potem trapi\u015bci zaj\u0119li si\u0119 produkcj\u0105 piwa nie tylko na potrzeby klasztorne. Interes kwit\u0142 ku chwale bo\u017cej i zadowoleniu wiernych. Ros\u0142a te\u017c zamo\u017cno\u015b\u0107 klasztor\u00f3w i brzuchy mnich\u00f3w. Do dzi\u015b klasztory w Westvleteren, Westmalle,Orval i Chimay zajmuj\u0105 si\u0119 piwowarstwem przysparzaj\u0105c &#8211; jak s\u0105dz\u0119 &#8211; wiernych smakoszy.<\/p>\n<p>Min\u0119\u0142o kilkaset lat od epidemii w Belgii gdy profilaktyczne znaczenie picia piwa znalaz\u0142o naukowe potwierdzenie. Tym razem mia\u0142o to miejsce w Londynie. W 1854 roku cholera zaatakowa\u0142a miasto nad Tamiz\u0105. Doktor John Snow pe\u0142ni\u0105cy sw\u0105 medyczn\u0105 pos\u0142ug\u0119 w dzielnicy Soho zauwa\u017cy\u0142, \u017ce wszyscy jego pacjenci zaopatruj\u0105 si\u0119 w wod\u0119 z tej samej ulicznej pompy.<\/p>\n<p>Doprowadzi\u0142 do jej zamkni\u0119cia a ludzi zmusi\u0142 (nie wydaje si\u0119 by mia\u0142 z tym specjalny k\u0142opot) do zast\u0105pienia wody piwem. I tak pan doktor pokona\u0142 choler\u0119.<\/p>\n<p>Na ziemiach polskich znano ten nap\u00f3j ju\u017c za czas\u00f3w powstawania pa\u0144stwowo\u015bci. W kronice Galla zwanego Anonimem jest mowa o piwie, kt\u00f3rym cz\u0119stowano go\u015bci podczas s\u0142ynnych postrzy\u017cyn w domostwie Piasta. Par\u0119 wiek\u00f3w p\u00f3\u017aniej polski ksi\u0105\u017c\u0119 Leszek Bia\u0142y usprawiedliwia\u0142 si\u0119 przed papie\u017cem z nieobecno\u015bci na kolejnej wyprawie krzy\u017cowej argumentuj\u0105c, \u017ce \u017cy\u0107 bez piwa nie mo\u017ce. W Ziemi \u015awi\u0119tej za\u015b napoju tego nie ma. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c Leszek Bia\u0142y nie unikn\u0105\u0142 gwa\u0142townej \u015bmierci mimo cz\u0119stego si\u0119gania po kufel. Zamordowano go w \u0142a\u017ani pod G\u0105saw\u0105, gdzie w towarzystwie innych ksi\u0105\u017c\u0105t raczy\u0142 si\u0119 zapewne z\u0142otym p\u0142ynem.<\/p>\n<p>Na koniec zdanie wyja\u015bnienia gdzie pocz\u0105tek tej piwnej epopei. Ot\u00f3\u017c uczeni stwierdzili, \u017ce ju\u017c 6 tysi\u0119cy lat temu w kraju Sumer\u00f3w le\u017c\u0105cym mi\u0119dzy Tygrysem a Eufratem warzono i pito piwo. Odczytany wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie &#8222;Hymn do Ninkasi&#8221; , a by\u0142a to w\u0142a\u015bnie bogini piwa, stanowi pe\u0142n\u0105 receptur\u0119 produkcji napoju. Ojcem wynalazku by\u0142 czysty przypadek. Wysuszone ziarna j\u0119czmienia zwil\u017cone deszczem przesz\u0142y naturalny proces fermentacji. A cz\u0142owiek ciekawy nowych smak\u00f3w spr\u00f3bowa\u0142 tego co sam B\u00f3g mu podsuwa\u0142. I okaza\u0142o si\u0119, \u017ce to piwo!<\/p>\n<p>Na koniec \u0142yk statystyki: Najwi\u0119cej piwa wypijaj\u0105 Czesi &#8211; ponad 160 l rocznie na statystyczn\u0105 g\u0142ow\u0119. Drugie miejsce zajmuj\u0105 Irlandczycy &#8211; 150 l. Trzecie Niemcy &#8211; 140 l. Potem s\u0105 Austriacy, Belgowie, Brytyjczycy, Du\u0144czycy, S\u0142owacy, Australijczycy, Wenezuelczycy, Amerykanie, Hiszpanie, Finowie, W\u0119grzy i&#8230; Polacy, kt\u00f3rzy nie s\u0105 w stanie wypi\u0107 nawet 90 litr\u00f3w rocznie.<br \/>\nAle teraz my podwy\u017cszamy t\u0119 statystyk\u0119 wznosz\u0105c kufle za Wasze zdrowie tak\u017ce cz\u0142onkowie bractwa &#8222;Gotuj si\u0119!&#8221;.<\/p>\n<p>fot. PAP<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To wyznanie jest ca\u0142kiem prawdziwe. Dzi\u015b odbywa si\u0119 ostatnie wiosenne (cho\u0107 w \u015bniegu po kostki) zebranie Klubu Piwnego. Po nim nast\u0105pi przerwa a\u017c do jesieni kiedy to cz\u0142onkowie Bractwa wr\u00f3c\u0105 ze swoich wsi i zn\u00f3w b\u0119dziemy si\u0119 spotyka\u0107 nad kufelkiem. Okres letni nie jest jednak pozbawiony rozkoszy \u017cycia towarzyskiego. Tyle tylko, \u017ce nie piwiarni a [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/458"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=458"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/458\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=458"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=458"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=458"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}