
{"id":47,"date":"2006-09-28T12:05:53","date_gmt":"2006-09-28T10:05:53","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=47"},"modified":"2006-09-28T12:08:15","modified_gmt":"2006-09-28T10:08:15","slug":"goracy-kartofel","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2006\/09\/28\/goracy-kartofel\/","title":{"rendered":"Gor\u0105cy kartofel"},"content":{"rendered":"<p>Hiszpanie podbijaj\u0105c krain\u0119 Ink\u00f3w i Maj\u00f3w cz\u0119sto cierpieli g\u0142\u00f3d. Ale dla z\u0142ota gotowi byli nawet umrze\u0107. D\u0142ugo nie mogli si\u0119 przekona\u0107 do ma\u0142ych bulw zwanych przez Ink\u00f3w patata, dziko rosn\u0105cych na kukurydzianych polach. Jedne patata kwit\u0142y czerwono, inne mia\u0142y kwiaty bia\u0142e. Te pierwsze by\u0142y do\u015b\u0107 gorzkie i nie zach\u0119ca\u0142y do jedzenia; te drugie &#8211; upieczone w \u017carze ogniska &#8211; t\u0142umi\u0142y uczucie g\u0142odu, a nawet dawa\u0142y uczucie przyjemnego nasycenia.<br \/>\nPod koniec XVI wieku patata\u00a0 &#8211; jak i wiele innych produkt\u00f3w zza oceanu\u00a0&#8211; trafi\u0142y do Hiszpanii. Nie wzbudzi\u0142y jednak zachwytu ani na dworze kr\u00f3lewskim, ani w domach szlachty, ani mieszczan. Pierwszy transport bulw kupiono dla szpitala n\u0119dzarzy w Sewilli. I na tym koniec.<br \/>\nWe W\u0142oszech pocz\u0105tkowo mylono je z truflami. St\u0105d nazwa\u00a0&#8211; &#8222;tartufel&#8221;. Niemcy za\u015b t\u0119 nazw\u0119 zniemczyli i tak powsta\u0142a dzisiejsza nazwa: &#8222;kartofel&#8221;. Kartoflami Niemcy karmili swoich ubogich w przytu\u0142kach i wi\u0119\u017ani\u00f3w.<br \/>\nI\u00a0 Francuzi opierali si\u0119 jedzeniu kartofli. Uwa\u017cano je za ro\u015bliny szkodliwe, wywo\u0142uj\u0105ce gor\u0105czk\u0119. Minister finans\u00f3w Ludwika XVI, tw\u00f3rca teorii wolnej konkurencji o skomplikowanym arystokratycznym nazwisku Anne-Robert Jacques de l&#8217;Aulne Turgot, rozdawa\u0142 darmowe sadzonki kartofli w\u0142o\u015bcianom i proboszczom. P\u00f3\u017aniej za\u015b, przeje\u017cd\u017caj\u0105c przez obdarowane regiony, domaga\u0142 si\u0119 posi\u0142k\u00f3w z kartofli. Nie na wiele si\u0119 to zda\u0142o.<br \/>\nLepszy pomys\u0142 mia\u0142 przyjaciel Turgota, aptekarz i agronom Antoine Augustin Parmentier. Pracowa\u0142 jako pomocnik aptekarza, gdy jako dwudziestolatek znalaz\u0142 si\u0119 na froncie wojny siedmioletniej. Tak si\u0119 nieszcz\u0119\u015bliwie dla m\u0142odzika zdarzy\u0142o, \u017ce trafi\u0142 do niewoli. Siedz\u0105c w niemieckim wi\u0119zieniu prze\u017cy\u0142 dzi\u0119ki kartoflom.<br \/>\nPo powrocie do Francji Parmentier sta\u0142 si\u0119 propagatorem tej egzotycznej ro\u015bliny. Gdy zosta\u0142 aptekarzem w przytu\u0142ku dla inwalid\u00f3w wojennych w Pary\u017cu, s\u0142ynnym H\u00f4tel des Invalides, postara\u0142 si\u0119 o to, by podstaw\u0105 wy\u017cywienia sta\u0142y si\u0119 kartofle.<br \/>\nUkoronowaniem dzia\u0142alno\u015bci aptekarza by\u0142o przyj\u0119cie w Wersalu, na kt\u00f3rym m\u00f3g\u0142 on wr\u0119czy\u0107 kr\u00f3lowi Ludwikowi prezent. Parmentier przyni\u00f3s\u0142 bukiet kwiat\u00f3w ukochanej ro\u015bliny. Kr\u00f3l Ludwik XVI, s\u0142ysz\u0105c wcze\u015bniej o pasji farmaceuty, przyj\u0105\u0142 bukiet z podzi\u0119kowaniem. Jeden kwiat przypi\u0105\u0142 do sukni kr\u00f3lowej Marii Antoniny, a drugi umocowa\u0142 w swojej butonierce.<br \/>\nW najlepszych paryskich domach ludzie, kt\u00f3rzy chcieli uchodzi\u0107 za elit\u0119, pokazywali si\u0119 z kwiatami kartofli przypi\u0119tymi jako ozdoba. Nawet paryskie kokoty wplata\u0142y je we w\u0142osy b\u0105d\u017a przypina\u0142y do stanik\u00f3w.<br \/>\nDzi\u0119ki kr\u00f3lewskiej protekcji Antoine Augustin Parmantier otrzyma\u0142 spory kawa\u0142 ziemi, obsadzi\u0142 go kartoflami i&#8230; pilnie strzeg\u0142 wzbudzaj\u0105c wielkie zaciekawienie ch\u0142op\u00f3w. W nocy stra\u017cy nie by\u0142o, pojawiali si\u0119 natomiast ch\u0119tni do podkradania sadzonek. Tak kartofle trafi\u0142y na francuskie pola, a p\u00f3\u017aniej sto\u0142y.<br \/>\nDo nas kartofle przyby\u0142y dzi\u0119ki kr\u00f3lowi Janowi III Sobieskiemu. Przywi\u00f3z\u0142 je po wiede\u0144skiej wyprawie. Jab\u0142ka ziemne\u00a0&#8211; jak je opisa\u0142 J\u0119drzej Kitowicz w swej ksi\u0119dze <em>Opis obyczaj\u00f3w za panowania Augusta III\u00a0<\/em>&#8211; dosta\u0142 polski kr\u00f3l od cesarza Leopolda I. Ten hodowa\u0142 kartofle w swych wiede\u0144skich ogrodach.<br \/>\nW Warszawie kr\u00f3lewski ogrodnik \u0141uba zacz\u0105\u0142 upraw\u0119 kartofli na polach Nowolipek. Dostarcza\u0142 je na kr\u00f3lewski st\u00f3\u0142 do Wilanowa i do kuchni magnackich.<br \/>\nJak wsz\u0119dzie, tak i w Polsce, do kartofli podchodzono ze strachem. Pow\u00f3d by\u0142 zawsze ten sam: ros\u0142y pod ziemi\u0105 i diabe\u0142 m\u00f3g\u0142 w tym macza\u0107 sw\u00f3j ogon.<br \/>\nPrawdziw\u0105 karier\u0119 w Polsce zrobi\u0142y kartofle, zwane tu ziemniakami, za panowania carycy Katarzyny II. Ta znawczyni s\u0142owia\u0144skiej duszy powt\u00f3rzy\u0142a chwyt Parmentiera. Nakaza\u0142a obsadzone kartoflami pola pilnowa\u0107 uzbrojonym so\u0142datom. Nie mieli oni jednak amunicji i otrzymali rozkaz, aby przymyka\u0107 oczy na kradzie\u017ce. Nocami ch\u0142opi wykopywali to, co w bia\u0142y dzie\u0144 sadzili na strze\u017conych polach. Ch\u0119\u0107 oszwabienia monarchini doprowadzi\u0142a do tego, \u017ce dzi\u015b Polska jest trzeci\u0105 w \u015bwiecie po Chinach i Rosji pot\u0119g\u0105 kartoflan\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Hiszpanie podbijaj\u0105c krain\u0119 Ink\u00f3w i Maj\u00f3w cz\u0119sto cierpieli g\u0142\u00f3d. Ale dla z\u0142ota gotowi byli nawet umrze\u0107. D\u0142ugo nie mogli si\u0119 przekona\u0107 do ma\u0142ych bulw zwanych przez Ink\u00f3w patata, dziko rosn\u0105cych na kukurydzianych polach. Jedne patata kwit\u0142y czerwono, inne mia\u0142y kwiaty bia\u0142e. Te pierwsze by\u0142y do\u015b\u0107 gorzkie i nie zach\u0119ca\u0142y do jedzenia; te drugie &#8211; upieczone [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/47"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=47"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/47\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=47"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=47"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=47"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}