
{"id":4878,"date":"2012-07-25T08:03:11","date_gmt":"2012-07-25T06:03:11","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=4878"},"modified":"2012-06-26T13:54:53","modified_gmt":"2012-06-26T11:54:53","slug":"miesozerna-europa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2012\/07\/25\/miesozerna-europa\/","title":{"rendered":"Mi\u0119so\u017cerna Europa"},"content":{"rendered":"<p>To nie jest tekst dla wegetarian. Autor &#8211; F. Braudel &#8211; by\u0142 mi\u0119so\u017cerc\u0105, co daje si\u0119 wyczu\u0107 podczas lektury.<\/p>\n<p>&#8222;Przed ko\u0144cem XV wieku nie by\u0142o w Europie kuchni wyrafinowanej. Niechaj nie ol\u015bniewaj\u0105 czytelnika takie czy inne uczty, na przyk\u0142ad na okaza\u0142ym dworze burgundzkich Walezjuszy: te fontanny wina, pi\u0119trz\u0105ce si\u0119 torty, sp\u0142ywaj\u0105ce z nieba na. sznurach dzieci przebrane za anio\u0142ki&#8230; Ostentacyjna ilo\u015b\u0107 g\u00f3ruje nad jako\u015bci\u0105. Chodzi tylko o zaspokojenie potrzeby luksusu, kt\u00f3rego charakterystyczn\u0105 cech\u0105 na sto\u0142ach bogaczy\u00a0&#8211; a cecha ta mia\u0142a d\u0142ugi \u017cywot\u00a0&#8211; jest rozpasane mi\u0119so\u017cerstwo.<br \/>\nMi\u0119so w ka\u017cdej postaci, gotowane i pieczone, z jarzynami, a nawet rybami, podawano u\u0142o\u017cone &#8222;w piramid\u0119&#8221; na ogromnych p\u00f3\u0142miskach, kt\u00f3re we Francji przybra\u0142y nazw\u0119 &#8222;mets&#8221;. &#8222;Wszystkie te kolejne pieczenie stanowi\u0105 jedno danie (mets), do kt\u00f3rego podaje si\u0119 osobno rozmaite sosy. Ca\u0142e jedzenie wk\u0142adano bez wahania do jednego naczynia i p\u00f3\u0142misek z tym okropnym gulaszem r\u00f3wnie\u017c nazywany by\u0142 &#8222;mets&#8221;.&#8221; W latach 1361 i 1391, kiedy ukaza\u0142y si\u0119 ju\u017c francuskie ksi\u0105\u017cki kucharskie, u\u017cywano tak\u017ce nazwy &#8222;assiettes&#8221;. Obiad sk\u0142ada\u0142 si\u0119 z sze\u015bciu assiettes albo mets, sze\u015bciu da\u0144, jak by\u015bmy dzi\u015b powiedzieli, niezmiernie sutych i cz\u0119sto dla nas osobliwych. Oto zaczerpni\u0119ty z Menagier de Paris (1393) przyk\u0142ad jednego &#8222;mets&#8221;, po kt\u00f3rym nast\u0119powa\u0142y cztery dalsze: pasztet wo\u0142owy, paszteciki nadziewane farszem mi\u0119snym, minogi, dwie zupy mi\u0119sne, bia\u0142y sos rybny, arboulastre\u00a0&#8211; sos ma\u015b\u0142ano-\u015bmietanowy\u00a0&#8211; oraz sosy na bazie cukru i soku owocowego&#8230; Ka\u017cde z da\u0144 podawano wraz z przepisem, kt\u00f3rego dzisiejszy kucharz raczej nie powinien traktowa\u0107 dos\u0142ownie, gdy\u017c wszystkie takie pr\u00f3by \u017ale si\u0119 ko\u0144czy\u0142y.<br \/>\nTo wielkie spo\u017cycie mi\u0119sa w XV i XVI wieku nie wydaje si\u0119 luksusem zastrze\u017conym wy\u0142\u0105cznie dla bogaczy. Jeszcze w roku 1580 Montaigne widzia\u0142 w niemieckich ober\u017cach tace z przegr\u00f3dkami, na kt\u00f3rych mo\u017cna by\u0142o serwowa\u0107 kilka potraw mi\u0119snych jednocze\u015bnie; pewnego dnia odnotowa\u0142 ich siedem.. Mi\u0119siwa jest w br\u00f3d: wo\u0142y, barany, prosiaki, kury, go\u0142\u0119bie, ko\u017al\u0119ta, jagni\u0119ta. We francuskiej ksi\u0105\u017cce kucharskiej z roku 1306 znajdujemy d\u0142ug\u0105 list\u0119 dziczyzny; na Sycylii w XV wieku dzik jest czym\u015b tak pospolitym, \u017ce kosztuje mniej ni\u017c mi\u0119so z rze\u017ani; Rabelais wymienia bez ko\u0144ca rozmaite ptactwo: czaple, dzikie \u0142ab\u0119dzie, b\u0105ki, \u017curawie, kuropatwy, przepi\u00f3rki, jarz\u0105bki, grzywacze, turkawki, ba\u017canty, kosy, skowronki, flamingi, kurki wodne, nurki&#8230; Wykazy cen targowych na rynku w Orleanie (od 1391 do 1560) \u015bwiadcz\u0105 o tym, \u017ce poza grub\u0105 zwierzyn\u0105 (dziki, koz\u0142y, jelenie) dziczyzny nigdy tam nie brakowa\u0142o: zaj\u0105ce, kr\u00f3liki, czaple, kuropatwy, bekasy, skowronki, siewki, cyranki&#8230; R\u00f3wnie bogate s\u0105 rynki weneckie w XVI wieku, co zreszt\u0105 zrozumia\u0142e w na po\u0142y wyludnionej Europie Zachodniej. W &#8222;Gazette de France&#8221; z 9 maja 1763 czytamy doniesienie z Berlina: &#8222;Poniewa\u017c zwierzyna jest tu rzadko\u015bci\u0105&#8221;, kr\u00f3l kaza\u0142 sprowadza\u0107 do miasta &#8222;sto jeleni i dwadzie\u015bcia dzik\u00f3w tygodniowo dla potrzeb mieszka\u0144c\u00f3w&#8221;.<br \/>\nW Niderlandach w XV wieku &#8222;mi\u0119so spo\u017cywano powszechnie, tak \u017ce kryzys g\u0142odowy nieznacznie tylko zwi\u0119kszy\u0142 popyt&#8221; i w pierwszej po\u0142owie XVI wieku spo\u017cycie mi\u0119sa stale ros\u0142o (jak w przytu\u0142ku dla chorych w Lierre). W Niemczech w roku 1482 rozporz\u0105dzeniem ksi\u0105\u017c\u0105t saskich &#8222;ka\u017cdy rzemie\u015blnik ma dosta\u0107 posi\u0142ek rano i wieczorem, w sumie cztery dania, w dzie\u0144 mi\u0119sny\u00a0&#8211; zup\u0119, dwa rodzaje mi\u0119sa i jarzyny, w pi\u0105tki i dni bezmi\u0119sne\u00a0&#8211; zup\u0119, \u015bwie\u017c\u0105 lub solon\u0105 ryb\u0119, dwa rodzaje jarzyn. Je\u015bli post trwa d\u0142u\u017cej, otrzymuje si\u0119 pi\u0119\u0107 da\u0144: zup\u0119, dwa rodzaje ryby, dwa garnitury z jarzyn. Do czego rano i wieczorem dochodzi chleb.&#8221; Do czego dochodzi jeszcze kofent, lekkie piwo. To jest jad\u0142ospis rzemie\u015blnik\u00f3w, mieszka\u0144c\u00f3w miasta. Ale w Alzacji w roku 1429 (we wsi Oberhergheim), gdy jaki\u015b odrabiaj\u0105cy pa\u0144szczyzn\u0119 ch\u0142op nie chce je\u015b\u0107 razem z innymi w gospodarstwie rz\u0105dcy, ten musi mu pos\u0142a\u0107 &#8222;do domu dwa kawa\u0142ki wo\u0142owiny, dwa kawa\u0142ki pieczystego, miark\u0119 wina i chleba za dwa fenigi&#8221;. Mamy wi\u0119cej podobnych \u015bwiadectw. W Pary\u017cu w roku 1557 -wieprzowina jest po\u017cywieniem ubogich\u00a0&#8211; pisze cudzoziemiec. &#8222;Byle rzemie\u015blnik, byle kupczyk chce jada\u0107 ko\u017al\u0119ta i kuropatwy jak bogacze.&#8221;<br \/>\nUginaj\u0105ce si\u0119 pod stosami mi\u0119sa sto\u0142y wymagaj\u0105 regularnych dostaw z okolicznych wsi i g\u00f3r (kantony szwajcarskie), a w Niemczech i w p\u00f3\u0142nocnych W\u0142oszech z kraj\u00f3w wschodnich\u00a0&#8211; Polski, W\u0119gier, Ba\u0142kan\u00f3w, sk\u0105d jeszcze w XVI wieku p\u0119dzi si\u0119 na Zach\u00f3d ca\u0142e stada na wp\u00f3\u0142 zdzicza\u0142ego byd\u0142a. W Buttstedt ko\u0142o Weimaru, na najwi\u0119kszym niemieckim targu byd\u0142a, nikogo nie dziwi\u0105 przybywaj\u0105ce tam ogromne stada &#8222;licz\u0105ce po szesna\u015bcie czy nawet dwadzie\u015bcia tysi\u0119cy wo\u0142\u00f3w&#8221;. Do Wenecji stada przybywaj\u0105 ze wschodu drog\u0105 l\u0105dow\u0105 lub za po\u015brednictwem port\u00f3w dalmatynskich; byd\u0142o odpoczywa na wyspie Lido, kt\u00f3ra jednocze\u015bnie s\u0142u\u017cy jako teren pr\u00f3bnych strza\u0142\u00f3w artyleryjskich oraz miejsce kwarantanny statk\u00f3w podejrzanych o zaraz\u0119. Codziennym po\u017cywieniem ubogich w mie\u015bcie \u015bw. Marka s\u0105 podroby, zw\u0142aszcza flaki. W roku 1498 rze\u017anicy marsylscy kupuj\u0105 barany a\u017c w Saint-Flour w Owernii. Z tych odleg\u0142ych stron sprowadza si\u0119 nie tylko zwierz\u0119ta, ale i rze\u017anik\u00f3w: w XVIII wieku w Wenecji rze\u017anikami s\u0105 cz\u0119sto g\u00f3rale z Gryzonii, kt\u00f3rzy ch\u0119tnie oszukuj\u0105 klient\u00f3w przy sprzeda\u017cy podrob\u00f3w, z Ba\u0142kan\u00f3w za\u015b \u015bci\u0105gaj\u0105 Alba\u0144czycy, a p\u00f3\u017aniej Epiroci, kt\u00f3rzy w dalekich krajach po dzi\u015b dzie\u0144 zajmuj\u0105 si\u0119 tradycyjnie handlem mi\u0119sem i podrobami.&#8221;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To nie jest tekst dla wegetarian. Autor &#8211; F. Braudel &#8211; by\u0142 mi\u0119so\u017cerc\u0105, co daje si\u0119 wyczu\u0107 podczas lektury. &#8222;Przed ko\u0144cem XV wieku nie by\u0142o w Europie kuchni wyrafinowanej. Niechaj nie ol\u015bniewaj\u0105 czytelnika takie czy inne uczty, na przyk\u0142ad na okaza\u0142ym dworze burgundzkich Walezjuszy: te fontanny wina, pi\u0119trz\u0105ce si\u0119 torty, sp\u0142ywaj\u0105ce z nieba na. sznurach [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4878"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4878"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4878\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4900,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4878\/revisions\/4900"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4878"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4878"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4878"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}