
{"id":488,"date":"2008-05-09T08:00:50","date_gmt":"2008-05-09T06:00:50","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=488"},"modified":"2008-05-06T08:31:06","modified_gmt":"2008-05-06T06:31:06","slug":"rodzinny-interes","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/05\/09\/rodzinny-interes\/","title":{"rendered":"Rodzinny interes"},"content":{"rendered":"<p>Jaki\u015b czas temu wydrukowali\u015bmy w &#8222;Polityce&#8221; pean na cze\u015b\u0107 chi\u0144skiej gastronomii. I do tego gastronomii rodzinnej. Na papierze zosta\u0142o ale z pami\u0119ci ulecia\u0142o. Warto wi\u0119c ca\u0142\u0105 spraw\u0119 przypomnie\u0107. A to by\u0142o tak&#8230;<\/p>\n<p>Daleki Wsch\u00f3d przyw\u0119drowa\u0142 do Warszawy ju\u017c dawno. Najpierw w latach 50 ubieg\u0142ego wieku ulokowa\u0142 si\u0119 przy Marsza\u0142kowskiej. Potem przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 na Ho\u017c\u0105, by w ko\u0144cu wyl\u0105dowa\u0107 przy Pu\u0142awskiej w pobli\u017cu Narbutta.<\/p>\n<p>A wszystko to za spraw\u0105 chi\u0144skiej rodziny Ou. Protoplasta rodu pan Ou wyl\u0105dowa\u0142 na warszawskim bruku jeszcze przed II wojn\u0105 \u015bwiatow\u0105. I zosta\u0142 tu na zawsze. W czasach PRL by\u0142 dyrektorem i szefem kuchni jednocze\u015bnie pierwszej i w\u0142a\u015bciwie jedynej chi\u0144skiej restauracji w mie\u015bcie a mo\u017ce i kraju. To by\u0142 &#8222;Szanghaj&#8221;. Ludzie w naszym wieku (popatrzcie na zdj\u0119cia to si\u0119 zorientujecie) do dzi\u015b pami\u0119taj\u0105 jak tam si\u0119 jada\u0142o!<\/p>\n<p>Min\u0119\u0142y lata i rodzinna tradycja zosta\u0142a podtrzymana. C\u00f3rka szefa Szanghaju pani Ou otworzy\u0142a maciupe\u0144k\u0105 restauracyjk\u0119 chi\u0144sk\u0105 przy ul. Ho\u017cej i wymy\u015bli\u0142a jej pi\u0119kn\u0105 nazw\u0119 &#8222;Dziki Ry\u017c&#8221;. Lokalik egzystowa\u0142 spokojnie ku uciesze wielbicieli dobrej chi\u0144skiej kuchni do momentu a\u017c wkroczy\u0142  do\u0144 (ledwo si\u0119 mieszcz\u0105c we wn\u0119trzu) krytyk kulinarny &#8222;Gazety Wyborczej&#8221; Maciej Nowak. Nie tylko zjad\u0142 tyle, i\u017c nie starczy\u0142o ju\u017c dla innych bywalc\u00f3w ale opisa\u0142 rzecz ca\u0142\u0105 takimi s\u0142owami, \u017ce lokal zacz\u0105\u0142 p\u0119ka\u0107 w szwach. Do &#8222;Dzikiego Ry\u017cu&#8221; sta\u0142o si\u0119 w kolejce jak przed laty do Szanghaju. No i trzeba to by\u0142o zmieni\u0107.<\/p>\n<p>Pani Ou prze\u017cy\u0142a wi\u0119c kolejn\u0105 przeprowadzk\u0119. &#8222;Dziki Ry\u017c&#8221; egzystuje przy ul. Pu\u0142awskiej pomi\u0119dzy Narbutta a  Madali\u0144skiego. Ale i tu jest t\u0142oczno. Tyle tylko, \u017ce jednocze\u015bnie mie\u015bci si\u0119 tylu go\u015bci ilu wchodzi\u0142o na cztery zmiany do poprzedniego lokalu.<\/p>\n<p>Niestety nadal przychodzi tu Nowak i w\u00f3wczas robi si\u0119 bardzo t\u0142oczno. Z rzadka wolne miejsce po krytyku z &#8222;GW&#8221; wype\u0142nia szczelnie prof. Andrzej Garlicki (pbaj maja podobne gabaryty i wag\u0119) czyli cz\u0142onek dziennikarskiej ekipy gastronomicznej &#8222;Polityki&#8221;. W\u00f3wczas trzeba zmyka\u0107. Nie do\u015b\u0107, \u017ce ciasno to mamy pewno\u015b\u0107, \u017ce zabraknie najlepszych k\u0105sk\u00f3w!<\/p>\n<p>W &#8222;Dzikim Ry\u017cu&#8221; kuchnia tajska, chi\u0144ska i japo\u0144ska na tyle jest polska, \u017ce mog\u0105 je\u015b\u0107 te dania bez l\u0119ku najbardziej nawet konserwatywni mieszka\u0144cy stolicy. Na tyle za\u015b jest dalekowschodnia, \u017ce z przyjemno\u015bci\u0105 pa\u0142aszuj\u0105 te dania znawcy Chin czy Tajlandii.<\/p>\n<p>Zupa kimchi z wo\u0142owin\u0105, tofu, makaronem ry\u017cowym i kapust\u0105 wywo\u0142a\u0142a krople potu na czo\u0142ach ze wzgl\u0119du na swoj\u0105 (z\u0142agodzon\u0105 w por\u00f3wnaniu z wersj\u0105 prawdziw\u0105) ostro\u015b\u0107. Ale jej aromat zapad\u0142 w nasz\u0105 pami\u0119\u0107 na d\u0142ugo. Natomiast zupa tajska  z mleczka kokosowego z kolendr\u0105, bazyli\u0105  i owocami morza zdumia\u0142a sw\u0105 \u0142agodno\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>Po zupach, kt\u00f3re podane by\u0142y nie w ma\u0142ych miseczkach lecz wr\u0119cz w michach, odpoczywali\u015bmy przez chwile przy szpinaku mung w sosie ostrygowym z ziarnami sezamu i wspania\u0142ej sa\u0142atce szafranowej z chrupi\u0105cej kapusty na s\u0142odko wg. przepisu samej pani Ou .<\/p>\n<p>Owoce morza  czerwone curry to tak\u017ce wielki gar pe\u0142en o\u015bmiorniczek, krewetek, kalmar\u00f3w podanych z warzywami, \u015bwie\u017cymi pomidorami i kolendr\u0105 w mleczku kokosowym. Co jaki\u015b czas mo\u017cna te\u017c siorbn\u0105\u0107 (zaleca to chi\u0144ska etykieta) p\u0142ynu prosto z miski. Wieprzowina z grzybami mu te\u017c zawiera\u0142a wielk\u0105 porcj\u0119 warzyw, marynowanego mi\u0119sa i oczywi\u015bcie grzyb\u00f3w mun.<\/p>\n<p>Jeszcze lepsze ni\u017c to co opisane dot\u0105d by\u0142 japo\u0144ski makaron salmon soba czyli kluchy z pszennej maki, grillowany \u0142oso\u015b, grzyby shiitake, por, jajko, kie\u0142ki sojowe, chrupi\u0105ca papryka.<\/p>\n<p>Starczy\u0142o jeszcze si\u0142y na deser tj. sernik z polew\u0105 czekoladow\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jaki\u015b czas temu wydrukowali\u015bmy w &#8222;Polityce&#8221; pean na cze\u015b\u0107 chi\u0144skiej gastronomii. I do tego gastronomii rodzinnej. Na papierze zosta\u0142o ale z pami\u0119ci ulecia\u0142o. Warto wi\u0119c ca\u0142\u0105 spraw\u0119 przypomnie\u0107. A to by\u0142o tak&#8230; Daleki Wsch\u00f3d przyw\u0119drowa\u0142 do Warszawy ju\u017c dawno. Najpierw w latach 50 ubieg\u0142ego wieku ulokowa\u0142 si\u0119 przy Marsza\u0142kowskiej. Potem przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 na Ho\u017c\u0105, by [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/488"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=488"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/488\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=488"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=488"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=488"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}