
{"id":497,"date":"2008-05-20T08:11:17","date_gmt":"2008-05-20T06:11:17","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=497"},"modified":"2008-05-20T08:11:17","modified_gmt":"2008-05-20T06:11:17","slug":"tylko-dla-najedzonych","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/05\/20\/tylko-dla-najedzonych\/","title":{"rendered":"Tylko dla najedzonych!"},"content":{"rendered":"<p>Radz\u0119 wszystkim, kt\u00f3rzy zdecyduj\u0105 si\u0119 na lektur\u0119, by przed czytaniem najedli si\u0119 do syta. W\u00f3wczas lepiej tekst ten zrozumiej\u0105 i nie przyprawi ich on o m\u0119ki piekielnego g\u0142odu. Opowiadanie Antoniego Czechowa jest moim zdaniem jednym z najwspanialszych opis\u00f3w ucztowania. To kwintesencja smakoszostwa.<\/p>\n<blockquote><p>&#8211; Wszyscy teraz chcieliby\u015bmy co\u015b przek\u0105si\u0107, poniewa\u017c zm\u0119czyli\u015bmy si\u0119 wielce i ju\u017c czwarta si\u0119 zbli\u017ca, ale to, panie Grzegorzu, serde\u0144ko, jeszcze nie jest prawdziwy apetyt. Prawdziwy, wilczy apetyt, kiedy ci si\u0119 zdaje, \u017ce ojca rodzonego by\u015b zjad\u0142, bywa tylko po wysi\u0142ku cielesnym, na przyk\u0142ad po polowaniu z ogarami albo kiedy na ziemia\u0144skiej bryczce machniesz sobie sto wiorst bez popasu.(&#8230;) Jad\u0105c do domu trzeba stara\u0107 si\u0119 my\u015ble\u0107 tylko o buteleczce i zak\u0105sce. Pewnego razu w drodze zamkn\u0105\u0142em oczy i wyobrazi\u0142em sobie prosiaka z chrzanem &#8211; to z apetytu a\u017c mi si\u0119 atak histerii przytrafi\u0142. No wi\u0119c, kiedy pan ju\u017c wje\u017cd\u017ca na swoje podw\u00f3rko, to powinno wtedy z kuchni zalecie\u0107 czym\u015b takim, wie pan&#8230;<br \/>\n&#8211; Pieczone g\u0105ski &#8211; te dopiero lubiej\u0105 pachnie\u0107!&#8230;- powiedzia\u0142 honorowy s\u0119dzia pokoju, dysz\u0105c ci\u0119\u017cko.<br \/>\n&#8211; Co pan m\u00f3wi, panie Grzegorzu, serde\u0144ko, kaczka albo bekas mo\u017ce g\u0119si dziesi\u0119\u0107 punkt\u00f3w for da\u0107. W g\u0119sim bukiecie nie ma tej subtelno\u015bci ani delikatno\u015bci. Najbezczelniej pachnie m\u0142oda cebula, kiedy, wie pan, zaczyna si\u0119 podsma\u017ca\u0107 i, rozumie pan, skwierczy, pod\u0142a, na ca\u0142y dom. A wi\u0119c, kiedy, kiedy pan wchodzi do domu, st\u00f3\u0142 powinien juz by\u0107 nakryty, a kiedy pan usi\u0105dzie, to natychmiast &#8211; serwetk\u0119 za ko\u0142nierz i &#8211; bez po\u015bpiechu cap za karafk\u0119 z w\u00f3deczk\u0105. Przy tym nalewa pan j\u0105, matuchn\u0119, nie do kieliszka, lecz do jakiej\u015b tam przedpotopowej pradziadowskiej czareczki srebrnej albo do takiej p\u0119katej z napisem:<br \/>\nGdy zakonnik tym nie gardzi,<br \/>\nNie wzdragay si\u0119 ty tym bardziey<br \/>\ni wypija pan nie od razu, tylko najpierw pan westchnie, potrze r\u0119ce oboj\u0119tnie, spojrzy na sufit, potem z wolna podniesie pan j\u0105, to jest t\u0119 w\u00f3deczk\u0119, do warg i &#8211; natychmiast panu z \u017co\u0142\u0105dka po ca\u0142ym ciele iskry trysn\u0105.<br \/>\nNa pe\u0142nej s\u0142odyczy twarzy sekretarza rozla\u0142 si\u0119 wyraz b\u0142ogo\u015bci.<br \/>\n&#8211; Iskry&#8230;- powt\u00f3rzy\u0142 mru\u017c\u0105c powieki. &#8211; A natychmiast po wypiciu trzeba zak\u0105si\u0107.<br \/>\n&#8211; S\u0142uchaj pan &#8211; powiedzia\u0142 przewodnicz\u0105cy, podnosz\u0105c oczy na sekretarza &#8211; m\u00f3w pan ciszej! Ju\u017c drugi arkusz przez pana psuj\u0119.<br \/>\n&#8211; Ach, przepraszam bardzo, panie prezesie. Ju\u017c b\u0119d\u0119 ciszej &#8211; powiedzia\u0142 sekretarz i kontynuowa\u0142 p\u00f3\u0142szeptem. &#8211; No wi\u0119c, a zak\u0105si\u0107, panie Grzegorzu, serde\u0144ko, trzeba tak\u017ce znaj\u0105c si\u0119 na rzeczy. Trzeba wiedzie\u0107, czym zak\u0105si\u0107. Najlepsza zak\u0105ska, je\u015bli chce pan wiedzie\u0107, to \u015bled\u017a. Zjad\u0142 pan dzwonko z cebulk\u0105, w musztardowym sosie, natychmiast dobrodzieju ty m\u00f3j, dop\u00f3ki czuje pan jeszcze iskry w swym \u0142onie, spo\u017cywaj pan kawior sam albo, je\u017celi pan woli, z cytrynk\u0105, potem zwyk\u0142\u0105 rzodkieweczk\u0119 z sol\u0105, potem znowu \u015bledzika, ale ju\u017c najlepiej, dobrodzieju, rydzyk\u00f3w solonych, posiekanych drobniutko na ikr\u0119 i przyprawionych, rozumie pan, cebulk\u0105 i oliw\u0105 prowansalsk\u0105&#8230;Delicje! Ali\u015bci w\u0105tr\u00f3bka mi\u0119tusa &#8211; to dopiero poemat!<br \/>\n&#8211; Ta-ak&#8230; zgodzi\u0142 si\u0119 honorowy s\u0119dzia pokoju. &#8211; Na zak\u0105sk\u0119 dobre s\u0105 te\u017c te&#8230;duszone bia\u0142e grzybki.<br \/>\n&#8211; Tak, tak, tak&#8230;z cebulk\u0105, wie pan, z listkiem bobkowym i z wszelkimi korzeniami. Podniesiesz pokryw\u0119, a tu spod niej para, aromat grzybowy&#8230;nieraz to a\u017c \u0142za b\u0142y\u015bnie w oku. Skoro za\u015b z kuchni przynios\u0105 kulebiak, nale\u017cy bezzw\u0142ocznie wypi\u0107 po raz drugi.<br \/>\n&#8211; A wi\u0119c, przed kulebiakiem nale\u017cy wypi\u0107 &#8211; ci\u0105gn\u0105\u0142 sekretarz p\u00f3\u0142g\u0142osem; tak go ju\u017c ponios\u0142o, \u017ce jak s\u0142owik w czasie \u015bpiewu s\u0142ucha\u0142 tylko w\u0142asnego g\u0142osu. &#8211; Kulebiak powinien by\u0107 apetyczny, bezwstydny, w ca\u0142ej swej nagosci, \u017ceby a\u017c ci\u0105goty bra\u0142y. Mrugnie cz\u0142owiek na niego, odetnie porz\u0105dny kawa\u0142 i palcami nad nim zacznie przebiera\u0107, ot, sobie, z nadmiaru czu\u0142o\u015bci. Zacznie go je\u015b\u0107, a tu mase\u0142ko z niego jak te \u0142zy, bo nadzienie t\u0142uste, soczyste, z jajkiem, z dr\u00f3bkami, z cebul\u0105&#8230;(&#8230;)<br \/>\n&#8211; Dwa takie kawa\u0142ki pan zjad\u0142, a trzeci zachowa\u0142 pan do kapu\u015bniaku &#8211; ci\u0105gn\u0105\u0142 sekretarz w natchnieniu. &#8211; Wi\u0119c kiedy pan upora\u0142 si\u0119 z kulebiakiem, to natychmiast, \u017ceby nie sp\u0142oszy\u0107 apetytu, ka\u017c pan kapu\u015bniak podawa\u0107&#8230;Kapu\u015bniak powinien by\u0107 gor\u0105cy, ognisty, ale najlepszy ze wszystkiego, dobrodzieju m\u00f3j, jest barszczyk po ukrai\u0144sku z w\u0119dzonk\u0105 i par\u00f3wkami. Podaje si\u0119 do niego \u015bmietan\u0119 i \u015bwie\u017c\u0105 pietruszeczk\u0119 z koperkiem. Znakomity jest te\u017c bulion na dr\u00f3bkach i m\u0142odych cynaderkach, a je\u015bli pan lubi zupy, to najlepsza taka z korzeniami i jarzynami: marchewk\u0105, szparagami, kalafiorkiem i tym podobn\u0105 jurysprudencj\u0105.(&#8230;)<br \/>\n&#8211; Skoro pan skonsumowa\u0142 barszczyk albo zup\u0119, natychmiast ka\u017c pan podawa\u0107 ryb\u0119, dobrodzieju. Z ryb, kt\u00f3re g\u0142osu nie maj\u0105, najlepsza to sma\u017cony kara\u015b w \u015bmietanie; jednak\u017ce \u017ceby nie pachnia\u0142 bagnem i \u017ceby mia\u0142 delikatny smak, trzeba trzyma\u0107 go \u017cywego w mleku przez ca\u0142\u0105 dob\u0119.(&#8230;)<br \/>\n&#8211; Dobry jest tak\u017ce sandacz albo karpiszon w sosie pomidorowym z grzybkami. Ale ryba nie syci, panie Stefanie, jest to posi\u0142ek nieistotny, najwa\u017cniejsza tre\u015b\u0107 obiadu to nie ryba, nie sosy, lecz pieczyste. (&#8230;) Je\u017celi, przypu\u015b\u0107my, podadz\u0105 na pieczyste par\u0119 bekas\u00f3w i je\u017celi doda\u0107 do tego kuropatewk\u0119 albo dwie t\u0142u\u015bciutkie przepi\u00f3reczki, to pan tutaj o wszelkich nie\u017cytach zapomni, naj\u015bwi\u0119tsze s\u0142owo honoru. A pieczona indyczka? Bia\u0142a, t\u0142usta, soczysta, wr\u0119cz jak ta nimfa&#8230;<br \/>\n&#8211; M\u00f3j Bo\u017ce, a kaczka? Je\u015bli wzi\u0105\u0107 m\u0142od\u0105 kaczk\u0119, tak\u0105, kt\u00f3ra dopiero co, o pierwszych przymrozkach zakosztowa\u0142a lodu, i upiec j\u0105 na brytfannie z ziemniaczkami, i \u017ceby ziemniaczki by\u0142y drobno pokrajane, i \u017ceby si\u0119 przyrumieni\u0142y, i \u017ceby kaczym t\u0142uszczem przesz\u0142y, i \u017ceby&#8230;<\/p><\/blockquote>\n<p>Przyzna\u0107 trzeba, \u017ce Antoni Czechow &#8211; bo to fragmenty opowiadania &#8222;Syrena&#8221; tego\u017c w\u0142a\u015bnie rosyjskiego autora &#8211; zna\u0142 si\u0119 na kuchni. A ja p\u0119dz\u0119 do spi\u017carni!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Radz\u0119 wszystkim, kt\u00f3rzy zdecyduj\u0105 si\u0119 na lektur\u0119, by przed czytaniem najedli si\u0119 do syta. W\u00f3wczas lepiej tekst ten zrozumiej\u0105 i nie przyprawi ich on o m\u0119ki piekielnego g\u0142odu. Opowiadanie Antoniego Czechowa jest moim zdaniem jednym z najwspanialszych opis\u00f3w ucztowania. To kwintesencja smakoszostwa. &#8211; Wszyscy teraz chcieliby\u015bmy co\u015b przek\u0105si\u0107, poniewa\u017c zm\u0119czyli\u015bmy si\u0119 wielce i ju\u017c czwarta [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/497"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=497"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/497\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=497"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=497"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=497"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}