
{"id":5451,"date":"2012-10-26T08:00:53","date_gmt":"2012-10-26T06:00:53","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=5451"},"modified":"2012-10-26T16:12:03","modified_gmt":"2012-10-26T14:12:03","slug":"umarl-krol-niech-zyje-krol","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2012\/10\/26\/umarl-krol-niech-zyje-krol\/","title":{"rendered":"Umar\u0142 kr\u00f3l, niech \u017cyje kr\u00f3l!"},"content":{"rendered":"<p>Taki okrzyk wznoszono przy \u0142o\u017cu zmar\u0142ego monarchy og\u0142aszaj\u0105c jednocze\u015bnie pocz\u0105tek w\u0142adzy kolejnego. Tak i smakosze \u015bwiata mogli krzykn\u0105\u0107 na po\u017cegnanie\u00a0 s\u0142ynnej restauracji El Bulli, wiedz\u0105c \u017ce nowe kr\u00f3lestwo najlepszego jad\u0142a ju\u017c dzia\u0142a w Barcelonie. I to pod tym samym ber\u0142em.<\/p>\n<p><!--more--><br \/>\nEl Bulli\u00a0&#8211; restauracja przez lata ca\u0142e uwa\u017cana za najlepsz\u0105 na \u015bwiecie kojarzona by\u0142a z Ferranem Adria. Ten kucharz czy raczej magik i alchemik wm\u00f3wi\u0142 swoim go\u015bciom, \u017ce przysz\u0142o\u015b\u0107 jedzenia to kuchnia molekularna. Wprawdzie nie wszyscy si\u0119 z tym godzili ale pod naporem nielicznych, kt\u00f3rzy do El Buli si\u0119 dopchali i gigantycznej ofensywy medi\u00f3w wychwalaj\u0105cych jej menu, \u015bwiat uzna\u0142, \u017ce nie ma nic lepszego.<br \/>\nNa szcz\u0119\u015bcie par\u0119 lat temu pojawi\u0142a si\u0119 kopenhaska Noma i jej charyzmatyczny szef Rene Redzepi. W Nomie, do kt\u00f3rej r\u00f3wnie trudno si\u0119 dosta\u0107, jada si\u0119 dania z miejscowych produkt\u00f3w ale nie przyrz\u0105dzane w retortach, prob\u00f3wkach i kolbach z ciek\u0142ym azotem. Na szcz\u0119\u015bcie!<br \/>\nFerran Adria za\u015b zamkn\u0105\u0142 sw\u00f3j lokal chyba bezpowrotnie. Jest nawet film z tego wydarzenia.\u00a0R\u00f3wnocze\u015bnie jego brat Albert uruchomi\u0142 w Barcelonie lokal pod nazw\u0105 Tickets. I teraz dopiero \u015bwiat dowiedzia\u0142 si\u0119 (ludzie z bran\u017cy i wybitni znawcy rynku gastronomicznego wiedzieli o tym wcze\u015bniej), \u017ce nazwisko Adria ma a\u017c dwa desygnaty. Ferran, kt\u00f3ry firmowa\u0142 El Bulli, by\u0142 postaci\u0105 medialn\u0105. Znali go wszyscy. Albert za\u015b, o kt\u00f3rym m\u00f3wi si\u0119, i\u017c jest bardziej utalentowany ni\u017c brat, \u017cy\u0142 w cieniu. Ale to on komponowa\u0142 wi\u0119kszo\u015b\u0107 przepis\u00f3w i bez niego lokal by nie istnia\u0142.<br \/>\nTeraz bracia zamienili si\u0119 rolami. Albert b\u0142yszczy na pierwszym planie a Ferran kryje si\u0119 za jego plecami.<br \/>\nPierwszy tekst na ten temat mo\u017cna przeczyta\u0107 w polskim periodyku o ca\u0142kiem nie polskim tytule &#8222;Food&amp;Friends&#8221;. Ten elegancki i bogato ilustrowany magazyn zamie\u015bci\u0142 histori\u0119 braci i zaprezentowa\u0142 ich nowy, barcelo\u0144ski lokal. Oto fragment tekstu, kt\u00f3ry daje przedsmak tego, co mo\u017cna znale\u017a\u0107 na stole w Tickets:<\/p>\n<p>&#8222;restauracja Alberta Adrii jest wprost niezwyk\u0142a. Do przyrz\u0105dzania potraw wykorzystuje si\u0119 tu sk\u0142adniki i metody tej samej klasy, co w wi\u0119kszo\u015bci dwu- i trzygwiazdkowych restauracji na \u015bwiecie. Jedzenie w Tickets jest zawsze wy\u015bmienite, a czasem nawet jeszcze lepsze. Najwy\u017cszej jako\u015bci sk\u0142adnik\u00f3w mo\u017cna skosztowa\u0107, zamawiaj\u0105c na przyk\u0142ad cztery cienkie p\u0142aty fileta z tu\u0144czyka, tzw. ventresca, mu\u015bni\u0119te t\u0142uszczem z szynki Cibrico, podawane z ma\u0142ymi woreczkami \u015bwie\u017cej ikry je\u017cowca. P\u0142aty trzeba zwija\u0107 w ruloniki palcami, poniewa\u017c nie ma sztu\u0107c\u00f3w. Nawet by\u0142y prezydent klubu FC Barcelona, Joan Laporta, kt\u00f3ry siedzi przy s\u0105siednim stoliku w towarzystwie m\u0142odej, \u015blicznej dziewczyny, je palcami. Tak wi\u0119c nie ma si\u0119 czego wstydzi\u0107, wszyscy musz\u0105 ubrudzi\u0107 sobie r\u0119ce.<br \/>\nFrytowane jaja przepi\u00f3rcze z okruszkami chleba. Cz\u0105stki mandarynki z czarnym pieprzem w sosie z oliwy z oliwek. Ruloniki z cienkich niczym li\u015bcie jasnozielonych plastr\u00f3w t\u0142ustego awokado wype\u0142nione mi\u0119sem kraba, kt\u00f3re je si\u0119 za pomoc\u0105 pa\u0142eczek. Plasterki homara pod ko\u0142derk\u0105 z sosu aioli przyrz\u0105dzonego z m\u00f3\u017cd\u017cku homara. Pierwszorz\u0119dne s\u0142odkie krewetki, Gambas de Palam\u00f3s, \u017cywcem ugotowane na parze w specjalnym azjatyckim koszyczku bambusowym, posypane drobno siekanymi algami, a do tego dip o smaku umami. W tym przypadku zjada si\u0119 r\u00f3wnie\u017c g\u0142\u00f3wk\u0119 krewetki. Jak? Po prostu bez zb\u0119dnych ceregieli wysysa si\u0119 jej zawarto\u015b\u0107. Ostrygi w pi\u0119ciu smakach, z pi\u0119cioma rodzajami dodatk\u00f3w, do wyboru w stylu japo\u0144skim albo hiszpa\u0144skim. A\u017c trudno si\u0119 w tym zorientowa\u0107. Nie trzeba jednak wszystkiego dok\u0142adnie opowiada\u0107. Pozw\u00f3lmy, aby wyobra\u017ania sp\u0142ata\u0142a nam psikusa. Przecie\u017c cyrk nie musi zdradza\u0107 wszystkich swoich tajemnic. Ka\u017cda potrawa zachwyca intensywnym smakiem g\u0142\u00f3wnego sk\u0142adnika, podkre\u015blonego genialnie dobranym dodatkiem. Mamy tu kolorowy minimalizm, japo\u0144sk\u0105 definicj\u0119 wy\u015bmienitego smaku, lecz w zwariowanym hiszpa\u0144skim wydaniu, a wszystko jakby \u017cywcem przeniesione z Las Vegas.&#8221;<\/p>\n<p>B\u0119dzie o czym marzy\u0107 przez najbli\u017csze dni.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Taki okrzyk wznoszono przy \u0142o\u017cu zmar\u0142ego monarchy og\u0142aszaj\u0105c jednocze\u015bnie pocz\u0105tek w\u0142adzy kolejnego. Tak i smakosze \u015bwiata mogli krzykn\u0105\u0107 na po\u017cegnanie\u00a0 s\u0142ynnej restauracji El Bulli, wiedz\u0105c \u017ce nowe kr\u00f3lestwo najlepszego jad\u0142a ju\u017c dzia\u0142a w Barcelonie. I to pod tym samym ber\u0142em.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5451"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5451"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5451\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5490,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5451\/revisions\/5490"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5451"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5451"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5451"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}