
{"id":556,"date":"2008-08-08T08:00:04","date_gmt":"2008-08-08T06:00:04","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=556"},"modified":"2008-07-25T12:25:28","modified_gmt":"2008-07-25T10:25:28","slug":"bawaria-to-nie-niemcy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/08\/08\/bawaria-to-nie-niemcy\/","title":{"rendered":"Bawaria to nie Niemcy"},"content":{"rendered":"<p>Do niemieckiej kuchni nie  \u017cywimy zbytniego sentymentu. By\u0107 mo\u017ce, i\u017c przyczyn\u0105 tego faktu jest pierwsze z ni\u0105 zetkniecie.<\/p>\n<p>Wyl\u0105dowali\u015bmy w Berlinie w letni lecz mimo to zimny i deszczowy dzie\u0144. Po rozlokowaniu si\u0119 w hotelu korzystaj\u0105c z chwili przerwy w opadach poszli\u015bmy na kolacj\u0119 do restauracji Hardtkego. To lokal o bogatej historii, istniej\u0105cy od lat dwudziestych ubieg\u0142ego wieku, specjalizuj\u0105cy si\u0119 w niemieckiej kuchni. W do\u015b\u0107 ciemnej sali o niskim suficie poprzecinanym starymi drewnianymi belkami, znale\u017ali\u015bmy st\u00f3\u0142 przy oknie i usiedli\u015bmy na solidnych \u0142awach. Kelner zapyta\u0142 nas od jakiego piwa zaczniemy i co b\u0119dziemy je\u015b\u0107 na przek\u0105sk\u0119. Po chwili dostali\u015bmy po wielkim kuflu z wielkim ko\u017cuszkiem piany i dwie porcje rolmops\u00f3w. Zrolowane marynowane \u015bledzie to podobno ulubione danie kanclerza Bismarcka. I berli\u0144czyk\u00f3w tak\u017ce.<\/p>\n<p>My zjedli\u015bmy je z przyjemno\u015bci\u0105. G\u0119sty krupnik mocno okraszony skwarkami ju\u017c nie sprawia\u0142 takiej frajdy cho\u0107 pachnia\u0142 bardzo przyjemnie. By\u0142 jednak stanowczo zbyt t\u0142usty. G\u0142\u00f3wne danie stanowi\u0142a piecze\u0144 wieprzowa z knedlami, zasma\u017cana kapust\u0105 i ci\u0119\u017ckim  sosem. Piecze\u0144 wygl\u0105da\u0142a apetycznie poniewa\u017c z jednej strony mia\u0142a zapieczon\u0105 na chrupko z\u0142ocist\u0105 sk\u00f3rk\u0119 a plaster mi\u0119sa prezentowa\u0142 si\u0119 okazale. Pachnia\u0142a w dodatku majerankiem a t\u0142uszcz, kt\u00f3ry ukaza\u0142 si\u0119 dopiero podczas krojenia ukry\u0142 si\u0119 pod sosem. Porcja by\u0142a solidna czyli jak dla drwala lub niemieckiego lad knechta. Zje\u015b\u0107 takiej porcji w ca\u0142o\u015bci po prostu uniespos\u00f3b. Zw\u0142aszcza gdy mieli\u015bmy za sob\u0105 tak\u017ce pr\u00f3b\u0119 pokonania p\u00f3\u0142miska sa\u0142atki kartoflanej, z kt\u00f3rej Niemcy s\u0142yn\u0105.  Kelner przyni\u00f3s\u0142szy  rachunek dziwi\u0142 si\u0119, \u017ce nie zjedli\u015bmy wszystkiego. My za\u015b dziwili\u015bmy si\u0119, i\u017c w renomowanej berli\u0144skiej restauracji nie mo\u017cna p\u0142aci\u0107 kart\u0105 kredytow\u0105 a got\u00f3wki w odpowiedniej wysoko\u015bci nie mieli\u015bmy.<\/p>\n<p>Damska po\u0142owa naszego zespo\u0142u zosta\u0142a wi\u0119c nad kuflem piwa, a m\u0119ska pogna\u0142a do najbli\u017cszego bankomatu. I mimo, \u017ce musia\u0142em pokona\u0107 tylko jedno skrzy\u017cowanie, by dotrze\u0107 do dawcy got\u00f3wki obok s\u0142ynnego hotelu Kempinski, przemok\u0142em do suchej nitki. Ci\u0119\u017car &#8211; nie rachunku lecz solidnej niemieckiej kolacji &#8211; le\u017ca\u0142 nam na \u017co\u0142\u0105dku a\u017c do kolejnego wieczoru. I mo\u017ce w\u0142a\u015bnie ta pierwsza lekcja kuchni znad Szprewy spowodowa\u0142a nasz brak entuzjazmu do tutejszych da\u0144. Co gorsza, gdy po kilku miesi\u0105cach od tej wizyty przeczytali\u015bmy, \u017ce Hardtke &#8211; lokal kt\u00f3ry prze\u017cy\u0142 czasy hitlerowskie, wojn\u0119 i p\u00f3\u017aniejszy okres &#8211; zbankrutowa\u0142 uznali\u015bmy to za odwet losu za nasz\u0105 t\u0142ust\u0105 i deszczow\u0105  kolacj\u0119.<\/p>\n<p>Kolejne do\u015bwiadczenia by\u0142y znacznie sympatyczniejsze. W Bonn i okolicach jadali\u015bmy dania mog\u0105ce usatysfakcjonowa\u0107 ka\u017cdego smakosza. Wyt\u0142umaczono nam jednak, \u017ce kuchnia nadre\u0144ska ma wiele wp\u0142yw\u00f3w francuskich. Frajd\u0119 sprawia\u0142y nam te\u017c dania rybne i wszelkie morsko\u015bci podawane w Hamburgu czy Kolonii. Nawet w Bawarii znale\u017ali\u015bmy niejeden pow\u00f3d do kulinarnej satysfakcji. Bia\u0142e monachijskie  kie\u0142baski z s\u0142odkaw\u0105 musztard\u0105 i pszenicznym piwem Paulaner (drugi gatunek r\u00f3wnie pyszny to Franciskaner) s\u0105 prawdziwym delikatesem. Nawet golonk\u0119 po bawarsku czyli gotowan\u0105 a potem pieczon\u0105 w piwie,  podawan\u0105 z grochem i musztard\u0105  wspominamy z t\u0119sknot\u0105. Tyle tylko, \u017ce zam\u00f3wili\u015bmy na nas dwoje p\u00f3\u0142 zwyk\u0142ej porcji dziel\u0105c ja na dwie cz\u0119\u015bci. Pro\u015bb\u0105 t\u0105 wprawili\u015bmy w zdumienie kelnerk\u0119 z Hofbrauhause, kt\u00f3ra d\u0142ugo usi\u0142owa\u0142a nam wyt\u0142umaczy\u0107, \u017ce niechybnie umrzemy z g\u0142odu po tak ma\u0142ej porcji. Wskazywa\u0142a na s\u0105siednie stoliki, przy kt\u00f3rych niemieckie emerytki i emeryci w mocno zaawansowanym wieku pa\u0142aszowali pe\u0142ne porcje wa\u017c\u0105ce jak nas zapewnia\u0142a niewiele mniej ni\u017c kilogram ka\u017cda. Byli\u015bmy jednak nieugi\u0119ci i &#8211; jak s\u0105dzimy &#8211; z tego powodu tak mile wspominamy po\u0142udniowy posi\u0142ek w  najs\u0142ynniejszej monachijskiej piwiarni.<\/p>\n<p>Zwiedzaj\u0105c bawarskie zamki, kt\u00f3rych jest tu mn\u00f3stwo, zatrzymywali\u015bmy si\u0119 w s\u0105siaduj\u0105cych z nimi miasteczkach na posi\u0142ki. A jako, \u017ce by\u0142o to w maju wsz\u0119dzie zamawiali\u015bmy to samo: szparagi. Tutejsze szparagi s\u0105 po prostu wspania\u0142e. Grube i bia\u0142e jak \u017cadne inne. I Niemcy nie filozofuj\u0105 zbytnio przyrz\u0105dzaj\u0105c je bez ma\u0142a od pi\u0119ciuset lat. Do specjalnego wysokiego garnka wlewaj\u0105 wod\u0119 z bia\u0142ym wytrawnym winem, dodaj\u0105 do smaku s\u00f3l i cukier oraz odrobin\u0119 mas\u0142a. Potem, po wyj\u0119ciu z garnka podaj\u0105 te cuda z sosem holenderskim lub stopionym mas\u0142em. Oczywi\u015bcie towarzyszy temu kieliszek tego\u017c wina, kt\u00f3re by\u0142o i w garnku. Orgie szparagowe powtarzali\u015bmy przez ca\u0142y czas pobytu w Bawarii. I prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c nigdy nam si\u0119 to nie znudzi\u0142o.<\/p>\n<p>Niemieckie piwa znane s\u0105 w \u015bwiecie. Tak\u017ce bia\u0142e re\u0144skie wina. Znacznie mniej s\u0142yszy si\u0119 o jab\u0142eczniku produkowanym we Frankfurcie Pija go si\u0119 w ca\u0142ej Hesji tak jak piwo w Bawarii. W restauracjach, kawiarniach i ogr\u00f3dkach. Najs\u0142ynniejszym daniem do frankfurckiego jab\u0142ecznika &#8211; ebbelwoi s\u0105 wieprzowe \u017ceberka gotowane z cebul\u0105, go\u017adzikami i pieprzem. Mi\u0119so pokrojone w plastry zalewane jest wywarem przyrz\u0105dzonym ze sma\u017conej cebuli z jab\u0142kami z dodatkiem podduszonej kwaszonej kapusty z ja\u0142owcem i li\u015bciem bobkowym. Jeszcze chwila gotowania i danie do jab\u0142ecznika jest gotowe.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Do niemieckiej kuchni nie \u017cywimy zbytniego sentymentu. By\u0107 mo\u017ce, i\u017c przyczyn\u0105 tego faktu jest pierwsze z ni\u0105 zetkniecie. Wyl\u0105dowali\u015bmy w Berlinie w letni lecz mimo to zimny i deszczowy dzie\u0144. Po rozlokowaniu si\u0119 w hotelu korzystaj\u0105c z chwili przerwy w opadach poszli\u015bmy na kolacj\u0119 do restauracji Hardtkego. To lokal o bogatej historii, istniej\u0105cy od lat [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/556"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=556"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/556\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=556"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=556"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=556"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}