
{"id":56,"date":"2006-10-10T09:57:18","date_gmt":"2006-10-10T07:57:18","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=56"},"modified":"2006-10-10T09:57:18","modified_gmt":"2006-10-10T07:57:18","slug":"porcelanowe-cacka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2006\/10\/10\/porcelanowe-cacka\/","title":{"rendered":"Porcelanowe cacka"},"content":{"rendered":"<p>T\u0119 pasj\u0119 zawdzi\u0119czamy Chi\u0144czykom. Wynale\u017ali to przed paroma tysi\u0105cami lat. A my si\u0119 z tym ich wynalazkiem zmagamy do dzi\u015b. Jedni to t\u0142uk\u0105 podczas ma\u0142\u017ce\u0144skich k\u0142\u00f3tni. Inni trzymaj\u0105 pod kluczem w kredensach i pensjonarkach. A jeszcze inni korzystaj\u0105 z tego codziennie. Wszyscy za\u015b mi\u0142o\u015bnicy tego chi\u0144skiego wynalazku trac\u0105 spore sumy, by go MIE\u0106!<\/p>\n<p>Po wojnie (mam na my\u015bli drug\u0105 \u015bwiatow\u0105) jako trzylatek wyl\u0105dowa\u0142em wraz z mam\u0105 i babci\u0105 w Gda\u0144sku. A w\u0142a\u015bciwie we Wrzeszczu.<\/p>\n<p>Nasze wszystkie domy i mieszkania w Warszawie by\u0142y spalone i zrujnowane. Jedyna rzecz, jaka ocala\u0142a z po\u017cogi, to deserowy komplet kryszta\u0142\u00f3w z pi\u0119knego wi\u015bniowego szk\u0142a. Ocali\u0142y to cacko zakonnice mieszkaj\u0105ce obok domu mojego dziadka, kt\u00f3ry by\u0142 ich klasztornym lekarzem. W momencie, gdy bomba zapalaj\u0105ca wywo\u0142a\u0142a po\u017car, przenosz\u0105cy si\u0119 z domu na dom, zakonnice w panice opu\u015bci\u0142y klasztor. Wiedz\u0105c, \u017ce nikogo z rodziny Torchalskich (to panie\u0144skie nazwisko mojej mamy) nie ma, wbieg\u0142y do p\u0142on\u0105cego mieszkania i wynios\u0142y co\u015b, co wydawa\u0142o si\u0119 im najcenniejsze. A mo\u017ce z ca\u0142kiem innych przyczyn straci\u0142y g\u0142ow\u0119 i &#8211;\u00a0ryzykuj\u0105c \u017cyciem &#8211; uratowa\u0142y deserowy serwis, kt\u00f3ry przechodzi teraz z na kolejne damskie pokolenia mojej rodziny. Szk\u0142o ocala\u0142o. Dziadek, jego syn, jego zi\u0119\u0107 (m\u00f3j ojciec) &#8211; nie. By\u0142 to sierpie\u0144 1944 r.<\/p>\n<p>We Wrzeszczu, gdzie trafili\u015bmy, zamieszkali\u015bmy przy ulicy\u00a0Jagienki (p\u00f3\u017aniej St. Dubois, a teraz ponownie Jagienki) w poniemieckim mieszkaniu o nies\u0142ychanej urodzie. Trzy poziomy (a ze strychem\u00a0&#8211; cztery): kuchnia w suterenie, salon i pok\u00f3j\u00a0go\u015bcinny na parterze, sypialnie na pi\u0119trze i jeszcze do tego mansarda. Dwa ogrody\u00a0&#8211; malutki z klombem od ulicy i du\u017cy, pe\u0142en drzew owocowych, od ty\u0142u.<\/p>\n<p>W domu fantastyczne gda\u0144skie meble, kredensy i pensjonarki z pe\u0142n\u0105 zastaw\u0105 (porcelana mi\u015bnie\u0144ska ze znaczkiem b\u0142\u0119kitnych mieczy), garnki, sztu\u0107ce. S\u0142owem wszystko jak w naszych warszawskich mieszkaniach. Na dodatek w\u0142a\u015bcicielka &#8211; Niemka w tzw. kokieteryjnym wieku. Mieszka\u0142a z nami kr\u00f3tko, bo pomogli jej w wyje\u017adzie rosyjscy oficerowie, sp\u0119dzaj\u0105cy w jej sypialni wieczory i ranki. Niemka zabra\u0142a tylko tyle, ile zmie\u015bci\u0142o si\u0119 w walizce.<\/p>\n<p>Po kilku latach, gdy opuszczali\u015bmy Wrzeszcz, moja mama zostawi\u0142a wszystkie meble, naczynia, po\u015bciel nast\u0119pnym mieszka\u0144com pi\u0119knego segmentu. (Dzi\u015b za pozostawione poniemieckie meble mo\u017cna by kupi\u0107 pi\u0119kny samoch\u00f3d.) Zabra\u0142a tylko cz\u0119\u015b\u0107 porcelanowej zastawy.<\/p>\n<p>Po powrocie do Warszawy do\u015b\u0107 szybko rozsta\u0142a si\u0119 z tymi kruchymi cackami. Podarowa\u0142a je swojej ci\u0119\u017cko chorej przyjaci\u00f3\u0142ce, kt\u00f3ra\u00a0&#8211; tak twierdzi\u0142a mama\u00a0&#8211; porcelan\u0119 kocha\u0142a jak nikt inny. Marta wkr\u00f3tce niestety zmar\u0142a, a porcelan\u0119 wdowiec szybko up\u0142ynni\u0142 (dos\u0142ownie).<br \/>\nWe mnie jednak ju\u017c wtedy narodzi\u0142a si\u0119 porcelanowa nami\u0119tno\u015b\u0107. Dzi\u015b mamy porcelanowy komplet Rosenthala o pi\u0119knej nazwie Bia\u0142a Maria. Ostatnio za\u015b coraz cz\u0119\u015bciej spogl\u0105dam po\u017c\u0105dliwie na wyroby starej i s\u0142ynnej firmy z Luksemburga\u00a0&#8211; Villeroy und Boch (czyta\u0107 nale\u017cy z niemiecka \u201awileroj und boch\u2019). Ta licz\u0105ca niemal trzysta lat firma, stale prowadzona przez t\u0119 sam\u0105 rodzin\u0119, utrzymuje si\u0119 na porcelanowym topie. Produkuje wzory sprzed lat, ale tak\u017ce wprowadza na rynek nowe awangardowe projekty.<\/p>\n<p>Zacz\u0119\u0142o si\u0119 od tego, \u017ce dosta\u0142em w prezencie komplet do herbaty dla dw\u00f3ch os\u00f3b. Od tej pory, co jaki\u015b czas, dokupuj\u0119 po troszeczku r\u00f3\u017cne cudowno\u015bci. Ta porcelana jest bowiem bardzo droga. I czasem musz\u0119 wybiera\u0107: czy dwa talerze czy butelka doskona\u0142ego wina. Bywa raz tak, a raz tak. Ale mam nadziej\u0119, \u017ce moje wnucz\u0119ta odziedzicz\u0105 wcale niez\u0142y zbi\u00f3r porcelany i b\u0119dzie on tak przekazywany z pokolenia na pokolenie, jak krwistego koloru kryszta\u0142y deserowe po dziadkach Torchalskich.<\/p>\n<p>A jedzenie na pi\u0119knej zastawie smakuje w dw\u00f3jnas\u00f3b.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>T\u0119 pasj\u0119 zawdzi\u0119czamy Chi\u0144czykom. Wynale\u017ali to przed paroma tysi\u0105cami lat. A my si\u0119 z tym ich wynalazkiem zmagamy do dzi\u015b. Jedni to t\u0142uk\u0105 podczas ma\u0142\u017ce\u0144skich k\u0142\u00f3tni. Inni trzymaj\u0105 pod kluczem w kredensach i pensjonarkach. A jeszcze inni korzystaj\u0105 z tego codziennie. Wszyscy za\u015b mi\u0142o\u015bnicy tego chi\u0144skiego wynalazku trac\u0105 spore sumy, by go MIE\u0106! Po wojnie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/56"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=56"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/56\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=56"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=56"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=56"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}