
{"id":560,"date":"2008-08-14T08:00:01","date_gmt":"2008-08-14T06:00:01","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=560"},"modified":"2008-07-25T12:27:23","modified_gmt":"2008-07-25T10:27:23","slug":"wyznania-wstretnego-obludnika","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/08\/14\/wyznania-wstretnego-obludnika\/","title":{"rendered":"Wyznania wstr\u0119tnego ob\u0142udnika"},"content":{"rendered":"<p>Nigdy nie by\u0142em na polowaniu. Widzia\u0142em tylko na filmach relacje z wielkich \u0142ow\u00f3w. I zawsze na mnie robi\u0142y okropne wra\u017cenie. P\u0142acz\u0105ce sarny, krzycz\u0105ce zaj\u0105ce&#8230;! Ale moja ob\u0142uda starego smakosza jest silniejsza ni\u017c oburzenie na na my\u015bliwych. W gruncie rzeczy oni za mnie odwalaj\u0105 t\u0119 brudn\u0105, a w\u0142a\u015bciwie krwaw\u0105 robot\u0119 a ja tylko z tego korzystam. I w tym momencie przypomnia\u0142 mi si\u0119 m\u00f3j ulubiony autor&#8230;<\/p>\n<p>Anthelme Brillat-Savarin, XVIII-wieczny kr\u00f3l smakoszy pisa\u0142: &#8222;Ze wszystkich okoliczno\u015bci \u017cycia, w kt\u00f3rych jedzenie odgrywa rol\u0119, jedn\u0105 z najprzyjemniejszych jest popas na polowaniu; ze wszystkich mo\u017cliwych antrakt\u00f3w ten mo\u017ce trwa\u0107 najd\u0142u\u017cej bez nudy.<\/p>\n<p>Po kilku godzinach polowania najsilniejszy nawet my\u015bliwy pragnie odpoczynku. Twarz owia\u0142 mu wiatr poranny, nie zabrak\u0142o mu zr\u0119czno\u015bci w potrzebie; s\u0142o\u0144ce stanie wkr\u00f3tce w zenicie; czas wi\u0119c na przerw\u0119, kt\u00f3rej nie nakazuje nadmierne zm\u0119czenie, ale \u00f3w instynktowny impuls, co nas uprzedza, \u017ce aktywno\u015b\u0107 nasza nie mo\u017ce trwa\u0107 w niesko\u0144czono\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Przyci\u0105ga go miejsce cieniste; zasiada na murawie; szemrz\u0105ce obok \u017ar\u00f3d\u0142o zach\u0119ca, by och\u0142odzi\u0142 flaszk\u0119, kt\u00f3r\u0105 ugasi pragnienie.<\/p>\n<p>Podczas tych przygotowa\u0144 my\u015bliwy nie jest sam; towarzyszy mu wierne zwierz\u0119, kt\u00f3re dla niego stworzy\u0142y niebiosa; pies patrzy na my\u015bliwego z mi\u0142o\u015bci\u0105; wsp\u00f3\u0142praca znios\u0142a dystans, s\u0105 teraz przyjaci\u00f3\u0142mi i s\u0142uga jest szcz\u0119\u015bliwy i dumny, \u017ce mo\u017ce ucztowa\u0107 ze swym panem.<\/p>\n<p>Posi\u0142ek spo\u017cyto ze smakiem; ka\u017cdy mia\u0142 w nim sw\u00f3j udzia\u0142; min\u0105\u0142 w porz\u0105dku i spokoju. Czemu nie po\u015bwi\u0119ci\u0107 kilku chwil na drzemk\u0119?&#8221;<\/p>\n<p>Stary ob\u0142udnik pisz\u0105cy te s\u0142owa sam nigdy nie doznawa\u0142 tych rozkoszy. ( I tu mam dobry wzorzec &#8211; P.Ad.) Nie polowa\u0142. Owszem zjada\u0142, i to ch\u0119tnie, my\u015bliwskie trofea. A tak lubi\u0142 zapach dziczyzny, \u017ce w przepa\u015bcistych kieszeniach swego p\u0142aszcza nosi\u0142 zawsze jednego lub nawet kilka ptaszk\u00f3w, by skrusza\u0142y. Za\u015b zapach, jaki wydzielaj\u0105 kruszej\u0105ce przepi\u00f3rki czy kuropatwy, mo\u017ce \u0142atwo co subtelniejszych przyprawi\u0107 o md\u0142o\u015bci.<\/p>\n<p>Nie ma jednak w \u017cyciu \u017cadnej przyjemno\u015bci, kt\u00f3ra przychodzi \u0142atwo. Maj\u0105c ochot\u0119 na pyszn\u0105 dziczyzn\u0119, trzeba liczy\u0107 si\u0119 z trudn\u0105 drog\u0105 do tego celu. Nie b\u0119dziemy wi\u0119c korzysta\u0107 z rady francuskiego sybaryty i nie udamy si\u0119 na drzemk\u0119 z psem nad szemrz\u0105cym ruczajem. Pora bowiem na zakupy.<\/p>\n<p>Nie jest \u0142atwo o dobr\u0105 dziczyzn\u0119. W Warszawie mo\u017cna j\u0105 kupi\u0107 bez k\u0142opot\u00f3w tylko w hali bazarowej przy ulicy Polnej.<\/p>\n<p>Znacznie \u0142atwiej o pozosta\u0142e niezb\u0119dne produkty. Maj\u0105c dwukilogramowy comber z dzika (co wystarczy na kolacj\u0119 dla 8?10 os\u00f3b), potrzebujemy do zrobienia zalewy p\u00f3\u0142torej butelki czerwonego wytrawnego wina, cytryn\u0119, cebul\u0119, pieprz w ziarnach, ziele angielskie, owoce ja\u0142owca, go\u017adziki, p\u00f3\u0142 \u0142y\u017ceczki startego \u015bwie\u017cego imbiru, kilka suszonych \u015bliwek, marchew, pietruszk\u0119, kawa\u0142 selera, z\u0105bek czosnku i listek laurowy. Amatorom wina polecamy, by wybierali trunek pod\u0142ego gatunku; tylko w\u00f3wczas bez specjalnych emocji, zamiast wlewa\u0107 je do gard\u0142a, przelej\u0105 krwisty nap\u00f3j do du\u017cego rondla, a nast\u0119pnie wrzuc\u0105 do\u0144 wszystko, co\u015bmy przed chwil\u0105 wyliczyli, i doprowadz\u0105 p\u0142yn do wrzenia.<\/p>\n<p>Mi\u0119so dzika po umyciu, pozbawieniu b\u0142on i grudek t\u0142uszczu nale\u017cy w\u0142o\u017cy\u0107 do gor\u0105cej zalewy i odstawi\u0107 na kilka (3-4) dni w ch\u0142odny k\u0105t. Co sze\u015b\u0107 godzin trzeba je obraca\u0107.<\/p>\n<p>Gdy nadszed\u0142 dzie\u0144 uczty, mi\u0119so wyjmujemy, osuszamy i ostro podsma\u017camy na smalcu ze wszystkich stron posypuj\u0105c sol\u0105. Zapach podsma\u017canego dzika wzmaga apetyt. Trzeba wi\u0119c silnej woli, by go nie podskubywa\u0107. Do combra, kt\u00f3ry winien znale\u017a\u0107 si\u0119 w brytfannie, dok\u0142adamy wyj\u0119te z marynaty \u015bliwki i pokrojon\u0105 w plastry cebul\u0119. Wstawiamy naczynie do rozgrzanego (180-200 st. C) piekarnika. Piek\u0105c polewamy mi\u0119so marynat\u0105. Wed\u0142ug starych przepis\u00f3w pieczemy licz\u0105c 20 minut na ka\u017cde p\u00f3\u0142 kilograma. Lepiej jednak co pewien czas nak\u0142uwa\u0107 piecze\u0144 ostrym patyczkiem sprawdzaj\u0105c jej mi\u0119kko\u015b\u0107.<\/p>\n<p>P\u0142yn wytworzony podczas pieczenia doprawiamy konfitur\u0105 z g\u0142ogu. G\u0142\u00f3g mo\u017cna zast\u0105pi\u0107 konfiturami z wi\u015bni. Dodajemy cynamon, cukier i s\u00f3l. Po zagotowaniu przecieramy sos przez sitko i polewamy nim mi\u0119so le\u017c\u0105ce na p\u00f3\u0142misku.<\/p>\n<p>Teraz, zu\u017cywszy uprzednio pod\u0142e wino do pieczeni, si\u0119gamy po dobrego burgunda, licz\u0105c jedn\u0105 butelk\u0119 na jedn\u0105 par\u0119 go\u015bci. Sukces gwarantowany. Spory uszczerbek w portfelu tak\u017ce. A w\u015br\u00f3d nas na blogu s\u0105 my\u015bliwi. Tylko &#8211; zdaje si\u0119 &#8211; na chwilowej emigracji.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nigdy nie by\u0142em na polowaniu. Widzia\u0142em tylko na filmach relacje z wielkich \u0142ow\u00f3w. I zawsze na mnie robi\u0142y okropne wra\u017cenie. P\u0142acz\u0105ce sarny, krzycz\u0105ce zaj\u0105ce&#8230;! Ale moja ob\u0142uda starego smakosza jest silniejsza ni\u017c oburzenie na na my\u015bliwych. W gruncie rzeczy oni za mnie odwalaj\u0105 t\u0119 brudn\u0105, a w\u0142a\u015bciwie krwaw\u0105 robot\u0119 a ja tylko z tego korzystam. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/560"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=560"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/560\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=560"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=560"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=560"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}