
{"id":5636,"date":"2012-11-21T08:00:09","date_gmt":"2012-11-21T07:00:09","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=5636"},"modified":"2012-11-21T14:11:18","modified_gmt":"2012-11-21T13:11:18","slug":"w-dawnej-warszawie-zupelnie-jak-dzis","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2012\/11\/21\/w-dawnej-warszawie-zupelnie-jak-dzis\/","title":{"rendered":"W dawnej Warszawie zupe\u0142nie jak dzi\u015b"},"content":{"rendered":"<p>Czytam wspania\u0142\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 \u015bwietnych autor\u00f3w. To &#8222;Historia polskiego smaku&#8221; Mai i Jana \u0141ozi\u0144skich, kt\u00f3rych inne, wcze\u015bniejsze dzie\u0142a tu poleca\u0142em. Zanim ksi\u0105\u017ck\u0119 sko\u0144cz\u0119 czyta\u0107 i napisz\u0119 recenzj\u0119 zam\u00f3wion\u0105 przez &#8222;Czas wina&#8221; przytocz\u0119 tu ma\u0142y kawa\u0142eczek tego pysznego (podw\u00f3jnie) dzie\u0142a, bo naprawd\u0119 warto. Zw\u0142aszcza, \u017ce ten kawa\u0142ek ma odniesienia do dzisiejszych czas\u00f3w i dzisiejszej Warszawy.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>&#8222;TAK TO BYWA\u0141O NA PROWINCJI RZECZYPOSPOLITEJ, zw\u0142aszcza na jej cywilizacyjnie zap\u00f3\u017anionych wschodnich kresach, ale w kr\u00f3lewskiej Warszawie panowa\u0142y zazwyczaj inne obyczaje. Wiatach panowania Stanis\u0142awa Augusta Poniatowskiego miasto rozros\u0142o si\u0119 i zeuropeizowa\u0142o. \u015aci\u0105ga\u0142y do niego rzesze magnat\u00f3w, szlachty, cudzoziemc\u00f3w, a na ich potrzeby otwierano coraz to nowe traktiernie, winiarnie, kawiarnie i cukiernie (najbardziej znane Lessela na placu Saskim i Carluccia przy D\u0142ugiej). W Sejmie roznoszono butelkowane piwo, owoce, ciastka i cukierki, w teatralnym bufecie sprzedawano lemoniad\u0119, orszad\u0119, czyli orze\u017awiaj\u0105cy nap\u00f3j z tartych migda\u0142\u00f3w gotowanych z cukrem, modny poncz, herbat\u0119 z cytryn\u0105, lody, biszkopty.<br \/>\nNawet wprost na ulicach (jeszcze nie wszystkie by\u0142y wybrukowane) przygotowywano napr\u0119dce tanie przek\u0105ski dla zg\u0142odnia\u0142ych przechodni\u00f3w, kt\u00f3rzy nie dbali o sztu\u0107ce i ele?ganckie naczynia. &#8222;Przed ko\u015bcio\u0142em \u015bw. Krzy\u017ca sprzedaj\u0105 ryby \u015bwie\u017ce i solone wszelkiego rodzaju, owoce, chleb, warzywo, mi\u0119so, zupy, jarzyny, kie\u0142basy itp. na ci\u0105gle kurz\u0105cych si\u0119 patelniach &#8211; relacjonowa\u0142 inflancki podr\u00f3\u017cnik Fryderyk Schultz. &#8211; W okolicy mi\u0119dzy Starym a Nowym Miastem gotuj\u0105 i sma\u017c\u0105, i piek\u0105 tak\u017ce na ulicy, a cz\u0119stuj\u0105 g\u0142odnych bez talerzy, grabek i no\u017c\u00f3w, obchodz\u0105c si\u0119 palcami i z\u0119bami&#8221;. W mod\u0119 wesz\u0142y jaja po furma\u0144sku, czyli gotowane na twardo. Pono\u0107 noszono ch\u0119tnie kilka sztuk w kieszeniach &#8211; wystarczy\u0142o gdziekolwiek poprosi\u0107 o s\u00f3l i pieprz, i ulubiona potrawa ju\u017c by\u0142a gotowa.<br \/>\nBRAKOWA\u0141O w MIE\u015aCIE TRAKTIERNI\u00a0 i garkuchni z przyzwoitym jedzeniem za niewyg\u00f3rowan\u0105 cen\u0119. Warszawskie lokale mia\u0142y opini\u0119 wytwornych, lecz drogich. Najbardziej luksusowy warszawski hotel z nowocze\u015bnie wyposa\u017con\u0105 restauracj\u0105 &#8211; &#8222;Pod Or\u0142em Bia\u0142ym&#8221; &#8211; powsta\u0142 w 1787 roku przy ulicy T\u0142umackiej, wzniesiony wed\u0142ug projektu Szymona Bogumi\u0142a Zuga. Domy zajezdne z doskona\u0142\u0105 kuchni\u0105 &#8211; Nestego, G\u0105siorowskiego, Rosengarta &#8211; urz\u0105dzano w XVIII i na pocz\u0105tku XIX wieku w opuszczonych siedzibach magnackich zakupionych przez ich wzbogaconych kuchmistrz\u00f3w. &#8222;W niekt\u00f3rych si\u0119 dukaty przejadaj\u0105&#8221; &#8211; pisa\u0142 Schultz po wizycie w r\u00f3wnie modnym jak drogim warszawskim lokalu, s\u0142yn\u0105cym ze znakomitych rak\u00f3w. &#8222;Trzyma, gospodarz wielk\u0105 ich ilo\u015b\u0107 zawsze i karmi, ale spos\u00f3b ten karmienia jest tajemnic\u0105 z dw\u00f3ch zapewne przyczyn: a\u017ceby wsp\u00f3\u0142zawodnicy nie chwycili si\u0119 go i \u017ceby go\u015bcie odrazy do karmionych nie dostali. Co prawda, to \u017ce raki doprowadz\u0105 do nadzwyczajnej wielko\u015bci i t\u0142usto\u015bci. S\u0142awne raki, kt\u00f3re si\u0119 po\u0142awiaj\u0105 w rzece Odrze, nie dochodz\u0105 tutejszych ani wzrostem, ani smakiem. Spos\u00f3b przyrz\u0105dzania tak\u017ce szczeg\u00f3lny i zachowuje si\u0119 w sekrecie&#8221;. P\u00f3\u0142misek owych rak\u00f3w kosztowa\u0142 tyle, ile przez cztery dni wydawa\u0142 na swoje utrzymanie I robotnik zatrudniony w manufakturze. &#8222;Przy tym &#8211; jak twierdzi\u0142 Inflantczyk &#8211; przyzwoito\u015b\u0107 i zwyczaj ka\u017c\u0105 nie pi\u0107 po rakach innego wina, tylko burgunda, szampana lub w\u0119grzyna&#8221;.&#8221;<\/p>\n<p>No czy\u017c to nie tekst o dzisiejszej sto\u0142ecznej gastronomii?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czytam wspania\u0142\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 \u015bwietnych autor\u00f3w. To &#8222;Historia polskiego smaku&#8221; Mai i Jana \u0141ozi\u0144skich, kt\u00f3rych inne, wcze\u015bniejsze dzie\u0142a tu poleca\u0142em. Zanim ksi\u0105\u017ck\u0119 sko\u0144cz\u0119 czyta\u0107 i napisz\u0119 recenzj\u0119 zam\u00f3wion\u0105 przez &#8222;Czas wina&#8221; przytocz\u0119 tu ma\u0142y kawa\u0142eczek tego pysznego (podw\u00f3jnie) dzie\u0142a, bo naprawd\u0119 warto. Zw\u0142aszcza, \u017ce ten kawa\u0142ek ma odniesienia do dzisiejszych czas\u00f3w i dzisiejszej Warszawy.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5636"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5636"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5636\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5642,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5636\/revisions\/5642"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5636"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5636"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5636"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}